Kategoria artykułu: Newsy

Głos poparcia dla Powella w konflikcie z Trumpem. Dlaczego szef Fed odpowie przed prokuraturą?

Byli prezesi Fed potępili decyzję prokuratury USA, która wszczęła postępowanie karne wobec szefa banku centralnego Jerome’a Powella. Zyskał on również nieoczekiwanego sojusznika w postaci sekretarza skarbu Scotta Bessenta, obawiającego się reakcji rynków na wypadek odsunięcia bankiera ze stanowiska. A taki ruch ucieszyłby prezydenta USA Donalda Trumpa. Atakował on Powella wielokrotnie, podważając jego kompetencje, krytykując za brak obniżek stóp procentowych czy nawet nazywając go „głupkiem”.

Prezydent USA Donald Trump (po lewej) wskazuje w dokumentach szefowi Fed Jerome'owi Powellowi (po prawej), jak wyliczył koszty remontu siedziby banku centralnego, 24 lipca 2025 roku
Departament Sprawiedliwości chce postawić szefowi Fed Jerome'owi Powellowi zarzuty karne w sprawie możliwego krzywoprzysięstwa. To kolejna odsłona sporu bankiera z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Fot. Chip Somodevilla/Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Byli prezesi Fed, ale też ministrowie skarbu czy senatorowie Partii Republikańskiej wyrazili sprzeciw wobec próby postawienia Jerome'owi Powellowi zarzutów karnych, co ma być przejawem podważenia niezawisłości amerykańskiego banku centralnego.
  2. Siłowa zmiana głównodowodzącego polityką pieniężną w USA mogłaby osłabić tamtejszy rynek, jak to było wiosną 2025 r. przy okazji wprowadzenia ceł przez Donalda Trumpa, chociaż pierwsze notowania na giełdzie nie potwierdzają tych prognoz.
  3. Wytoczenie sprawy karnej Powellowi to kolejny rozdział w sporze między bankierem a prezydentem USA. Trump przez ostatni rok wielokrotnie atakował szefa Fed, próbując wymusić na nim obniżkę stóp procentowych.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Doniesienia o wszczęciu przez Departament Sprawiedliwości dochodzenia karnego w sprawie prezesa Systemu Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella to bezprecedensowa próba podważenia niezależności tej instytucji – stwierdzili we wspólnym oświadczeniu wszyscy żyjący byli prezesi Fed: Alan Greenspan, Ben Bernanke i Janet Yellen. Wtórowali im również byli ministrowie skarbu USA oraz czołowi ekonomiści. Łącznie 13 autorytetów ze świata finansów uznało, że decyzja amerykańskiej prokuratury przypomina sposób działania państw rynków wschodzących. Na tych rynkach „instytucje są słabe”, co negatywnie wpływa na inflację i funkcjonowanie gospodarki.

„Nie ma na to miejsca w Stanach Zjednoczonych, których największą siłą są rządy prawa, stanowiące fundament naszego sukcesu gospodarczego” – stwierdzili eksperci.

W niedzielę wieczorem szef Fed poinformował, że do banku wpłynęło sądowe wezwanie od Departamentu Sprawiedliwości USA. Prokuratura chce usłyszeć od bankiera wyjaśnienia w sprawie jego czerwcowego wystąpienia przed Kongresem. Opowiadał w nim o trwającej renowacji budynku banku centralnego. Śledczy chcą ustalić, czy Powell nie dopuścił się krzywoprzysięstwa, wyjaśniając, skąd podwyższenie kosztów inwestycji z 1,9 do 2,5 mld dolarów. Uznanie winnym mogłoby z kolei otworzyć furtkę do odwołania go ze stanowiska.

Trump traci sojuszników? Nawet Republikanie bronią Powella

Wśród krytyków postępowania prokuratury znaleźli się nie tylko byli szefowie Fed, mianowani zarówno przez demokratów, jak i republikanów. Są nimi także członkowie obozu politycznego Donalda Trumpa. Jak informuje Reuters, senator Thom Tillis, członek Komisji Bankowej, nazwał decyzję Departamentu Sprawiedliwości „ogromnym błędem”. Zapowiedział, że sprzeciwi się każdej nominacji prezydenta na zastępcę Powella do czasu, aż kwestie prawne nie zostaną w pełni rozstrzygnięte.

W podobnym tonie wypowiedziało się dwoje innych przedstawicieli Partii Republikańskiej, zasiadających w Komisji Bankowej. To senator Kevin Cramer oraz senatorka Lisa Murkowski, która napisała na platformie X, że „stawka jest zbyt wysoka”.

„Jeżeli Fed straci niezależność, to stabilność naszych rynków i całej gospodarki ucierpi" – wskazała Lisa Murkowski.

