Setki milionów dla Pomorza w zawieszeniu. Ustawa metropolitalna się opóźnia
Samorządowcy z Pomorza od lat zabiegają o ustawę metropolitalną, która ma zapewnić regionowi dodatkowe setki milionów złotych na wspólne działania. Choć obecny rząd jest bardziej przychylny sprawie niż poprzedni, pojawiają się kolejne opóźnienia.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Dlaczego pomorskie gminy zabiegają o ustawę metropolitalną.
- Jak wyglądały dotychczasowe działania na rzecz powołania związku metropolitalnego na Pomorzu.
- Na jakim etapie są prace oraz z czego wynikają opóźnienia.
Na Pomorzu samorządy współpracują w zinstytucjonalizowany sposób już od lat dziewięćdziesiątych. Miasta i gminy regionu współdziałają na różnych poziomach, m.in. w ramach Metropolitalnego Związku Komunikacyjnego Zatoki Gdańskiej, w którym współpracują gminni przewoźnicy.
Samorządy chcą jednak iść dalej, a do tego potrzebują ustawy metropolitalnej. Zabiega o nią 61 gmin stowarzyszonych w ramach Obszaru Metropolitalnego Gdańsk Gdynia Sopot. W czerwcu minie dekada, odkąd samorządy członkowskie przyjęły uchwałę z apelem do władz państwowych o utworzenie związku metropolitalnego. Włodarze oraz pomorscy parlamentarzyści zabiegali o wsparcie tych działań na szczeblu centralnym.
Starania Pomorza o ustawę metropolitalną
Za rządów Prawa i Sprawiedliwości starania te nie przyniosły pożądanego rezultatu, choć to właśnie w tym okresie rozpoczęła działalność Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia w województwie śląskim. Przełom nastąpił we wrześniu 2020 r. Wtedy to Senat, w którym większość stanowili senatorowie z opozycyjnego paktu senackiego, przyjął ustawę o utworzeniu związku metropolitalnego w województwie pomorskim. Poparli ją wyłącznie senatorowie reprezentujący pakt senacki.
Głównym celem ustawy było pozostawienie w regionie 5 proc. wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Pieniądze te, w połączeniu ze składkami członkowskimi samorządów, tworzyłyby budżet związku metropolitalnego. Miałby on finansować wspólne wydatki na transport, inwestycje, planowanie przestrzenne oraz działania na rzecz ochrony klimatu.
Blokowanie za rządów PiS
Rządzące wtedy PiS nie było przychylne tej ustawie. W żadnym z pomorskich okręgów senackich partia nie miała wówczas swojego senatora. Pomorscy posłowie PiS nie wspierali jednak projektu. Wśród argumentów pojawiał się brak zaufania do samorządowców, którzy mieliby decydować o wydawaniu pieniędzy, zamiast przekazywać je do budżetu państwa.
Przyjęta przez Senat ustawa metropolitalna nigdy nie trafiła pod obrady Sejmu, którym kierowała wówczas Elżbieta Witek. Pomorscy opozycyjni posłowie zabiegali o to, jednak bezskutecznie.
Projektowi nie sprzyjało także ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W odpowiedzi na interpelacje posłów MSWiA wskazywało, że chce poczekać na ocenę funkcjonowania metropolii w województwie śląskim. Tłumaczono między innymi, że dokonanie takiej oceny jest utrudnione przez pandemię, jednak po ustąpieniu problemów związanych z koronawirusem nie podjęto żadnych działań. Ustawa przeleżała w sejmowej „zamrażarce” trzy lata – do końca rządów PiS.
Po zmianie rządów Pomorze wciąż czeka
Po zmianie rządów temat ustawy metropolitalnej wrócił – tym razem na poziomie rządowym. W lutym 2024 r. do MSWiA trafił projekt ustawy metropolitalnej dla Pomorza. Na ręce wiceministra Tomasza Szymańskiego złożyli go wojewoda pomorska, marszałek województwa, przewodniczący Związku Uczelni w Gdańsku oraz samorządowcy.
Nadzieje są duże. Michał Glaser, prezes Obszaru Metropolitalnego Gdańsk Gdynia Sopot, przyznaje, że przyjęcie ustawy metropolitalnej oznaczałoby rewolucję transportową.
– Powstałby jeden zintegrowany zarząd transportu planujący spójne połączenia. Ustawa umożliwiłaby także uruchomienie połączeń metropolitalnych i zwiększenie częstotliwości już istniejących. Rozpoczniemy również planowanie przestrzenne na poziomie metropolitalnym. To także wspólne działania na rzecz klimatu – wylicza Michał Glaser.
