Kategoria artykułu: Sport

Raheem Sterling. Kiedyś gwiazda Premier League, teraz piłkarz po przejściach i... klubowy kolega Jakuba Modera

Jeszcze kilka lat temu Raheem Sterling był jedną z gwiazd Premier League. Zachwycał w barwach Liverpoolu, a następnie powędrował do Manchesteru City. Pod wodzą Pepa Guardioli mógł rywalizować o trofea. Jednak z czasem znalazł się na zakręcie. Niedawno podjął wyzwanie za granicą, by się odrodzić.

Raheem Sterling i Jakub Moder, ofensywni piłkarze Feyenoordu Rotterdam, dziękują kibicom za doping po zwycięstwie nad SC Telstar w meczu holenderskiej Eredivisie
Raheem Sterling i Jakub Moder, ofensywni piłkarze Feyenoordu Rotterdam, dziękują kibicom za doping po zwycięstwie nad SC Telstar w meczu holenderskiej Eredivisie. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakiego koszmaru doświadczył Raheem Sterling, zanim dotarł na piłkarski szczyt i zaczął reprezentować barwy Liverpoolu, Manchesteru City, Chelsea i Arsenalu.
  2. Dlaczego Raheem Sterling, mimo udanej dekady spędzonej w Liverpoolu i Manchesterze City, nie spełnił oczekiwań w londyńskich klubach: Chelsea i Arsenalu.
  3. Co sprawiło, że transfer Anglika do Feyenoordu Rotterdam wzbudził mieszane uczucia kibiców holenderskiej drużyny.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Chociaż Sterling miał 17 lat, gdy dostał pierwszą szansę jako gracz Liverpoolu w meczu Premier League i zadebiutował na Wembley w narodowych barwach, jego życie nie było sielanką. Wielokrotnie opowiadał o trudnym dzieciństwie, braku stabilizacji i codziennej walce o lepsze jutro. W „Player Tribune” wyznał, z jaką traumą przyszło mu się zmierzyć.

Z Jamajki na Wyspy

– Gdy miałem dwa lata, mój ojciec został zamordowany. Z czasem mama zdecydowała się zostawić mnie i siostrę na Jamajce, skąd pochodzimy, by udać się do Anglii. Chciała zdobyć dyplom i zapewnić nam lepsze życie. Mieszkaliśmy w Kingston, a opiekowała się nami babcia. Zazdrościłem dzieciom, które mogły przebywać z mamami. Chociaż kochałem babcię, tak jak każde dziecko tęskniłem za mamą. Ona robiła wiele, by poprawić nasze życie. Gdy miałem pięć lat, wyemigrowaliśmy do Londynu, by w końcu żyć razem. Rzecz w tym, że inna kultura i brak pieniędzy to był duży problem” – zwierzał się piłkarz.

Z czasem okazało się, że to piłka nożna była wybawieniem dla Raheema Sterlinga i jego rodziny. Za namową mamy w 2003 roku dołączył do Queens Park Rangers, gdzie spędził siedem lat. To ona doradziła mu, by mimo zainteresowania Arsenalu na początku wybrał mniejszy klub, w którym łatwiej będzie się przebić. Następnym wyzwaniem był Liverpool. Po dwóch latach w młodzieżowych drużynach dołączył do seniorów na Anfield.

W dekadzie 2012-2022 dał o sobie znać kibicom z całego świata jako dynamiczny skrzydłowy LFC i Manchesteru City, choć nie uniknął kłopotów i wstrząsających przeżyć.

Doceniony przez brytyjską królową

31-latek wiele razy był ofiarą rasizmu. Chociażby podczas meczów reprezentacji Anglii w Czarnogórze, Bułgarii i na Węgrzech wylała się nań fala hejtu. Zawsze odpowiadał na te oszczerstwa sportową złością, strzelając gola.

Gareth Southgate, były selekcjoner Anglików, zachęcał swoich piłkarzy do działalności społecznej i otwartego wyrażania poglądów. Sterling był jednym z aktywnych zawodników także poza boiskiem. Przed rozpoczęciem EURO 2020 królowa Elżbieta II nadała mu tytuł MBE (Członek Orderu Imperium Brytyjskiego), doceniając propagowanie równości rasowej w futbolu. Przypomnijmy, że gdy wybuchła pandemia, Sterling zaangażował się w kampanię #FightRacism zainicjowaną przez Biuro Praw Człowieka ONZ.

Gdy w lipcu 2022 roku dołączył do Chelsea, Todd Boehly, amerykański właściciel klubu ze Stamford Bridge, wiązał z tym transferem duże nadzieje. Mówił o seryjnym zwycięzcy, który wzmocni skład Londyńczyków. Rzeczywistość jednak okazała się brutalna. Latem 2024 roku ówczesny trener Chelsea Enzo Maresca zdecydował się całkowicie zmarginalizować byłego gracza Liverpoolu i City.