Tożsame myśli wydają się towarzyszyć sekretarzowi skarbu USA. Według portalu Axios, Scott Bessent miał przyznać swoim bliskim współpracownikom, że nie jest zadowolony z decyzji prokuratury. Uważa, że rynki źle odbiorą zarzuty karne postawione Powellowi. W przeszłości Bessent miał przestrzec prezydenta przed tego typu scenariuszem, kierowany tymi samymi obawami.

Widmo wyprzedaży w USA się nie ziściło. Rynek czeka, co dalej

W pierwszej chwili eksperci z ośrodków analitycznych, cytowani przez amerykańskie media, w tym Reutersa czy CNN, zwiastowali ruch Sell America. Spadki na rynkach miały być porównywalne do tych, które odnotowano wiosną 2025 r. przy ogłoszeniu przez Trumpa nałożenia ceł na partnerów handlowych USA. Ostatecznie rynek okazał się bardziej zachowawczy.

Poniedziałkowy poranek z perspektywy amerykańskiej giełdy przyniósł spadki, choć do zamknięcia indeksy odrobiły straty i wyszły ostatecznie na plus. Dow Jones urósł o 0,1 proc., podobnie jak S&P 500, z kolei Nasdaq wzrósł o 0,2 proc. Przez chwilę w górę poszły również obligacje skarbowe USA. Rentowność 10-letnich papierów dłużnych wzrosła o blisko 5 proc. Ostatecznie na koniec dnia zrównała się niemal z wyceną z otwarcia sesji.

Nieznacznym potwierdzeniem presji ciążącej amerykańskim aktywom był spadek kursu indeksu dolara o 0,26 proc. Jest on liczony względem sześciu walut: euro, jena, franka szwajcarskiego, funta brytyjskiego, korony szwedzkiej oraz dolara kanadyjskiego. Zauważalny był również zwrot inwestorów w kierunku złota, którego notowania wzrosły do rekordowych 4,6 tys. dolarów. Choć w tym przypadku swoje dołożyły też obawy związane z amerykańskim atakiem na Wenezuelę oraz protestami w Iranie.

O co chodzi w zarzutach przeciw Powellowi?

Sam zainteresowany, czyli Jerome Powell, nie ma wątpliwości, że skierowana przeciw niemu decyzja Departamentu Sprawiedliwości wynika z jego konfliktu z prezydentem Trumpem. W opublikowanym przez Fed filmie szef instytucji wskazał, że zarzuty stawiane mu przez prokuraturę to „pretekst” do uzyskania większego wpływu na bank centralny i politykę pieniężną.

Śledztwo zostało wszczęte przez prokurator okręgową USA dla Dystryktu Kolumbii Jeanine Pirro. Jak wskazały źródła agencji Reutera zaznajomione ze sprawą, jest ona sojuszniczką Donalda Trumpa. Ciekawostką mogą być doniesienia, że decyzja o skierowaniu wniosku o przesłuchanie szefa Fed ominęła prokuratur generalną Pamelę Bondi oraz jej zastępcę Todda Blanche'a. Dowiedzieli się o niej po czasie. Pirro natomiast podkreśliła, że wniosek nie jest równoznaczny z aktem oskarżenia. Jak jednak podkreślają amerykańskie media, ustalenia w nim zawarte mogą doprowadzić do postawienia zarzutów Powellowi.

Bankier może odpowiedzieć za krzywoprzysięstwo przy składaniu przed Kongresem w czerwcu 2025 r. relacji i informowaniu o dokładnych kosztach remontu dwóch budynków Fed w Waszyngtonie, w tym głównego gmachu banku. Projekt kompletnej renowacji siedziby Rezerwy Federalnej powstał w 2019 r., a jego szacunkowy budżet ustalono na 1,9 mld dolarów. Warto pamiętać, że amerykańscy podatnicy nie płacą bezpośrednio na wspomnianą inwestycję. Fed, w przeciwieństwie do innych agencji rządowych, finansuje się sam, głównie osiągając zysk z odsetek pochodzących z posiadanych obligacji skarbowych.

Dlaczego remont podrożał

Potrzeba przeprowadzenia renowacji wynika z faktu, że siedziba Rezerwy Federalnej została wybudowana w latach 30. ubiegłego wieku. Jak wyjaśniali przedstawiciele banku centralnego, wiele systemów budynku jest przestarzałych. Remont zakłada wymianę instalacji elektrycznych, hydraulicznych oraz usunięcie azbestu.

Według zaktualizowanego kosztorysu cała inwestycja ma wynieść ok. 2,5 mld dolarów. Wzrost o blisko 600 mln dolarów ma wynikać pośrednio z podwyżek cen materiałów budowlanych, szczególnie zauważalnych w latach 2021-2022, czyli w szczytowym momencie dla inflacji, ale też ze zmian w projekcie, które powstały w czasie jego realizacji. Budowlańcy odkryli m.in. więcej azbestu niż zakładano na początku oraz zabytkowe elementy, wymagające większych nakładów pracy i materiałów.

