Amerykańskie flagi i teorie spiskowe. Seul podzielony w sprawie byłego prezydenta
W Korei Południowej trwają protesty zwolenników i przeciwników byłego prezydenta Yoona. Prawicowy polityk został skazany na dożywocie za próbę zamachu stanu, ale odwołał się od wyroku. Sympatycy twierdzą, że chciał powstrzymać komunistyczny spisek. Ale większość Koreańczyków daje kredyt zaufania liberałom.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego protestujący zwolennicy byłego prezydenta Yoon Suk Yeola używają amerykańskich flag i haseł ruchu MAGA.
- Jak sieć powiązań między koreańską a globalną skrajną prawicą przez lata tworzyła podatny grunt dla trumpowskich teorii spiskowych.
- Co wyrok dożywocia i odwołanie od niego oznaczają dla przyszłości koreańskiej demokracji i dla samego Yoona.
W Seulu trwa polityczny chaos. Na ulicach południowokoreańskiej stolicy od ubiegłego weekendu odbywają się wiece przeciwników i zwolenników byłego prezydenta.19 lutego Yoon Suk Yeol został skazany na dożywocie za próbę przeprowadzenia zamachu stanu.
Zwolennicy prezentują obraz swojego lidera jako męczennika za kraj, zagrożony przez siły sprzyjające totalitarnej Korei Północnej. Wprowadzenie przez Yoona stanu wojennego, do czego doszło w 2024 r., uważają za konieczne, aby pozbawić władzy „antypaństwową” rzekomo opozycję. Sam proces Yoona określają zaś jako „polowanie na czarownice”. Przeciwnicy widzą dawnego lidera Partii Siły Narodu jako zwolennika dyktatury, który zamierzał zniszczyć demokrację.
Ci pierwsi protestują w chronionym przez specjalne jednostki policji centrum Seulu wymachując flagami Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych. Ten spektakl może potrwać przez wiele miesięcy, a nawet lat, bo przeciwko Yoonowi toczy się osiem niezależnych procesów karnych.
Nowe podziały to ostatnia rzecz, której Koreańczycy potrzebują w realiach gróźb ze strony totalitarnego sąsiada, ceł Waszyngtonu i rywalizacji chińsko-amerykańskiej. Ale próba zawieszenia przez byłego prezydenta parlamentu i aresztowania przeciwników politycznych poszerzyła przepaść ideologiczną między obywatelami, którą trudno będzie zasypać.
Prezydent ogłasza stan wojenny
3 grudnia 2024 r. wieczorem na ekranach telewizorów niespodziewanie pojawił się prezydent Yoon Suk Yeol. W orędziu do narodu oznajmił, że wprowadza w kraju stan wojenny. Opozycyjną Partię Demokratyczną oskarżył o „działalność antypaństwową” i współpracę z „komunistami z Korei Północnej". Do budynku parlamentu, który prezydent postanowił rozwiązać, natychmiast skierowano wojsko. Mundurowi otrzymali też zadanie aresztowania politycznych przeciwników Yoona. Przed kompleksem Zgromadzenia Narodowego zaczęli się gromadzić mieszkańcy i opozycjoniści, którzy zaczęli protestować przeciwko niespodziewanemu dekretowi. Po wielogodzinnych przepychankach parlamentarzyści siłą przedarli się do budynków i przegłosowali zniesienie stanu wojennego.
14 grudnia Yoona zawieszono w obowiązkach. W kwietniu 2025 r. Trybunał Konstytucyjny jednomyślnie potwierdził usunięcie go z urzędu.
Oskar Pietrewicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) ocenia, że próba zamachu stanu była najpoważniejszym kryzysem w demokratycznej historii Korei Południowej.
– Yoon dążył de facto do wprowadzenia rządów autorytarnych, choć oczywiście argumentował, że chciał w ten sposób obronić demokrację i wolność. Skala "umoczenia" osób powiązanych z pomysłem wprowadzenia stanu wojennego jest ogromna, co pokazuje, że wydarzenia z grudnia 2024 r. były bardzo ciemną kartą w historii – dodaje Oskar Pietrewicz.
