Koniec kupowania sprzętu dla armii za granicą? Miliardy od KUKE mają napędzić polską zbrojeniówkę
Po zmobilizowaniu 12 mld zł na zieloną transformację KUKE szykuje podobny mechanizm dla przemysłu obronnego. – Czas interwencyjnych zakupów z zagranicy minął – mówi prezes Janusz Władyczak. Banków nie trzeba do tego specjalnie namawiać, bo obronność przestała być tematem tabu, a stała się nowym filarem finansowania.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego banki sięgnęły po zielone gwarancje inwestycyjne, a niemal zignorowały te płynnościowe.
- Na jakim etapie są gwarancje obronne i jakie może być zainteresowanie tym produktem.
- Jak KUKE chce wciągać polskie firmy do globalnych projektów w Afryce i Ameryce Południowej.
Upowszechnienie w Polsce zielonych gwarancji nie było zbyt łatwe. Najpierw ogłoszenie ich startu przyćmiła powódź na południu Polski. Później za sprawą nominacji Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych kwestionowanie zmian klimatu i działań na rzecz ograniczania emisji dwutlenku węgla. Mimo to, 15 miesięcy po ogłoszeniu programu, Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) może ogłosić zrealizowanie planu. KUKE zmobilizowała na ten cel 12 mld zł. To o 2 mld zł więcej, niż zapowiadał na łamach XYZ w listopadzie 2024 r. prezes KUKE Janusz Władyczak.
Gwarancje na inwestycje, rzadziej na płynność
– Rynek tego potrzebował, choć nie do końca miał tego świadomość. Przygotowujemy kolejne transakcje i liczymy, że będzie ich szybko przybywać – komentuje prezes KUKE.
Zielone gwarancje, które we wrześniu 2024 r. wprowadziła do oferty KUKE, to w praktyce dwa produkty. Pierwszy to gwarancje spłaty finansowania zielonych inwestycji, a drugi – gwarancje, które zabezpieczają finansowanie krótkoterminowe (z banku albo firmy faktoringowej) lub płatności na rzecz dostawców. Popyt na oba te produkty okazał się skrajnie nierówny. Gwarancje inwestycyjne osiągnęły wartość 11,9 mld zł, a płynnościowe ok. 100 mln zł.
Łącznie z zielonych gwarancji mogą korzystać 33 banki, na czele z PKO BP, Pekao, Santanderem, BNP Paribas czy Millennium oraz zagranicznym instytucjami, jak brytyjski HSBC, czy hiszpański Santander. Największe dotychczas wykorzystanie gwarancji dotyczyło finansowania farm wiatrowych Baltic 2 i Baltic 3 firmy Polenergia, w której finansowanie zaangażowało się 27 banków, a gwarancji udzielały KUKE i Euler Hermes. Inne inwestycje to m.in. elektrownie gazowe, farmy wiatrowe na lądzie, magazyny energii oraz instalacje fotowoltaiczne i na biometan.
Zdaniem eksperta
Zielone gwarancje obniżają wymóg kapitałowy w bankach
Będzie to miało istotne znaczenie przy finansowaniu przemysłu zbrojeniowego, który wymaga dużych nakładów inwestycyjnych oraz gwarancji i kredytów obrotowych na finansowanie kontraktów zbrojeniowych. Tego typu gwarancje kontraktowe na umowy zbrojeniowe wystawiane są przez większość zagranicznych agencji eksportowych np. z Korei, USA, Niemiec, Francji.
Ubezpieczyciel chce dać bankom milionowe limity
Dystrybucją produktów zajmują się głównie banki. Dla banków to sposób na obniżkę tzw. wagi ryzyka przy finansowaniu, co może się przekładać na niższe koszty finansowania klienta. KUKE deklaruje szybkie reakcje na zapytania banków, ale chce pójść w stronę automatyzacji. Jak w praktyce miałoby to wyglądać?
– Będziemy dążyć do tego, żeby banki miały przyznany przez nas limit gwarancji np. na rok z góry i mogły samodzielnie korzystać z niego przy finansowaniu inwestycji czy płynności spełniających predefiniowane warunki. Taki limit dla pojedynczego banku mógłby sięgać kilkuset milionów złotych, w ramach którego pojedyncza transakcja wynosiłaby 20-30 mln zł. Liczę, że uda się wprowadzić to rozwiązanie w drugim kwartale tego roku. Dzięki temu proces będzie sprawniejszy. Będziemy monitorować sytuację i podejmować decyzje, jeśli zauważymy negatywną selekcję [wypierania klientów dobrej jakości przez tych złej jakości – red.] – ujawnia Janusz Władyczak.
