Sztuczna inteligencja w siatkówce. Jak polska technologia podbija świat
Łukasz Wróbel był siatkarskim mistrzem Polski juniorów, ale po liceum wybrał informatykę. Po studiach połączył obie dziedziny i zaczął tworzyć oprogramowanie do statystycznej analizy siatkówki. Dziś jego firma VolleyStation dzięki AI zdobywa klientów na dynamicznie rosnącym rynku amerykańskim.
Fot. Scott Wachter/Getty Images
Z tego artykułu dowiesz się…
- Na czym polega analiza meczu siatkarskiego z wykorzystaniem oprogramowania firmy VolleyStation.
- Jak szybko rozwija się rynek siatkarski w Stanach Zjednoczonych.
- Jakie gwiazdy sportu zainwestowały w amerykańską siatkówkę.
– Od dziesiątego roku życia grałem w świetnej juniorskiej drużynie Metro Warszawa i oczywiście jestem mistrzem Polski, ale to wymaga pewnego uzupełnienia… – zaczyna naszą rozmowę Łukasz Wróbel, prezes spółki VolleyStation.
W ramach tego „uzupełnienia” wymienia nazwiska zawodników, z którymi jako junior dzielił szatnię.
– W naszej drużynie byli m.in. Andrzej Wrona, Piotr Nowakowski czy Karol Kłos – późniejsi reprezentanci Polski, gwiazdy ligi i mistrzowie świata. Nietrudno się domyślić, że to oni, a nie ja, odgrywali w zespole kluczowe role. Dlatego decyzja, by po liceum zająć się informatyką, była dość naturalna – wyjaśnia Łukasz Wróbel.
Dziś Andrzej Wrona jest członkiem zarządu VolleyStation. To on kilkanaście lat temu zwrócił Łukaszowi Wróblowi uwagę na fakt, że w polskiej siatkówce wciąż korzysta się z przestarzałych metod analizy danych.

Jak powstała firma VolleyStation?
– Zająłem się informatyką, ale oczywiście cały czas utrzymywałem kontakt z siatkówką i kolegami z drużyny. Spodobał mi się pomysł Andrzeja i w połowie ubiegłej dekady podjąłem pierwszą próbę stworzenia własnego oprogramowania do analizy siatkówki. Władze tej dyscypliny w Polsce były jednak mało zainteresowane projektem. Wszystko stopniowo wygasło. Działając wyłącznie własnym sumptem, nie dawaliśmy rady, a ja sam wiedziałem niewiele o tym, jak buduje się startup – wspomina Łukasz Wróbel.

Po nieudanej pierwszej próbie wejścia do siatkówki zajął się projektami informatycznymi w innych obszarach, całkowicie niezwiązanych ze sportem. Przerwa trwała cztery lata – aż w 2018 r. „oddzwonił” Artur Popko, szef polskiej ligi.
– Wtedy zarabiałem już poza sportem, więc rozważając zmianę branży, musiałem dostać od prezesa Popki jasną deklarację chęci współpracy. Gdy taka padła, podjęliśmy drugą próbę wejścia do sportu. Tym razem zakończyła się sukcesem. Podpisaliśmy kontrakty zarówno z ligą, jak i z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Bardzo się z tego cieszę, bo szybko poczułem, że sport jest moim naturalnym środowiskiem. Zauważyłem, że działam z inną energią i że staję się lepszym prezesem – opowiada Łukasz Wróbel.
Kluczowy telefon z Uniwersytetu Stanforda
Niemal od razu VolleyStation zaczęła myśleć o ekspansji zagranicznej. Rynki europejskie były bliżej, ale z USA zaczęły napływać do Polski coraz bardziej intrygujące sygnały. Rozpoczynał się siatkarski boom.
– Zaczęliśmy rozmowy z trenerami drużyn, ale – podobnie jak wcześniej w Polsce – pierwsza próba nie była szczególnie udana. Słyszeliśmy, że produkt wymaga jeszcze dopracowania. Zabraliśmy się do pracy, ale kluczowe okazało się nie tylko to, co poprawiliśmy, lecz także pandemia. Zamknięci w domach trenerzy wreszcie znaleźli czas, by przyjrzeć się naszej ofercie. Podpisaliśmy dwie lub trzy umowy z drużynami uniwersyteckimi. Skala była niewielka, ale chwilę później nastąpiła „bomba” – wspomina prezes Wróbel.
