Przepaść dzieli polski rynek VC od zachodniego. Jego roczna wartość to w USA kwestia kilku dni
Spektakularna runda finansowania ElevenLabs pokazuje skalę ambicji spółek technologicznych, ale jednocześnie uwidacznia gigantyczne dysproporcje między krajowym rynkiem a globalnymi hubami venture capital.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak bardzo polski rynek venture capital daleki jest od globalnych liderów i czy ten dystans można zmniejszyć.
- Dlaczego jedna duża transakcja potrafi „zrobić” roczny wynik całego rynku venture capital w Polsce i regionie.
- Co sprawia, że najbardziej obiecujące firmy z Polski rozwijają działalność i pozyskują kapitał głównie poza krajem.
W ostatnich tygodniach spółka ElevenLabs wywodząca się z Polski, ale działająca międzynarodowo, poinformowała o przeprowadzeniu kolejnej rundy inwestycyjnej. Jej wycena znacząco wzrosła – firma przeskoczyła od statusu jednorożca (powyżej 1 mld dolarów) do poziomu decacorna (10 mld dolarów). Ta jedna inwestycja, która z całą pewnością zostanie włączona do krajowych, rocznych statystyk rynkowych, bez wątpienia przyćmi wszystkie inne transakcje venture capital (VC).
ElevenLabs w swojej kilkuletniej historii otrzymał, głównie od zagranicznych inwestorów, ponad 2,77 mld zł. To więcej niż średnia roczna wartość kapitału, jaki otrzymywały wszystkie polskie startupy w latach 2019-2025 (wcześniej roczna wartość rynku VC wynosiła maksymalnie 215 mln zł).
– Dysproporcja między rynkiem polskim a globalnymi hubami VC jest bardzo duża. Roczna wartość inwestycji pozyskiwanych przez polskie startupy to poziom porównywalny z transakcjami z kilku dni w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Skala różnic widoczna jest m.in. w dostępności kapitału, doświadczeniu inwestycyjnym oraz globalnych sieciach kontaktów. Na szczęście, w ostatnich latach dysproporcje te się szybko zmniejszają – podkreśla Dariusz Żuk, założyciel AIP Seed.
Warto wiedzieć
Inwestycje w startupy w regionie
Europa Środkowo-Wschodnia odpowiadała za 2 proc. całkowitej wartości inwestycji venture capital w Europie w 2024 r., przy jednoczesnym udziale 4 proc. w liczbie spółek otrzymujących finansowanie VC w całej Europie. Średnia inwestycja VC na spółkę w regionie CEE wyniosła w 2024 roku 1,63 mln euro, co oznacza wzrost o 73 proc. w stosunku do poprzedniego roku. To jednak mniej niż połowa europejskiej średniej, która wynosi 3,79 mln euro.
Polska była głównym celem inwestycji venture capital w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, przyciągając 82 mln euro, co stanowiło 25 proc. całkowitej wartości inwestycji w regionie. Kwota została zainwestowana w 38 spółek, co odpowiadało 19 proc. wszystkich inwestycji VC w regionie
Pojedyncze rundy „kolorują” obraz rynku
Polska jest nadal rynkiem, na którym pojedyncze, duże transakcje VC potrafią „zrobić” roczny wynik.
– Według danych z raportu PFR Ventures, w 2025 r. pięć największych inwestycji odpowiadało za 30 proc. całej wartości transakcji VC w regionie. Taki trend utrzymuje się od kilku lat – podaje Anna Wnuk, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych.
Megarundy, transakcje jednorożców i spektakularne wyceny mogą poniekąd tuszować to, że rynek bazowy pozostaje nadal niedokapitalizowany i jest podatny na jednostkowe zdarzenia.
Anna Wnuk wskazuje, że nie jest to tylko „polski problem”. Raport „Atomico State of European Tech 2025” wskazuje, że europejski ekosystem technologiczny osiągnął już znaczną skalę i dojrzałość stanowiąc 15 proc. europejskiego PKB w 2025, jednak jego rozwój pozostaje strukturalnie nierównomierny. Wzrost wartości rynku i statystyki finansowania są w dużym stopniu napędzane przez pojedyncze duże rundy, megarundy i spółki o statusie jednorożców. To częściowo maskuje niedobór kapitału w szerszej strukturze rynku startupów. Problem wynika z ograniczonej „głębi” rynku kapitałowego, słabszych ścieżek exitów oraz relatywnie niskiego udziału instytucjonalnych inwestorów długoterminowych. Przez to cała Europa — mimo silnego talentu i innowacyjności — nadal ma trudności z konsekwentnym skalowaniem firm do globalnych liderów.
