Czy emeryci mają lepiej niż pracujący? Jak rosną emerytury i płace w Europie
Teza, że emerytury i renty w Europie rosną znacznie szybciej niż wynagrodzenia, regularnie wraca w debacie publicznej. Przeanalizowaliśmy dane z lat 2006-2023, by ją zweryfikować. Oto gdzie szybciej rosną świadczenia, a gdzie płace i z czego wynikają różnice.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy w krajach Unii Europejskiej emerytury i renty faktycznie rosły szybciej niż płace oraz jak bardzo obraz ten różni się w różnych państwach.
- Jak przedstawia się ten obraz w przypadku Polski i Hiszpanii.
- Jak zmiany liczby emerytów i rencistów oraz poziom wyjściowy świadczeń kształtują długookresową dynamikę emerytur wobec wynagrodzeń.
W ostatnim czasie pojawił się w mediach społecznościowych szereg wykresów, które wskazywały na to, że emerytury rosną znacznie szybciej niż pensje w wielu krajach Europy. Postanowiliśmy to sprawdzić oraz umiejscowić w tym kontekście Polskę.
Warto wiedzieć
Metodyka analizy
Analizę ograniczyłem do lat 2006-2023 ze względu na dostępność danych, szczególnie dotyczących wydatków na emerytury oraz liczbę ich beneficjentów. Systemy emerytalne są dość skomplikowane. Dla przykładu, w Polsce przed wprowadzeniem tzw. renty wdowiej małżonek (zwykle kobieta) stawał przed wyborem pobierania własnej emerytury lub renty rodzinnej po zmarłym małżonku (jeśli miał prawo do emerytury) w wysokości 85 proc. jego lub jej świadczenia. Z tego względu postanowiłem badać całą kategorię dotyczącą emerytur i rent łącznie z rentami rodzinnymi czy z tytułu niezdolności do pracy oraz dodatkami (np. 13. czy 14. emerytura) ze względu na zachowanie największej porównywalności pomiędzy odmiennymi systemami w krajach UE.
W zakresie płac korzystałem ze zmiennej, która uwzględnia również składki po stronie pracodawcy. Ze względu na długi okres analizy wziąłem zmienną po przeliczeniu na godzinę pracy (D1_SAL_HW). Różne trendy w zakresie pracy na niepełny etat zaburzałyby wyniki.
Do przejścia z wartości nominalnych średnich emerytur i rent czy płac do realnych używałem w obu przypadkach inflacji HICP dla wszystkich krajów. Pomijam zatem różną inflację koszyka dóbr i usług emerytów i rencistów względem pracownika. W Polsce np. w ostatnich latach zazwyczaj była ona nieco wyższa (o ok. 0,2-0,3 pkt proc.) niż wskaźnik CPI ogółem. W analizie nie uwzględniam Chorwacji ze względu na brak danych w początkowych latach.
Poniżej przedstawiam wnioski z przeprowadzonej analizy.
1. Emerytury i renty nie rosną w UE szybciej niż płace. Tak dzieje się w połowie – 13 analizowanych krajów. W pozostałej 13 jest odwrotnie
Poniższy wykres przedstawia różnicę we wzroście płac realnych względem emerytur i rent (również w ujęciu realnym). Wartości dodatnie oznaczają, że pensje rosły szybciej niż emerytury i renty. Jeśli różnica jest ujemna, to świadczenia rosły szybciej niż wynagrodzenia.
Pomiędzy 2006 a 2023 r. w czterech państwach UE średnie pensje godzinowe rosły szybciej niż świadczenia aż o 20 pkt proc.: w Słowacji (niemal 40 pkt proc), w Irlandii i Słowenii oraz na Malcie.
Odwrotna sytuacja miała miejsce w kilku państwach Europy Środkowo-Wschodniej oraz południa Europy. Przodują pod tym względem państwa, które wstąpiły do UE w 2007 r. (Rumunia i Bułgaria), ale podobnej sytuacji w mniejszej skali doświadczyły Czechy i Węgry. W tej grupie są też kraje, które najbardziej ucierpiały po kryzysie euro tzn. Grecja, Hiszpania i Włochy (po 23 pkt proc. wyższego wzrostu świadczeń niż pensji). Ale przyczyny są odmienne, o czym za chwilę.
W największych gospodarkach UE (Niemcy, Francja) płace rosły nieco szybciej niż świadczenia – o 4-5 pkt proc.
2. W Polsce wzrost płac był nieco szybszy niż świadczeń emerytalno-rentowych
Wzrost godzinowej płacy realnej w Polsce wyniósł 55 proc. natomiast przeciętnej emerytury lub renty 50 proc. w latach 2006-2023. W pierwszych pięciu latach analizy (do 2011 r.) obie kategorie szły ze sobą „łeb w łeb”. Do 2015 r. jednak na czoło przebiły się świadczenia emerytalno-rentowe i to aż o 10 pkt proc. Kolejne lata przyniosły relatywnie szybszy wzrost płac niż emerytur i rent, co skutkowało nieznacznie większym wzrostem płac w całym okresie.
