Euro w Bułgarii pod lupą kontrolerów. Najbardziej zawiodły banki
Bułgarzy płacą już euro. Państwo sprawdza, czy handlowcy i usługodawcy nie zawyżają nielegalnie cen. Nieprawidłowości jest niewiele, a wykryte oszustwa ukarano już grzywnami. Największym rozczarowaniem jest postawa bankowców, którzy byli najgorętszymi orędownikami zamiany lewa na europejską walutę.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie zabezpieczenia wprowadziły bułgarskie władze, aby zapobiec nielegalnym spekulacjom cenowym oraz nadużyciom przy wprowadzeniu euro.
- Kto i w jaki sposób kontroluje ceny w sklepach, restauracjach i bankach oraz jakie kary grożą za łamanie przepisów.
- Jakie nieprawidłowości wykryto w pierwszych dniach po zmianie waluty i jak banki łamią oraz omijają przepisy.
1 stycznia tego roku Bułgaria stała się dwudziestym pierwszym członkiem strefy euro. Przyjęciu europejskiej waluty i tym razem – podobnie jak bywało wcześniej na Słowacji, Litwie czy Łotwie – towarzyszyły niepokoje i obawy dotyczące głównie wzrostu cen.
Dodatkową pożywką były tu wyjątkowo liczne kampanie dezinformacyjne, szerzące się przede wszystkim w internecie. Przewidując to, władze wprowadziły wiele zabezpieczeń, które mają eliminować nadużycia. Bułgarski parlament przyjął poprawki do ustawy o euro, m.in. rozszerzając uprawnienia organów państwowych, których zadaniem jest zapobieganie nielegalnym spekulacjom cenowym. Już w końcówce 2025 r. inspektorzy Krajowej Administracji Skarbowej (NRA) oraz przedstawiciele Komisji Ochrony Konsumentów (KPCh) rozpoczęli intensywne kontrole w sklepach i u usługodawców. Dotyczą one zarówno poziomu cen, jak i ich prezentowania (cena ma być podawana w obu walutach, ale ta w euro jest wiodąca).
Tysiące kontroli, setki grzywien
Inspektorzy prowadzą zarówno działania prewencyjne, jak i reagują na płynące od obywateli sygnały o podwyżkach cen po zmianie waluty. NRA przeprowadza obecnie około 400 tego typu inspekcji dziennie. I tak będzie co najmniej do połowy stycznia.
Kontrolerzy NRA mają możliwość nakładania kar za naruszenie przepisów (do 10 tys. lewów za pierwsze przewinienie i do 20 tys. lewów za recydywę).
– Nieprawidłowości stwierdziliśmy głównie w gastronomii. Im mniejszy lokal, tym więcej przekroczeń prawa – powiedziała na antenie telewizji Nowa Anna Mitiewa, rzeczniczka NRA.
Według niej naruszenia ustawy stwierdzono dotychczas w mniej niż co dziesiątym skontrolowanym punkcie handlowym i usługowym. Przedstawiciele KPCh w ciągu pierwszych pięciu dni stycznia dokonali inspekcji w około 4 tys. placówek. Nieprawidłowości zauważyli w około 7 proc. z nich. W efekcie nałożyli około 80 grzywien i zainicjowali 275 spraw administracyjno-karnych.
Handlowcy-cwaniacy na cenzurowanym
Ujawniono m.in. zupełnie kuriozalne przypadki. Dla przykładu jeden z internetowych sprzedawców zmienił cenę kaloszy z 49,99 lewa na… 49,99 euro.
– To gol samobójczy, nawet gdyby nie było to naruszeniem prawa. Głupi sprzedawcy pewnie będą próbować tego typu strategii, ale ich obroty drastycznie spadną. Mądrzy raczej zaokrąglą ceny w dół – komentuje Bogomił Nikolow ze Stowarzyszenia Aktywnych Konsumentów.
