Mali w uścisku dżihadystów
Zachodnioafrykański kraj Mali nie rozpada się w jednym spektakularnym momencie. Mali osuwa się powoli, niemal niezauważalnie, pod ciężarem dżihadystów, wojskowych puczów i cynicznych zagranicznych sojuszy. Nad Nigrem, gdzie bosonodzy robotnicy dzień po dniu wydobywają piasek na potrzeby rosnącej stolicy, toczy się życie, które państwo coraz słabiej potrafi chronić. Podróżując między Bamako, Timbuktu i Ségou, obserwuję kraj, w którym propaganda zastąpiła politykę, bezpieczeństwo stało się towarem, a obietnica „nowych przyjaciół” z zewnątrz okazuje się kolejną formą zależności.