Weto do ustawy o walce z nielegalnymi treściami. Ministerstwo nie odpuszcza
Pierwsze weto prezydenta Karola Nawrockiego w 2026 r. dotyczyło ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych. Tłumacząc swoją decyzję, prezydent podnosił podobne argumenty, co politycy PiS-u w trakcie prac nad ustawą. Ministerstwo Cyfryzacji nie odpuszcza i zapowiada złożenie kolejnego projektu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak prezydent argumentował zawetowanie ustawy o usługach cyfrowych.
- Jak zareagowała na to strona rządowa.
- Z jakimi przestępstwami miała walczyć ustawa o DSA.
Prezydent Karol Nawrocki 9 stycznia zawetował kolejne trzy ustawy. To jego pierwsze tegoroczne weta, a od zaprzysiężenia na urząd 6 sierpnia ubiegłego roku zawetował już 23 ustawy.
Wyjaśniając powody swoich decyzji, najwięcej uwagi poświęcił ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jej celem było wdrożenie unijnego rozporządzenia Digital Services Act (DSA), czyli Aktu o Usługach Cyfrowych. Ustawa miała dać państwu polskiemu narzędzia do walki z nielegalnymi treściami w sieci oraz zwiększyć nadzór nad platformami cyfrowymi. Została ona przyjęta przez sejm pod koniec listopada. Opisywaliśmy to w XYZ.
Warto wiedzieć
Co zakładała ustawa o DSA?
Ustawa o DSA miała dać narzędzia do walki z nielegalnymi treściami w sieci. Ich katalog był zamknięty i obejmował treści związane z pornografią dziecięcą i jej rozpowszechnianiem, kradzieżą tożsamości, zleceniem zabójstwa, handlem ludźmi, namawianiem do samobójstwa.
Zawnioskować o wydanie nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom mogliby złożyć: prokurator, policja, Krajowa Administracja Skarbowa, Straż Graniczna, właściciel praw autorskich lub pokrewnych oraz wszyscy użytkownicy platform internetowych.
Wniosek o blokadę niezgodnej z prawem treści wpływałby w pierwszej kolejności do właściciela platformy cyfrowej. W przypadku bezczynności platformy lub negatywnego rozpatrzenia zgłoszenia, do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) wpływałby wniosek o wydanie nakazu podjęcia działań. Jeżeli skarga zostałaby przyjęta, platforma cyfrowa miałaby obowiązek zablokowania treści uznanej za nielegalną. Jeżeli platforma wniosłaby sprzeciw, zablokowanie treści byłoby uzależnione od rozstrzygnięcia sądu.
Weto do ustawy o usługach cyfrowych
Prezydent Karol Nawrocki tłumaczenie swojej decyzji zaczął od stwierdzenia, że choć ustawa miała w założeniu chronić obywateli, a w szczególności dzieci, to – jego zdaniem – ograniczała wolność w sieci.
Zarzucił koalicji rządzącej zniszczenie projektu „złymi wrzutkami legislacyjnymi”. Przypomniał, że pod koniec października apelował o zgłaszanie uwag do projektu ustawy o DSA.
– Już wtedy miałem poważne wątpliwości wobec jej przyjęcia i założeń oddających kontrole nad treściami publikowanymi w internecie urzędnikom podległym rządowi, a nie niezależnym sądom. Niestety te wątpliwości nie zostały usunięte. Zamiast realnej kontroli sądowej wprowadzono rozwiązanie absurdalne: sprzeciw wobec decyzji urzędnika, który obywatel może złożyć w ciągu 14 dni. Chcę, aby to mocno wybrzmiało: sytuacja, w której o tym, co wolno w internecie decyduje urzędnik podległy rządowi, przypomina konstrukcję „Ministerstwa Prawdy” z książki George'a Orwella „Rok 1984”. Jeśli władza decyduje, co jest prawdą, a co dezinformacją, wolność znika krok po kroku pod pozornymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych. Najskuteczniejszą formą odebrania wolności nie jest zakaz mówienia, lecz narzucenie jedynej dopuszczalnej wersji rzeczywistości – powiedział prezydent Karol Nawrocki w opublikowanym oświadczeniu wideo.
Jeśli władza decyduje, co jest prawdą, a co dezinformacją, wolność znika krok po kroku pod pozornymi hasłami bezpieczeństwa, dobra wspólnego czy ochrony najsłabszych.