KUKE osiągnęłaby jeszcze jeden cel: większą granulację portfela, a przy okazji szersze i szybsze dotarcie do klienta. Nasz rozmówca spodziewa się, że popyt na gwarancje w 2026 r. pozostanie wysoki (głównym produktem będą gwarancje proeksportowe). W zielonych gwarancjach trudno będzie przekroczyć 12 mld zł finansowania z 2025 r.
W tym roku ustawa budżetowa pozwala zwiększyć całkowitą ekspozycję KUKE o 22 mld zł do 77 mld zł. Daje to przestrzeń na szeroką dystrybucję różnego rodzaju gwarancji. Większość tej kwoty przypadnie na gwarancje proeksportowe, mniejsza część na te wspierające transformację energetyczną. Co istotne, w 2026 r. pojawi się dodatkowo kolejny rodzaj tego instrumentu.
Gwarancje dla obronności mogą ruszyć już w tym roku
Chodzi o tzw. gwarancje dla obronności. Aby można je było oferować, konieczna jest nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach eksportowych, regulująca m.in. działalność KUKE. Jak ujawnia nasz rozmówca, projekt ustawy i ocena skutków regulacji są już gotowe. Niebawem projekt, nad którym pracuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii powinien trafić do wykazu prac legislacyjnych, a potem rozpoczną się jego konsultacje.
– Obecnie możemy finansować inwestycje w zbrojenia, tylko jeśli co najmniej 20 proc. przychodów danej firmy pochodzi z eksportu lub jeżeli dany projekt skierowany jest na rynki eksportowe. Gdy mówimy o inwestycjach w Polsce na polskie potrzeby, niezbędna jest jednak zmiana ustawy. Czekamy niecierpliwie, aż ujrzy światło dzienne – wskazuje Janusz Władyczak.
Podkreśla, że wraz z wejściem w życie nowej ustawy, gwarancje w zasadzie od razu mogą wejść do oferty banków. Banki nauczone pozytywnymi doświadczeniami z gwarancjami proeksportowymi (oferowanymi od lat przez KUKE) i zielonymi (oferowanymi od ponad roku), znają charakter działania tego instrumentu i same czekają na to rozwiązanie.
– Branża latami unikała finansowania przemysłu zbrojeniowego i elektrowni atomowych, ale teraz to podejście się zmienia. Banki czują, że nie mając w ofercie finansowania dla tych segmentów, umyka im duża szansa. Wierzę, że w dość szybkim tempie do programu takich gwarancji mogłoby przystąpić nawet kilkanaście podmiotów. Pierwsze gwarancje wystawilibyśmy jeszcze w 2026 r. – prognozuje prezes KUKE.
Zdaniem eksperta
Obronność zaczęła być postrzegana jako stabilny, długoterminowy i strategiczny segment polskiej gospodarki
Jako sektor jesteśmy zainteresowani gwarancjami obronnymi KUKE. Mogą odegrać kluczową rolę w finansowaniu projektów o podwyższonym ryzyku. Dotyczy to zwłaszcza takich projektów, które wymagają dużej skali kapitału lub długiego horyzontu zwrotu.
Gwarancje wesprą krajowy przemysł zbrojeniowy
Głównym celem nowych gwarancji będzie wsparcie polskich firm z przemysłu zbrojeniowego bądź takich, gdzie taka działalność mogłaby stanowić nową gałąź biznesu. Dzięki temu rodzime banki będą w stanie je skuteczniej finansować, nie ponosząc przy tym nadmiernego ryzyka (większość ryzyka weźmie na siebie KUKE). Co więcej, takie inwestycje mogą zabezpieczać zarówno finansowanie inwestycji, jak i płynności oraz zabezpieczać kontrakty.
– Minął już czas szybkich interwencyjnych zakupów z zagranicy i nadeszła pora na budowanie własnych możliwości produkcyjnych, tak, by nie być uzależnionym od importu i zgód innych rządów na korzystanie z systemów i technologii. Możemy na miejscu rozwijać produkcję, ale potrzebujemy do tego kapitału i zasobów – twierdzi nasz rozmówca.
Zwraca uwagę na jedno z wyzwań w tym obszarze. Chodzi o tendencję do rozpisywania dużych zamówień, którym nie są w stanie sprostać krajowe zakłady, a przez to trudno też je finansować. Jego zdaniem nie jest to zrównoważone podejście, bo preferuje tylko największych graczy. Aby dać średniej wielkości polskim firmom szanse na wygrywanie zamówień, konieczne byłoby dzielenie postępowań na mniejsze transze.
