Brydżem w Alzheimera. Polscy naukowcy badają cudowne właściwości tej gry, błogosławieństwo dała im „ta profesor od mózgu Einsteina”
Zbitkę słów „brydż i Alzheimer” dr Marek Małysa usłyszał po raz pierwszy kilkanaście lat temu w USA. Szybko też zobaczył zdanie, iż brydż zmniejsza ryzyko zachorowania na Alzheimera o 75 proc. Brzmiało tak efektownie, że mógłby machnąć na nie ręką, ale autorką okazała się Marian C. Diamond, genialna uczona, która badała mózg Alberta Einsteina. Marek Małysa wziął się więc do pracy i teraz to on swoimi badaniami zdumiewa słuchaczy w różnych miejscach na świecie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak licznie zgłosili się Polacy do zainicjowanego przez Marka Małysę programu „Brydż 60+”.
- W jaki sposób brydż może wpływać na odporność immunologiczną organizmu.
- Jakie zaskakujące zdarzenie z partii brydża w Centrum Alzheimera najbardziej utkwiło w pamięci Markowi Małysie.
Dr Marek Małysa jest matematykiem, przez 40 lat uczył studentów Politechniki Gdańskiej. W brydża gra jeszcze dłużej – zaczął ponad 60 lat temu.
– Moje początki? Proszę bardzo, opowiem, szczególnie że zbliża się Dzień Babci. Otóż pewnego dnia moja babcia siedziała przy stole z dwiema koleżankami, też już babciami. Potrzebowały, a jakże, „czwartego do brydża”. Babcia posadziła mnie przy stole i najciekawsze w tym wszystkim było to, że nie wytłumaczyła w ogóle zasad gry. Siedziałem jak kołek, niczego nie rozumiejąc. Tak wyglądała moja pierwsza partia – wspomina Marek Małysa.
Babcia posadziła mnie przy stole i najciekawsze w tym wszystkim było to, że nie wytłumaczyła w ogóle zasad gry.
Możemy w tym momencie sławić tak kochaną u babć czułość wobec wnuków (nie chciała go męczyć regułami), ale jeszcze ciekawsze jest to, co stało się później. Młody Marek Małysa zaczął próbować na własną rękę rozgryzać to, co widział na stole chwilę wcześniej.
– Po pewnym czasie już byłem w tym towarzystwie najlepszy – uśmiecha się polski uczony.

Pani od mózgu Einsteina
Równolegle stawał się matematykiem i brydżystą. Obejmował coraz wyższe funkcje w Polskim Związku Brydża Sportowego, wchodził też coraz śmielej do światowych władz tego sportu. Ale przez dziesięciolecia nigdy nie zetknął się ze zbitką słów: „brydż i Alzheimer”. Nastąpiło to dopiero w 2013 r., gdy w USA rozgrywane były brydżowe mistrzostwa świata.
– Amerykańska federacja brydżowa ogłaszała wtedy z dumą, że rozpoczyna współpracę z wielką organizacją Alzheimer’s Association. Wtedy też szybko zobaczyłem zdanie o tym, iż gra w brydża obniża ryzyko zachorowania na Alzheimera o 75 proc. Zobaczyłem od razu, kto jest autorką tych słów. Była nią Marian C. Diamond z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley – wspomina Marek Małysa.
Marian C. Diamond to uczona, która jako pierwsza udowodniła tezę o plastyczności mózgu (w kontrze do tezy, że nasze mózgi są zdeterminowane genetycznie i nic nie możemy z tym zrobić). To jej pozwolono w latach 80. badać mózg Alberta Einsteina i wtedy też powstała pierwsza praca naukowa na temat mózgu największego geniusza fizyki.
– Prof. Diamond była zapaloną brydżystką, a swoje zdanie o związkach tej gry z Alzheimerem sformułowała na podstawie badań przeprowadzonych w klubie brydżowym. Może te badania wymagałyby większej próbki, ale też kogoś takiego jak Diamond nie sposób było zlekceważyć – wspomina Marek Małysa.
