Make American Boxing Great Again. Zuffa Boxing szykuje bokserską rewolucję
To w USA odbywały się najważniejsze bokserskie gale na świecie. Tamtejsi promotorzy rozdawali karty, a pięściarze zdobywali najbardziej prestiżowe pasy. Ale od jakiegoś czasu amerykański boks jest w kryzysie. Ma to zmienić Zuffa Boxing – projekt, na którego czele stoi człowiek odpowiedzialny za budowę potęgi UFC. – Chce wywrócić do góry nogami porządek panujący w boksie zawodowym – mówi Piotr Jagiełło, prowadzący magazyn Ring w TVP Sport.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co sprawiło, że amerykański boks znalazł się w kryzysie.
- Czym jest Zuffa Boxing i czym różni się od innych bokserskich projektów.
- Kim jest Dana White i co łączy go z Donaldem Trumpem.
Muhammad Ali, George Foreman, Joe Louis, Larry Holmes, Sugar Ray Leonard, Lennox Lewis, Mike Tyson – nazwiska amerykańskich czempionów boksu można długo wyliczać. Podobnie jak głośne pojedynki przez dekady organizowane w Stanach lub przynajmniej przez amerykańskich promotorów – z Don Kingiem na czele. Polacy tłumnie zarywali noce, by zobaczyć walki Andrzeja Gołoty czy Tomasza Adamka, boksujących w Madison Square Garden, Boardwalk Hall czy w Prudential Center.
Jednak po wielu tłustych latach, przyszły te chude. Najbardziej prestiżową wagę ciężką zdominowali bracia Witalij i Władimir Kliczko, którzy większość swoich pojedynków toczyli w Europie. A że bokserski biznes w dużym stopniu opierał na rodzimych ikonach, ich brak przyczynił się do zapaści dyscypliny w USA.
– Przyczyn upadku amerykańskiego boksu należy szukać przede wszystkim w zmianie struktur, które nastąpiły w ostatnich latach. Na początku XXI w. system płatnych transmisji pay-per-view miał się w USA znakomicie i organizatorzy wraz z pięściarzami korzystali z tego śmiało. Ponadto wielkie telewizyjne korporacje, jak Showtime czy HBO, promowały pięściarstwo wyższego i niższego szczebla, de facto tworząc przyszłe gwiazdy ringów. Boks nigdy nie był tanim produktem i do głosu doszły czynniki ekonomiczne. HBO wycofało się na dobre z boksu w 2018 r., Showtime w 2023 r. po 37 latach działalności. Boks prawdopodobnie nie był gotowy na tę zmianę i płynnego przejścia do streamingu gwarantującego poważne budżety – tłumaczy Piotr Jagiełło, dziennikarz zajmujący się boksem, gospodarz magazynu Ring w TVP Sport.
Saudyjska resuscytacja
Nie tylko w Stanach boks wkroczył w okres marazmu. Po zejściu ze sceny braci Kliczko dyscyplina nie miała jednego wyrazistego nazwiska, a tytuły mistrzów świata wagi ciężkiej przechodziły z rąk do rąk. Ponadto promotorzy największych gwiazd nie zawsze znajdowali wspólny język (czyt. nie zawsze dogadywali się w kwestiach finansowych), przez co nie dochodziło do potencjalnie hitowych starć.
W tym samym czasie mocno rosło MMA. Wraz ze wzrostem jego widowni, przybywało sponsorów. A im więcej pieniędzy, tym większa pokusa dla młodych zawodników, by wybrać ścieżkę mieszanych sztuk walki zamiast boksu, gdzie droga na szczyt jest zwykle znacznie dłuższa.
Pięściarską apatię przerwali Saudyjczycy i ich pieniądze. Rijad i Dżdudda stały się miejscami organizacji wielkich walk, o których mówił cały świat – na czele z pojedynkiem Tysona Fury'ego i Oleksandra Usyka. Był to pierwszy od ćwierć wieku starciem unifikującym mistrzostwo świata (w zawodowym boksie jest kilka prestiżowym federacji – WBO, WBA, WBC, IBF – unifikacja oznacza walkę o pasy wszystkich z nich). Po którym nastąpiło starcie rewanżowe.