Warto wiedzieć
Inwestycje private eqiuty w regionie
Jaka wygląda korelacja kapitału inwestowanego w spółki do wielkości gospodarki?
W 2025 r. cały sektor private equity w Europie Środkowo-Wschodniej odpowiadał za 0,15 proc. PKB, podczas gdy średnia europejska wynosiła 0,6 proc. PKB (niemal pięciokrotnie więcej). Polska osiągnęła poziom ok. 0,15 proc. PKB – pozostaje wyraźnie poniżej średniej europejskiej.
Duża zależność od finansowania publicznego
Polska powinna stawiać na zwiększanie konkurencyjności gospodarczej, zwłaszcza przez rozwój nowych technologii. Niski na tle Europy Zachodniej poziom inwestycji VC może być przeszkodą i uniemożliwić „dogonienie” świata. Nikt przecież nie czeka na nas z założonymi rękami – na świecie do startupów płyną miliardy.
Zbiórkę kapitału do ETCI 2.0 – nowego funduszu funduszy Europejskiego Banku Inwestycyjnego – który jeszcze w tym roku zasili europejskie VC zapowiedziała w rozmowie z XYZ Teresa Czerwińska, wiceprezes EBI.
– W Europie Środkowo-Wschodniej widoczna jest nadmierna zależność rynku inwestycji kapitałowych od finansowania publicznego. Kapitał gotowy na wyższe ryzyko, który będzie inwestował w kluczowe branże, jest dzisiaj krytyczny. Polska jest na 39 miejscu w Global Innovation Index, to bardzo nisko względem wzrostu naszych gospodarczych ambicji. Dzisiaj mobilizowanie lokalnego kapitału to nie tylko kwestia długoterminowego wspierania innowacyjności, to odpowiedzialność za krytyczne sektory takie jak obronność. Bez silnej aktywności prywatnych inwestorów instytucjonalnych w naszym regionie utrzymają się: ograniczona skala działalności funduszy, luki kapitałowe na etapach growth i late stage, podatność na cykle koniunkturalne i wpływy polityczne. Polska utraci przy tym najlepsze spółki na rzecz większych centrów finansowych świata – mówi Anna Wnuk.
Zdaniem eksperta
Nieszczelność polskiego systemu wsparcia innowacji
Odczuwalna jest awersja do ryzyka – fundusze już w rundach pre-seed oczekują od spółek wykazywania szybkiego wzrostu sprzedaży. Nawet jeśli tylko jeden fundusz do umów inwestycyjnych wprowadzi niekorzystne dla startupów postanowienia, to na płytkim rynku zła fama niesłusznie dotyka profesjonalnych inwestorów. To zachęca do szukania kapitału za granicą. Przedsiębiorcy jadą tam i tam zostają.
Największe sukcesy ostatnich lat – ElevenLabs i ICEYE – rozwijały swoje zespoły i pozyskiwał kapitał poza Polską. To nie przypadek, to efekt niepełnego dopasowania systemu wsparcia innowacji do wybitnych spółek.
Pojedyncze megarundy przykrywają prawdziwy obraz – w Polsce brakuje szerokiej, powtarzalnej aktywności inwestycyjnej, a nie jedynie „gwiazdorskich” transakcji.
Aby zmniejszyć tę dysproporcję, potrzebujemy większego, a przede wszystkim odważniejszego kapitału – zamówień płynących od przemysłu czy umożliwienia funduszom emerytalnym inwestowania w VC.
Jednocześnie widać pozytywne sygnały: programy akceleracyjne, takie jak PARP-owski Poland Booster czy miejski Warsaw Booster. Realnie podnoszą jakość napływających projektów inwestycyjnych. Natomiast, transakcje takie jak przejęcie Neptune przez OpenAI działają na wyobraźnię. Pokazują, że wielomilionowe sukcesy osobiste są w Polsce możliwe. Optymizm budzi więc napływ kapitału publicznego m.in. od PFR Ventures.
Dysproporcje między polskim rynkiem a Zachodem
Dariusz Żuk wskazuje, że największe różnice między Polską a światem Zachodu dotyczą:
- skali funduszy – globalne podmioty zarządzają kapitałem liczonym w miliardach dolarów, podczas gdy większość polskich funduszy operuje zasobami w przedziale kilkadziesiąt-kilkaset milionów euro.
