Kategoria artykułu: Sport
Sport to pieniądz Sezon 2 Odc. 9

Brak pieniędzy czy ich niewłaściwa dystrybucja? Co igrzyska mówią o finansowej kondycji polskiego sportu

Polska jest jednym z 16 państw, którego reprezentanci zdobywali medale na wszystkich igrzyskach olimpijskich w XXI wieku. Cztery wywalczone we Włoszech krążki nie dla wszystkich kibiców są jednak satysfakcjonujące. Zwłaszcza, że kolejny raz w czasie trwania igrzysk na jaw wyszły niemałe problemy w niektórych związkach sportowych. Czy największą bolączką polskiego sportu jest niedobór pieniędzy, czy może sposób ich rozdzielania.

Łukasz Gagaska

Z tego odcinka dowiesz się…

  1. Czy Polska powinna mieć ostrzejsze kryteria selekcji olimpijczyków i wysyłać na igrzyska tylko sportowców, którzy zdają się mieć szanse na dobry wynik.
  2. Jak postawienie na kilka dyscyplin i przekierowanie na nie większych pieniędzy mogłoby zwiększyć medalowe szanse polskich sportowców.
  3. Czy budowa toru saneczkowego w Polsce byłaby gwarantem lepszych wyników polskich saneczkarzy, bobsleistów i skeletonistów.
Obejrzyj lub posłuchaj
Wideocast
Powiększ video
Wideocast
Powiększ audio
00:00

Polska wysłała do Włoch 59 sportowców. Reprezentacja Norwegii liczy 80 zawodników, którzy zdobyli ponad 30 medali. To porównanie prowokuje do pytania, czy nie powinniśmy przeprowadzać ostrzejszej selekcji i wysyłać na igrzyska tylko tych sportowców, którzy mają szanse walczyć o czołowe lokaty.

– Mimo wszystko wysyłałbym wszystkich zawodników, którzy uzyskają kwalifikację. Czasami wysyłanie tych, którzy z pozoru nie mają żadnych szans, przynosi nam korzyści. Na przykład Dawid Tomala. Jechał do Tokio bez większych szans, a wrócił ze złotem – mówi Łukasz Gagaska.

– Pojawia się na przykład pytanie o to, czy warto wysyłać naszych kombinatorów norweskich, o których wiedzieliśmy z góry, że są na to skazani, że po prostu będą okupowali końcówkę
stawki i tak rzeczywiście się dzieje. Natomiast spełnili założenia, które były potrzebne i te dwa miejsca jako federacja po prostu mieliśmy. Jeżeli taką kwalifikację wywalczyliśmy, to uważam, że warto jednak wszystkie te szanse i wszystkie te miejsca pokrywać – tłumaczy Łukasz Gagaska.

Jednocześnie wskazuje, że można zastanowić się nad modelem finansowania poszczególnych dyscyplin i skupić na tych sportach, które w kontekście zdobyczy medalowych rokują najlepiej.

– Być może zwiększyłbym po prostu troszeczkę specjalizację i zwiększył nakłady na te sporty, w których faktycznie mamy duże szanse. A jeżeli chodzi o zawodników, którzy uprawiają hobbystycznie pewne dyscypliny, jeżeli awansują, to oczywiście niech jadą. Natomiast jeżeli nie mamy kogoś, kto byłby w stanie rywalizować o medale, to też pewnie te nakłady powinny być nieco mniejsze – uważa Łukasz Gagaska.

Specjalizacja zamiast hobbystyki

Przy okazji ostatnich igrzysk, również letnich, wraca dyskusja na temat tego, czy Polska nie powinna postawić na finansowanie najbardziej „medalodajnych” dysycplin kosztem tych, w których bardzo trudno przebić się na olimpijskie podium.

– Na pewno na sam początek stawiałbym na wszystkie konkurencje łyżwiarskie, czyli
łyżwiarstwo szybkie i short track oraz łyżwiarstwo figurowe. W łyżwiarstwie szybkim czy w short tracku mamy siedem, osiem, dziewięć reprezentacji, które tak naprawdę się liczą. I jeżeli chodzi o łyżwiarstwo i o short track, to zaliczamy się do grona tych reprezentacji – mówi Łukasz Gagaska.

– Jeżeli chodzi o łyżwy, to znakomicie wykorzystują to Holendrzy, oni są wzorem. W tym roku,
jeżeli chodzi o łyżwiarstwo na długim torze, to nie idzie im aż tak znakomicie, poza Femke Kok i Juttą Leerdam, które zdobyły złoto i srebro na 500 i 1000 metrów. Jednak są rewelacyjni w tym roku na krótkim torze – dodaje Łukasz Gagaska.

W kontekście sportów łyżwiarskich coraz lepiej wygląda polska infrastruktura. Do Areny Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie regularnie odbywają się międzynarodowe imprezy rangi mistrzowskiej, wkrótce ma dołączyć budowany tor w Zakopanem.

Pieniądze są. Co z dystrybucją?

W przypadku niezadowalających wyników polskich sportowców, często pojawiającym się usprawiedliwieniem są pieniądze. A konkretnie ich brak. Jednak według Łukasza Gagaski niekoniecznie tutaj powinniśmy upatrywać problemu.

– Jeśli chodzi o pieniądze w polskim sporcie, to ich jest sporo i coraz więcej. Natomiast uważam, że nie każdy związek, niestety, w Polsce funkcjonuje dobrze i w większości jednak
ta dystrybucja tych pieniędzy jest zła. Przykładem Polski Związek Narciarski. Polski Związek Narciarski wybronił się w tym roku, ale wybronili go Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Ja się bardzo cieszę z tych medali oczywiście, natomiast trochę przykryje to problemy, które były przed Igrzyskami Olimpijskimi, no bo przed Igrzyskami Olimpijskimi o Polskim Związku Narciarskim mówiło się w samych złych słowach – mówi Łukasz Gagaska.

– Jeżeli chodzi o skoki narciarskie, to oczywiście jest zbudowana szkoleniowa piramida. Absolutnie tego nie zabieram ludziom, którzy pracują w Polskim Związku Narciarskim. Tylko problemem jest to, że tam właściwie do głosu dochodzą tylko ludzie, którzy zajmują się skokami narciarskimi. A PZN to jest jeszcze kombinacja norweska, biegi narciarskie czy snowboard – dodaje rozmówca.

Jego zdaniem do rozwoju polskiego sportu powinno się włączyć polskie uczelnie techniczne, które mogłyby wesprzeć zawodników w zakresie technologii.

– Można byłoby zaangażować uczelnie wyższe, politechniczne, do projektów związanych ze sportem. Spróbujmy zrobić projekt studencki, który będzie w jakiś sposób próbował poprawić jakość sprzętu czy techniki jednego sportowca – sugeruje.

W rozmowie poruszane są też kwestie zaangażowania prywatnych sportowców do wspierania młodych, jeszcze nieutytułowanych sportowców czy nagród, jakie za wyniki na igrzyskach otrzymują sportowcy. Na tym polu Polska znajduje się w ścisłej olimpijskiej czołówce.