Za wkroczeniem Arabii Saudyjskiej do boksu stoi Turki Alalshikh z Generalnego Urzędu ds. Rozrywki. A przy tym wielki fascynat pięściarstwa.
– Boks jest zepsuty, ale nie sądzę, że trzeba go składać od zera… Mamy strategiczną wizję i jesteśmy zaangażowani w poprawę rynku. Uczyńmy boks znowu wielkim. Chcemy, aby kibice byli zadowoleni i mogli się nim cieszyć – mówił Saudyjczyk.

Worek nie bez dna
Jednak liczba pięściarzy, których starcia działają na wyobraźnię w tak dużym stopniu jak walka Fury'ego z Usykiem jest ograniczona. W 2025 r. żadnego dużego wydarzenia w wadze ciężkiej Saudyjczycy nie organizowali.
– Zapaść boksu w Arabii Saudyjskiej trwa od kilku miesięcy i niespecjalnie może nas to dziwić, ponieważ od początku przestrzegaliśmy, że każde szaleństwo finansowe zwykle ma swój kres. Za wcześnie, by mówić o definitywnym końcu, ale zdaje się, że płatnicy projektu Riyadh Season wyszli z założenia, że w boksie zdążyli już „przejść grę”, organizując walkę Aleksandra Usyka z Tysonem Furym o niekwestionowane mistrzostwo królewskiej kategorii wagowej, co było jednym z największych wydarzeń boksu w XXI w. – analizuje Piotr Jagiełło.
Teraz na ring zamierzają wrócić Amerykanie. Wprowadzić ma ich tam Dana White.
Kim jest Dana White?
„Nigdy nie było architekta, wizjonera, który potrafiłby wykorzystać potencjał boksu i zaprezentować go tak, jak to powinno wyglądać. Czy jest ktoś, kto może przejąć pałeczkę w najwspanialszym sporcie w historii ludzkości?” – słyszymy w materiale promującym pierwszą galę pod szyldem Zuffa Boxing, organizacji, która chce zdominować zawodowy boks na świecie. Po tej zapowiedzi na nagraniu pojawia się Dana White.
Dana White do tej pory kojarzony był z UFC (Ultimate Fighting Championship) - największą i najbardziej znaną organizacją mieszanych sztuk walki. Choć UFC powstała na początku lat 90., to właśnie White'owi zawdzięcza swoją obecną pozycję.
Na początku organizowane w ramach UFC walki cechowały się brakiem jednolitych reguł i brutalnością. Dlatego też w wielu stanach były zakazane, co w oczywisty sposób stopowało rozwój organizacji. W pewnym momencie UFC stanęła na skraju bankructwa. Wtedy do gry wkroczył Dana White.
Rzutki promotor przekonał do zakupu UFC braci Ferttta. Warta 2 mln dolarów transakcja w krótkim czasie dała znakomity zwrot. We współpracy z komisjami sportowymi White doprowadził do wprowadzenia i ujednolicenia zasad MMA, podziału na nieobowiązujące wcześniej kategorie wagowe i objęcia zawodników badaniami medycznymi. Walki UFC przestawały być postrzegane jako groźne dla życia i dające zły przykład mordobicie bez zasad. Stawały się pełnoprawną dyscypliną sportową.
Kwestiom regulaminowym towarzyszyła ofensywa marketingowa. Ogromną popularność UFC przyniosło reality show The Ultimate Fighter. Widzowie poznawali zawodników, obserwowali ich treningi. Zwycięzca show podpisywał kontrakt z UFC. Pod kierownictwem White'a UFC szybko stało się liderem wśród organizacji MMA, detronizując japońską PRIDE. W 2016 r. zostało sprzedane za 4 mld dolarów.
Dobry kolega prezydenta
Jeszcze jednym elementem w tej układance była znajomość Dany White'a z Donaldem Trumpem. Obaj nastawieni przeciwko elitom i szukający biznesowych okazji szybko znaleźli porozumienie, a Donald Trump dał zielone światło by gale UFC organizowane były w Trump Taj Mahal w Atlantic City.