– Mówimy o kilku miliardach złotych krajowych gwarancji na inwestycje rocznie, bo samo finansowanie byłoby zapewne na niższe kwoty niż przy inwestycjach w transformację energetyczną – przekonuje prezes KUKE.
Zdaniem eksperta
Gwarancje obronne KUKE szybko znajdą się w ofertach banków
Polska z czasem mogłaby eksportować zbrojenia
Dodaje, że polskie zakłady z tego segmentu powinny też odważniej niż do tej pory myśleć o wychodzeniu za granicę, np. do Afryki i Azji, gdzie znacząco rośnie popyt na zbrojenia. Już teraz broń eksportują tam chociażby Czesi, Austriacy czy w mniejszym stopniu Słowacy.
– Nasza sprzedaż za granicę, jeśli już się zdarza, to nadal ma charakter gotówkowy, co jest archaiczną metodą. Teraz finansowanie potrzeb obronnych wygląda inaczej. Zamawiający szukają możliwości zakupu razem z opcją finansowania z kraju producenta. Nawet kraje z G20, jak Polska, potrzebują środków na zakup broni i systemów. Nie mają gotówki dostępnej tu i teraz – przypomina Janusz Władyczak.
Zaznacza, że działalność i inwestycje producentów ułatwiałyby długoterminowe plany zakupowe w polskiej armii. Dzięki temu firmy mogłyby stosownie planować swoje zdolności i myśleć również o eksporcie. Jego zdaniem, przewidywalność zamówień jest jednym z kluczowych wyzwań w działalności krajowych producentów uzbrojenia, podobnie jak w przypadku zamówień publicznych w sektorze budowlanym. Jeśli teraz zwiększyłyby one moce wytwórcze, a za kilka lat nastąpiłby spadek zamówień, mogłyby stanąć na krawędzi bankructwa.
KUKE chce wziąć udział w kluczowych inwestycjach
Menedżer widzi też potencjał do uczestnictwa KUKE w projekcie budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w gminie Choczewo oraz w budowie lotniczego Portu Polska. W przypadku pierwszej z inwestycji ubezpieczyciel chciałby zbudować dzięki gwarancjom płynnościowym i kontraktowym łańcuch dostaw wśród polskich producentów, którzy mogliby uczestniczyć w budowie elektrowni. Nieco inną rolę widzi przy budowie Portu Polska, gdzie liczy także na bezpośrednie finansowanie. Przy elektrowni zakłada, że sporo finansowania trafi z zagranicy, a wraz z nimi przyjdzie część technologii, dostawców i podwykonawców.
– Dzięki naszej obecności, będziemy w stanie zapewnić więcej „local contentu” przy tych inwestycjach, rozwadniając wymogi agencji wsparcia eksportu z innych krajów – zaznacza Janusz Władyczak.
Liczy, że w 2026 r. odbiją inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową. W 2025 r. oczekiwanie na inwestycje prywatne i publiczne nie ziściło się, pomimo napływających środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Czasu na ich wydanie jest coraz mniej, co musi pobudzić inwestycje. Ponadto na korzyść tego scenariusza działają dobre perspektywy makroekonomiczne zarówno Polski, jak i całej Europy.
– Liczymy, że ten wysyp przetargów jest jeszcze przed nami, ale na razie nie jesteśmy w stanie przewidzieć wolumenów, a co za tym idzie ustalać swoich planów sprzedażowych. Na razie widzimy, że o kontrakty walczy bardzo dużo firm. Dla zamawiającego to spadek kosztów, ale rodzi ryzyko, że ktoś w takiej cenie nie ukończy budowy. Boom inwestycyjny, w szczególności po okresie braku przetargów, nigdy nie jest dobry. Dlatego, że firmy mają za sobą przestoje i chcą za wszelką cenę wygrać przetarg, aby zapewnić jakikolwiek przychód. Efektem mogą być ich potencjalne problemy w niedalekiej przyszłości – przestrzega nasz rozmówca.
Czas na wychodzenie z Polski za granicę
Optymizmem napawa go większa chęć polskich firm do wychodzenia za granicę. KUKE wspierał np. przejęcie przez Benefit Systems największej sieci siłowni w Turcji. Z zabezpieczenia spłaty finansowania na przejęcia korzystały również Sescom w Wielkiej Brytanii i Euvic w Ukrainie.
Jednocześnie stara się zachęcać krajowych producentów do realizacji kontraktów poza granicami kraju. To tzw. inicjatywa Shop In Poland, pozwalająca na udział jako podwykonawca w dużych zagranicznych projektach inwestycyjnych, przy jednoczesnym zapewnieniu finansowania dla odbiorców towarów polskiej firmy. Obecnie w programie jest 500 firm z różnych branż jak budowlana, energetyczna i chemiczna.