– Odsunięcie Raheema Sterlinga od składu wynikało przede wszystkim ze zmiany kierunku sportowego Chelsea, a nie tylko z jego formy czy konkurencji w składzie. Nowi dyrektorzy sportowi postawili na odmłodzenie zespołu i obniżenie struktury płacowej, a Sterling – jako jeden z najlepiej zarabiających i starszych zawodników ofensywnych – po prostu nie pasował już do tej wizji długoterminowego projektu – mówi XYZ Filip Kopytowski, kibic Chelsea z podcastu Up The Blues.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, kiedy zaczął się schyłkowy okres Sterlinga w klubie z zachodniego Londynu.

– Momentem przełomowym w oczach wielu kibiców był mecz z Wolves w Wigilię 2023 roku, który był jednym z jego najsłabszych występów w barwach Chelsea. Sprawiał wrażenie bardzo samolubnego. Podejmował złe decyzje i wtedy wielu fanów definitywnie straciło do niego zaufanie. W końcowym etapie jego pobytu dominowała już frustracja, choć warto zaznaczyć, że początkowo Sterling otrzymał ogromny kredyt zaufania. Kibice byli podekscytowani jego transferem i widzieli w nim jedną z twarzy nowego projektu – przypomina Filip Kopytowski.

Stary znajomy w Arsenalu nie pomógł 

Po nieudanej przygodzie w Chelsea Sterling trafił do Arsenalu na zasadzie wypożyczenia, co stanowiło dla skrzydłowego kolejne wyzwanie.

Raheem Sterling dołączył do Arsenalu, by poszerzyć głębię składu i dać wytchnienie skrzydłowym. Szczególnie dało się zauważyć, że zmiennika potrzebuje bardzo mocno eksploatowany Bukayo Saka. W dołączeniu angielskiego skrzydłowego do drużyny Kanonierów naturalnie pomogła znajomość z Mikelem Artetą (menedżerem Arsenalu – red.) jeszcze z czasów Manchesteru City (Bask był wtedy asystentem Pepa Guardioli – red.) – mówi XYZ Jonasz Zasowski, dziennikarz TVP Sport i komentator FA Cup.

Chociaż po Sterlingu wiele sobie obiecywano, nie potrafił stanąć na wysokości zadania.

– Oczywiście transfery pomiędzy Chelsea a Arsenalem również w ostatnich czasach zdarzały się dosyć często, więc wypożyczenie Sterlinga na papierze wydawało się ciekawą opcją. Szybko okazało się jednak, że rzeczywistość była inna. Sterling w Arsenalu nigdy nie wspiął się na poziom, z którego mogliśmy go kojarzyć z Manchesteru City – podkreśla Jonasz Zasowski.

Anglik stracił swoje atuty, a jego kolejne występy nie przekonywały kibiców.

– Był wolny, podejmował mnóstwo złych decyzji. Nie potrafił się dobrze wkomponować w system Artety. Dodatkowo bardzo jasno rozbłysła gwiazda Ethana Nwaneriego, z którego trener Arsenalu zaczął korzystać zdecydowanie częściej. Ostatecznie nie zdecydowano się wykupić Sterlinga z Chelsea – przypomina komentator meczów FA Cup.

Sterling jako doświadczony zawodnik mógł dzielić się swoimi doświadczeniami z młodszymi partnerami z zespołu.

– Choć na boisku nie dostarczył w zasadzie niczego konkretnego, Arteta wielokrotnie podkreślał jego rolę w rozwoju młodych zawodników: Nwaneriego oraz Mylesa Lewisa Skellyego. To było jednak zbyt mało, by zatrzymać go w klubie. W następnym okienku Arsenal sprowadził również z Chelsea Noniego Madueke i ten transfer (choć również krytykowany) na razie wypada o wiele lepiej niż Sterling. Madueke jest rzeczywiście realną możliwością rotacji na prawym skrzydle. Daje zespołowi więcej niż Sterling – ocenia dziennikarz TVP Sport.

Feyenoord: ostatnia szansa czy ryzykowny ruch?

W lutym 2026 roku Sterling podpisał kontrakt z Feyenoordem Rotterdam, dołączając do zespołu, w którym występuje również reprezentant Polski, były gracz m.in. Lecha Poznań Jakub Moder. Transfer wywołał ogromne zainteresowanie, ale też spolaryzował kibiców.

– Ten transfer od początku podzielił kibiców. Część fanów była zaskoczona i zaciekawiona – w końcu to znane nazwisko i zawodnik, który przez lata grał na wysokim poziomie. Pojawiła się nadzieja, że może wnieść coś ekstra do ofensywy i pomóc drużynie w trudnym momencie sezonu. To niemałe nazwisko, co było widać przy ogłaszaniu piłkarza. Wzbudziło to spore zainteresowanie – opisuje w rozmowie z XYZ prowadzący konto Feyenoord Polska w mediach społecznościowych.