Ich relacja przetrwała do dziś. Dość powiedzieć, że w czasie kampanii prezydenckiej Donald Trump pojawiał się na galach UFC, gdzie spotykał się z entuzjastycznym przyjęciem widowni. White wprost popierał go publicznie we wszystkich startach prezydenckich. Po wygranej Trumpa w ostatnich wyborach White był pierwszą osobą przemawiającą na zwycięskim wiecu. Znalazł się też wśród gości honorowych na uroczystości zaprzysiężenia prezydenta USA.

Wykorzystując kryzys amerykańskiego boksu – tak jak 25 lat temu z UFC – i sprzyjający klimat polityczny, Dana White liczy na to, że postawi na nogi boks w USA. Zuffa Boxing ma rzucić wyzwanie największym federacjom. Wykorzystać ich rozbicie i stać się dominującą siłą na bokserskim rynku.
– Dana White chce wywrócić do góry nogami porządek panujący w boksie zawodowym. Znalazł się na kursie kolizyjnym z największymi federacjami boksu i chce podążać, jakżeby inaczej, śladem UFC i stworzyć własny pas mistrzowski. I tu zaczynają się jednak schody, ponieważ amerykańskie prawo zabrania promotorowi bokserskiemu tworzenia własnych struktur. A co za tym idzie własnej federacji, a do tego właśnie dąży White. Tu niezbędny będzie zapewne polityczny lobbing. Można się domyślać, że wsparcie będzie niemal automatyczne, biorąc pod uwagę zażyłość relacji z prezydentem Donaldem Trumpem – zauważa Piotr Jagiełło.
Plan na rewolucję
Pomysł White'a na rewolucję w świecie boksu ma już blisko dekadę. Zuffa Boxing powstała w 2016 r. i miała przygotować grunt pod przejęcie rynku. Wtedy władzę też sprawował Donald Trump. Ale sam White przekonywał wówczas, że nie oszacował, jak wiele trzeba zrobić, by móc stać się poważnym graczem w świecie boksu.
– To dla mnie trudna sprawa, bo nie cierpię mówić źle o boksie. Ale ten świat to bałagan i wszyscy o tym wiemy. Ten bałagan musi zostać posprzątany, pytanie tylko, czy jest to możliwe? Wszedłem głębiej w tę sprawę i przyjrzałem się dokładnie temu, jak boks działa również od strony biznesowej. To nie tylko bałagan, ale też duże kłopoty. Sam nie wiem, czy można tam coś naprawić – mówił White w 2017 r.
Teraz uznał, że jednak się da. Zuffa Boxing nie chce łączyć z obecnymi na rynku federacjami. Nie zamierza też bazować na istniejących rankingach, które służą ocenianiu sił zawodników i przygotowywaniu list pretendentów do tytułów. Zuffa chce robić wszystko po swojemu. Zamiast dołączać do stolika - wywrócić go i postawić własny.
– Zuffa Boxing to ma być nowa liga, której będziemy właścicielami i która będzie pod naszą całkowitą kontrolą. Nie jesteśmy zainteresowani współpracą z WBC, WBA, IBF i żadną inna organizacją rankingową. Rankingi będą nasze – zapowiada White.
– Zakładam, że ideą Dany White'a nie jest stworzenie konkurencji dla federacji WBA, WBO, WBC i IBF, co „alternatywnej rzeczywistości”. Wspomniane organizacje mają długie lata tradycji. Pasy mistrzowskie z dumą nosili najwięksi pięściarze w historii, na czele z Muhammadem Alim, Mike'em Tysonem czy Floydem Mayweatherem Juniorem. To niemożliwe, by wygumkować te wspaniałe karty, a celem zapewne jest stworzenie innego wymiaru pięściarstwa. Od lat twierdzę, że przepis na wielki boks jest prosty – należy konfrontować ze sobą najlepszych lub tych, którzy do tego miana aspirują. Dana White ten schemat od lat powiela w UFC. Zobaczymy czy możliwe będzie przeniesienie tej receptury z oktagonu do ringu – zastanawia się Piotr Jagiełło.
Saudyjczycy na pokładzie
Tradycyjne federacje na razie przyglądają się rozwojowi wypadków. Saudyjczycy – dobrze żyjący przecież z Donaldem Trumpem – postanowili dołączyć do projektu.