Czwartą uczelnią, która zdecydowała się skorzystać z polskiego oprogramowania, był Uniwersytet Stanforda.
Po rozpoczęciu współpracy z siatkarską drużyną Stanfordu w ciągu półtora–dwóch miesięcy podpisaliśmy niemal 100 umów z innymi uniwersytetami.
– Nie trzeba tłumaczyć, jaką renomą cieszy się ta uczelnia, ale nasz przykład dobrze to pokazuje. Po rozpoczęciu współpracy z siatkarską drużyną Stanfordu w ciągu półtora–dwóch miesięcy podpisaliśmy niemal 100 umów z innymi uniwersytetami – relacjonuje Łukasz Wróbel.
Jak rośnie siatkówka w Stanach Zjednoczonych?
Oprogramowanie VolleyStation kupowały zarówno drużyny żeńskie, jak i męskie – tym bardziej, że męska siatkówka w Stanach Zjednoczonych zaczęła dynamicznie rosnąć. Wcześniej była tam postrzegana niemal wyłącznie jako sport kobiecy, mimo sukcesów reprezentacji męskiej. Ten obraz stopniowo się zmienia – w ciągu ostatnich sześciu lat żaden sport nie rozwijał się wśród młodych zawodników tak szybko jak siatkówka męska. Liczba grających wzrosła o 51 proc.
W ciągu ostatnich sześciu lat żaden sport nie rozwijał się wśród młodych zawodników tak szybko jak siatkówka męska. Liczba grających wzrosła o 51 proc.
– Współpracujemy z młodzieżowymi drużynami z Doliny Krzemowej; w siatkówkę grają tam synowie prezesów czołowych firm technologicznych. Oczywiście w Stanach Zjednoczonych nadal jest to przede wszystkim sport kobiecy – proszę sobie wyobrazić, że młode Amerykanki zdecydowanie częściej wybierają siatkówkę niż koszykówkę. Na poziomie szkół średnich siatkarek jest o 40 proc. więcej – mówi Karolina Klag, szefowa marketingu w VolleyStation.
Na rynku amerykańskim przełomem dla VolleyStation okazała się umowa z Uniwersytetem Stanforda; w Europie kluczowe było natomiast nawiązanie współpracy z ligami austriackimi.
– Istotą wejścia na rynek austriacki było rozpoczęcie współpracy z Sportradar, notowanym na Nasdaqu globalnym graczem w obszarze analityki sportowej. Model współpracy się sprawdził, więc wspólnie weszliśmy także na rynek brazylijski i turecki. Współpracujemy zarówno z klubami, jak i całymi ligami. Kluby potrzebują danych, by się rozwijać, a ligi – by pokazywać kibicom, jak złożonym sportem jest siatkówka – opowiada Łukasz Wróbel.
Istotą wejścia na rynek austriacki było rozpoczęcie współpracy z Sportradar, notowanym na Nasdaqu globalnym graczem w obszarze analityki sportowej.
Gdyby nie rosnący w zawrotnym tempie rynek siatkarski w USA, można byłoby uznać, że ukoronowaniem zagranicznej ekspansji VolleyStation było nawiązanie współpracy ze światową federacją siatkarską i obsługa igrzysk olimpijskich w Paryżu. Ale…
Nie tylko Kevin Durant
Podbicie rynku amerykańskiego może okazać się jeszcze większym osiągnięciem – także w wymiarze biznesowym. W kobiecej siatkówce działają tam obecnie dwie główne profesjonalne ligi: Major League Volleyball (MLV) oraz League One Volleyball (LOVB). „The New York Times” niedawno cytował trenera amerykańskiej kadry żeńskiej, który mówił: „Mam nadzieję, że obie ligi nie zjedzą się nawzajem”. Najbardziej pożądanym scenariuszem byłoby ich połączenie i stworzenie kobiecego, siatkarskiego odpowiednika NBA.
Finansowo w jedną lub drugą ligę zaangażowały się znane postacie ze świata sportu i kultury popularnej, m.in. Jason Derulo, Kevin Durant, Lindsey Vonn czy Billie Jean King, a także liczni przedstawiciele dużego biznesu. MLV współpracuje ze stacją CBS, a LOVB – z ESPN. MLV w zeszłym roku poinformowało o pozyskaniu finansowania na poziomie 100 mln dolarów, natomiast LOVB otrzymało takie wsparcie w 2024 r.
