Kategoria artykułu: Polityka

Pałac Prezydencki wspiera opozycję wobec władz Gdańska

W ciągu pierwszego półrocza prezydentury Karol Nawrocki był aktywny w polityce międzynarodowej i ogólnopolskiej, ścierając się z koalicją premiera Donalda Tuska. Teraz schodzi na poziom samorządowy, a konkretnie do Gdańska, z którego pochodzi sam prezydent i część jego bliskich współpracowników.

Aleksandra Dulkiewicz, Karol Nawrocki
Do Pałacu Prezydenckiego zaproszono gdańskich radnych dzielnicowych. Czy prezydent Karol Nawrocki chce pomóc gdańskiej opozycji w walce z prezydent miasta Aleksandrą Dulkiewicz? Fot. PAP/Marcin Gadomski, Marcin Obara

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego grupa gdańskich społeczników zwróciła się po pomoc do prezydenta Karola Nawrockiego.
  2. Jakie są reakcje na ten ruch.
  3. Jak wyglądało wcześniejsze zaangażowanie Karola Nawrockiego w gdańską politykę.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na piątek 6 lutego do Pałacu Prezydenckiego zaproszono radnych gdańskich dzielnic. Spotkać się z nimi ma prezydencki doradca Jarosław Bujak – w przeszłości radny gdańskiej dzielnicy Siedlce. Podobnie zresztą jak sam prezydent Karol Nawrocki. Wysłał on zaproszenia do wszystkich gdańskich rad dzielnic (jest ich 35) oraz do Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

W treści zaproszenia czytamy, że spotkanie ma być „poświęcone roli i znaczeniu rad dzielnic w systemie samorządu terytorialnego w Polsce z perspektywy doświadczeń samorządu Miasta Gdańska”. W planie spotkania są takie tematy jak udział obywateli w sprawowaniu władzy publicznej oraz omówienie problemów jednostek pomocniczych i wzmocnienie ich głosu w systemie samorządu.

Zaproszenie gdańskich radnych dzielnicowych do Pałacu Prezydenckiego

Rady dzielnic w Gdańsku funkcjonują inaczej niż choćby w Warszawie. Mają dużo niższe budżety i ograniczone uprawnienia. W Warszawie rady mają własne urzędy i zajmują się finansowaniem szkół, zieleni, dróg, placówek kultury i sportu. Gdańskie rady dzielnic pełnią rolę bardziej opiniotwórczą niż sprawczą. Zajmują się małymi inwestycjami lokalnymi i projektami społecznymi. Warszawscy radni dzielnicowi otrzymują diety, podobnie jak radni miejscy. W Gdańsku otrzymują je tylko przewodniczący i członkowie zarządu i wynoszą one kilkaset złotych. Pozostali dzielnicowi radni pełnią funkcje społecznie.

Przed wyborami samorządowymi w 2018 r. zapowiadano nadanie gdańskim radom dzielnic większych uprawnień. Po wyborach powstała nawet doraźna komisja ds. Reformy Jednostek Pomocniczych w Radzie Miasta Gdańska, której celem była zmiana statutów dzielnic. Wśród najbardziej istotnych zmian jest choćby zniesienie 5-procentowego progu frekwencyjnego, by uznać ważność wyborów. Frekwencja w tych wyborach nie jest wysoka. W 2024 r. w skali całego miasta wyniosła 9,83 proc.

Reforma nie przyznała jednak radom narzędzi, które dałyby im większą sprawczość. Wśród zgłaszanych postulatów były m.in. możliwość zgłaszania przez rady dzielnic projektów uchwał dla Rady Miasta. Dzielnicowi radni od lat skarżą się na niską jakość współpracy z ekipą prezydent Aleksandry Dulkiewicz oraz na ignorowanie głosu społeczników.

Czara goryczy niektórych radnych przelała się w ubiegłym roku. Rada Dzielnicy Oliwa – w której mieszczą się choćby kampus Uniwersytetu Gdańskiego, siedziba gdańskiej kurii oraz ogród zoologiczny – przygotowała w ubiegłym roku projekt uchwały, w którym radni chcieli zapytać urzędników o możliwość samorozwiązania. Był to wyraz bezsilności wobec działań władz miasta i ignorowania nie tylko głosu rad, ale również protestów mieszkańców w istotnych dla dzielnicy sprawach.

„Kontakt z prezydentem Nawrockim to wyraz bezsilności”

O spotkanie z przedstawicielami Kancelarii Prezydenta RP apelowała grupa dzielnicowych radnych skupionych wokół Mateusza Gudańca. To radny dzielnicy Osowa oraz asystent pomorskiego posła Konfederacji Krzysztofa Szymańskiego. Mateusz Gudaniec wraz z grupą radnych innych dzielnic wspierał w ubiegłym roku radnych z Oliwy.

