We wrześniu tego roku niemiecki minister obrony Boris Pistorius ujawnił niepokojące informacje. Dwa rosyjskie satelity Łucz-Olymp śledziły satelity komunikacyjne Intelsat, z których korzysta Bundeswehra. Wykonywały manewry, które strategowie wojskowi określają mianem „operacji zbliżeniowych”. To eleganckie sformułowanie, które w praktyce oznacza złowrogie nękanie na orbicie. To nie scenariusz science fiction, lecz nowa rzeczywistość. Skłoniła ona Niemcy do zdecydowanego kroku: przeznaczenia 35 mld euro do 2030 r. na systemy bezpieczeństwa i obrony w przestrzeni kosmicznej na wypadek konfliktów, które mogą wykroczyć poza granice naszej planety.