Limity odwiedzających, obowiązkowe rezerwacje, zmienne ceny biletów czy kampanie zachęcające do wizyt poza sezonem – w taki sposób lokalne władze coraz częściej starają się ograniczać liczbę turystów we francuskich miasteczkach i popularnych atrakcjach. Francja nie jest jednak drugą Barceloną – mimo narzekań na tłumy Paryż i inne miasta doceniają rolę turystyki, która odpowiada za około 8 proc. PKB kraju.