– Poszerzamy listę rynków, na które wchodzimy w takiej formule. My i krajowe firmy uczestniczą dzięki temu m.in. w budowie szpitali, uniwersytetów oraz linii kolejowych i energetycznych. W Afryce zaczynamy być rozpoznawalni i to do nas zgłaszają się tamtejsze rządy, byśmy wsparli różne projekty rozwojowe. Liczymy, że lista kontraktów będzie nadal rosnąć w 2026 r. – komentuje Janusz Władyczak.
Zwraca ponadto uwagę na obie Ameryki i zapowiada wbicie flagi na zachodniej półki. Jak sam zauważa, jednak na razie bardziej prawdopodobne wydaje się zaangażowanie w USA, bo polskie firmy chętniej tam wchodzą niż do Ameryki Południowej.
KUKE weźmie na siebie reasekurację przewoźników
KUKE nawiązuje ponadto bliższą współpracę z dużymi wykonawcami z Indii, Turcji, czy Zatoki Perskiej, aby wspólnie z nimi walczyć o kontrakty i gwarantować tym samym, że jakaś część inwestycji zostanie zrealizowana przez polskie firmy.
Ukraina? Po marazmie sprzed roku nie ma już śladu. KUKE czeka na finalizację kilku projektów, które będzie ubezpieczać. Jednocześnie na ostatniej prostej jest program reasekuracji dla polskich ubezpieczycieli, aby mogli z powrotem zaoferować polskim przedsiębiorstwom transportowym polisy. Umożliwi im to działanie na terytorium Ukrainy i odzyskanie części rynku przewozowego.
– Wychodzimy tu poza ramy typowej działalności jako agencja eksportu. To pierwszy i jedyny taki program na świecie, który umocni polskie firmy transportowe. Wierzymy, że takie wsparcie jest potrzebne, by nie oddawać w pełni tego rynku przewoźnikom z Ukrainy – zaznacza prezes KUKE.
Zdaniem eksperta
Jeszcze nie wszystkie banki otworzyły się na sektor obronny
W ING od blisko trzech lat wspieramy aktywnie sektor obronny zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Europy. Przeanalizowaliśmy (w Grupie ING) ponad 70 transakcji w sektorze obronnym i wiele z nich zrealizowaliśmy.
Warto jednak podkreślić, że nie dotyczy to jeszcze wszystkich banków. Część z nich dopiero dostosowuje swoje polityki kredytowe i najprawdopodobniej w niedługim czasie dołączy do grona aktywnych finansujących ten sektor.
W przypadku banków działających w Polsce kluczowym wyzwaniem pozostają obowiązujące limity koncentracji wobec spółek Skarbu Państwa. Jednym z potencjalnych rozwiązań mogłoby być wyłączenie projektów obronnych z tych limitów, co istotnie zwiększyłoby możliwości wspierania strategicznych inwestycji. Dodatkowym ograniczeniem jest również relatywnie niewielka liczba długoterminowych kontraktów – zarówno dla spółek prywatnych, jak i państwowych – co utrudnia budowanie stabilnych i przewidywalnych modeli finansowania.
Główne wnioski
- Program zielonych gwarancji, który miał zmobilizować 10 mld zł finansowania, zakończył się wynikiem 12 mld zł – z czego aż 11,9 mld zł przypadło na inwestycje, a zaledwie ok. 100 mln zł na płynność. Dzięki takim gwarancjom spadają wymogi kapitałowe dla banków i uwalniają się ich limity finansowania dla konkretnych grup kapitałowych. KUKE chce teraz przenieść ten model na sektor obronny. Projekt ustawy jest gotowy i niebawem powinien trafić do wykazu prac rządu. Prezes KUKE Janusz Władyczak liczy, że pierwsze gwarancje dla zbrojeniówki mogłyby pojawić się jeszcze w 2026 r.
- Banki przestają traktować zbrojeniówkę jako sektor wrażliwy. „Branża latami unikała finansowania przemysłu zbrojeniowego i elektrowni atomowych, ale teraz to podejście się zmienia. Banki czują, że nie mając w ofercie finansowania dla tych segmentów, umyka im duża szansa” – podkreśla Władyczak. Banki zapewniają, że czekają na rozwiązanie KUKE z niecierpliwością.
- Nasz rozmówca widzi potencjał do uczestnictwa w budowie polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie oraz w Porcie Polska. Liczy, że w 2026 r. odbiją inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową, a KUKE będzie miało okazję do wspierania inwestycji za granicą. Przyznaje, że w Afryce KUKE zaczyna być już rozpoznawalna.