W apelu do prezydenta Nawrockiego wspiera go Paweł Zarzycki, również radny Osowej oraz szef stowarzyszenia Kocham Gdańsk, które brało udział w ostatnich wyborach samorządowych.

– Dowiedzieliśmy się, że jest pozytywna perspektywa takiego spotkania. Wysłaliśmy apel, w którym zwróciliśmy uwagę, że demokracja w Gdańsku jest zagrożona, a władze miasta działają w sposób niedemokratyczny. Zwróciliśmy również uwagę, że konstytucyjna zasada pomocniczości obywateli w realizacji władzy publicznej jest zagrożona, a prezydent, jako strażnik konstytucji, powinien się tym zainteresować. Cieszę się, że udało się to spotkanie zorganizować. Nie oczekuję gwarancji, że doradcy prezydenta powiedzą, że będziemy pracowali nad zmianami ustawowymi. Oczekuję, że wśród radnych powstanie porozumienie ponad podziałami. Skutek zależy od nastawienia. Niestety członkowie ruchu Wszystko dla Gdańska [stowarzyszenie związane z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz – red.] są nastawieni negatywnie. Jest próba poważnego bojkotu – mówi Mateusz Gudaniec.

Wysłaliśmy apel, w którym zwróciliśmy uwagę, że demokracja w Gdańsku jest zagrożona, a władze miasta działają w sposób niedemokratyczny.

– Kontakt z prezydentem Nawrockim to wyraz bezsilności naszego środowiska. Nieprzypadkowo w poprzedniej kadencji powstała doraźna komisja. Nie rozwiązała ona jednak problemów. Nie dostaliśmy ani nowych kompetencji, ani większych budżetów – dodaje Paweł Zarzycki.

Kontakt z prezydentem Nawrockim to wyraz bezsilności naszego środowiska

„Prezydent ma inicjatywę ustawodawczą”

Inicjatorzy spotkania wśród pomysłów na poprawę sprawczości rad dzielnic wymieniają inicjatywę uchwałodawczą składaną do Rady Miasta oraz możliwość indywidualnego składania do magistratu interpelacji, podobnie jak mogą to robić radni miejscy.

– Jedziemy do Warszawy, by walczyć w konkretnych sprawach. Dlaczego do pana prezydenta? Bo miasto nas nie słucha, a prezydent ma inicjatywę ustawodawczą – mówi Mateusz Gudaniec.

Prezydencka inicjatywa ustawodawcza mogłaby zostać tu wykorzystana do wprowadzenia zmian w ustawie o samorządzie gminnym.

Z przedstawicielami prezydenta ma się spotkać grupa ok. 60 osób z 25 (na 35) dzielnic. Władze Gdańska reprezentować ma dwoje urzędników, którzy kierują miejskim Biurem ds. Rad Dzielnic i Współpracy z Mieszkańcami.

– Na co dzień wsłuchujemy się w potrzeby rad dzielnic i znamy wyzwania, z jakimi mierzą się ich członkowie. To sytuacja nietypowa, że temat jednostek pomocniczych jest podejmowany na forum Pałacu Prezydenckiego, zwłaszcza że zakres tych kompetencji jest regulowany ustawowo. Tym bardziej warto wymieniać doświadczenia i rozmawiać o realnych problemach oraz możliwych kierunkach zmian systemowych – mówi Marta Formella z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

„Narasta frustracja”

Wśród radnych miejskich zdania na temat spotkania radnych dzielnic z prezydenckimi urzędnikami są podzielone. Ze zrozumieniem patrzy na to Andrzej Skiba, miejski radny z klubu Prawa i Sprawiedliwości.

– To próba otworzenia dyskusji nad kondycją rad dzielnic. Zdaniem wielu radnych jest ona zła. Rady dzielnic mają nikłe kompetencje, choćby w zakresie opiniowania i bycia informowanym o zmianach, są ignorowane. Narasta frustracja, dlatego dzielnicowi radni postanowili odezwać się do prezydenta Nawrockiego i poprosić go o pomoc. Dla prezydenta Nawrockiego to rzecz naturalna jako dla mieszkańca Gdańska i byłego radnego jednej z gdańskich dzielnic. Prezydent chce najwyraźniej pokazać, że mogą liczyć na wsparcie. Ma inicjatywę ustawodawczą, ale jej poparcie zależałoby od rozkładu głosów w sejmie – komentuje Andrzej Skiba.

