Kategoria artykułu: Sport

Jak szalone i jak drogie są rajdy samochodowe. O kosztach dachowania „przy 165” opowiada 19-letni Adrian Rzeźnik

Adrian Rzeźnik to jeden z kilku bardzo zdolnych młodych polskich kierowców rajdowych. 18 lat skończył niedawno, ale w rajdach ma już spore doświadczenie. Bo chociaż w Polsce startować mogą tylko pełnoletni, to na Litwie nie tylko. Jako 16-latek pędził tam z zawrotną prędkością i tylko podczas spokojnych odcinków dojazdowych na drogach publicznych oddawał kierownicę pełnoletniemu pilotowi.

Samochód rajdowy Adriana Rzeźnika podczas efektownego skoku
Adrian Rzeźnik przyznaje, że rodzina bardzo stresuje się jego startami w rajdach. Fot. Greg Roslon

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak duże koszty finansowe poniosła rodzina Adriana Rzeźnika po jego dwóch wypadkach na Litwie.
  2. Dlaczego Adrian Rzeźnik woli rajdy od wyścigów (takich jak Formuła 1).
  3. Z jaką prędkością jeżdżą samochody na śniegu i lodzie podczas Rajdu Arktycznego.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

W grudniu Adrian Rzeźnik błysnął podczas Rajdu Barbórki, teraz szykuje się do fińskiego Rajdu Arktycznego w Laponii (tej od św. Mikołaja, tuż pod kołem podbiegunowym).

– Oczywiście, że będzie tam śnieg i lód. Ale przyczepność samochodu będzie dobra, nawet lepsza niż na szutrze – wszystko dlatego, że na specjalnych oponach będziemy mieć 7-milimetrowe kolce, dzięki którym koła mogą mocno wgryzać się w nawierzchnię. W kategorii Rally2 samochody mogą osiągać tam średnie prędkości przekraczające 130 km/h – mówi Adrian Rzeźnik.

Mieszkający w Rzeszowie kierowca dopiero poznaje kategorię Rally2 – dopiero „wsiada” do klasy aut, które znamy z takich serii jak WRC-2 (zwyciężał tam Robert Kubica, wracając do sportu po rajdowym wypadku) czy ERC (mistrzostwa Europy, które wygrał w 2025 r. Mikołaj Marczyk).

Adrian Rzeźnik, polski kierowca rajdowy
Adrian Rzeźnik, 19-letni polski kierowca rajdowy. Jego ojciec, Maciej, był wicemistrzem Polski w rajdach samochodowych w 2013 r. Fot. Greg Roslon

Dwa dachowania w jeden miesiąc

W grudniu podczas Rajdu Barbórki Adrian Rzeźnik pokazał, że szybko odnajduje się w nowym samochodzie – wraz z pilotem Kamilem Kozdroniem wygrali jeden z odcinków specjalnych, a w klasyfikacji generalnej zajęli piąte miejsce (wygrał Mikołaj Marczyk).

Warto wiedzieć

Rajdy a wyścigi

W rajdach samochodowych załogi startują pojedynczo i walczą o jak najlepszy czas na każdym z odcinków specjalnych – nazywa się je „oesami”. „Oesy” odbywają się na wyłączonych z ruchu drogach (na różnych nawierzchniach). Przejeżdżając z „oesu” na „oes”, załogi jadą po drogach publicznych zgodnie z przepisami.

Wyścigi samochodowe rozgrywane są na specjalnych torach. Kierowcy startują w tym samym czasie, wygrywa ten, kto pierwszy znajdzie się na mecie.

Jazda w Finlandii – Rajd Arktyczny odbędzie się pod koniec stycznia – to dla 19-letniego Adriana Rzeźnika również podróż sentymentalna. To w tym kraju parę lat temu wracał do rajdówki po półrocznej przerwie, po pierwszym poważnym kryzysie w swojej karierze.

Jako 16-latek zaczął startować na Litwie i tam w ciągu miesiąca dwa razy dachował przy prędkości przekraczającej 160 km/h. Opisując swoje dachowanie, Adrian Rzeźnik używa też słowa: „rolka”, ponieważ auto rajdowe, wypadając z trasy z wielką prędkością, obraca się i obraca.

– To była pierwsza połowa 2023 r., za pierwszym razem na liczniku miałem dokładnie 165 km/h. Wtedy pierwszy raz poczułem, że rajdy mają też ciemniejszą stronę. To nie jest gra komputerowa, nie można niczego zrestartować – wspomina Adrian Rzeźnik.

