Nieoczekiwany sprzymierzeniec. Norwegia skusi się na Chunmoo, skorzysta polska firma?
Zmiany na mapie geopolitycznej wymuszają nieoczekiwane rozwiązania. Jak informują media, norweskie siły zbrojne mogą wejść w kooperację z Koreańczykami. Z jednej strony dowodzi to, że zmienia się sytuacja geopolityczna i USA nie są już takim magnesem, jak dawniej. Z drugiej – że kraje regionu Morza Bałtyckiego widzą zagrożenie i mu przeciwdziałają. To szansa dla Polski.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Do jakiego zakupu przymierzają się siły zbrojne Norwegii.
- O jakich uwarunkowaniach geopolitycznych może świadczyć taki zakup.
- Dlaczego i w jaki sposób może na tym skorzystać także polski sektor obronny.
Kraje Europy mają coraz bardziej „nie po drodze" z USA. Rozbrat najlepiej widać po zakupach zbrojeniowych. Nieoczekiwanego zakupu może dokonać Norwegia.
Jak podają norweskie media, parlament w Oslo zatwierdził wart 2 miliardów dolarów zakup systemów artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Według płynących z Norwegii przekazów pieniądze popłyną do Korei Południowej. Norweskie siły zbrojne zasilić mają wyrzutnie K239 Chunmoo.
Odrzucono dwie inne propozycje: amerykańskiego systemu rakietowego HIMARS oraz ofertę izraelsko-niemiecką. Nie bez znaczenia może być fakt, że ułatwiony będzie dostęp do pocisków koreańskiego producenta. Mają być produkowane w Polsce. Umowy w tej kwestii podpisały w ubiegłym roku koreańska Hanwha Aerospace i pochodząca z Ożarowa Mazowieckiego spółka WB Electronics.
Norwegia postawi na Koreę? To dobra wiadomość także dla Polski
Co ciekawe, Norwegowie użytkowali systemy produkcji amerykańskiej. Były to gąsienicowe systemy M270 MLRS. Ponad dekadę temu Norwegowie chcieli je zezłomować, ale ostateczna decyzja nie zapadła. W 2022 i 2023 r. przekazali swoje wyrzutnie walczącej z Rosją Ukrainie.
Teraz zaś, wiedząc, jakim zagrożeniem jest Rosja, politycy z Norwegii chcą wzmocnić armię. Dlatego też planują zakupy kolejnych wyrzutni, tym razem na podwoziu kołowym, z Korei. A ponieważ wyrzutnia jest niczym bez pocisków, zarobić na tym może także nasz kraj.
Polska będzie produkowała pociski do Chunmoo. Wartą 14 mld zł umowę w tej sprawie podpisano w poniedziałek 29 grudnia. Kontrakt dotyczy pocisków rakietowych precyzyjnego rażenia CGR-080 o zasięgu 80 km.
Umowę zawarły Agencja Uzbrojenia i konsorcjum, w skład którego wchodzą WB Advanced System i Hanwha Aerospace Co. Ltd. Pierwsza z nich to spółka joint-venture zawiązana przez polskie WB Electronics i koreańskiego giganta zbrojeniowego, czyli Hanwha. Przy czym – co istotne – nie znamy warunków umowy i nie wiemy, jakie są jej zapisy.
Z informacji Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, na terenie której powstanie fabryka, wiadomo, że zajmie ponad 100 ha. Terminy dostaw z gorzowskiego zakładu przewidziano od 2030 roku.
Norwegia ma kompetencje i zdolności rakietowe
Bartłomiej Kucharski, dziennikarz branżowego magazynu „Wojsko i Technika", uważa, że Norwegowie mogą przecież pozyskać amunicję do swoich wyrzutni z Korei. Niemniej lot samolotem z Polski na południe Norwegii trwa ok. 1,5 godziny. Lot z Oslo do Seulu to ok. 10-12 godzin. Rachunek ekonomiczny, szczególnie w razie zagrożenia, jest więc prosty.