Krąg skazanych
Prokuratura zażądała dla Yoona kary śmierci (której nie wykonywano od prawie 30 lat). Eksperci uznali to za gest symboliczny, który miał wymóc na sędziach najsurowszy możliwy wyrok. 19 lutego 2026 r. Sąd Rejonowy w Seulu skazał byłego prezydenta na dożywotnie pozbawienie wolności za kierowanie próbą zamachu stanu. To pierwszy raz w historii Korei Południowej, gdy głowa państwa została skazana za zamach stanu. Postępowanie apelacyjne może się ciągnąć do 2027 r. Adwokaci Yoona odwołali się od wyroku, wskazując na błędy w ustaleniach i wady prawne.
W czasie dochodzenia ujawniono, że spisek Yoona był bardziej zaawansowany, niż początkowo sądzono. Śledczy ustalili na przykład, że plan byłego prezydenta obejmował tajne loty dronów nad Koreę Północną. Miały one sprowokować konflikt z reżimem Kim Dzong Una i posłużyć jako uzasadnienie wyprowadzenia wojska na ulice.
Oprócz Yoona w związku z zamachem stanu sądzono siódemkę innych oskarżonych. Były minister obrony Kim Yong-hyun usłyszał wyrok 30 lat więzienia. Dotychczasowy szef Krajowej Agencji Policji Cho Ji-ho – 12 lat, a były komendant seulskiej policji Kim Bong-sik -- 10 lat więzienia. Dawny premier Han Duck-soo, skazany wcześniej w osobnym procesie, odbywa karę 23 lat więzienia.
Równolegle trwa też rozliczanie wojskowych, którzy wzięli udział w nieudanym przewrocie. Ministerstwo obrony przeprowadziło śledztwo, w ramach którego przesłuchano ponad 800 osób. W efekcie w lutym dyscyplinarnie zwolniono ze służby 14 generałów, którzy brali udział w przygotowywaniu prezydenckiego puczu. Dwunastu z nich wydalono z wojska ze zmniejszeniem świadczeń emerytalnych. Trwają postępowania wobec kolejnych oficerów.
Make Korea Great Again
Na wiecach poparcia dla Yoona stale goszczą amerykańskie flagi i hasła „Stop the steal", zainspirowane trumpowskim ruchem MAGA.
Podobieństwa między Yoonem a prezydentem USA Donaldem Trumpem odnotowali koreańscy komentatorzy oraz media. Przyznają to nawet zatwardziali zwolennicy azjatyckiego polityka.
Profesor Cho Hee-koung z Uniwersytetu Hongik w Seulu tak podsumowała paralelę między oboma liderami: „Obaj mają bardzo niewielki szacunek dla prawdy. Obaj lekceważą długotrwałe zwyczaje i tradycje stanowiące fundament demokratycznych instytucji. Obaj nie mają cierpliwości do współpracy politycznej. I obaj głosili, że wybory zostały skradzione i szerzyli fake newsy".
Jak wyjaśnia Oskar Pietrewicz z PISM, Yoon był prezydentem bardzo proamerykańskim, a środowisko konserwatywne w Korei Południowej jest jednoznacznie przychylne USA.
- MAGA trafia na bardzo podatny grunt społeczny. Tym bardziej, że wspiera najbardziej spiskowe teorie, zgodnie z którymi władzę w kraju mieli przejąć rzekomi komuniści, na czele z obecnym prezydentem Lee Jae-myungiem – mówi.
Wojsko i kościoły
Wielu spośród zwolenników takiego oglądu świata to osoby konserwatywne, w wieku powyżej 60 lat. Często organizują się za pośrednictwem kanałów YouTube i chrześcijańskich grup wyznaniowych. Istotną rolę odgrywa tu Liberalna Partia Zjednoczenia, wspierana przez wpływowy prezbiteriański Kościół Sarang Jeil.