Brydż jako środek na odporność
Polski matematyk zobaczył też szybko badania, według których gra w brydża wpływa także na odporność człowieka, na jego zdrowie. I znów pod tezą podpisała się Marian C. Diamond. Nie mogły to więc być banały w stylu: gra poprawia nastrój, a dobry nastrój wpływa korzystnie na naszą odporność.
– Prof. Diamond [zmarła w 2017 r. – red.] analizowała badania krwi graczy. Pobierano od nich krew przed grą i po niej, po dwóch godzinach. Jedynymi limfocytami, które istotnie przyrastały, były limfocyty CD4. A one są kluczowe w procesie walki naszego organizmu z bakteriami i wirusami – opowiada Marek Małysa.
On – we współpracy z Akademią Medyczną w Gdańsku – planował powtórzyć to badanie Diamond na większej próbie, ale na drodze stanęły koszty („kilka lat temu ten koszt wynosił minimum 200 tys. złotych”).
Akcja Brydż 60+
Gdy w 2013 r. Marek Małysa wrócił z USA, ujrzane tam badania nie chciały wyjść z jego głowy. W 2014 r. uruchomił program Brydż 60+. Rdzeniem akcji promocyjnej były, rzecz jasna, odważne tezy pani profesor Diamond połączone z jej specyficzną znajomością z Albertem Einsteinem.
Największym czynnikiem ryzyka w przypadku Alzheimera jest samotność.
– Wytoczyłem ciężkie działa, bo wiem, jak ważne jest już samo wyciągnięcie starszych ludzi z domów. I znalezienie im regularnego zajęcia. Wychodzenie z domu oznacza np. ogolenie się, a w przypadku kobiet – nałożenie makijażu. Już samo to jest narzędziem zapobiegającym demencji i Alzheimerowi (czyli najostrzejszej wersji demencji). Największym czynnikiem ryzyka w przypadku Alzheimera jest samotność – przekonuje Marek Małysa.
Do pomocy w organizowaniu swojej akcji Marek Małysa przekonał PZU, otrzymał też wsparcie ministerialne. Sieć kontaktów w polskim świecie brydżowym on i jego przyjaciele mieli bardzo rozległą, pozostawało więc tylko jedno pytanie: Czy Polacy się zgłoszą?
– Przestaliśmy liczyć po otwarciu 340. kółka brydżowego. Stawiam, że teraz jest ich dwa razy tyle. Zgłosiło się na pewno kilkanaście tysięcy ludzi. Z zebranych m.in. od PZU funduszy opłacaliśmy instruktorów, którzy organizowali kluby w całej Polsce. Wysyłaliśmy sprzęt i podręczniki– wspomina Marek Małysa.
Słowa o podręcznikach wywołują pewną konfuzję u piszącego te słowa. Dzielę się z Markiem Małysą uwagą, iż sądziłem, że zgłaszać się będą ludzie, którzy w brydża już w przeszłości grali.
– Właśnie to było tak wspaniałe, że przychodzili w wielkiej mierze ci, którzy nigdy nie grali. Tak, można nauczyć się brydża po „sześćdziesiątce”. Ale naszym wielkim odkryciem jest to, że brydża (owszem, uproszczonego) mogą nauczyć się również ludzie cierpiący na Alzheimera. Upadł mit, który funkcjonował przez wiele lat w tym środowisku. Nasze najnowsze wyniki zaprezentujemy na konferencji naukowej w marcu w Centrum Alzheimera w Warszawie – mówi Marek Małysa.
Brydż kontra Alzheimer
Do Centrum Alzheimera w Warszawie grupa Marka Małysy zgłosiła się już jako fundacja „Bridge to the People”. Założona została w 2019 r., mogła się już pochwalić badaniami wśród ludzi grających w klubach Brydż 60+. I wszędzie efekt tych badań był jednoznaczny: zdolności poznawcze rosły.
