Kategorie artykułu: Sport Świat

Rewolucja w kobiecej piłce. O co walczą Niemki?

Niemiecka federacja piłkarska kilka tygodni temu otrzymała prawa do organizacji kobiecego EURO 2029. Dosłownie chwilę później 14 klubów Frauen-Bundesligi założyło własną, niezależną strukturę ligową, by w pełni wykorzystać potencjał kobiecego futbolu.

Zażarta walka w meczu pomiędzy Freiburgiem a Werderem Brema na Dreisamstadion. To spotkanie rozgrywane w ramach Frauen Bundesligi.
Zażarta walka w meczu pomiędzy Freiburgiem a Werderem Brema na Dreisamstadion. To spotkanie rozgrywane w ramach Frauen-Bundesligi. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego projekt FBL e.V. oznacza rewolucję w kobiecej piłce w Niemczech.
  2. Jak dużym zainteresowaniem cieszą się mecze Frauen-Bundesligi i krajowego pucharu. 
  3. Ile zarabiają piłkarki w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

14 drużyn niemieckiej ligi (Frauen-Bundesliga) wyszło z niemieckiej federacji piłkarskiej (DFB, Deutsche Fussball Bundesliga) i założyło stowarzyszenie FBL e.V. Cele stowarzyszenia to: wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań, zwiększenie obecności kobiecej piłki w przestrzeni publicznej, maksymalizacja potencjału komercyjnego oraz poprawienie aspektów finansowo-marketingowych. Mimo że Niemcy uchodzą za potentata w kobiecej piłce, sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów jest daleka od ideału.

Część kultury piłkarskiej?

Chociaż polska piłka kobieca zaznaczyła swoją obecność w mediach po awansie naszych piłkarek na EURO 2025, wciąż pozostaje niszą. W Niemczech również nie jest bardzo widoczna w mediach.

– Niemieckie kioski generalnie mają bogatszą ofertę sportowych magazynów. Kobieca piłka nie odgrywa jednak na tym rynku wielkiej roli. Nawet taka marka jak „Kicker” traktuje futbol pań po macoszemu. W wydaniu specjalnym na start sezonu Frauen-Bundesliga została zmarginalizowana do zaledwie paru stron, podobnie do 3. Bundesligi. Jedynym pismem, które faktycznie jest poświęcone kobiecemu futbolowi, jest „FFussball”, wychodzący sześć razy w roku. Dla porównania: sam golf ma trzy miesięczniki, a w Polsce jeden kwartalnik – mówi XYZ Wojciech Nowakowski, komentator kobiecej piłki w Golf Zone.

W żeńskim futbolu w Niemczech obserwujemy jednak teraz stanowcze działania.

– To odważny, zdecydowany krok ze strony klubów. Podoba mi się jednak ich decyzja o utworzeniu FBL e.V. i wierzę, że pomoże to przyspieszyć pełną profesjonalizację Frauen-Bundesligi. Uważam, że liga powinna być własnością tych, którzy naprawdę ją cenią. To oni powinni nią zarządzać. Kluby oczekują również lepszego marketingu i z pewnością przyczynią się do zwiększenia rozpoznawalności oraz zainteresowania ligą. Właśnie w tym widzę duży niewykorzystany potencjał. Frauen-Bundesliga obecnie pozostaje w tyle za National Women's Soccer League, czyli ligą amerykańską, i Women's Super League, czyli ligą angielską – mówi Lucie Macháčová, dziennikarka sportowa z Czech.

Zaangażowanie fanów

Kobiece drużyny w Niemczech mają wiernych kibiców, a sporo widzów przyciągają na trybuny m.in. starcia zespołów, które znamy także z rywalizacji mężczyzn.

– Kluczowym elementem niemieckiej kultury piłki nożnej są kibice, a ci dopisują. W minionym roku wskazałbym kilka takich kluczowych momentów. W Dortmundzie 10 tysięcy osób oglądało w kwietniu Revierderby, czyli Borussia-Schalke, na poziomie czwartej ligi! Drugi taki mecz to pierwsza kolejka ligowa, Bayern-Bayer, pierwszy raz od ponad dwóch lat żeńska drużyna na Allianz Arenie i 57 762 widzów. Dalej Nordderby (HSV-Werder) w półfinale Pucharu Niemiec, którego gospodarzem był drugoligowy wtedy jeszcze Hamburg. Volksparkstadion został wypełniony, a to oznacza 57 tysięcy widzów, czyli więcej niż na finale, gdyż RheinEnergieStadion w Kolonii mieści tylko 44,5 tysięcy osób – mówi Wojciech Nowakowski.