Powiązania między koreańską i amerykańską prawicą są mocno historycznie zakorzenione i kultywowane nie tylko w kościołach protestanckich, ale także wśród wojskowych. Relacje polityczne sformalizowano, gdy w 2019 r. powstała Koreańska Konserwatywna Konferencja Działań Politycznych (KCPAC). To oficjalny partner amerykańskiego CPAC, mający promować wartości konserwatywne i rozwijać współpracę prawicowych środowisk.
Po impeachmencie Yoona do grona zagorzałych zwolenników południowokoreańskiej prawnicy na masową skalę zaczęła dołączać także kolejna grupa: młodzi mężczyźni między 20. a 30. rokiem życia.
Teorie spiskowe
Uczestnicy protestów w obronie Yoona powtarzają narrację o tym, że opozycja współpracowała rzekomo z Komunistyczną Partią Chin lub z reżimem Kin Dzong Una, aby go obalić. Malują obecnego prezydenta Lee Jae-myunga jako komunistyczne zagrożenie, a Yoona jako obrońcę przed nim.
Badacze z Ośrodka Azji i Pacyfiku na Uniwersytecie Stanforda oceniają, że koreańska polaryzacja, choć głęboko zakorzeniona historycznie, nabrała właśnie nowej jakości. Polityka stała się „wojną kulturową". Według grudniowego sondażu Gallup Korea ponad 90 proc. obywateli uważa, że kraj jest “poważnie” politycznie i ideologicznie podzielony. Sześć na dziesięć pytanych osób powiedziało, że przepaść polityczna to najważniejszy problem Korei Południowej.
Prof. Yong-Chool Ha, dyrektor Centrum Studiów Korei na Uniwersytecie Waszyngtońskim, wyjaśnia, że polityka koreańska w coraz większej mierze opiera się na emocjach i popularności poszczególnych osób.
– Zarówno Partia Siły Narodu jak i Partia Demokratyczna mają grupy radykalnych zwolenników, którzy widzą świat całkowicie inaczej. Najbardziej zagorzali, ultraprawicowi zwolennicy Yoona uważają, że wybory zostały sfałszowane, a kraj jest zinfiltrowany przez Koreę Północną i stoi na skraju upadku. Są też przekonani, że bez obecności Amerykanów reżim Kim Dzong Una natychmiast zaatakowałaby Południe – mówi profesor w rozmowie XYZ.
Jak wyjaśnia, fascynacja Stanami Zjednoczonymi po prawej stronie sceny politycznej ma korzenie w czasie wojny koreańskiej w połowie XX wieku. Doprowadziła ona do podziału Półwyspu Koreańskiego na prosowiecką Północ i prozachodnie Południe.
– Do 1987 roku w Seulu rządził antykomunistyczny, wspierany przez Amerykanów reżim. Partie progresywne nie mogły zawierać w swoich programach postulatów socjalistycznych. Komunizm do dziś jest widziany jako zło absolutne i jest chętnie wykorzystywany do dyskredytowania liberałów – podkreśla prof. Ha.
Czy Yoon zostanie za kratkami?
Jak mówi Oskar Pietrewicz, biorąc pod uwagę „tradycję” ułaskawiania skazanych prezydentów w przeszłości, Yoon prawdopodobnie nie spędzi reszty życia za kratkami.
–Jego ułaskawienie uważam jednak na razie za mało prawdopodobne, przynajmniej w krótkiej perspektywie, gdy prezydentem jest Lee Jae-myung. Ułaskawienie Yoona byłoby wbrew opinii elektoratu Lee, a także wbrew jego środowisku politycznemu, w którym pojawiają się głosy, aby w przypadku osób skazanych za zamach stanu prezydent nie mógł stosować aktu łaski. Ale w dłuższej perspektywie ułaskawienie nie jest wykluczone. W zależności od nastrojów społecznych mogłoby ono służyć jako działanie łagodzące polaryzację – mówi polski analityk.