Na pomysł współpracy z Centrum Alzheimera wpadła Małgorzata Maruszkin, jedna z osób zasiadających w radzie fundacji Bridge to the People. Jest wielką miłośniczką brydża, a jednocześnie filolożką, która pracowała jako tłumaczka i redaktorka w słynnym magazynie „National Geographic”.
– Małgosia często w Warszawie przejeżdżała obok Centrum Alzheimera i uznała, że powinniśmy zapukać do tych drzwi i tam uczyć brydża – mówi Marek Małysa.
Badania, które fundacja Bridge to the People zainicjowała właśnie tam, szybko przyniosły zaskakujące rezultaty.
– Po roku było widać, że u pacjentów grających w brydża pogorszenie funkcji poznawczych postępowało ponad dwa i pół razy wolniej niż u pozostałych. W kolejnym rocznym cyklu badań na tej samej grupie (tylko mniejszej o pół, bo połowa niestety umarła z powodu choroby), zauważyliśmy, że poziom ich zdolności poznawczych pozostał niezmieniony. Czyli nie nastąpiła degeneracja. Te wyniki chcemy zaprezentować w marcu – mówi Marek Małysa.
U pacjentów grających w brydża pogorszenie funkcji poznawczych postępowało ponad dwa i pół razy wolniej niż u pozostałych.
Badania, w które „warto zainwestować miliony”
Równolegle fundacja Bridge to the People uczyła grać ludzi znajdujących się w Domach Pomocy Społecznej.
– Nasze badania w DPS-ach polegały porównaniu kondycji graczy przed dwudziestotygodniowym kursem i po nim. Współpracowaliśmy z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Torunie, a także np. z Collegium Medicum. Badaliśmy wpływ brydża nie tylko na zdolności poznawcze, ale też na wskaźnik depresji. W DPS-ach bywał on na poziomie bliskim patologicznemu, a po kursie prawie wrócił do normy. Wyniki okazały się istotne nie tylko statystycznie, lecz także klinicznie. A przecież niektórzy ludzie z Domów Pomocy Społecznej zapomnieli już, jak wykonuje się podstawowe operacje matematyczne, takie jak dodawanie. Dla mnie było to zaskoczeniem, przyznaję, że u ludzi mogą znikać takie umiejętności. Na szczęście mogą też szybko wrócić, zwłaszcza gdy pomaga temu gra – mówi Marek Małysa.
W DPS-ach wskaźnik depresji bywał na poziomie bliskim patologicznemu, a po kursie brydżowym prawie wrócił do normy. Wyniki okazały się istotne nie tylko statystycznie, lecz także klinicznie.

Prowadzone przez fundację Bridge to the People badania prezentowane były już np. w Singapurze czy Kapsztadzie. Marek Małysa został przewodniczącym komisji Bridge&Science w Światowej Federacji Brydża. Siatka uczelni, które podejmują zagadnienie wpływu brydża na walkę z demencją, jest coraz większa.
Na stronie internetowej fundacji Bridge to the People widzimy nie tylko Zbigniewa Bońka, który zachwala grę i wspomina swoje zamiłowanie do niej, lecz także np. Martina Seligmana, słynnego psychologa, twórcę psychologii pozytywnej. On, rzuciwszy okiem na badania polskiej grupy, powiedział, iż „warto w to zainwestować miliony dolarów”.
– Liczba ludzi dotkniętych demencją rośnie szybciej niż liniowo. Zagrożenie jest bardzo poważne – mówi Marek Małysa.
Sejm nie słucha
W Polsce o wsparcie państwa jest Fundacji trudno – szuka więc wsparcia unijnego. Program badań w Domach Pomocy Społecznej finansowała Unia Europejska.