– Z League One Volleyball współpracuje np. Adidas, ale – co ciekawe – do świata kobiecej siatkówki coraz mocniej wchodzą również marki lifestyle’owe. I nie ma się czemu dziwić, skoro zdarza się, że na mecze przychodzi kilkanaście tysięcy kibiców – mówi Karolina Klag.
Na co pozwala sztuczna inteligencja?
Firma VolleyStation jest oficjalnym partnerem LOVB i współpracuje także z klubami Major League Volleyball. Jest przy tym jedną z zaledwie dwóch firm, które oferują zaawansowane rozwiązania do analizy meczów oparte na metodach sztucznej inteligencji.
– Sztuczna inteligencja kilka lat temu umożliwiła zupełnie nowe podejście do analizy danych w siatkówce. Co ważne, ten proces wciąż trwa – AI nieustannie nas zaskakuje. Na razie tylko nam i jednej amerykańskiej firmie udało się stworzyć algorytm pozwalający na całościową analizę meczu. To ekstremalnie trudne zagadnienia inżynieryjne, dlatego mieliśmy też problemy z pozyskiwaniem specjalistów. Ciekawostka: jednym z nich został człowiek z Uniwersytetu Stanforda, który wcześniej odpowiadał za rozpoczęcie naszej współpracy z uczelnią – mówi Łukasz Wróbel.
Oprogramowanie stworzone przez VolleyStation umożliwia bardzo szczegółową analizę meczu, a do jej przeprowadzenia wystarczy telefon ustawiony za boiskiem.
Oprogramowanie stworzone przez VolleyStation umożliwia bardzo szczegółową analizę meczu, a do jej przeprowadzenia wystarczy telefon ustawiony za boiskiem.
– Tak, nagrywamy mecz np. przy pomocy iPhone’a, wgrywamy materiał do systemu i po 30–40 minutach otrzymujemy gotową analizę. Oprogramowanie rozpoznaje początek i koniec spotkania, identyfikuje zawodników i analizuje całość – widzi wszystko jednocześnie, a nie tylko piłkę. To właśnie była słabość dawnych metod, w których każdej akcji przypisywano symbol, a mecz był kodowany w dużej mierze ręcznie. Nasz system pozwala analizować jednocześnie cały mecz oraz indywidualny występ każdego zawodnika: wysokość skoków, prędkość zagrywek, odległość od optymalnego ustawienia w każdej akcji – wyjaśnia Łukasz Wróbel.
Z rozwiązań VolleyStation korzystają kluby i reprezentacje w Polsce, a także kadry narodowe USA – zarówno męska, jak i żeńska.
– Zauważyliśmy, że na najwyższym poziomie trenerzy szczególnie cenią możliwość analizy tempa gry. System mierzy czas pomiędzy dotknięciem piłki przez rozgrywającego a uderzeniem atakującego. W połączeniu z efektem akcji pozwala to wyciągać bardzo konkretne wnioski szkoleniowe. To narzędzie dla elity, ale zależy nam, by korzystali z niego także amatorzy. Skoro mamy aplikacje monitorujące jakość snu, równie dobrze możemy mieć programy analizujące naszą weekendową grę ze znajomymi – podsumowuje Łukasz Wróbel.
System mierzy czas pomiędzy dotknięciem piłki przez rozgrywającego a uderzeniem atakującego. W połączeniu z efektem akcji pozwala to wyciągać bardzo konkretne wnioski szkoleniowe.
Główne wnioski
- Polska firma VolleyStation oferuje oprogramowanie umożliwiające bardzo dokładną analizę meczów siatkarskich – z wyników korzystają zarówno trenerzy, jak i kibice. VolleyStation odpowiadała m.in. za obsługę statystyczną Igrzysk Olimpijskich w Paryżu.
- Na czele VolleyStation stoi Łukasz Wróbel, programista, który w młodości grał w siatkówkę z późniejszymi reprezentantami Polski – m.in. z Andrzejem Wroną, mistrzem świata z 2014 r. i jednocześnie członkiem zarządu VolleyStation. Polska firma obsługuje rozgrywki siatkarskie na całym świecie i jest silnie obecna na dynamicznie rosnącym rynku amerykańskim.
- Twórcy oprogramowania VolleyStation podkreślają, że może ono być przydatne także dla osób grających w siatkówkę całkowicie amatorsko. Dzięki programowi każdy zawodnik może otrzymać szczegółową analizę własnej gry – m.in. prędkości zagrywki, wysokości skoku oraz ustawienia na boisku.





