Piotr Klin w Anglii rozgryzał tajniki inżynierii mechanicznej, a jednocześnie zakochał się w kolarstwie. Połączył obie te gałęzie i z jego wiedzy korzystają już polscy kolarze, triathloniści, a nawet łyżwiarze szybcy. Władze światowego triathlonu musiały przez niego zmienić przepisy, bo zbyt finezyjnie „oklejał” rower bidonami.