Trzeba przyznać, że frekwencja na meczach kobiecej piłki w Niemczech dopisuje. 

– Jesienią po raz pierwszy we Frauen-Bundeslidze było 37 tysięcy widzów na Weserstadion w Bremie. Tego samego dnia ligowy hit Wolfsburg-Bayern przyciągnął 12,5 tysięcy kibiców na Volkswagen Arenę. I wtedy też doszło do małego zgrzytu. Publiczna telewizja ARD, mająca wraz z ZDF prawo do 10 meczów w sezonie, postawiła na Nordderby, bo to większa widownia, z punktu widzenia kibicowskiego dodatkowe tło – mówi komentator Golf Zone.

Nasz rozmówca w powstaniu FBL e.V. upatruje szans na to, że do takich sytuacji już więcej nie dojdzie, ponieważ kluby same będą miały kontrolę nad terminarzem ligowych zmagań.

– Niemki mają mocną pozycję w europejskiej hierarchii. Zdobyły rekordowe osiem mistrzostw kontynentu, w tym sześć z rzędu w latach 1995-2013. Jednak to już historia. Teraz skupiają się na nowych wyzwaniach. Za trzy lata będą gospodyniami kobiecego EURO. To ważna impreza, która może pomóc także Frauen-Bundeslidze. Potencjał jest ogromny, o czym świadczy rekordowa frekwencja we wrześniu na meczu Frauen-Bundesliga Bayern-Bayer. 57 762 widzów robi niesamowite wrażenie – podkreśla Lucie Macháčová.

Marketing, zasięg medialny i sponsoring

Na pierwszy rzut oka założenie własnej organizacji może wydawać się ryzykowne. Dlaczego zatem niemieckie kluby jednak zdecydowały się na takie rozwiązanie?

– Choć DFB zaoferowało zainwestowanie 100 milionów euro w kobiecy futbol w ciągu ośmiu lat,  kluby odmówiły, bo wierzą, że wspólnymi siłami mogą wygenerować nawet 900 milionów euro, a następnie rozdzielą między siebie 90 proc. dochodów. Oczywiście DFB będzie nadal w jakimś stopniu współpracować z FBL w zakresie rozwoju kobiecej piłki nożnej w Niemczech – mówi rozmówczyni XYZ.

Chociaż pozycja niemieckiej ligi w piłkarskiej hierarchii jest wysoka, nie można mówić w tym przypadku o prymacie pod względem finansowym.

– Amerykańska NWSL i angielska WSL są bogatsze. Kluby takie jak Angel City i Kansas City, a także Arsenal i Chelsea, mają z pewnością większy budżet niż Bayern Monachium i Wolfsburg. Frauen-Bundesliga pozyskała wszakże silnego partnera tytularnego i teraz jest to Google Pixel Women’s Bundesliga. W tym sezonie liga powiększyła się z 12 do 14 drużyn, a dochody z praw telewizyjnych wzrosły. Jednak WSL i NWSL pozostają bogatsze – podkreśla czeska dziennikarka.

Brytyjski hegemon

W męskiej piłce finansowym gigantem, który góruje nad resztą stawki, jest angielska Premier League. W kobiecym futbolu także możemy dostrzec ciekawą tendencję.

– Porównując Frauen-Bundesligę do innych lig – angielska jest marketingowo poza zasięgiem. Pieniądze wyłożone przez wielkie marki znane z piłki męskiej są nieporównywalne z innymi krajami Europy. Na tym polu w zasadzie jedyną konkurencją jest NWSL. Rodzynkiem spoza Premier League jest drużyna London City Lionesses, która z kolei należy do Michelle Kang, miliarderki próbującej przenieść do Europy klimat USA. W Anglii duże stadiony jeszcze nie są normą, ale coraz częściej drużyny grają na głównych arenach swoich klubów. Tylko West Ham United broni się przed wizytą pań na Stadionie Olimpijskim. Prawie tak zażarcie, jak przed spadkiem – ironizuje Wojciech Nowakowski.

Polscy kibice z coraz większą uwagą śledzą ligę hiszpańską, w której bryluje Ewa Pajor.