– Wspólnie z Łotyszami otrzymaliśmy 60 tys. euro. Obecnie z większą liczbą państw walczymy o wsparcie dla programu „Taking the bridge over dementia valley”. Piękna nazwa, prawda? Budowa mostu nad doliną demencji. Na razie nasza grupa liczy pięć państw, ale jeśli się zwiększy, to może wystąpimy o 250 tys. euro. Recenzje ekspertów są bardzo entuzjastyczne, więc liczymy, że otrzymamy wsparcie. W Polsce jest nam trudniej, niezależnie od tego, kto rządzi. A w parlamencie bywaliśmy wielokrotnie. Wsparcie ministerialne, o którym mówiłem na początku przy okazji cyklu Brydż 60+, skończyło się w ubiegłym roku i nie widać na razie, by rodziło się kolejne – mówi Marek Małysa.
Na pocieszenie dodaje, że przynajmniej „Polska wreszcie przystąpiła do organizacji Alzheimer Europe”.
Unia Europejska oferuje też krajowym związkom brydża w poszczególnych państwach pieniądze, które mogą przeznaczyć na lekcje brydża dla najmłodszych uczniów w szkołach. W jednej z takich szkół tej gry uczy Marek Małysa.
Kiedy najmocniej świeci się mózg
– Brydż jest grą wyjątkowo rozwijającą. Zresztą to ja byłem tym pierwszym królikiem doświadczalnym, którego głowę podłączono na Uniwersytecie w Toruniu do elektroencefalografu (EEG) stworzonego przez tamtejszych kognitywistów. Ze specjalnym urządzeniem na głowie grałem w szachy, w brydża, a także czytałem książkę. Okazało się, że podczas tych trzech czynności pracują inne obszary mózgu. Te obszary, które są kluczowe, jeśli chodzi o procesy decyzyjne, najmocniej „świeciły się” właśnie przy brydżu. Ta gra uczy działania w warunkach niepełnej informacji. Wszak na początku odkrytych jest tylko 13 kart… Można powiedzieć: brydż jest najbliżej naszego życia, czy to w biznesie, czy gdziekolwiek indziej. Trzeba próbować odnaleźć się w sytuacji z tak wieloma niewiadomymi. W brydżu trzeba próbować jak najwięcej wyczytać z tego, że rywal zalicytował akurat w taki, a nie inny sposób. Mózg naprawdę pracuje, a my wcale nie musimy odczuwać bólu z tego powodu. Gra wciąga – uśmiecha się Marek Małysa.
Na dowód tego, jak wciągającą grą jest brydż, opowiada zaskakującą historię.
– Proszę sobie wyobrazić, że w Centrum Alzheimera mieliśmy sytuację, w której trzy panie grały przy stoliku z jednym panem. I on odstawał poziomem gry. Gdy chcieliśmy go przesadzić, trzy panie powiedziały: „W żadnym razie. Pan Józef gra z nami, wiemy, że gra gorzej, ale mu pomożemy”. Ludzie chorzy na Alzheimera, którzy nie poznają już nikogo swojej rodziny, przy brydżu tak się zżyli, że pamiętają imię współtowarzysza. I pamiętają, że on radzi sobie gorzej. Z punktu widzenia stereotypów dotyczących Alzheimera: rzeczy zdumiewające – kończy Marek Małysa.
Główne wnioski
- Prof. Marian C. Diamond to nie tylko badaczka mózgu Alberta Einsteina, ale też naukowczyni, która jako pierwsza udowodniła tezę o plastyczności mózgu. Dowiodła, że ten organ też możemy ćwiczyć niemal tak jak mięsień. I według niej jednym z najlepszych ćwiczeń dla mózgu jest gra w brydża.
- Marek Małysa to emerytowany matematyk, który jest szefem rady naukowej fundacji Bridge to the People. Fundacja ta propaguje grę w brydża wśród osób starszych, jednocześnie dowodząc badaniami naukowymi, iż właśnie ta gra karciana jest najlepszym środkiem chroniącym człowieka przed demencją lub chorobą Alzheimera.
- Polskie władze nie wspierają zbyt mocno akcji propagujących grę w brydża, wsparcie oferuje natomiast Unia Europejska. To dzięki pieniądzom z UE fundacja Bridge to the People mogła wykonać bardzo istotne badania naukowe w Domach Pomocy Społecznej.





