Jak szybko odbijają gospodarki po kryzysie? Niektóre nigdy. Oto wnioski z analizy ponad tysiąca kryzysów na świecie
Wzrost gospodarczy nie jest procesem ani ciągłym, ani gwarantowanym. Wiele krajów przez dekady nie wraca do raz osiągniętego poziomu dochodu na mieszkańca. Nasza analiza pokazuje, jak często kryzysy przeradzają się w długotrwałą stagnację oraz jak bardzo różnią się ścieżki odbudowy pomiędzy państwami i regionami świata.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak w analizie zdefiniowano epizody „kryzysu i odbudowy” oraz „kryzysu bez odbudowy” na podstawie danych o PKB na osobę w parytecie siły nabywczej.
- Jak często w danych historycznych występowały długotrwałe spadki PKB na osobę i które regiony świata były na nie szczególnie narażone.
- Jak bardzo mogą się różnić ścieżki wychodzenia z kryzysu – pod względem długości, skali spadku i kosztów społecznych – nawet w krajach wysoko rozwiniętych.
Gospodarką rządzą cykle koniunkturalne, więc po każdym kryzysie przychodzi odbicie, a każdy okres prosperity kończy się kryzysem. Warto jednak pamiętać, że kryzysy i odbicia mają różną długość i głębokość. Przeanalizowaliśmy ponad 1,1 tys. kryzysów w gospodarkach na całym świecie od 1960 r. Okazuje się, że tempo wychodzenia z nich było bardzo zróżnicowane – nie brakuje krajów, które nie odbiły się przez ponad 60 lat.
Warto wiedzieć
Jak powstała analiza i jak ją czytać
Epizod „kryzysu i odbudowy” w analizie zdefiniowałem jako spadek PKB na osobę w parytecie siły nabywczej (PSN) trwający do momentu, w którym dany kraj ponownie osiągnął wyższy poziom tego wskaźnika niż przed kryzysem. Z definicji oznacza to więc, że w takim epizodzie musiał nastąpić także realny wzrost dochodu na mieszkańca – o ile do odbudowy faktycznie doszło.
Z kolei „kryzys bez odbudowy” oznacza sytuację, w której PKB na osobę w PSN nie powrócił do poziomu sprzed załamania aż do dziś. W takich przypadkach mogły występować pojedyncze lata wzrostu, ale były one zbyt słabe, by odrobić wcześniejsze straty.
Wykorzystałem dane roczne z bazy Penn World Table 11.0. „Liczba lat do odbudowy” oznacza liczbę lat potrzebnych do przekroczenia poziomu PKB na osobę sprzed kryzysu. W badaniu nie różnicowano głębokości spadku – uwzględniono pełne szeregi czasowe dostępne w bazie. Dane obejmują okres od 1950 do 2023 r., choć nie dla wszystkich krajów dostępne są pełne szeregi czasowe (np. dla Polski dane zaczynają się w 1970 r.). Łącznie zidentyfikowano 1 123 epizody kryzysów – zarówno z odbudową, jak i bez niej. W węższej analizie, obejmującej lata od 1989 r., liczba ta wynosi 695.
Większa liczba epizodów po 1989 r. nie oznacza większej niestabilności gospodarczej. Wynika ona przede wszystkim z lepszej dostępności danych oraz pojawienia się nowych państw po rozpadzie ZSRR i Jugosławii.
Poniżej przedstawiam kluczowe wnioski płynące z analizy, wraz z zaznaczeniem jej ograniczeń. Część z nich wynika z charakterystyki samej bazy PWT, która – choć powszechnie stosowana w badaniach ekonomicznych – nie jest wolna od niedoskonałości.
Permanentny kryzys
Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest duża liczba krajów, które w przeszłości osiągały wyższy poziom PKB na osobę niż obecnie. Są to przypadki „kryzysów bez odbudowy”. Rekordzistami w tej kategorii są państwa afrykańskie.
Poniższa tabela przedstawia pięć krajów o najdłuższym okresie pozostawania poniżej wcześniejszego poziomu dochodu na mieszkańca.