– Hiszpania pozostaje w cieniu Barcelony. W dodatku mówimy o społeczeństwie wciąż silnie zmaskulinizowanym, czego dowodem był chociażby protest 15 piłkarek przeciwko Jorge Vildzie czy afera Rubialesa i wszystko, co z tym związane. Francja też żyje w cieniu Lyonu. W dodatku Groupama Stadium leży nie w Lyonie, a w Décines. Niby niedaleko, ale wieczorem do miasta już trudno wrócić. Sprawdzałem to z myślą o wyjeździe na Ligę Mistrzyń. Ligowe mecze Lyonu rozgrywane są często o godzinie 21 ze względu na telewizję. We Francji nieoczekiwanie rekordy frekwencji biją RC Lens, debiutant, a także FC Nantes, które gra w Première Ligue drugi sezon i jest rewelacją rundy jesiennej – zaznacza ekspert.

Warto podać frekwencję z  jednej z serii spotkań. To dane  z 9. kolejki:

RC Lens vs. St. Etienne: 8,657

RC Strasbourg vs. Fleury 91: 586

Les Marseilles vs. PSG: 2,726

FCO Dijon vs. Lyonnes: 1,374

HSC Montpellier vs. FC Nantes: 300

Paris FC vs. Le Havre HAC 301

Średnia: 2,309, bez Lens byłoby zaledwie 1057

Rozmówca XYZ dodaje, że Włochy, które kilka lat temu dopiero sprofesjonalizowały ligę kobiecą i teraz ją sukcesywnie powiększają, mają też w większości kluby znane z piłki męskiej. Żeńskie drużyny grają wyłącznie na małych stadionach. Nawet z ich wypełnieniem mają problemy.

Wkrótce przegonią Wyspiarzy?

Nie da się ukryć, że Frauen-Bundesliga w nowej odsłonie będzie miała coraz większe aspiracje.

– Na pewno Niemcy mają największy potencjał, by dogonić, a może nawet przegonić Anglię marketingowo. 100 milionów euro w osiem lat w tym celu dokładała DFB. Rocznie to średnio poniżej miliona na klub. Ale to i tak duży zastrzyk finansowy, nowe źródło przychodu w budżecie. Frauen-Bundesliga już jest „produktem”: wszystkie mecze w DAZN i Magenta Sport plus jeden w kolejce w Sport1 (dawny DSF nie był kanałem telewizji publicznej, ale był dostępny bez dodatkowych opłat dla osób posiadających kablówkę albo satelitę, również poza Niemcami) oraz 10 w sezonie w ARD/ZDF. Standard telewizyjny, co widać też w skrótach, bije na głowę nawet te mecze ligi francuskiej, które pokazuje CANAL+ – mówi Wojciech Nowakowski.

Komfortowa lokalizacja

Warto zwrócić uwagę na istotny czynnik, który ułatwia konsolidowanie kibiców wokół kobiecych drużyn za naszą zachodnią granicą.

– Na pewno Niemcom pomaga też to, jak położone są stadiony. Niektóre drużyny grają wszystkie lub prawie wszystkie mecze na głównych arenach, jak HSV, Union, SC Freiburg, TSG Hoffenheim, FC Nürnberg czy mniejsze Carl Zeiss Jena i SGS Essen. Z kolei „drugie” boiska Wolfsburga, Bayeru czy Werderu, które zajmują żeńskie drużyny, są usytuowane przy głównych. A nawet gdy są dalej od tych dużych stadionów, jak w Kolonii, Frankfurcie, Lipsku i Monachium, to są też w mieście. Na tym można budować społeczność kibicowską – uważa komentator Golf Zone.

W dzisiejszych czasach trzeba wykazać się kreatywnością, by przyciągnąć do siebie odbiorców i ich utrzymać.

– Firma Panini już trzeci raz przygotowała album z naklejkami Frauen-Bundesligi. W tym samym czasie wystartowały kolekcje WSL, rok później Liga F, w ubiegłym też Serie A. Topps (amerykańska firma dostarczająca karty – przyp. red.), mająca umowę z UEFA, jest na tym polu sporo w tyle, jeśli chodzi o Ligę Mistrzyń, a to też element marketingu – uważa rozmówca XYZ.

Co może niepokoić?

Mimo rosnącej wartości marketingowej rozgrywek na pierwszy plan wysuwa się jakość piłkarska.