Prezydent: szczególnie bulwersujące
W dalszej części wystąpienia prezydent przytoczył art. 54. Konstytucji RP, który mówi o wolności słowa jako prawie obywatela. Stwierdził, że „ograniczanie wolności słowa jest niekonstytucyjne, a wykorzystanie do tego najmłodszych jest niemoralne”.
– Proponowane rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii. Na to zgody być nie może. Poważne wątpliwości konstytucyjne zgłosiły również autorytety i instytucje, w tym Sąd Najwyższy. Jako prezydent nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę. Tym bardziej że ukryto w niej możliwość finansowania tzw. zaufanych sygnalistów, którzy za publiczne pieniądze mieliby wskazywać nieprawomyślne treści i obywateli, którzy takie poglądy wyrażają. Szczególnie bulwersujące jest to, że aby przykryć te cenzorskie zapędy, użyto dobra dzieci. Miało ono być cynicznym parawanem, za którym ukryta zostanie realna intencja, czyli kontrola swobody wypowiedzi – komentował Karol Nawrocki.
Nie mogę podpisać ustawy, która w praktyce oznacza administracyjną cenzurę.
Podobne argumenty w debacie nad ustawą podnosili politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Były minister cyfryzacji w rządzie PiS-u Janusz Cieszyński krytykował projekt, nazywając go machiną cenzorską. We wrześniu pisał na platformie X, że decyzyjność urzędników powinna być ograniczona wyłącznie do przywracania treści skasowanych przez platformy cyfrowe.
Ministerstwo Cyfryzacji: złożymy nowy projekt
Prezydent zaapelował do Ministerstwa Cyfryzacji o wspólną pracę nad nowym projektem ustawy wdrażającej unijne rozporządzenie. Szefostwo resortu nie chce odpuszczać tematu. Wiceminister Michał Gramatyka (Polska 2050) w rozmowie z XYZ zapowiada reakcję.
– Złożymy nowy projekt, licząc na to, że pan prezydent się opamięta i nie będzie blokował dobrych przepisów dobrych ustaw. Za wcześnie, by mówić, czy i co się zmieni. Myślę, że bardzo dużo zmian w tej ustawie wprowadziliśmy, szczególnie na etapie prac senackich. Szkoda, że pan prezydent tego nie uszanował – komentuje Michał Gramatyka.
Wiceminister odpowiada na zarzuty o cenzurze
Wiceminister cyfryzacji argumenty prezydenta uważa za nieprawdziwe.
– Pan prezydent mówi o cenzurze i wolności słowa. Tam takich uregulowań nie ma. Nie chcę wierzyć, że prezydent nie przeczytał tego, co zawetował, ale takie było moje pierwsze spostrzeżenie – mówi polityk Polski 2050.
Pan prezydent mówi o cenzurze i wolności słowa. Tam takich uregulowań nie ma.
Zdaniem wiceszefa resortu cyfryzacji ustawa wdrażająca DSA mogłaby pomóc również w walce z nielegalnymi treściami generowanymi z udziałem sztucznej inteligencji. W ostatnich dniach ten proceder był widoczny zwłaszcza na platformie X. Na prośbę użytkowników platformy Grok – działający na platformie X chatbot oparty na sztucznej inteligencji – publikował wygenerowaną nagość przypisywaną konkretnym osobom, także osobom publicznym i dzieciom.
– Ta ustawa zawiera przepisy, które pozwalają bronić dóbr osobistych i pozwalają chronić dzieci. Jest tam katalog 27 przestępstw, w razie zaistnienia których prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej jest uprawniony do działania, czyli podjęcia konkretnych kroków wobec platformy cyfrowej – twierdzi Michał Gramatyka.
Warto wiedzieć
Z jakimi przestępstwami w sieci miała walczyć ustawa o DSA?
- Groźby użycia przemocy z powodu rasy, pochodzenia, religii lub poglądów.
- Groźby popełnienia przestępstwa wobec konkretnej osoby lub jej bliskich (w wiadomościach lub komentarzach).
- Propagowanie ustrojów totalitarnych.
- Nawoływanie do nienawiści.
- Obrażanie i atakowanie z powodu narodowości, rasy i religii.
- Zlecenie zabójstwa.
- Namawianie do popełnienia samobójstwa lub pomoc w nim (przez hejt lub wywieranie presji).
- Namawianie do samookaleczenia.
- Handel ludźmi (np. przez werbowanie ofiar przez internet).
- Podszywanie się pod inną osobę wyrządzając jej szkodę.
- Rejestrowanie i publikowanie nagrań z czynnościami seksualnymi bez zgody osób widocznych w materiale.