Dla przykładu: Republika Środkowoafrykańska według danych PWT osiągnęła szczyt PKB na osobę w 1961 r. – na poziomie ok. 1,5 tys. dolarów. Od tego czasu minęły już 62 lata. Dochód na mieszkańca pozostaje niemal o 30 proc. niższy niż w tamtym momencie.
Studium przypadku: serce Afryki
W najgłębszym dołku, w 2014 r., PKB na osobę wynosił zaledwie 832 dolary. Obecnie sięga ok. 1,1 tys. dolarów, co oznacza wzrost o ok. 30 proc. w niecałą dekadę. Pokazuje to, że nawet bardzo głęboki kryzys nie wyklucza okresowej poprawy sytuacji.
Jednocześnie – jeśli ufać danym PWT – dochód na mieszkańca pozostaje niższy niż ponad sześć dekad temu. Przyczyny są złożone, ale kluczową rolę odgrywa chroniczna niestabilność. Od 2012 r. w Republice Środkowoafrykańskiej trwa wojna domowa. Wcześniej kraj pogrążony był w konflikcie w latach 2004–2007. Dodatkowo od końca lat 80. region destabilizuje działalność Armii Bożego Oporu. Wprawdzie jej główna aktywność koncentruje się wprawdzie w północnej Ugandzie, lecz oddziałuje na cały obszar.
Nieprzypadkowo wszystkie pięć państw o najdłuższym okresie „braku odbudowy”, wskazane w analizie, znajduje się w Afryce. W istocie kraje tego kontynentu zajmowałyby pierwsze kilkanaście miejsc na liście państw, które najdłużej nie zdołały powrócić do wcześniej osiągniętego poziomu PKB na osobę.
Oprócz Nigru (60 lat) czy Demokratycznej Republiki Konga (54 lata), są to także państwa, które mają już za sobą bardzo długie epizody stagnacji. Przykładowo Czad nie odbudował poziomu dochodu na mieszkańca w latach 1962–2015 (53 lata), a Senegal między 1961 a 2010 r. (49 lat).
Przypadek Senegalu pokazuje dodatkowo, jak niestabilne potrafią być ścieżki wzrostu. W 2011 r. PKB na osobę ponownie spadł, by rok później się odbudować – tylko po to, by w 2013 r. znów się obniżyć. Po odbudowie w 2015 r. kraj doświadczył kolejnych dwóch epizodów kryzysowych. Innymi słowy, „kryzys gonił tam kryzys”, a trwała stabilność makroekonomiczna praktycznie nie istniała.
Nie tylko Afryka: przypadek Azji
Długotrwałe epizody kryzysu i odbudowy nie są jednak wyłącznie afrykańskim problemem. Podobne zjawiska występowały również w Azji. Przykładowo Bangladesz nie osiągnął poziomu PKB na osobę z 1963 r. aż do 2006 r. To oznacza ponad cztery dekady realnej stagnacji dochodowej.
W przypadku Iraku i Iranu epizody kryzysu trwały odpowiednio 31 i 25 lat. Trzeba jednak pamiętać, że są to kraje silnie uzależnione od eksportu ropy naftowej. Wysokie ceny surowca w danym roku mogą windować PKB na osobę do bardzo wysokich poziomów, których później – przy spadku cen – nie da się już osiągnąć. Podobny mechanizm widać w danych dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Arabii Saudyjskiej. Nieprzypadkowo ich historyczne szczyty PKB na osobę przypadają na lata 70. XX wieku, czyli okres tzw. kryzysów naftowych. Na długotrwałe załamanie w Iraku i Iranie nałożyły się dodatkowo wojny oraz wieloletnie konflikty polityczne.
Również Indie doświadczyły bardzo długiego epizodu stagnacji. Przez około 20 lat PKB na osobę pozostawał tam poniżej poziomu z 1975 r. Dopiero reformy zapoczątkowane w 1991 r. przez ówczesnego ministra finansów Manmohana Singha – obejmujące ograniczenie systemu koncesji, liberalizację handlu i otwarcie na inwestycje zagraniczne – rozpoczęły trwały proces wzrostu. Dla porównania Chiny od lat 70. XX wieku nie zanotowały żadnego epizodu kryzysu i odbudowy dłuższego niż dwa lata. Warto jednak zaznaczyć, że w nowszych edycjach bazy PWT wykorzystywane są oficjalne dane chińskiego rządu.