– Ostatecznie chodzi przecież o sport. Niemieckie kluby były kiedyś naturalnym kierunkiem dla piłkarek ze Skandynawii i Holandii. Większość z nich wybiera dzisiaj Anglię, a z pozostałych klubów jeszcze Barcelonę i Lyon, które płacą więcej. W pogoni za wynikiem sportowym trzeba doinwestować w kontrakty nie tylko talentów z tamtych regionów. Nie można wypuścić przy tym piłkarek z krajów niemieckojęzycznych: Austrii i Szwajcarii, których największe talenty naturalnie trafiają do Frauen-Bundesligi, bo nie istnieje bariera językowa. Niemcom zależy też na wyławianiu najzdolniejszych zawodniczek z Polski – mówi Wojciech Nowakowski.

Co jest znakiem rozpoznawczym piłkarskich zmagań za naszą zachodnią granicą?

– Liga niemiecka jest trochę niedoceniana, mimo że może się podobać pod względem jakości. To także rozgrywki, w których rywalizacja bywa zacięta. Tak czy inaczej Bayern potrzebuje sukcesu w Champions League. To mogłoby dalece zmienić postrzeganie tego zespołu na arenie międzynarodowej. Liga F jest bardziej techniczna. Oczywiście na Półwyspie Iberyjskim FC Barcelona wiedzie prym. To bezsprzecznie gigant kobiecego futbolu, a ów status Barçy winduje całą ligę. Ja jednak preferuję bardziej bezpośredni, intensywny styl, kładący nacisk na aspekty fizyczne. A coś takiego widzę w Bundeslidze i WSL – przyznaje Lucie Macháčová.

A co z młodzieżową piłką?

W każdej sensownej strategii piłkarskiej priorytetem jest praca u podstaw, kształtowanie futbolowego narybku. Jakie potrzeby można zauważyć w Niemczech?

– Trzeba doinwestować w niemiecką młodzież, by nie odchodziła od piłki. To nie ta skala, co w Polsce, gdzie swego czasu karierę zakończyła, a potem wznowiła Zofia Buszewska, będąca czołową postacią swojego klubu, a przez pewien czas mająca miejsce w reprezentacji. Jednak na niższym poziomie piłkarki Frauen-Bundesligi wciąż łączą treningi z pracą – zaznacza komentator Golf Zone.

W sezonie 2023/24 średnie wynagrodzenie w lidze wynosiło 4 tys. euro, co było zbliżone do średniej krajowej.

– Ale przy gwiazdach zarabiających kwoty w okolicach 25 tysięcy euro łatwo się domyślić, jak to wyglądało na dole. Często słyszymy o rekordach stawek transferowych, ale dla piłkarek istotna jest właśnie kwota ich zarobków. Jeśli niemieckie kluby mają na równi z czołowymi rywalizować na boisku, nie mogą oddawać swoich piłkarek do konkurencyjnych lig – podsumowuje nasz rozmówca.

Główne wnioski

  1. Realizując ideę FBL e.V., niemieckie kluby piłkarskie zdecydowały się na wyodrębnienie ze struktur rodzimej federacji, by stworzyć autonomiczny podmiot. Ma on służyć do realizacji kilku celów: wdrażania innowacji, wzrostu obecności kobiecej piłki w przestrzeni publicznej, maksymalizacji potencjału komercyjnego oraz znacznej poprawy aspektów finansowo-marketingowych.
  2. Frekwencja na ligowych meczach kobiet w Niemczech bywa wyższa niż na meczach męskiego futbolu w innych krajach. Gdy w Dortmundzie były rozgrywane prestiżowe Revierderby, czyli mecz Borussia-Schalke, na trybunach było aż 10 tysięcy widzów. A mowa o czwartej lidze. Z kolei Nordderby (HSV-Werder), kolejny mecz o najwyższym ciężarze gatunkowym, przyciągnął 57 tysięcy widzów, co jest fenomenem w skali globalnej. 
  3. Jednym z postulatów piłkarek, nie tylko w Niemczech, są godne zarobki. W sezonie 2023/24 średnie wynagrodzenie we Frauen-Bundeslidze wynosiło 4 tys. euro. To mniej więcej średnia krajowa. Należy jednak zaznaczyć, że największe gwiazdy mogą liczyć na znacznie więcej, ich uposażenie sięga nawet 25 tysięcy euro.