Co to znaczy dla Seulu?
Większość azjatyckich komentatorów ocenia, że kryzys udowodnił siłę koreańskich instytucji demokratycznych. Zdaniem obserwatorów sprawa Yoona jest rzadkim przykładem demokratycznej autokorekty w systemie prezydenckim. Głowa państwa próbowała zawiesić porządek konstytucyjny, została zatrzymana przez parlamentarzystów, postawiona w stan impeachmentu, aresztowana, a w końcu osądzona i skazana. W dodatku wszystko to odbyło się w ciągu raptem 14 miesięcy.
Analityk Daniel Sneider z Uniwersytetu Stanforda, piszący dla kwartalnika „East Asia Forum” ocenił w styczniu, że sprawa Yoona źle wróży koreańskiej prawicy, która jest coraz bardziej skłócona wewnętrznie. Z jednej strony są zaciekli zwolennicy byłego lidera, którzy przejęli retorykę i symbolikę ruchu MAGA. Z drugiej mamy konserwatystów, którzy w decydującym momencie nie poparli zamachu stanu. Nieufność pogłębił fakt, że w czasie nieudanego puczu ludzie prezydenta próbowali aresztować także kierownictwo jego własnej partii. Ten rozbrat może osłabić obecną opozycję na lata.
Poparcie dla Partii Siły Narodu, którą kierował Yoon, utrzymuje się na poziomie 20-25 proc. Rządzącą Partię Demokratyczną popiera z kolei ponad 40 proc. obywateli. Wszystko wskazuje więc na to, że większość Koreanek i Koreańczyków przedkłada demokratyczne normy nad rządy silnej ręki.
Bez wpływu na sojusze
Zdaniem ekspertów wewnętrzny chaos nie zmieniło polityki zagranicznej Seulu.
– Polityczne zamieszanie nie wpłynęło na relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Chociaż prawa strona twierdzi, że to ją popiera Waszyngton, w praktyce nie ma na to dowodów. Bez względu na to, kto rządzi w Seulu, zdaje sobie sprawę z wagi sojuszu z USA, a administracja Trumpa unika opowiadania się po konkretnej stronie – mówi prof. Yong-Chool Ha.
– Z jednej strony stan wojenny i chaos towarzyszący impeachmentowi Yoona odbił się negatywnie na politycznym wizerunku Korei Południowej. Jednak z dzisiejszej perspektywy widać, że krajowi udało się w większości odbudować zaufanie zagranicznych partnerów. Zwłaszcza USA, mimo trudności w negocjacjach handlowo-inwestycyjnych. Pociągnięcie do odpowiedzialności Yoona i jego współpracowników to dłuższy, ale też konieczny proces z punktu widzenia wiarygodności Korei Południowej jako demokratycznego państwa prawa – ocenia Oskar Pietrewicz.
Główne wnioski
- Demokracja w Korei Południowej wyszła zwycięsko z testu, jaką była próba zamachu stanu Yoon Suk Yeola. System zadziałał zamykając prezydentowi drogę do zawieszenia parlamentu i delegalizacji opozycji. Stało się tak dzięki zdecydowanemu działaniu zwykłych parlamentarzystów, nieposłuszeństwu części żołnierzy i mobilizacji obywateli.
- Zwolennicy byłego prezydenta Yoona bronią go, używając symboliki wykorzystywanej przez amerykański ruch MAGA. Ma to korzenie w sieciach kościołów ewangelickich, antykomunistycznej kulturze politycznej i budowanych od lat powiązaniach instytucjonalnych z amerykańską skrajną prawicą.
- Apelacja, kolejne procesy i otwarta kwestia ewentualnego ułaskawienia oznaczają, że sprawa Yoona pozostanie centralnym punktem politycznym Korei Południowej co najmniej do 2027 r. Sprzyja to nie tylko polaryzacji społecznej, ale także dalszemu osłabieniu południowokoreańskiej prawicy.