Prezes samorządowego stowarzyszenia wskazuje dwa powody publicznej interwencji w postaci ustawy metropolitalnej.
– Pierwszym są wieloletnie zapóźnienia transportowe, a drugim odstępstwo od innych innowacyjnych metropolii. Umożliwi to nowe działania z biznesem i uczelniami. Liczymy, że gospodarka będzie drugim płucem metropolii. Ustawa metropolitalna zmieniłaby też ustawę o szkolnictwie wyższym, aby Związek Uczelni im. Fahrenheita mógł przekształcić się w federację uczelni. Dzięki temu nasze uczelnie mogą podskoczyć w Rankingu Szanghajskim o 400 miejsc – przewiduje Michał Glaser.
Umożliwi to nowe działania z biznesem i uczelniami. Liczymy, że gospodarka będzie drugim płucem metropolii.
Ustawa miała być w Sejmie już w 2024 r.
W październiku 2024 r. wiceminister Tomasz Szymański zapowiedział po spotkaniu z pomorskimi samorządowcami i politykami, że przed końcem roku rząd zakończy prace nad projektem. Samorządowcy liczyli, że jeszcze w 2024 r. projekt trafi do Sejmu i zajmą się nim posłowie. Tak się jednak nie stało.
Na ścieżkę legislacyjną rządu projekt ustawy metropolitalnej trafił w lutym 2025 r. Od tamtej pory przeszedł kolejne etapy rządowej legislacji aż do Stałego Komitetu Rady Ministrów. Tam znalazł się w drugiej połowie stycznia 2026 r. Na Pomorzu samorządowcy mieli nadzieję, że niewiele później projekt uzyska akceptację Rady Ministrów i prace przeniosą się na poziom parlamentarny.
Na etapie konsultacji Ministerstwo Finansów zgłaszało uwagi. Wskazywano m.in., że związki metropolitalne nie powinny mieć możliwości tworzenia nowych jednostek budżetowych. Wątpliwości dotyczyły także formy prawnej fundacji metropolitalnego funduszu rozwoju. MSWiA nie podzielało tych zastrzeżeń.
Wiceminister Tomasz Szymański odpierał uwagi resortu finansów. Wskazywał, że gdyby tworzenie jednostek budżetowych nie było możliwe, nie powstałby urząd metropolitalny dla Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.
19 stycznia Stały Komitet Rady Ministrów zwrócił się do MSWiA o informację dotyczącą terminu wykonania zaleceń SKRM oraz przedstawienia nowej wersji projektu ustawy do dalszego rozpatrzenia. Od tamtej pory nie podjęto kolejnych kroków legislacyjnych, a MSWiA nie zaprezentowało projektu w zmienionym kształcie.
Departament Komunikacji Społecznej MSWiA w odpowiedzi na nasze pytania przekazał jedynie, że „prace nad projektem trwają i znajdują się na etapie Stałego Komitetu Rady Ministrów”.
Magdalena Kołodziejczak: pieniądze jedną z przyczyn przedłużania prac
Nieco więcej mówi Magdalena Kołodziejczak, posłanka Koalicji Obywatelskiej i była wójt gminy Pruszcz Gdański. Jest ona także członkinią prezydium Pomorskiego Zespołu Parlamentarnego.
– Jesteśmy po uzgodnieniach w KPRM. Trwają jeszcze dyskusje w Ministerstwie Finansów. Musimy dopracować kwestie pieniędzy na transport. W ustawie metropolitalnej chodzi w dużej mierze o integrację transportową, choć nie tylko. Mowa również o planowaniu przestrzennym i strategii rozwoju. Spodziewamy się ponad 400 mln zł – mówi Magdalena Kołodziejczak.
Pytana o przedłużające się prace, posłanka wskazuje na koszty. Priorytetowe znaczenie miało poszukiwanie pieniędzy na zbrojenia. Kosztochłonne były także inne ustawy i działania rządu, również bezpośrednio związane z Pomorzem. Przykładem jest gwarancja trzyletniego finansowania Pomorskiej Kolei Metropolitalnej z budżetu państwa. Fundusz Kolejowy Ministerstwa Infrastruktury przeznaczy na ten cel w latach 2026–2028 prawie 197 mln zł.
– To kolejne setki milionów złotych, które powodują, że prace nad tą ustawą mogą toczyć się wolniej, niż byśmy się spodziewali – tłumaczy parlamentarzystka.
Możliwe kolejne opóźnienie?
