Oscary 2026 rozdane. Triumfuje „Jedna bitwa po drugiej”, statuetkę zdobył też artysta urodzony w Poznaniu
Film „Jedna bitwa po drugiej” w reżyserii Paula Thomasa Andersona okazał się największym zwycięzcą 98. gali Oscarów. Produkcja zdobyła w nocy z niedzieli na poniedziałek sześć statuetek, w tym za najlepszy film, reżyserię oraz scenariusz adaptowany.
Zwycięski film opowiada historię grupy byłych rewolucjonistów, którzy jednoczą się, by uratować córkę jednego ze swoich towarzyszy. Nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego otrzymał Sean Penn, dla którego jest to trzeci Oscar w karierze. Aktor nie pojawił się jednak na ceremonii. – Seana Penna nie ma z nami. Nie mógł, a może nie chciał tu być – skomentował ze sceny Kieran Culkin, prezentując laureata.
Kolejne statuetki dla filmu odebrali m.in. Andy Jurgensen za montaż oraz Cassandra Kulukundis za casting. Była to pierwsza w historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej statuetka przyznana w tej kategorii. Kulukundis, zwracając się ze sceny do Andersona, przypomniała, że pracują razem od trzech dekad. – Nakręciliśmy razem dziesięć filmów. Mam nadzieję, że dziś też dostaniesz swojego – powiedziała.
Kilka godzin później reżyser faktycznie odebrał Oscary za reżyserię, scenariusz adaptowany i najlepszy film. Anderson był wcześniej wielokrotnie nominowany do nagrody Akademii – za takie filmy jak „Boogie Nights”, „Magnolia”, „Nić widmo” czy „Licorice Pizza” – ale dopiero teraz zdobył najważniejsze statuetki. – Jestem tu dlatego, że ktoś we mnie uwierzył i poświęcił mi swój czas. To największy dar pracy w kinie – bycie częścią zespołu – mówił ze sceny.
Drugim najczęściej nagradzanym filmem gali byli „Grzesznicy” Ryana Cooglera. Produkcja łącząca elementy musicalu i horroru zdobyła cztery statuetki – za scenariusz oryginalny, rolę pierwszoplanową Michaela B. Jordana, muzykę Ludwiga Göranssona oraz zdjęcia Autumn Durald Arkapaw.
Trzy nagrody przypadły filmowi „Frankenstein” w reżyserii Guillermo del Toro – za kostiumy, charakteryzację i fryzury oraz scenografię.
Wśród laureatów znalazł się także twórca związany z Polską. Maciek Szczerbowski, urodzony w Poznaniu animator, zdobył wraz z Chrisem Lavisem Oscara za najlepszą krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”. Artysta od lat pracuje w Kanadzie, gdzie współtworzy studio Clyde Henry Productions.
Dwa Oscary otrzymał film animowany „K-popowe łowczynie demonów” Chrisa Appelhansa i Maggie Kang – za najlepszą pełnometrażową animację oraz piosenkę „Golden”.
Nagrodę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej zdobyła Jessie Buckley za rolę Agnes w filmie „Hamnet”. Aktorka, odbierając statuetkę, podkreśliła, że praca nad rolą pozwoliła jej zrozumieć siłę matczynej miłości.
Podczas gali pojawiły się także krótkie akcenty polityczne. Javier Bardem, prezentując nagrodę za najlepszy film międzynarodowy, wyraził sprzeciw wobec wojny i wsparcie dla wolnej Palestyny. Z kolei twórcy dokumentu „Pan Nikt kontra Putin” mówili o odpowiedzialności obywateli za los własnego kraju.
Tradycyjnie w trakcie ceremonii odbyła się również sekcja In Memoriam, w której wspomniano twórców zmarłych w ostatnim roku. Szczególne miejsce poświęcono Robertowi Redfordowi – laureatowi honorowego Oscara i reżyserowi „Zwyczajnych ludzi”, którego osiągnięcia przypomniała Barbra Streisand.