- doświadczenia w skalowaniu globalnych spółek – rynki takie jak USA czy Wielka Brytania mają wieloletnią historię budowy globalnych championów technologicznych, co przekłada się na know-how w prowadzeniu zaawansowanych rund C/D oraz późniejszych.
- dostępu do międzynarodowego kapitału i sieci Limited Partners (LP; inwestorzy zasilający kapitałem fundusze) – w Polsce wciąż duża część rynku opiera się na kapitale lokalnym i publicznym, co ogranicza tempo wzrostu funduszy.
Potrzebne wsparcie dla inwestycji w startupy
Sukcesy pojedynczych spółek są niezwykle ważne i budują wiarygodność całego ekosystemu. Czy jednak, przy ograniczonych możliwościach kapitałowego wspierania dojrzałych startupów, jest ryzyko, że Polska pozostanie wyłącznie rynkiem rund wczesnych?
– Wraz z dojrzewaniem pierwszej generacji przedsiębiorców technologicznych i funduszy oraz pojawianiem się większych „exitów” w regionie, w naturalny sposób będą powstawały także większe fundusze zdolne do uczestniczenia w rundach growth. Realistycznie patrząc, proces tej jednak może potrwać kolejne 5-10 lat. Będzie wymagał zarówno większego napływu kapitału prywatnego i instytucjonalnego, jak i kolejnych globalnych sukcesów spółek z regionu – mówi Dariusz Żuk.
Jego zdaniem, nie jest problemem, że Polska specjalizuje się dziś w rundach wczesnych. Wręcz przeciwnie.
– W globalnym ekosystemie ktoś musi być najlepszy w seed i pre-seed i to może być bardzo silna specjalizacja regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy nie jesteśmy obecni, nawet we wczesnych etapach rozwoju, najbardziej obiecujących spółkach. A ich rozwój od początku finansowany jest głównie kapitałem zagranicznym, jak np. ElevenLabs – mówi Dariusz Żuk.
ElevenLabs na początku działalności otrzymało kapitał od grupy polskich aniołów biznesu. Firma od razu prowadziła działalność międzynarodową, rozwijając biznes i zbierając finansowanie głównie poza Polską. Podobnie wygląda sytuacja spółki ICEYE. Dopiero po latach w jej stronę zaczęły płynąć z Polski zamówienia publiczne… gdy klientów miała już całym świecie.
Zdaniem eksperta
Specyfika inwestowania w dojrzałe startupy
Obecnie w Polsce tylko kilka spółek rocznie zbiera kapitał w rundach growth. To za mało, aby fundusz skupiony na tym etapie i tylko na spółkach polskich miał rację bytu.
Rynek europejski obejmujący fundusze inwestujące na poziomie rund A i wyższych jest mocno zintegrowany – większość funduszy działa na całym kontynencie. Ten obszar monitoruje również wiele funduszy amerykańskich.
Wśród polskich zespołów VC skupionych na growth jest Cogito Capital Partners, który inwestuje nie tylko w Polsce czy Europie Środkowo-Wschodniej, ale również w Europie Zachodniej.
Główne wnioski
- Pojedyncze megarundy maskują słabość rynku.
Duże transakcje, takie jak runda ElevenLabs, znacząco podbijają statystyki i mogą przyćmić inne inwestycje VC. Jednocześnie bazowy rynek pozostaje niedokapitalizowany i podatny na jednostkowe zdarzenia. Podobne zjawisko widoczne jest w Europie, gdzie wzrost wartości rynku napędzają głównie największe rundy. - Skala i struktura kapitału w regionie ograniczają tempo wzrostu.
Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, pozostaje poniżej średniej europejskiej pod względem relacji inwestycji private equity do PKB. Rynek jest silnie zależny od finansowania publicznego, a fundusze dysponują znacznie mniejszym kapitałem niż ich zachodni odpowiednicy. Płytkość rynku, słabsze ścieżki exitów i mniejszy udział inwestorów instytucjonalnych utrudniają skalowanie firm do globalnych liderów. - Sukcesy są możliwe, ale kapitał często pochodzi z zagranicy.
Największe polskie sukcesy ostatnich lat rozwijały się i pozyskiwały finansowanie głównie poza krajem. Eksperci wskazują, że bez silniejszej mobilizacji prywatnego i instytucjonalnego kapitału Polska może tracić najbardziej obiecujące spółki na rzecz większych centrów finansowych. Jednocześnie dojrzewanie ekosystemu i kolejne exity mogą w perspektywie kilku lat sprzyjać powstawaniu większych funduszy zdolnych finansować rundy growth.