3. W Hiszpanii przeciętne świadczenia rosły szybciej niż pensje. Ale nie ze względu na hojne waloryzacje
Poniższy wykres kontrastuje tę ewolucję w Polsce z doświadczeniem Hiszpanii. W pierwszych latach te ścieżki wyglądały podobnie, ale wszystko zmienił kryzys zadłużeniowy strefy euro.
Realne pensje z 2009 r. zostały ponownie osiągnięte dopiero po dekadzie. W warunkach unii walutowej jedynym sposobem na odzyskanie konkurencyjności jest tzw. wewnętrzna dewaluacja, czyli relatywne obniżenie płac względem partnerów handlowych. W warunkach płynnego kursu część dostosowania jest zaś przejmowana przez osłabienie się waluty. Bez tego mechanizmu pozostaje jedynie opcja w postaci wzrostu bezrobocia i ograniczenia wzrostu płac nominalnych.
W całym okresie wzrost płac w Hiszpanii wyniósł 8 proc. a średnich emerytur i rent ponad 30 proc. W pierwszym odruchu możemy pomyśleć, że wynikało to z wysokiej indeksacji tych świadczeń. Nic bardziej mylnego. Od 2013 r. do 2018 r. w praktyce były one waloryzowane zaledwie o 0,25 proc. rocznie, czyli poniżej inflacji. Wywoływało to protesty i marsze emerytów przeciwko tak niskiej indeksacji świadczeń. Wcześniej zmieniały się w tempie inflacji, do czego ponownie powrócono w 2022 r.
Jak to zatem możliwe, że przy tak niskiej indeksacji emerytur i rent średnie świadczenie wzrosło realnie o 30 proc.? Wynika to z tzw. efektu kohortowego. Dotychczasowi emeryci z czasem umierają, a zastępują ich nowi o innym poziomie początkowych świadczeń. W przypadku Hiszpanii zdecydowanie wyższym.
W 2006 r. poziom wielu świadczeń był relatywnie niski, co odzwierciadlało zapóźnienie gospodarcze Hiszpanii wobec innych krajów UE oraz niską wcześniejszą partycypację na rynku pracy niektórych grup (szczególnie kobiet). Innymi słowy, podczas kryzysu na emeryturę zaczęły przechodzić osoby o dobrej historii zarobkowej w okresie boomu gospodarczego wcześniejszych lat. Podwyższało to średnie emerytury względem okresów wcześniejszych. Załamanie gospodarcze prowadziło do hamowania aktywności zawodowej.
W Polsce mamy do czynienia ze zjawiskiem odwrotnym. Nowe przyznane emerytury są niższe niż te z okresów wcześniejszych po reformie z 1999 r. W marcu 2025 r. przeciętna emerytura w ZUS-ie wyniosła 4045,22 zł, natomiast przeciętna wysokość emerytur przyznanych w 2024 r. zwaloryzowana do marca 2025 r. wyniosła ok. 100 zł mniej.
4. Emerytury i renty rosły szybciej od pensji w krajach o diametralnie różnej dynamice gospodarczej
Poniżej znajduje się wykres, który dekomponuje wzrost płac realnych oraz świadczeń emerytalno-rentowych w latach 2006-2023. Paradoksalnie, kraje, w których relatywnie (względem płac) najbardziej wzrosły przeciętne emerytury i renty to państwa najszybciej, jak i najwolniej rozwijające się w tym okresie.
Wśród tych o najwyższym wzroście gospodarczym były Rumunia oraz Bułgaria. Wysokiej dynamice wzrostu płac realnych towarzyszył tam jeszcze szybszy wzrost przeciętnych realnych emerytur/rent. Szczególnie w pierwszym z tych krajów wzrosty było imponujące. Pensje wzrosły 1,25-krotnie a emerytury i renty 2,6-krotnie. Przełożyło się to na wyższy wzrost przeciętnej emerytury i renty niż płac aż o 136 pkt proc.
Potencjalny powód widać na wykresie w akapicie poniżej. W 2006 r. relacja przeciętnej emerytury lub renty do płacy brutto wynosiła w Rumunii zaledwie 21 proc. i była najniższa wśród analizowanych krajów UE. Obecnie ten stosunek wzrósł do 30 proc. i wciąż należy do jednych z najniższych w UE. Mniejszy poziom jest jedynie w krajach bałtyckich a w szczególności na Litwie. Polska znajduje się pod tym względem w środku stawki.
