Chiński gigant odzieżowy postanowił wejść na giełdę. W obawie przed odrzuceniem wniosku w Nowym Jorku zdecydował się na debiut w Londynie. Liczył, że na brytyjskiej giełdzie łatwiej będzie uzyskać wszelkie pozwolenia regulacyjne. Nic bardziej mylnego. Mimo że Londyńczycy rozpaczliwie potrzebują dużej oferty publicznej, zgłosili zastrzeżenia do treści prospektu Shein. Te nie spodobały się spółce i skłoniły ją do zastosowania ciekawej techniki negocjacyjnej – szantażu.