Nie tylko Afryka: stracona dekada Ameryki Łacińskiej
Na wykresach wyraźnie wyróżniają się również epizody z Ameryki Łacińskiej z lat 70. i 80. XX wieku. Część z nich miała źródła wewnętrzne – jak w przypadku Ekwadoru czy Chile – ale kluczową rolę odegrał tzw. kryzys zadłużeniowy.
W latach 70. wiele państw regionu (podobnie jak Polska) finansowało rozwój tanimi kredytami zagranicznymi. Założeniem było utrzymanie niskich stóp procentowych i wysokiego tempa wzrostu. Sytuacja zmieniła się gwałtownie po zaostrzeniu polityki monetarnej w USA po drugim szoku naftowym. Skokowy wzrost stóp procentowych radykalnie podniósł koszty obsługi długu, co doprowadziło do załamania finansów publicznych. Lata 80. przeszły do historii Ameryki Łacińskiej jako „stracona dekada” – okres stagnacji, spadku dochodów i utraconych szans rozwojowych.
XXI wiek: Grecja i nowoczesne kryzysy
Na koniec warto spojrzeć na dłuższe epizody kryzysowe już z XXI wieku, w szczególności na przypadek Grecji, ale też Japonii. Poniższy wykres pokazuje zmiany PKB na osobę w parytecie siły nabywczej. Są wyrażone jako procent poziomu sprzed kryzysu (rok „0”) – dla USA, Wielkiej Brytanii i Grecji w kryzysach zapoczątkowanych w latach 2007–2008.
USA powróciły do przedkryzysowego poziomu PKB na osobę po sześciu latach. Wielkiej Brytanii zajęło to niemal dekadę. Grecja natomiast – według danych dostępnych do 2023 r. – wciąż nie odbudowała poziomu PKB per capita z roku poprzedzającego kryzys, czyli z 2008 r.
Co istotne, nawet w przypadku Stanów Zjednoczonych był to najdłuższy epizod kryzysu i odbudowy w całej powojennej historii danych sięgających 1950 r. Poprzedni najdłuższy okres osłabienia miał miejsce w latach 1979–1983, w następstwie drugiego kryzysu naftowego, i trwał cztery lata.
Różna była także skala załamania. Spadek PKB na osobę wyniósł około 5 proc. w USA, 10 proc. w Wielkiej Brytanii oraz aż 25 proc. w Grecji. W praktyce grecki przypadek obejmuje nie jeden, lecz trzy kolejne kryzysy. Najpierw uderzył globalny kryzys finansowy, następnie kryzys zadłużeniowy z 2009 r., a zanim gospodarka zdążyła się odbudować, doszła pandemia COVID-19. Dopiero ostatnie lata przyniosły wyraźniejsze oznaki ożywienia.
Wielka Brytania w stanie przewlekłej stagnacji
Długość kryzysu to jednak tylko część obrazu. Równie ważne jest to, czy po jego zakończeniu gospodarka wchodzi na trwałą ścieżkę wzrostu, czy też kolejne lata przynoszą stagnację i nowe spadki.
Dobrym przykładem jest Wielka Brytania. Odbudowa po kryzysie finansowym była tam słaba i przerywana okresami ponownego spadku PKB na osobę. W efekcie w latach 2007–2023 wzrost PKB per capita wyniósł zaledwie 6 proc. To tylko o około 10 pkt proc. więcej niż w Grecji, mimo że skala pierwotnego załamania była tam znacznie mniejsza.
To pokazuje, że o realnym dobrobycie nie decyduje wyłącznie głębokość kryzysu, ale przede wszystkim tempo i trwałość odbudowy po jego zakończeniu.