Dawid Kamizela, autor serwisu Strefa Obrony, wskazuje przy tym na jeszcze inną rzecz. Norwegia również ma duże możliwości i zdolności. Norwegowie mają, jak mówi Kamizela, takiego potentata jak Kongsberg, czyli firmę z kompetencjami nie tylko do absorbowania technologii, ale również jej wytworzenia.
– Zdziwiłbym się, gdyby Norwegowie nie poszli w stronę możliwości integracji Chunmoo z przeciwokrętowymi NSM [Naval Strike Missile, pocisk przeciwokrętowy produkcji norweskiej – red.]. Norwegowie mają do tego zdolność. Z kolei Koreańczycy własnego pocisku przeciwokrętowego nie mają, więc niejako z automatu otwiera się pole np. do eksportu. Zdziwiłbym się, gdyby Norwegowie nie brali tego pod uwagę – mówi Kamizela.
Korea rozpycha się łokciami w Europie i na świecie
Warto mieć przy tym na uwadze, iż za koreańską ofertą stoi coś jeszcze: możliwość rażenia na dużym dystansie. Koreańczycy mają w ofercie także pocisk zdolny do uderzenia na odległość do 500 km. Dla Norwegii graniczącej na północy bezpośrednio z Rosją może to być kluczowe.
Norwegowie planują zakup 16 wyrzutni oraz pocisków, których liczba nie została ujawniona. Portal MilMag wskazuje, że Norwegowie odrzucili niemiecko-izraelską wyrzutnię Euro-PULSE. Nie bez znaczenia może być fakt, iż Amerykanie odmówili możliwości integracji z nią swoich pocisków dalekiego zasięgu GMLRS. To stawia cały program pod znakiem zapytania.
Norwegia zdecydowała, że będzie użytkować wyrzutnie koreańskie. Inaczej niż Estonia i Polska. Te kraje zdecydowały się na zakup systemów z obu państw: zarówno koreańskiego Chunmoo, jak i pochodzących z USA wyrzutni HIMARS.
To sprawia, że Korea Południowa i Hanwha zdobywają kolejne przyczółki. Ich wyrzutni używają –oprócz Korei i Polski – także Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. W kolejce stoi już wspomniana Estonia, a następna będzie Norwegia. Niewykluczone, że kolejne będą Filipiny i Egipt.
Możemy na tym skorzystać. Czy będzie to szansa na zwiększenie współpracy międzynarodowej w regionie Bałtyku, przekonamy się zapewne już niebawem.
Zdaniem eksperta
Gen. Jarosław Kraszewski: Norwegowie idą w dobrym kierunku
Wyrzutni tego rodzaju szukają też Rumuni. Kto powie, że w obecnej sytuacji geopolitycznej nie zwrócą się właśnie do Koreańczyków? Zastanówmy się, co dalej z kontraktem na amerykańskie HIMARS-y, dostępność pocisków do nich itp.
Kolejne pytanie: dlaczego robi to firma prywatna, taka jak WB Group, a nie PGZ? Może czas się zastanowić, czy PGZ nie powinien integrować swoich spółek z firmami prywatnymi?
Główne wnioski
- Zakup przez Norwegię koreańskich wyrzutni K239 Chunmoo może przynieść korzyści także Polsce. Niewykluczona jest współpraca trójstrona wszystkich krajów. W Polsce ma bowiem powstać wyrzutnia rakiet do systemu K239. Umowę w tej sprawie podpisały Grupa WB i Hanwha Aerospace.
- Jak mówi XYZ artylerzysta gen. Jarosław Kraszewski, taka potencjalna współpraca może być (rzadkim) przykładem sytuacji win-win, gdzie każda z trzech stron może wygrać coś dla siebie.
- Polska mogłaby przekazać Norwegom swoje doświadczenia z użytkowania wyrzutni. Umowę na zakup 218 wyrzutni podpisał cztery lata temu minister Mariusz Błaszczak.