Dla prezydenta Nawrockiego to rzecz naturalna jako dla mieszkańca Gdańska i byłego radnego jednej z gdańskich dzielnic.

Prezydent pomaga gdańskiej prawicy?

Inaczej patrzy na to Cezary Śpiewak-Dowbór, szef klubu Koalicji Obywatelskiej, która współrządzi miastem ze stowarzyszeniem Wszystko dla Gdańska. Wątpi, że prezydent Nawrocki wie o spotkaniu.

– Widać aktywność prezydenckich ministrów, ale nie widać, by sam prezydent się na ten temat wypowiadał. Nie odczytuję tego jako spotkanie z prezydentem, a z jednym z prezydenckich ministrów, więc nie przeceniałbym jego znaczenia. Myślę, że to próba budowy nowych środowisk prawicowych w Gdańsku z ludźmi w niektórych radach dzielnic. Widać aktywność poszczególnych radnych dzielnicowych, którzy nie kryją sympatii do skrajnie prawicowych środowisk. To nie jest ostatni ruch tych osób związanych z prawicą do wyborów samorządowych w 2029 r. Nie mam większych wątpliwości, że mogą to być wtedy kandydaci do rady miasta, pewnie z list Konfederacji – uważa Cezary Śpiewak-Dowbór.

Myślę, że to próba budowy nowych środowisk prawicowych w Gdańsku w oparciu o bazę ludzi w niektórych radach dzielnic.

Radny KO: polityczny wybieg

Szef miejskich radnych KO nie zgadza się z twierdzeniami radnych dzielnicowych, którzy uważają, że ich głos jest ignorowany. Jak mówi, „bardzo duża dyskusja o radach dzielnic w Gdańsku przetoczyła się przez całą poprzednią kadencję”, gdy pracowała doraźna komisja ds. reformy.

– Nie można postawić tezy, że jest jedna konkretna wizja w kontrze do prezydent Dulkiewicz i większości w Radzie Miasta. Rolą komisji było utworzenie syntezy z tych bardzo zróżnicowanych pomysłów. Statuty zostały zmienione i jesteśmy w trakcie obserwowania wprowadzonych zmian i ich wpływu na funkcjonowanie rad dzielnic. Nie zgadzam się z tezą o ich marginalizowaniu. Myślę, że to polityczny wybieg osób chcących budować swoje projekty polityczne – mówi Cezary Śpiewak-Dowbór.

Myślę, że to polityczny wybieg osób chcących budować swoje projekty polityczne.

Jeden z inicjatorów wydarzenia zaprzecza jednak, by wizyta w Pałacu Prezydenckim była krokiem na rzecz budowy opozycyjnego frontu na kolejne wybory samorządowe. Zaprzecza również, by był to wstęp do inicjatywy referendalnej na rzecz odwołania prezydent miasta, podobnie jak w Krakowie.

– Tego nie zrobiła Konfederacja ani ludzie z mojej partii. To ja poszedłem do Pałacu Prezydenckiego z moim zespołem. Budowanie narracji o gierce politycznej to argument ludzi, którzy chcą to zbojkotować. Z kim rozmawiać na naszym podwórku? Z ludźmi, którzy przez lata nie wprowadzili żadnych reform? – mówi Mateusz Gudaniec.

Budowanie narracji o gierce politycznej to argument ludzi, którzy chcą to zbojkotować.

Wpływ prezydenta RP na politykę lokalną

W miejskiej opozycji nieoficjalnie mówi się, że ruch w stronę gdańskich społeczników może być oznaką aspiracji prezydenta Nawrockiego do bycia patronem projektów politycznych. Na scenie krajowej mógłby to być prawicowy pakt senacki, a na szczeblu lokalnym budowa frontu przeciwko nielubianym władzom miasta, w którym ludzie bliscy prezydentowi mogliby odgrywać większą rolę.

Siła oddziaływania prezydenta może być jednak zależna od wyników wyborów parlamentarnych w 2027 r. Jeżeli PiS nie odzyska wtedy władzy w Polsce, rola prezydenta może być większa.

– Zdziwiłbym się, gdyby prezydent nie miał pomysłów na rozgrywanie sytuacji w Gdańsku. W Gdańsku może być miejsce na inicjatywę polityczną wspieraną przez prezydenta, ale wątpię, by w kontrze do PiS-u. Na razie to jednak odległa perspektywa – mówi nasz rozmówca.

