Polska pod francuskim parasolem atomowym? Donald Tusk: Prowadzimy zaawansowane rozmowy
Stan zwiększającego się zagrożenia na świecie wymusza radykalne działania. W poniedziałek szef polskiego rządu przekazał, iż Polska prowadzi rozmowy z Francją w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Co to takiego?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co to jest „parasol atomowy" i jak mógłby podnieść poziom bezpieczeństwa Polski i Europy.
- Jaki jest potencjał atomowy Francji.
- W jaki sposób Polska mogłaby wejść pod francuski „parasol atomowy".
Polska próbuje zwiększyć swój potencjał odstraszania. Z jednej strony chce rozwijać armię (m.in. dzięki instrumentowi SAFE), a z drugiej – rozszerza bardziej pasywne zabezpieczenia. Jednym z nich jest tzw. parasol atomowy. Być może zapewni go nam Francja.
Premier Donald Tusk przekazał w poniedziałek, że toczą się rozmowy na ten temat. Jak dodał, chodzi o „zaawansowany program odstraszania nuklearnego". Rozmowy te prowadzi Francja i grono jej „najbliższych europejskich sojuszników".
Tusk poinformował o tym poprzez swoje konto w serwisie X/Twitter. Szczegółów nie podał, jednak można próbować złożyć szerszy obraz na kanwie wcześniejszych działań rządu. Nie jest to pierwszy raz, gdy pojawia się temat objęcia Polski francuskim parasolem atomowym.
Francja i „kulawa triada" atomowa
Przyjrzyjmy się na początek temu, co Francuzi mają „na stanie". Według dostępnych źródeł Francja posiada ok. 290 głowic nuklearnych, jednak dokładna ich liczba nie jest znana. Co istotne, są one pod pełną kontrolą francuską. Kraj ten nie uczestniczy w NATO-wskim programie „nuclear sharing", czyli udostępniania brani atomowej sojusznikom z NATO.
Co więcej, francuska doktryna atomowa jest nieco inna, niż pozostałych krajów NATO. Decyzja o wykorzystaniu broni atomowej leży w wyłącznej gestii prezydenta Republiki. Francja może sięgnąć po tę broń w przypadku zagrożenia bytu państwa lub w razie ataku na terytorium Francji lub kluczowe interesy strategiczne. To, czym są „kluczowe interesy strategiczne", definiuje prezydent. Doktryna francuska dopuszcza również koncepcję „uderzenia ostrzegawczego o ograniczonej skali” (stratégie d’ultime avertissement). To swoisty sygnał eskalacyjny – „ostrzeżenie" przed pełnym użyciem siły.
Potencjał głowic to jedno. Drugie – środki ich przenoszenia. W odróżnieniu od USA czy Rosji, które użytkują pełnej triady atomowej (woda-ląd-powietrze), Francuzi opierają swój potencjał na środkach przenoszonych przez myśliwce Dassult Rafale. Posiadają około 50 tego rodzaj głowic (typu ASMP-A). Zasięg ich rażenia to ok. 500 km. Druga odnoga opiera się na pociskach międzykontynentalnych, wystrzeliwanych z okrętów podwodnych. Takie okręty, zdolne do przenoszenia pocisków ICBM, Francja ma obecnie cztery. Są to budowane od połowy lat 80. okręty typu Triomphant.
Zmiana sposobu myślenia. Broń atomowa pozostanie pod pełną kontrolą Francji
Francuzi nie zagwarantują – z uwagi na szczupłość środków – rozłożenia „parasola atomowego" nad Europą. Dlatego też prezydent Macron zapowiedział w poniedziałek rozszerzenie tego potencjału. Francja miałaby zwiększyć liczbę posiadanych głowic atomowych i skoordynować działania w zakresie poszerzenia odstraszania atomowego z Wielką Brytanią. Do programu miałyby dołączyć: Niemcy, Polska, Holandia, Belgia, Grecja, Szwecja i Dania. Umożliwiłoby to rozmieszczenie strategicznych sił francuskich w państwach sojuszniczych.
Zarazem Francja zachowałaby pełną kontrolę nad swoim potencjałem broni jądrowej. To do niej należałaby decyzja, kiedy i w jakich przypadkach jej użyć. Kompetencje te miałyby być niepodzielne. Oznacza to, że sojusznicy nie będą mogli nic zrobią samodzielnie.
„Zaawansowane odstraszanie" miałoby uzupełniać odstraszanie NATO, lecz nie będzie z nim powiązane. W praktyce oznacza to, że gdyby np. na terenie Polski pojawiły się francuskie samoloty wyposażone w głowice taktyczne, to ewentualny atak na Polskę nie były atakiem wyłącznie na Polskę, ale także na wspomniane wyżej kluczowe interesy strategiczne Francji.
Jest to, jak mówi XYZ osoba zaangażowana w rozmowy, „raczej deklaracja zmiany sposobu myślenia". Należy jednak mieć z tyłu głowy, iż jest to krok naprzód. Dotychczas Francuzi nie zezwalali na przechowywanie swoich głowic atomowych poza terytorium Francji.
Gdzie Francuzi przechowują swoją broń atomową?
Pociski do ich okrętów podwodnych magazynowane i przechowywane są w bazie Île Longue w Bretanii. Zapleczem logistycznym jest baza marynarki w Breście, jednak pociski przechowywane są wyłącznie w Île Longue. Matecznikiem myśliwców Rafale wyposażonych w pociski ASMP-A jest zaś położona na wschód od Paryża baza Saint-Dizier-Robinson. „Zapasem" dla Saint-Dizier-Robinson jest baza Istres-Le Tubé położona na Lazurowym Wybrzeżu.
Gdyby Francuzi faktycznie zdecydowali się na zmianę swojej doktryny atomowej, byłby to z ich strony duży krok do przodu w ramach zapewnienia bezpieczeństwa Europy. Z drugiej strony, decyzja o potencjalnym użyciu takiej broni pozostawałaby w gestii władz Francji.
Główne wnioski
- Francja zmienia doktrynę atomową. Nowa pozwoli na rozmieszczenie francuskich pocisków z głowicami atomowymi poza terytorium Francji. Dotychczas było to niemożliwe.
- Oznacza to, że Francuzi mogą zgodzić na pewną formę nuclear sharing, czyli udostępniania swojej broni atomowej, jednak pod wyłączną kontrolą ich prezydenta.
- Francuski potencjał atomowy ma zostać rozbudowany o kolejne głowice. Zaś z możliwości objęcia takim parasolem korzystałyby, oprócz Polski, także Niemcy, Belgia, Holandia, Grecja, Szwecja, Dania i Wielka Brytania.