Koszt renowacji siedziby Fed był używany przez Donalda Trumpa jako argument, który miał przemawiać za niekompetencją Powella. W lipcu 2025 r. prezydent odwiedził gmach banku w Waszyngtonie i w towarzystwie szefa instytucji, ubrany w kask ochronny przechadzał się po placu budowy. W rozmowie z mediami zawyżył sumę, jaką pochłonie inwestycja. Powiedział, że Rezerwa Federalna wyda na ten cel ponad 3 mld dolarów. Zostało to sprostowane przez Powella, który wskazał, że wyliczenia Trumpa uwzględniają inne prace, ukończone kilka lat wcześniej.

Ówczesne wystąpienie amerykańskiej głowy państwa wpisało się idealnie w proces wywierania na Powella coraz większej presji. Trump  jeszcze przed powrotem do Białego Domu sukcesywnie przekraczał kolejne granice w komentarzach na temat Fed i jej przewodniczącego.

Trump stopniowo nakładał coraz większą presję na Powella

W czasie kampanii zapowiedział, że odwoła bankiera ze stanowiska, zarzucając mu błędne prowadzenie polityki pieniężnej. W ocenie Trumpa zbyt wysokie stopy procentowe dławiły gospodarkę, co stale przewijało się w jego wypowiedziach na temat Powella. Sam bank centralny i jego przewodniczący bronili się, że podejmują decyzje na podstawie napływających z gospodarki danych. A fakty są takie, że inflacja w USA, która według celu powinna wynosić 2 proc., nie osiągnęła go od marca 2021 r.

Już po wygraniu wyborów ówczesny prezydent-elekt USA zasugerował, że jeśli poprosi szefa Fed, aby podał się do dymisji, to ten to zrobi. W czasie konferencji prasowej w listopadzie 2024 r. sam Powell odpowiedział na pytanie dziennikarza o słowa Trumpa krótkim: no.

Przejęcie urzędu przez republikanina nasiliło jego spór z bankierem. W czerwcu Trump w rozmowie z dziennikarzami ponownie skrytykował działania Fed – który do września wstrzymywał się z obniżkami stóp procentowych – za opieszałość w luzowaniu polityki pieniężnej. Samego Powella nazwał „głupkiem” (ang. numbskull) i wskazał, że chciałby, aby ten zrezygnował.

Miesiąc później prezydent we wpisie na swojej platformie Truth Social określił Powella „totalnym nieudacznikiem”. W sierpniu obwinił przewodniczącego Fed winą za szkodzenie branży mieszkaniowej, która cierpi przez wysokie koszty kredytów. Pod koniec 2025 r. w narracji Trumpa przewijały się sugestie, że postawi on bankiera przed sądem. Wpływ na to miała decyzja Sądu Najwyższego USA z maja 2025 r. Wskazała, że prezydent nie może ot tak odwołać szefa banku centralnego, ponieważ musi mieć ku temu istotny powód. Takim może być ewentualnie wyrok skazujący w sprawie karnej.

A wystarczyłoby poczekać

Warto zauważyć, że cierpliwość nie jest mocną stroną amerykańskiego prezydenta. Druga kadencja Jerome’a Powella kończy się bowiem w czerwcu 2026 r. i będzie jego ostatnią. Pierwszą szansę na tym stanowisku dał mu sam Trump, drugą Joe Biden. W obu przypadkach nominacje te cieszyły się ponadpartyjną zgodą w Kongresie.

Główne wnioski

  1. Jerome Powell otrzymał wezwanie od amerykańskiej prokuratury, aby wytłumaczyć się z możliwego popełnienia krzywoprzysięstwa w czasie zdawania raportu z prac renowacyjnych siedziby Fed przez Kongresem w czerwcu 2025 r. Szefowi banku centralnego grozi odpowiedzialność karna, która mogłaby posłużyć jako argument do jego przedwczesnego odwołania ze stanowiska.
  2. Sprzymierzeńcy Powella, którzy znaleźli się nawet w gronie republikanów, boją się, że siłowe odsunięcie bankiera z Fed może wywołać chaos na rynku. Pierwszy dzień notowań wskazał raczej na dużą ostrożność inwestorów – giełda przeszła przez zamieszanie suchą stopą, ale wartość dolara spadła, a rentowność obligacji skarbowych wzrosła, podobnie jak złoto, będące bezpieczną przystanią na trudny czas.
  3. Niechęć Trumpa do szefa Fed, którego sam mianował na to stanowisko, wynika z prowadzonej przez Powella polityki pieniężnej. Prezydent USA chciałby niższych stóp procentowych, co obniżyłoby koszt kredytów i napędziło gospodarkę. Z kolei bank centralny patrzy na inflację, która pozostaje podwyższona nieprzerwanie od 2021 r.