Obywatele Ukrainy wymieniają się informacjami, gdzie znaleźć fikcyjnego opiekuna dla dzieci. Często oddają mu całe 800+, byleby ich potomstwo mogło uczyć się w Polsce. Rekordziści pobierają po kilkadziesiąt świadczeń. Eksperci przyznają, że proceder istnieje, resort rodziny o problemie nie słyszał.