– White gwarantuje pieniądze płynące z Arabii Saudyjskiej. Jednym z jego wspólników jest Turki Alalshikh, czyli płatnik z Półwyspu Arabskiego korzystający z rządowych zasobów. A teraz może tym chętniej wydawać pieniądze w Stanach Zjednoczonych, gdyż wyraźnie spowolnił działalność w Arabii Saudyjskiej – prognozuje Piotr Jagiełło.
Zagadką pozostaje też, jak do nowego projektu podejdą promotorzy, dla których organizacja walk była dotąd żyłą złota. Zuffa Boxing miałaby przejąć kontrolę nad tą żyłą kosztem pośredników.
– Zuffa Boxing dla promotorów może być kością w gardle. Dana White nie chce udziału pośredników w swoim projekcie. Planuje sięgać bezpośrednio po pięściarzy, z pominięciem promotorów, którzy w kontraktach właściwie zawsze zabezpieczają sobie procent z gaż. Ideą jest zatem droga na skróty. Sądzę więc, że promotorzy tym bardziej będą dbać o klauzule kontraktowej wierności. Dlatego też White intensywnie poszukuje wolnych agentów, czyli zawodników, którzy sami odpowiadają za swoje interesy – mówi Piotr Jagiełło.
Zuffa odkrywa karty
Pokazowa walka pod egidą Zuffa Boxing odbyła się we wrześniu. Canelo Alvarez i Terrence Crawford walczyli jednak jeszcze o pasy tradycyjnych federacji. Na organizowany w stanach pojedynek przyleciał Turki Alalshikh. Walkę transmitował Netflix.

Pierwsza gala wyłącznie w ramach Zuffa Boxing odbędzie się 23 stycznia. W walce wieczoru Irlandczyk Callum Walsh zmierzy się z Meksykaninem Carlosem Ocampo. Galę pokaże Paramount +.
Karta walk debiutanckiej gali to ma być jedynie rozgrzewką. Zapowiedzi kolejnych starć na razie brak, co potwierdza, że środowisko bada, czy Zuffa Boxing ma szansę rozdawać karty.
– Niemałym szokiem był transfer do nowej organizacji Jaia Opetaii, najlepszego pięściarza kategorii junior ciężkiej (90,7 kg) o statusie światowej gwiazdy. Oko do White'a puszcza także król wagi ciężkiej Oleksander Usyk. Poinformował że prowadzi przyjacielskie rozmowy z szefem UFC – mówi Piotr Jagiełło.
Jeśli Zuffa Boxing i Dana White faktycznie mają zasoby, by zmienić oblicze światowego boksu, nie zrobi tego jedną czy dwiema galami.
– Proces powrotu na amerykańskie ringi musi trwać jednak latami, tym bardziej że koniunktura w Wielkiej Brytanii nie słabnie. W powrocie pomóc może amerykański nadawca streamingowy, z którym współpracuje Zuffa Boxing, czyli Paramount +. Zasób sił i środków zapewne jest nieprzebrany, skoro byli w stanie zapłacić bagatela miliard dolarów za rok kontraktu na pokazywanie – oczywiście na wyłączność – gal UFC. Ogrom kapitału zostaje zatem w rodzinie White'a.
Skoro interesy UFC są bezpieczne, White może skupić się na boksie. Choć akurat najważniejszym wydarzeniem w jego terminarzu może być czerwcowa gala UFC. W 80 urodziny Donalda Trumpa zorganizuje ją w ogrodzie Białego Domu.
Główne wnioski
- Zuffa Boxing chce zreorganizować światowy boks, podważając status tradycyjnych federacji i pozbywając się promotorów.
- Szef Zuffa Boxing Dana White dobrze żyje z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Trump pomagał mu organizować gale UFC, gdy organizacja miała problemy biznesowe i wizerunkowe. Jedna z gal odbędzie się w czerwcu w ogrodzie Białego Domu.
- Amerykański boks znalazł się w kryzysie z powodu braku wyrazistych gwiazd (zwłaszcza w wadze ciężkiej) i braku elastyczności biznesowej nadawców największych gal.