NRA prostuje również pojawiające się m.in. w mediach społecznościowych fałszywe informacje dotyczące wprowadzenia euro i zawyżania cen. Jak mówi Anna Mitiewa, jest ich sporo. Są to np. pogłoski o obowiązku natychmiastowej wymiany lewów na euro, niespełnienie którego miałoby skutkować utratą oszczędności. W rzeczywistości wszystkie banki będą wymieniać waluty przez najbliższe pół roku, a później będzie to możliwe w placówkach Narodowego Banku Bułgarii.
Zagadka sofijskich taksówek
Pojawiła się również informacja, że skutkiem wprowadzenia euro był prawie 20-procentowy wzrost opłat za sofijskie taksówki. W bułgarskiej stolicy obowiązują widełki cenowe za tego typu usługi. I faktycznie – jak pisze dziennik „Trud” – od 1 stycznia minimalna dzienna stawka wzrosła z 1,21 lewa/km do 1,43 lewa/km (0,73 euro/km), a maksymalna – z 2,05 lewa/km do 2,43 lewa/km (1,24 euro/km). W podobnym stopniu zwiększyły się również analogiczne stawki nocne. Nie jest to jednak wynik niezgodnego z prawem zawyżania cen, ale automatycznej, wynikającej z treści uchwały rady miasta, corocznej indeksacji.
Jednym z najgorętszych orędowników wprowadzenia euro w Bułgarii były tamtejsze banki. Można było więc oczekiwać, że będą najlepiej przygotowane do tej operacji. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. W wyniku kontroli najwięcej naruszeń prawa stwierdzono właśnie w sektorze bankowym. To spore zaskoczenie.
Bankowcy i ich sztuczki przy kasie
Publiczne radio wyemitowało nawet reportaż dotyczący tych nielegalnych postępowań. Dotyczą one przede wszystkim pobierania opłat za wymianę walut i nakładania limitów. W nagraniu słychać wyraźnie pracownika jednego z banków, żądającego od klienta opłaty za wymianę w wysokości 15 lewów (7,67 euro). Uzasadnia on to rzekomym „publikowaniem nowej taryfy” za taką usługę.
– Od 1 stycznia do 30 czerwca nie wolno pobierać żadnych opłat ani za wymianę banknotów, ani za wymianę monet – przypomina na antenie radia Wasil Dimitrow, dyrektor w DSK Banku, odpowiadający za wprowadzenie euro.
Nielegalna opłata za liczenie monet
Część banków stosuje obejście tych przepisów i żąda opłaty za… przeliczenie wymienianych monet. To jednak również jest nielegalne.
W niektórych placówkach wprowadzono dla osób niebędących klientami danego banku limity wymienianych kwot. Czasami obsługa wymaga też przedłożenia dokumentów dotyczących pochodzenia pieniędzy lub wypełnienia licznych deklaracji. Wszystko to powoduje, że w niektórych placówkach bankowych ustawiają się długie kolejki klientów i na wymianę trzeba czekać nawet ponad godzinę. Wymiana odbywa się po oficjalnym kursie 1 euro = 1,95583 lewa. Bułgarska waluta od blisko trzech dekad była na sztywno powiązana najpierw z marką niemiecką, a następnie z euro. Dzięki temu jej wartość – inaczej niż naszego złotego – nie zmieniała się w stosunku do waluty unijnej.
Główne wnioski
- Bułgarskie państwo skutecznie kontroluje rynek po wprowadzeniu euro. Przed wejściem do strefy euro w Bułgarii wprowadzono nowe przepisy, które mają ograniczyć skalę ewentualnych nadużyć. Inspekcje są przeprowadzane masowo. Wykryte przypadki zawyżania cen są szybko karane grzywnami.
- Skala nieprawidłowości jest relatywnie niewielka. Mimo obaw społecznych i licznych przypadków dezinformacji większość bułgarskich handlowców i usługodawców przestrzega prawa.
- Najwięcej problemów ujawniono w sektorze bankowym. To właśnie banki – dotychczas najgorętsi zwolennicy wprowadzenia euro – najczęściej łamały przepisy. Najczęściej żądają opłat za wymianę lewów na euro lub nielegalnie wprowadzają limity wymiany.