Część kibiców Feyenoordu nie wierzy, że Sterling zdoła się odrodzić w ich drużynie.

– W komentarzach widać sporo sceptycyzmu. Wielu fanów zwraca uwagę na to, że Sterling przez dłuższy czas praktycznie nie grał i trudno oczekiwać, że od razu będzie w formie. Pojawiają się opinie, że to bardziej ryzyko niż pewne wzmocnienie. Niektórzy piszą wprost, że wygląda to na transfer „na nazwisko”, a nie realne rozwiązanie problemów zespołu – mówi prowadzący konto Feyenoord Polska.

Dać mu czas czy nie ma czasu?

Czy Sterling dostanie odpowiedni czas na adaptację w nowej lidze?

– Po pierwszym występie zdania były podzielone. Część kibiców uważa, że trzeba dać mu czas, bo rytm meczowy nie wraca w tydzień czy dwa. Inni są mniej cierpliwi i twierdzą, że na tym etapie sezonu Feyenoord potrzebuje graczy gotowych od razu zrobić różnicę, a nie takich, którzy dopiero odbudowują formę – wyjaśnia nasz rozmówca.

Brak entuzjazmu rzuca się w oczy od samego początku.                              

– Ogólny ton wśród fanów jest więc raczej ostrożny. Nikt go jeszcze nie skreśla, ale też mało kto jest przekonany, że to transfer, który odmieni drużynę. Tym bardziej że nie kosztuje mało. Spekulowało się o 200 tysiącach euro za mecz, potem zdementowano tę informację i mówiono o połowie tej kwoty. Wiele zależy od tego, czy Sterling szybko pokaże jakość na boisku – jeśli zacznie strzelać gole i dawać liczby, nastroje mogą się szybko zmienić. Na razie dominuje podejście: zobaczymy, co z tego wyjdzie. A mecz z Telstar nie pomógł na pewno, tym bardziej że do rozegrania zostało niewiele spotkań. To oznacza, że czasu nie ma, a każdy oczekuje efektu „na wczoraj”. Nie ma co się jednak dziwić – tłumaczy prowadzący konto Feyenoord Polska.

Z kim Sterling będzie musiał rywalizować o miejsce w składzie?

– W Feyenoordzie nie ma w ogóle konkurencji. Po pierwsze: mnóstwo kontuzji. Po drugie, skrzydłowi poza Anisem Hadjim Moussą to totalne nieporozumienie. Warto dodać , że chociażby za Gonçalo Borgesa Feyenoord zapłacił 11 milionów euro i ten zawodnik kompletnie zawodzi. Leo Sauer ma fatalne statystyki, a grał sporo. Aymen Sliti to samo. Gaoussou Diarra był kontuzjowany. Na prawym skrzydle z kolei jest jedyny jasny punkt Hadj Moussa. Sumując: Feyenoord ma jedno skrzydło i to tylko obsadzone właśnie Moussą – podsumowuje polski kibic drużyny z Rotterdamu. 

Główne wnioski

  1. Koszmar, którego doświadczył Raheem Sterling wynikał z traumatycznego dzieciństwa naznaczonego śmiercią członka rodziny i rozłąką z najbliższą osobą. Wychowywany przez babcię w Kingston, zmagał się z poczuciem osamotnienia i tęsknotą za matką. Po emigracji do Londynu doszły kolejne trudności: szok kulturowy, brak stabilizacji finansowej i codzienna walka o przetrwanie, które pozostawiły trwały ślad w jego psychice.
  2. Raheem Sterling nie poradził sobie w Chelsea i Arsenalu z kilku powodów. Na Stamford Bridge kluczowa okazała się zmiana strategii klubu. Jego słaba dyspozycja w ważnych momentach pogłębiła frustrację kibiców. Widoczna była tendencja do indywidualnych, nietrafionych decyzji boiskowych, co doprowadziło do utraty zaufania i marginalizacji w zespole. W Arsenalu problem miał przede wszystkim charakter stricte sportowy. Sterling trafił tam jako uzupełnienie składu. Na boisku nie potrafił jednak odnaleźć się w intensywnym futbolu Artety. Był wolny, chaotyczny w podejmowaniu decyzji i mało efektywny.
  3. Przenosiny Raheema Sterlinga do Feyenoordu Rotterdam wzbudziły ambiwalentne uczucia, ponieważ w tym przypadku zderzyły się ze sobą renoma piłkarza i realne obawy dotyczące jego aktualnej dyspozycji oraz kosztów. Transfer był postrzegany jako ryzykowny, a nawet jako ruch „na nazwisko”, a nie przemyślane wzmocnienie. Dodatkowo pojawiły się kontrowersje wokół kosztów, które – nawet po zdementowaniu najwyższych kwot – wciąż uznawane są za wysokie jak na gracza odbudowującego formę.