Startował na Litwie, ponieważ w Polsce jako niepełnoletni mógł tylko trenować. Starty w rajdach są zabronione. Ale w niektórych innych krajach – nie. I do takich należy Litwa. Młody kierowca wyrabia licencję, jego rodzice podpisują odpowiednie zgody, i już może mknąć przez wyłączone z ruchu odcinki specjalne z prędkością przekraczającą 150 km/h. Ale rajdy to też dojazdy do owych odcinków specjalnych (czyli do „oesów”) – a dojazdy polegają już na spokojnej jeździe przez publiczne drogi, na których znajdują się zwykli uczestnicy ruchu. Wtedy młody kierowca oddaje auto np. pełnoletniemu pilotowi, a sam zajmuje miejsce obok. Tak było w przypadku Adriana Rzeźnika, zanim skończył 18 lat (we wrześniu 2024 r.).

Chociaż dachował, pędząc z prędkością powyżej 160 km/h, nic mu się nie stało.

– Od zawsze najważniejsze dla nas jest to, by auto było bezpieczne [kierowcy rajdowi siedzą w specjalnych klatkach – red.]. Dwa i pół tygodnia później wystartowałem w kolejnym rajdzie. Auto zbudowaliśmy od nowa, dostałem od rodziny również wielkie wsparcie psychiczne. Niemniej podczas tego drugiego rajdu czułem się dziwnie. Byłem spięty, jechałem ostrożnie. Ale, co ciekawe, nadal utrzymywałem bardzo dobre tempo. Niestety, mimo ostrożności, znów dachowałem… Znowu przy tak dużej prędkości. Znów zniszczyłem samochód – wspomina Adrian Rzeźnik.

Raz jeszcze udało mu się uniknąć groźnych kontuzji, ale reakcja rodziny tym razem była już inna.

– Tym razem nie otrzymałem tak dużego wsparcia. Jedni byli zirytowani, jak tata, który od zawsze wychowuje mnie „dość twardo”, a inni przygnębieni. Psychicznie musiałem sobie z tym wszystkim poradzić sam, nie jeździłem przez pół roku – mówi Adrian Rzeźnik.

Jak drogim sportem są rajdy samochodowe

Adrian Rzeźnik sam radził sobie z psychiką, ale sam nie odbudowałby samochodów po wypadkach ani nie kupił nowego. Za pierwszym razem koszty wyniosły pół miliona złotych, za drugim były nawet nieco większe. A sam udział w zbliżającym się Rajdzie Arktycznym to wydatek ok. 200 tys. złotych. Wchodząc do kategorii Rally2, Adrian Rzeźnik zdecydował się na wynajmowanie auta od jednego z czeskich zespołów. Wcześniej miał własną rajdówkę (w Rally3 startują auta znacznie mniej „podrasowane”). Odpowiedź na pytanie, jak to możliwe, że stać go na uprawianie tak drogiego sportu, kryje się w fakcie, iż jego ojciec, Maciej Rzeźnik, działa w branży deweloperskiej (również nieco dalsi członkowie rodziny dobrze radzą sobie w biznesie). To on jest głównym sponsorem syna, on też zaraził go pasją – sam był wicemistrzem Polski w 2013 r., przegrał wówczas tylko z Kajetanem Kajetanowiczem, legendą rajdów w naszym kraju.

– Siłą rzeczy więc pojawiałem się przy rajdach i bardzo szybko stały się one też moją pasją. Mieliśmy w domu rajdowy symulator, jeździłem na nim już jako 5-latek. Wtedy też tata nauczył mnie prowadzić prawdziwe auto – malucha. Sam ruszałem ze sprzęgła! Patrzyłem przez środek kierownicy, wyżej nie sięgałem… – wspomina Adrian Rzeźnik.

Adrian Rzeźnik, polski kierowca rajdowy w środku samochodu
Adrian Rzeźnik po dwóch dachowaniach przy prędkości ok. 165 km/h nie odniósł żadnej poważnej kontuzji. Kierowcy rajdowi mają w samochodach specjalne ochronne klatki. Fot. Greg Roslon

Próbował jako młody człowiek również wyścigów w gokartach (czyli małych bolidach), ale szybko wrócił do rajdów. Wyścigi, czyli walka na torze, przegrywały z rajdami, w których nie ma ścigania się z innymi, lecz jest samotna jazda na czas.

Wyścigi są dla mnie nudne, przepraszam za bezpośredniość. Wiele okrążeń po tym samym torze, no nie wiem… W rajdach trasa jest znacznie bardziej ekscytująca – mkniemy 160 km/h przez lasy, droga jest często szerokości samochodu… Na to, by tę trasę poznać, mamy tylko parę dni. Opisujemy ją od godziny 7 do 20. Bywa tak męcząco (bo cały czas trzeba być maksymalnie skoncentrowanym), że przed wejściem do rajdówki już czujemy duże zmęczenie – opowiada Adrian Rzeźnik.