W nieoficjalnych rozmowach radni innych dzielnic są sceptyczni. Widać wśród nich sporą niechęć do wyjazdu do stolicy. Mimo sporego niezadowolenia ze współpracy z władzami Gdańska nie są przekonani, by interwencja w Pałacu Prezydenckim mogła poprawić sytuację. Są też nieufni wobec prezydenta i jego politycznego środowiska.

Niektórzy z rozmówców ze środowiska rad dzielnic nie mają wątpliwości, że to ruch pod kolejne wybory samorządowe. Nie widzą jednak dużych szans na zmianę obecnej ekipy rządzącej miastem.

Prezydent Karol Nawrocki a gdańska polityka

Prezydent Karol Nawrocki pierwsze kroki w polityce stawiał właśnie jako radny dzielnicy Siedlce. Do zeszłorocznych wyborów prezydenckich wybory dzielnicowe były jedynymi, w jakich startował. Gdy nie był już radnym, również aktywnie działał w lokalnej polityce.

W 2017 r. Karol Nawrocki będąc dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej trafił na listę osób rozważanych przez PiS w kontekście wyborów na prezydenta Gdańska. Chętnie wchodził w publiczny spór z ówczesnym prezydentem miasta Pawłem Adamowiczem.

Nowogrodzka ostatecznie postawiła wtedy na Kacpra Płażyńskiego, jednak Karol Nawrocki starał się do końca. Na kilka dni przed ogłoszeniem nominacji Płażyńskiego jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej złożył Pawłowi Adamowiczowi ofertę kupna terenów na Westerplatte pod filię swojej placówki, oferując 2 mln zł.

Aleksandra Dulkiewicz Karol Nawrocki
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz i Karol Nawrocki jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej podczas dyskusji w senackiej komisji kultury o specustawie dotyczącej Westerplatte. Na zdjęciu również m.in. Jarosław Sellin, poseł PiS i ówczesny wiceminister kultury. PAP/Wojciech Olkuśnik

Już po śmierci Adamowicza, gdy rządy w mieście przejęła Aleksandra Dulkiewicz, Karol Nawrocki nie odpuszczał tematu Westerplatte. Pomorski poseł PiS Kazimierz Smoliński przygotował specustawę, na mocy której grunty na półwyspie przeszły na rzecz placówki zarządzanej przez Nawrockiego. Specustawa została przyjęta, a na Westerplatte rozpoczęły wykopaliska, podczas których znaleziono m.in. szczątki żołnierzy z września 1939 oraz rozpoczęto trwający wciąż proces inwestycyjny.

Ludzie prezydenta Nawrockiego w gdańskiej polityce

Gdy w 2021 r. Karol Nawrocki został prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, w środowisku jego gdańskich znajomych mówiło się, że będzie startować w wyborach na prezydenta Gdańska. Do tego jednak nie doszło, Nawrocki pozostał prezesem IPN, jednak na prezydenta Gdańska z ramienia PiS kandydował jego były rzecznik Tomasz Rakowski, obecnie szef radnych PiS w Radzie Miasta. Wiceprzewodniczącym Rady Miasta Gdańska z ramienia PiS jest z kolei Karol Rabenda, który od sierpnia jest również prezydenckim ministrem.

W tych samych wyborach na miejskiego radnego bezskutecznie kandydował również Mateusz Kotecki, inny z dzisiejszych prezydenckich ministrów, a także Daniel Nawrocki, syn prezydenta.

Główne wnioski

  1. Grupa gdańskich radnych dzielnicowych, na czele z radnym współpracującym z posłem Konfederacji, zabiegała o spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Radni mają nadzieję, że dzięki prezydenckiej inicjatywie ustawodawczej ich sprawczość będzie większa. Z ramienia prezydenta ma się spotkać z nimi prezydencki doradca, który w przeszłości sam był radnym dzielnicy w Gdańsku. W tej samej radzie zasiadał również prezydent Nawrocki.
  2. Władze Gdańska będą reprezentowane przez urzędników odpowiedzialnych za współpracę z radnymi. Szef miejskich radnych KO jest sceptyczny wobec spotkania ze współpracownikami prezydenta Nawrockiego. Wśród radnych dzielnicowych nie ma jednomyślności. Część z nich jest sceptyczna i mimo niezadowolenia z relacji z władzami miasta, nie chce spotykać się z ludźmi prezydenta Nawrockiego, który nie budzi ich zaufania.
  3. Karol Nawrocki pierwsze polityczne kroki stawiał jako radny gdańskiej dzielnicy Siedlce. Miał szansę na nominację PiS w wyborach na prezydenta Gdańska. Jego ludzie są radnymi PiS w gdańskiej radzie miasta, a w ostatnich wyborach samorządowych startował także syn prezydenta Nawrockiego.