- Rozpowszechnianie pornografii wśród dzieci i umożliwianie im dostępu do takich treści.
- Nawiązywanie kontaktu z dzieckiem w celu wykorzystania seksualnego.
- Publiczne pochwalanie lub promowanie pedofilii.
- Produkcja, posiadanie lub rozpowszechnianie pornografii dziecięcej.
- Zgłaszanie nieistniejącego zagrożenia (np. przez fałszywe alarmy bombowe rozpowszechniane w sieci).
- Oszustwo (np. wyłudzanie pieniędzy przez wprowadzenie w błąd).
- Oszustwo cyfrowe przez manipulowanie danymi lub systemami informatycznymi, by ukraść pieniądze.
- Naruszanie prawa autorskiego (przez nielegalne udostępnianie filmów, muzyki i książek, krótko ujmując – tzw. piractwo.
- Naruszanie prawa własności przemysłowej (handel podrobionym towarem).
- Sprzedaż produktów nikotynowych (w sieci jest to zabronione).
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skomentował prezydenckie weto na platformie X. Stwierdził, że wetując tę ustawę prezydent „wystawił polskie dzieci na żer internetowym predatorom”.
„To weto to nie jest obrona wolności słowa – to klauzula bezpieczeństwa dla pedofilów i oszustów, którzy mogą czuć się w polskiej sieci bezkarni. Ta ustawa stawiała obywateli na pierwszym miejscu: wzmacniała prawo do odwołania od decyzji platformy, dawała prawo do życia bez hejtu, oszustw i brudnych kampanii z zagranicy. (...) Wetując DSA prezydent mówi: najpierw algorytmy, najpierw hejt, najpierw zło – dopiero potem obywatele. Wstyd!” – napisał Krzysztof Gawkowski.
Apel do Pierwszej Damy
Na początku tygodnia Fundacja Panoptykon opublikowała apel do Pierwszej Damy Marty Nawrockiej o włączenie się w działania na rzecz wdrożenia aktu o usługach cyfrowych. Pod listem podpisało się 132 ekspertów.
„Fundacja, której chęć założenia Pani ogłosiła, ma stawiać sobie za cel m.in. walkę z hejtem i przemocą w Internecie. Bardzo nas cieszy aktywność Pierwszej Damy dotycząca tak ważnego dla społeczeństwa problemu (…). Dlatego prosimy Panią o głos poparcia dla niezwłocznego wdrożenia DSA w Polsce” – czytamy w apelu do Pierwszej Damy.
Jak podkreślali eksperci, DSA „wymaga od platform internetowych między innymi tego, by nie udostępniały swoich usług dzieciom poniżej 13 roku życia, nie kierowały do osób poniżej 16 roku życia treści sponsorowanych, które żerują na ich słabościach, oraz, by projektowały swoje serwisy i algorytmy tak, by nie uzależniać i nie manipulować naszą uwagą”. Zwrócili również uwagę, że DSA daje organom państwa i rodzicom możliwość reagowania na nadużycia wobec dzieci.
Apel do Pierwszej Damy był następstwem wcześniejszego apelu. Fundacja Panoptykon jeszcze w grudniu prosiła prezydenta o zorganizowanie merytorycznej dyskusji z udziałem ekspertów w dziedzinie praw i wolności w sieci, którzy mogliby odpowiedzieć na publicystyczne zarzuty.
Interes gigantów cyfrowych. Kara dla platformy Muska
Ustawa o usługach cyfrowych uderzałaby w treści publikowane w dużym stopniu na portalach X i Facebook. Elon Musk, właściciel platformy X, jest bardzo blisko prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Jego platforma została w ubiegłym roku ukarana przez Komisję Europejską właśnie za nieprzestrzeganie Aktu o Usługach Cyfrowych. Grzywna wyniosła 120 mln dolarów.
Główne wnioski
- Prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę o usługach cyfrowych, mówił o swojej niezgodzie na cenzurę w sieci. Uważa, że podlegający rządowi Urząd Komunikacji Elektronicznej będzie cenzurować treści publikowane w internecie.
- Strona rządowa odpiera te zarzuty. Ministerstwo Cyfryzacji zwraca uwagę, że ustawa ma walczyć z przestępstwami, których katalog jest zamknięty w ustawie.
- Wśród treści, z którymi miała walczyć ustawa o usługach cyfrowych, są m.in. dziecięca pornografia oraz materiały nawołujące do nienawiści i przemocy.