Są jednak dwa istotne zastrzeżenia, które warto w tym miejscu podkreślić. Po pierwsze, kryzys w Grecji wiązał się z bezprecedensowym wzrostem bezrobocia, które wiosną 2013 r. sięgnęło 28 proc. Wśród osób młodych przekraczało nawet 60 proc. Oznaczało to ogromne koszty społeczne, utratę perspektyw życiowych i powstanie tzw. „straconego pokolenia”.
Po drugie, Wielka Brytania już w 2007 r. znajdowała się na znacznie wyższym poziomie PKB na osobę niż Grecja. Oznacza to, że mimo słabego tempa wzrostu po kryzysie, realna różnica poziomu życia między tymi krajami jeszcze się pogłębiła.
... i Japonia, czyli że kryzys kryzysowi nierówny
Drugim państwem, które na wcześniejszym wykresie wyróżnia się długim okresem stagnacji, jest Japonia. Do 2023 r. – ostatniego roku dostępnych danych w bazie PWT – kraj ten nie powrócił do poziomu PKB na osobę z 2007 r.. Chociaż w 2015 r. zabrakło do tego zaledwie 0,3 proc.
Po tym krótkim odbiciu nastąpiły kolejne spadki – w latach 2016–2018 oraz ponownie w 2020 r. Mimo to skutki kryzysu były w Japonii nieporównywalnie łagodniejsze niż w Grecji. Spadek PKB na osobę wyniósł maksymalnie 6,2 proc., a bezrobocie w szczytowym momencie sięgnęło jedynie 5,1 proc.
To pokazuje, jak bardzo różne mogą być konsekwencje pozornie podobnych zjawisk makroekonomicznych. W przypadku Grecji mieliśmy do czynienia z załamaniem systemowym i społecznym. Tymczasem w Japonii kryzys oznaczał raczej długotrwałą stagnację niż gwałtowne załamanie poziomu życia.
Główne wnioski
- Długotrwałe epizody kryzysowe, w których PKB na osobę nie wraca do wcześniejszego poziomu, nie są w historii gospodarczej zjawiskiem wyjątkowym. Analiza danych z bazy PWT pokazuje, że wiele krajów – zwłaszcza w Afryce – przez dekady nie odzyskało raz osiągniętego poziomu dochodu na mieszkańca, mimo okresowych faz wzrostu. Oznacza to, że wzrost gospodarczy nie jest procesem gwarantowanym, a „utracone dekady” nie stanowią wyjątku, lecz trwały element ścieżki rozwoju wielu państw.
- Kluczowym czynnikiem różnicującym długość i przebieg kryzysów okazują się wojny, konflikty zbrojne, niestabilność polityczna oraz strukturalne słabości gospodarek. Przypadki państw afrykańskich, Iranu, Iraku czy części Ameryki Łacińskiej pokazują, że nawet silne impulsy wzrostowe – jak boom surowcowy – mogą prowadzić jedynie do krótkotrwałych szczytów PKB, po których następują wieloletnie okresy stagnacji. Kryzysy zadłużeniowe, zmiany globalnych warunków finansowych oraz brak trwałych instytucji skutecznie blokują powrót na ścieżkę długofalowego wzrostu.
- Sama długość epizodów kryzysowych nie oddaje jednak pełnej skali ich kosztów. Równie istotne są konsekwencje społeczne oraz dynamika po formalnym „wyjściu” z kryzysu. Grecja i Japonia doświadczyły podobnie długich okresów bez pełnej odbudowy, lecz ich skutki były zasadniczo odmienne. W Grecji kryzys oznaczał masowe bezrobocie i głębokie załamanie społeczne, podczas gdy w Japonii spadek dochodu był płytszy i znacznie mniej dotkliwy społecznie. Z kolei przypadek Wielkiej Brytanii pokazuje, że nawet formalny powrót PKB na osobę do poziomu sprzed kryzysu nie musi oznaczać powrotu do dynamicznego wzrostu. Gospodarka może bowiem ugrzęznąć w długotrwałej stagnacji, w której wzrost jest zbyt słaby, by realnie poprawiać poziom życia.