W rządowych planach legislacyjnych termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów wyznaczono na pierwszy kwartał 2026 r. Okres ten powoli dobiega jednak końca, a samorządowcy i politycy koalicji coraz częściej liczą się z tym, że prace mogą potrwać dłużej.
Stawiałabym, że będzie to w pierwszym półroczu. My udowodniliśmy, że ta ustawa nam się należy.
– Liczę, że w tym roku uda się to uchwalić. Na każdym spotkaniu z wiceministrem Tomaszem Szymańskim pytam go, patrząc mu w oczy: „kiedy?”. Stawiałabym, że będzie to w pierwszym półroczu. Udowodniliśmy, że ta ustawa nam się należy. Przez kilkanaście lat pracowaliśmy jako stowarzyszenie. Wiele zadań realizowaliśmy wspólnie jako samorządy, co jest najlepszym dowodem na sprawdzoną i akceptowaną formę współpracy. Do metropolii należy ponad 60 samorządów. Liczę, że rząd uzna, iż to rozwiązanie jest sensowne. Pokazywaliśmy, że bez tej ustawy jako Pomorze nie zrobimy kolejnego kroku dalej – mówi Magdalena Kołodziejczak.
Nowa wersja projektu
Na początku marca zakończyła się dwumiesięczna cisza legislacyjna wokół ustawy metropolitalnej dla Pomorza. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano nową wersję tekstu projektu ustawy.
Najważniejsze kompetencje metropolii określone w projekcie to transport publiczny, planowanie przestrzenne, rozwój gospodarczy oraz koordynacja usług publicznych. Transport jest na tej liście najważniejszym priorytetem. Ma obejmować zintegrowany system, rozkłady jazdy, system biletowy oraz taryfę. W zakresie planowania przestrzennego mowa m.in. o kontroli suburbanizacji.
Ustawa określa podstawowy udział w podatku PIT na poziomie 0,49 proc. od mieszkańców gmin należących do metropolii oraz 0,14 proc. mieszkańców gmin spoza metropolii, ale leżących w niej powiatach. W pierwszym roku istnienia związku metropolitalnego te kwoty będą jednak znacznie niższe. To odpowiednio 0,02 proc. i 0,006 proc.
W efekcie, gdyby ustawa weszła w życie jeszcze w tym roku, budżet państwa straciłby na rzecz metropolii pomorskiej 19,17 mln zł. Kolejny rok to już 496,55 mln zł wpływów z podatku PIT.
Według szacunków ta kwota będzie jednak systematycznie rosnąć aż do 2032 r. Wtedy osiągnęłaby 701,05 mln zł. Rok później byłoby to już 594,47 mln zł.
Nowa wersja projektu ustawy, w porównaniu z poprzednią, dodaje mechanizm premii akademickiej, rozszerza rolę współpracy naukowej oraz doprecyzowuje system składek jednostek samorządu terytorialnego tworzących metropolię. Nowy projekt utrzymuje udział w PIT na poziomie 0,49 proc.
Główne wnioski
- Samorządy z Pomorza od lat prowadzą zinstytucjonalizowaną współpracę, lecz dążą do podniesienia jej rangi poprzez utworzenie związku metropolitalnego. Zabiega o to 61 pomorskich gmin zrzeszonych w Obszarze Metropolitalnym Gdańsk Gdynia Sopot. Kluczowym założeniem jest pozostawienie w regionie ok. 5 proc. wpływów z podatku PIT, co w połączeniu ze składkami samorządów umożliwiłoby finansowanie wspólnych działań. Chodzi m.in. o integrację transportu, planowanie przestrzenne, inwestycje oraz działania na rzecz klimatu.
- Przez lata realizacja tej wizji napotykała różne przeszkody. W 2020 r. z inicjatywy pomorskich senatorów udało się przyjąć ustawę w Senacie. Do końca rządów PiS projekt pozostawał jednak w sejmowej „zamrażarce”. Po zmianie władzy nowy rząd rozpoczął prace nad rządowym projektem ustawy metropolitalnej. Mimo licznych zapowiedzi prace wciąż trwają, a projekt do tej pory nie trafił do parlamentu.
- Opóźnienia wynikają głównie z powodów finansowych oraz trwających uzgodnień międzyresortowych. Utworzenie związku metropolitalnego w województwie pomorskim oznaczałoby dla budżetu państwa ubytek kilkuset milionów złotych rocznie, a wśród finansowych priorytetów rządu w ostatnim czasie znalazły się wydatki na zbrojenia. Choć w rządowych planach legislacyjnych przewidziano przyjęcie projektu przez Radę Ministrów w pierwszym kwartale 2026 r., termin ten staje się coraz mniej realny.