Najważniejsza nagroda świata sztuki. I znów kontrowersje.
Nagroda Turnera od lat bywała barometrem nastrojów świata sztuki: raz wchodziła w konflikt z opinią publiczną, innym razem flirtowała z rynkiem, to zaś testowała granice cierpliwości widzów. Często wzbudzała przy tym spore kontrowersje. Nie inaczej jest w przypadku tegorocznej zwyciężczyni Nneny Kalu, aczkolwiek z zupełnie innego powodu niż zazwyczaj.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego nagroda Turnera wzbudziła kontrowersje.
- Która ze znanych artystek mieszka na co dzień w zakładzie psychiatrycznym.
- Kto ukuł określenie art brut.
Jury oceniając rok 2025, wybrało prace, które wywracają hierarchie i porządki wrażliwości. Wygrała bowiem Nnena Kalu, pierwsza w historii laureatka z niepełnosprawnością intelektualną. Decyzja wywołała falę komentarzy: od entuzjazmu i poczucia dziejowej sprawiedliwości w rodzaju „zdobywanie widzialności przez niewidzialnych”, po sceptyczne pytania o to, czy to jeszcze estetyka czy już tylko etyka. Cóż, jury nagrody Turnera od zawsze lubiło stawiać widzów w niewygodnej pozycji.
Krucha codzienność
Sztuka Nneny Kalu nie wisi grzecznie na ścianie. Ona rozlewa się, pęcznieje, jakby chciała przekroczyć własne ramy – dosłownie i metaforycznie. Artystka pracuje z materiałami, które kojarzą się z kruchością i codziennością: papierem, tekstyliami, taśmami, folią. Z nich buduje formy na granicy rzeźby i instalacji. Obiekty, które wyglądają jak kolorowe organizmy.
Drugi plan tej twórczości jest równie ważny. Kalu działa poza akademickim obiegiem, związana jest z brytyjskim środowiskiem art brut i instytucjami wspierającymi artystów neuroatypowych. Jej praktyka podważa jedno z najtwardszych przekonań świata sztuki: profesjonalizm i wykształcenie są warunkiem poważnego artystycznego głosu. Rok 2025 mówi jasno: nie są.
Prace Kalu można było oglądać m.in. w londyńskich galeriach i instytucjach zajmujących się sztuką outsiderów, a także na wystawach zbiorowych.
Po werdykcie Turnera jedno jest pewne: jej obecność w głównym nurcie dopiero się zaczyna, a kalendarz wystaw szybko przestanie być niszowy. Choć trzeba pamiętać, że to artystka istniejąca w obiegu sztuki. Wystarczy wspomnieć, że prace Nneny Kalu prezentowano na ostatnim biennale europejskim – Manifesta w Barcelonie w 2025 r. Umieszczone w dawnej elektrowni wyglądającej niezwykle futurystycznie, a znanej jako Trzy Kominy, w zestawieniu z surowością betonu, robiły piorunujące wrażenie.

Zresztą, choć decydujące znaczenie dla nominacji miały jej prezentacje w Walker Art Gallery w Liverpoolu, to już jej wcześniejsze wystawy w ramach Glasgow International czy w instytucjach skandynawskich pokazały, że to twórczość konsekwentna, a nie jednorazowe odkrycie. Jury nagrody Turnera nie wyniosło Kalu na piedestał, a raczej przestało udawać, że wcześniej jej tam nie było.
Cztery różne języki sztuki
Niemniej interesująca jest sztuka pozostałych finalistów tej najbardziej znanej na świecie nagrody artystycznej.
Zadie Xa urodzona w Vancouver artystka koreańskiego pochodzenia buduje swoje prace na styku pamięci narodowej, doświadczenia diaspory i ekologicznej wrażliwości. Jak sama wskazuje, jej obrazy i instalacje funkcjonują jak portale. Otwierają równoległe, hybrydowe rzeczywistości, gdzie spotykają się duchy przodków, zwierzęce totemy i oceaniczne pejzaże Pacyfiku.
Do Nagrody Turnera nominowana została za ubiegłoroczne prezentacje „Moonlit Confessions Across Deep Sea Echoes: Your Ancestors Are Whales” oraz „Earth Remembers Everything” (realizowaną wspólnie z Benito Mayorem Vallejo) pokazane na Biennale w Szardży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Były to prace totalne: rozbudowane instalacje łączące malarstwo, dźwięk, tekstylia i performans, w których szczególną rolę odegrała monumentalna, interaktywna rzeźba złożona z ponad 650 mosiężnych dzwonków wietrznych inspirowanych koreańskimi dzwonkami szamańskimi. Xa traktuje malarstwo nie jako autonomiczne medium, lecz jako element rytuału.
Z kolei Rene Matić, urodzona i wychowana w Peterborough, czyli mieście regularnie wygrywającym rankingi na „najgorsze miejsce do życia”, konsekwentnie bada kwestie tożsamości, brytyjskości i przynależności społecznej.
Nominację do Turnera przyniosła jej indywidualna wystawa „As Opposed To The Truth” w CCA Berlin. Był to projekt z pogranicza fotografii, performansu i instalacji.