5. W krajach południa Europy relacja między przeciętnymi emeryturami lub rentami do płacy jest najwyższa
Na drugim biegunie są kraje południa Europy. Relacja w nich sięga 75 proc. (Grecja) oraz ponad 60 proc. we Włoszech i Hiszpanii. Warto jednak zauważyć, że w przypadku Grecji sam poziom realnych emerytur spadł w tym okresie o 6 proc. Z tym że płace realne ... spadły jeszcze mocniej (niemal o 30 proc.).
Oczywiście, takie relacje wysokości emerytur do płac mają negatywny bieżący efekt na podaż pracy. W szczególności istnieje w tych krajach relatywnie mniejszy bodziec do opóźniania przejścia na emeryturę i pozostawaniu aktywnym zawodowo.
6. Kraje, w których przybywało emerytów i rencistów z reguły ograniczały wzrost świadczeń względem płac
Jest jeszcze jedna ważna zmienna, o której nie wspomnieliśmy jak dotąd w analizie. A mianowicie zmiana liczny osób pobierających omawiane świadczenia w tym okresie. Przedstawiona jest ona poniżej na osi OX. Pionowa oś wskazuje zaś na różnicę wzrostu emerytur (lub rent) względem płac w pkt proc. w wybranych krajach UE. Te liczby znamy z pierwszego wykresu analizy. Dla przejrzystości wykresu pominąłem małe kraje UE oraz Rumunię. Choć warto zaznaczyć, że liczba emerytów i rencistów w tym ostatnim kraju spadła o 14 proc.
Jest negatywna zależność między obu zmiennymi. Oznacza to, że np. przyrost liczby emerytów zazwyczaj wiąże się z wolniejszym wzrostem ich przeciętnej wysokości względem płac. Dobrym przykładem jest Słowacja. O 45 proc. urosła tam liczba beneficjentów, natomiast przeciętne świadczenie rosło o 40 pkt proc. wolniej niż płace.
Analogicznie w Bułgarii wzrost emerytur i rent był wyższy niż płac o 34 pkt proc. Ale sama ich liczba spadła o 10 proc. To ekstrema a większość krajów znajduje się gdzieś pomiędzy. W tym Polska, w której liczba świadczeniobiorców przez 17 lat wzrosła tylko o 5 proc. Niski przyrost wynikał ze względu na systematyczny spadek liczby rent z tytułu niezdolności do pracy czy emerytur rolniczych. Opisywałem to szerzej tu. Pokazuje to, że państwa starają się trzymać w ryzach ogólny fundusz emerytur i rent. Są jednak wyjątki jak wspomniana już Hiszpania, Czechy czy Finlandia.
Główne wnioski
- Nie istnieje uniwersalna tendencja, zgodnie z którą emerytury w UE rosną szybciej niż płace – zależy to od specyfiki kraju i punktu wyjścia. W latach 2006-2023 w połowie analizowanych państw UE realne wynagrodzenia rosły szybciej niż świadczenia emerytalno-rentowe, a w drugiej połowie było odwrotnie. Różnice te są często bardzo duże i odzwierciedlają zarówno tempo konwergencji gospodarczej, jak i skutki kryzysów finansowych czy zadłużeniowych, a nie jedynie decyzje dotyczące indeksacji świadczeń.
- Wzrost godzinowej płacy realnej w Polsce wyniósł 55 proc. natomiast przeciętnej emerytury lub renty 50 proc. w latach 2006-2023. Choć w krótszych okresach świadczenia rosły szybciej niż wynagrodzenia, w całym horyzoncie analizy to płace zwiększyły się nieco bardziej. W Hiszpanii natomiast długotrwała stagnacja płac po kryzysie zadłużeniowym sprawiła, że emerytury rosły realnie szybciej – nie dzięki hojnej waloryzacji, lecz głównie na skutek efektu kohortowego, czyli zastępowania starszych emerytów osobami z wyższymi historiami zarobkowymi sprzed kryzysu.
- Relatywnie szybki wzrost emerytur i rent względem płac występował zarówno w krajach szybko doganiających Zachód, jak i w tych dotkniętych długotrwałą stagnacją, ale z odmiennych powodów. W państwach takich jak Rumunia czy Bułgaria wynikało to z bardzo niskiego poziomu wyjściowego świadczeń i silnej konwergencji, natomiast w Grecji czy Włoszech było efektem spadku realnych płac i słabego rynku pracy. Ponadto analiza pokazuje, że kraje z szybko rosnącą liczbą emerytów i rencistów częściej ograniczały tempo wzrostu przeciętnych świadczeń, co sugeruje, że rządy – niezależnie od modelu systemu – starają się kontrolować łączną wartość systemu emerytalnego, nawet kosztem relacji emerytur do płac.