Ostre, rajdowe wychowanie

Po dwóch wypadkach i półrocznej przerwie Adrian Rzeźnik wracał do rajdówki w Finlandii. W zimie – co brzmi zaskakująco (wracać na śniegu i lodzie?), ale nie dla rajdowców.

– Tam jest bezpieczniej – ze względu na naturalne bandy zbudowane ze śniegu. Przejechałem mnóstwo kilometrów, odbudowałem pewność siebie. I żadnych wypadków w nowym sezonie nie miałem. Dziś jestem dumny, że potrafiłem się podnieść po czymś tak bolesnym – wspomina Adrian Rzeźnik.

Samochód Adriana Rzeźnika, polskiego kierowcy rajdowego
Adrian Rzeźnik przekonuje, że rajdy samochodowe są znacznie bardziej ekscytujące od wyścigów (czyli zawodów odbywających się na specjalnych torach). Fot. Greg Roslon

Mówi, że umiał się podnieść, ponieważ dostał dobre wychowanie od ojca.

– Tata nie lubi mnie chwalić. Przeciwnie – od zawsze mnie „hartuje”. Po błędach nie jestem i nie byłem pocieszany, lecz dostawałem niezłe reprymendy. I już widzę pozytywne efekty takiego wychowania – nie pękam – mówi Adrian Rzeźnik.

Młody kierowca marzy w przyszłości o startach w WRC, czyli królewskiej serii rajdowej. Czy rodzina to „wytrzyma” emocjonalnie?

– Mama bardzo się stresuje, reszta rodziny także. Pocieszam się, że może już są trochę przyzwyczajeni, bo tata też jeździł. Rajdy pociągają za sobą bardzo duże emocje – te związane z bezpieczeństwem oraz te związane z bardzo dużymi kosztami finansowymi. Rodzina się martwi, ale nie odmawia mi tego sportu. Tata sam jeszcze chciałby pojeździć, ale nie chce zabierać tego mnie. Dwóch rajdowców – to byłoby już nie do udźwignięcia, jeśli chodzi o finanse. Szczególnie że moja kariera po przejściu do Rally2 będzie coraz bardziej kosztowna – i my już próbujemy pozyskać kolejnych sponsorów – mówi Adrian Rzeźnik.

Błysk w jego oku znów się pojawia, gdy wracamy do tematów ściśle rajdowych.

– Kiedy odkryłem, że mam talent? Gdy zacząłem sobie radzić z rywalami, którzy przejechali o wiele więcej kilometrów ode mnie. Miewałem też już na OS-ach tak niezwykłe momenty, że na dystansie 3 km potrafiłem wykręcać czasy lepsze o 10 sekund od rywali z tej samej klasy. Mówi się chyba o czymś takim: wejście w trans – kończy młody kierowca.

Główne wnioski

  1. Adrian Rzeźnik to 19-letni polski kierowca rajdowy, który zaczyna ścigać się samochodami kategorii Rally2 – znanej z prestiżowych serii WRC-2 (przedsionek królewskiej kategorii WRC) czy ERC (mistrzostwa Europy). W grudniu, jadąc już autem Rally2, Rzeźnik wygrał jeden z odcinków specjalnych Rajdu Barbórki. Pod koniec stycznia swoje umiejętności Polak sprawdzi w Rajdzie Arktycznym, będzie ścigał się po śniegu i lodzie z dużą prędkością – przyczepność zapewnią specjalne opony z 7-milimetrowymi kolcami.
  2. Rajdy samochodowe Adrian Rzeźnik poznał już jako dziecko – ten sport uprawiał jego ojciec Maciej. Dziś Maciej Rzeźnik – już jako deweloper – jest głównym sponsorem kariery syna. A kariera wymaga bardzo dużych nakładów finansowych – udział w jednym tylko Rajdzie Arktycznym to koszt ok. 200 tys. złotych.
  3. Adrian Rzeźnik na początku swojej rajdowej kariery przeżył dwa wypadki – dwukrotnie dachował, jadąc z prędkością ponad 160 km/h. Jego pasją to nie zachwiało, marzy o startach w serii WRC, najwyższej w jego sporcie. Przekonuje, że rajdy, czyli samotna jazda na czas po wąskich drogach (i porównywanie czasów z innymi) są znacznie bardziej ekscytujące niż wyścigi, czyli rywalizacja samochodów na specjalnym torze.