Artystka świadomie wywołuje swoje fotografie w tanim Snappy Snaps, podkreślając ich nieupiększony charakter. To gest estetyczny, ale i polityczny: prawda nie potrzebuje luksusowej oprawy.
Mohammed Sami jest malarzem pamięci. Uchodźca z Iraku, dziś jedna ze wschodzących gwiazd brytyjskiej sceny artystycznej, tworzy wielkoformatowe obrazy przypominające oniryczne sceny po katastrofie. Co znamienne, niemal całkowicie pozbawione postaci. Zamiast ludzi pojawiają się puste wnętrza, krajobrazy, meble, fragmenty architektury.
Nominację do Nagrody Turnera przyniosła mu indywidualna wystawa „After the Storm” w Pałacu Blenheim w hrabstwie Oxfordshire. Umieszczenie tych obrazów w monumentalnej, historycznej rezydencji tylko spotęgowało ich oddziaływanie. Wojna i wygnanie nie zostały tu pokazane dosłownie, lecz przefiltrowane przez pamięć, która działa wybiórczo i nieprzewidywalnie.
Biografia Samiego zawiera paradoks: jako uczeń tworzył propagandowe murale ku czci reżimu Saddama Husajna. Dziś jego malarstwo jest całkowicie wolne od propagandy, świadomie unika dosłowności, zostawiając widzowi przestrzeń do własnych projekcji.

Outsiderzy w centrum
Tegoroczny werdykt nagrody Turnera wpisuje się w szerszą zmianę myślenia o sztuce. Od pojawienia się określenia art brut, sztuki surowej, zaczęto zwracać uwagę na krąg artystów nieprofesjonalnych. Kluczową postacią jest Jean Dubuffet. I to nie dlatego, że pasuje do współczesnych debat, lecz dlatego, że je wyprzedził. Gdy po II wojnie światowej świat sztuki gorączkowo odbudowywał swoje akademie, style i hierarchie, Dubuffet odwrócił wzrok od salonów i muzeów, kierując go ku temu, co nieoswojone, nienazwane i niewykształcone. Jako artysta konsekwentnie podważał pojęcie smaku i kulturowej ogłady, świadomie operując materią niską, brzydką, prymitywizującą. Ale jego prawdziwa rewolucja dokonała się nie na płótnie, lecz w myśleniu o tym, kto w ogóle ma prawo być artystą.
Dubuffet upowszechnił pojęcie sztuki surowej, tworzonej poza systemem: przez osoby chore psychicznie, więźniów, outsiderów, ludzi wykluczonych z oficjalnego obiegu kultury. Nie traktował ich twórczości jako ciekawostki ani materiału etnograficznego. Przeciwnie: widział w niej najczystszy przejaw kreatywności, wolnej od konwencji, rynku i oczekiwań instytucji. Jako propagator sztuki surowej był równie aktywny jak jako artysta: kolekcjonował, pisał manifesty, organizował wystawy, walczył o uznanie tej twórczości jako pełnoprawnej sztuki. Założona przez niego Collection de l’Art Brut w Lozannie do dziś pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla tej tradycji i zbiorem dzieł twórców przez Dubuffeta docenionych. Często byli to artyści w rozmaitych – jakbyśmy dziś powiedzieli – spektrach, ale przez to w sposób nieoczywisty spoglądający na świat, co budziło ciekawość, szacunek, uznanie. Zresztą to nie jest zaskakujące nawet dziś. Wystarczy przypomnieć pochodzącą z Yayoi Kusamę, dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych artystek świata, „malarkę dyń i kropek”, jak często jest nazywana. Ona właśnie od lat mieszka w… szpitalu psychiatrycznym. Jej biografia nie unieważnia sztuki. Ona ją komplikuje być może, ale to z kolei zawsze było paliwem dla sztuki aktualnej.
Turner 2025 nie tyle otworzył drzwi, ile zauważył, że sztuka, która rodzi się na marginesach, często najlepiej opisuje stan świata.
Główne wnioski
- Jury oceniając rok 2025 wybrało prace, które wywracają hierarchie i porządki wrażliwości. Wygrała bowiem Nnena Kalu, pierwsza w historii laureatka z niepełnosprawnością intelektualną. Decyzja wywołała falę komentarzy: od entuzjazmu i poczucia dziejowej sprawiedliwości w rodzaju „zdobywanie widzialności przez niewidzialnych”, po sceptyczne pytania o to, czy to jeszcze estetyka czy już tylko etyka.
- Tegoroczny werdykt nagrody Turnera wpisuje się w szerszą zmianę myślenia o sztuce. Od pojawienia się określenia art brut, sztuki surowej, zaczęto zwracać uwagę na krąg artystów nieprofesjonalnych. Kluczową postacią jest Jean Dubuffet. I to nie dlatego, że pasuje do współczesnych debat, lecz dlatego, że je wyprzedził.
- Jedna z gwiazd współczesnego świata sztuki, japońska artystka Yoyi Kusama, mieszka w szpitalu psychiatrycznym.