Wisielcze humory w węgierskim biznesie. Prognozy najgorsze od półtorej dekady
Menedżerowie węgierskich firm marzą, by przetrwać ten rok. Tylko trzech na dziesięciu wierzy, że będzie to dobry okres dla firm, którymi kierują. Tak minorowe nastroje nie towarzyszyły węgierskiemu biznesowi nigdy wcześniej, od kiedy PwC je bada. Najnowsze ankiety pokazują też, że przedsiębiorcy działający nad Balatonem bieżącym sprawom poświęcają znacznie więcej czasu niż ich koledzy z zagranicy. To zmniejsza konkurencyjność węgierskich firm.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czym objawiają się pesymistyczne nastroje węgierskich menedżerów.
- Jakie dostrzegają największe zagrożenia dla działalności biznesowej.
- Jakich wyników węgierskiej gospodarki oczekują w tym roku i jak patrzą na perspektywy globalnej ekonomii.
Już od 15 lat PwC Magyarország regularnie bada nastroje węgierskiego biznesu. Do końca poprzedniej dekady optymizm przedsiębiorców systematycznie rósł. Co roku coraz większy ich odsetek deklarował, że w ciągu kolejnych 12 miesięcy spodziewa się wzrostu przychodów swoich firm. Potem jednak trend się odwrócił, a grono optymistów stopniowo się kurczyło. Obecnie zwiększenia sprzedaży swojego przedsiębiorstwa w ciągu najbliższego roku spodziewa się mniej niż co trzeci węgierski menedżer – dokładnie 31 proc. To oznacza, że nastroje są najgorsze od początku prowadzenia badań.
„Liderzy biznesu marzą po prostu, aby przetrwać 2026 r.” – komentuje węgierski magazyn „Forbes”. Wydaje się, że ma rację, ponieważ węgierscy menedżerowie liczą na to, że potem będzie już tylko lepiej. Wzrostu przychodów swoich firm w ciągu kolejnych trzech lat spodziewa się 48 proc. przedsiębiorców.
Inflacja wzrośnie, forint spadnie
Wyniki najnowszych badań PwC Magyarország opublikowano tydzień temu. Wynika z nich, że węgierscy menedżerowie za największe zagrożenie dla swojej działalności gospodarczej uznali krajowe regulacje. Takiego zdania jest aż 51 proc. ankietowanych.
Inne najczęściej wymieniane czynniki ryzyka to inflacja oraz wysoka zmienność makroekonomiczna (po 43 proc.). Przebadani biznesmeni przewidują też, że w tym roku ceny konsumpcyjne na Węgrzech wzrosną o 4,6 proc. To nieznacznie więcej niż w 2025 r., kiedy – jak podaje tamtejszy urząd statystyczny Központi Statisztikai Hivatal (KSH) – inflacja wyniosła 4,4 proc.
Przedsiębiorcy znad Balatonu spodziewają się również dalszego osłabienia węgierskiej waluty wobec euro. Na koniec roku jej kurs miałby wynieść 397 forintów za euro. Oznaczałoby to spadek o ponad 3,3 proc., ponieważ na koniec 2025 r. kurs wynosił 384,22 forinta za euro.
AI zazwyczaj nie przynosi efektów
Wysoko na liście zagrożeń wymienianych przez węgierskich przedsiębiorców znalazły się także konflikty geopolityczne i cyberataki. Niepewność geopolityczna istotnie wpływa na decyzje inwestycyjne – 18 proc. prezesów deklaruje, że z tego powodu rzadziej realizuje duże inwestycje.
Paradoksalnie przedsiębiorcy zderzają się jednocześnie z rosnącą presją technologiczną. Obawiają się, że kierowane przez nich firmy nie transformują się wystarczająco szybko i nie nadążają za rozwojem m.in. sztucznej inteligencji. Węgierski biznes wykorzystuje AI przede wszystkim w obsłudze klienta i wsparciu procesów biznesowych. Jednak tylko 13 proc. firm odnotowało efekty w postaci wzrostu przychodów, a aż 77 proc. nie dostrzegło żadnych zmian – ani zwiększenia sprzedaży, ani spadku kosztów.
Na świecie jest lepiej niż w domu
Ankietowani prezesi okazali się natomiast bardziej optymistyczni wobec wzrostu gospodarczego kraju. Szacują, że PKB Węgier wzrośnie w tym roku o 1,5 proc. Byłby to wyraźny skok w porównaniu z ostatnimi latami. W 2025 r. wynosił on bowiem – według danych KSH – 0,3 proc., a rok wcześniej 0,6 proc. Natomiast w 2023 r. węgierska gospodarka skurczyła się o 0,7 proc.
Co ciekawe, węgierscy menedżerowie znacznie lepiej niż własną gospodarkę oceniają kondycję globalnej ekonomii. Jej wzrostu w tym roku oczekuje aż 71 proc. z nich, co czyni ich większymi optymistami niż ich kolegów z innych państw. W tym szerszym gronie wzrost światowego PKB w 2026 r. przewiduje 61 proc. ankietowanych.
Głowy menedżerów zaprząta tzw. bieżączka
Autorzy badania zwracają uwagę na jeszcze jeden poważny problem węgierskiego biznesu: wyważenie między codziennym zarządzaniem a strategicznym myśleniem o przyszłości. Okazuje się, że prezesi na Węgrzech aż 60 proc. czasu pracy poświęcają sprawom bieżącym, dotyczącym maksymalnie jednego roku. Jak wynika z badań PwC, globalnie ten odsetek wynosi 47 proc.
W efekcie Węgrzy na decyzje długoterminowe przeznaczają zaledwie około 10 proc. swojego czasu – mniej niż ich koledzy za granicą.
Eksperci PwC ostrzegają więc, że takie podejście może utrudniać rozwój firm w dłuższej perspektywie. Koncentracja na sprawach bieżących oraz niewystarczające wykorzystanie AI istotnie osłabiają konkurencyjność węgierskich przedsiębiorstw na globalnym rynku. Jeśli nie nastąpią zasadnicze zmiany, negatywne efekty tego stanu rzeczy mogą być odczuwalne szybciej niż w ciągu najbliższych 10 lat.
Główne wnioski
- Węgierscy menedżerowie są w bardzo pesymistycznych nastrojach. Tylko 31 proc. z nich spodziewa się wzrostu przychodów swoich firm w ciągu najbliższego roku. To najniższy wynik od 15 lat, czyli od początku badań PwC.
- Firmy zmagają się z wieloma zagrożeniami i presją technologiczną. Kluczowe ryzyka menedżerowie dostrzegają w krajowych regulacjach (51 proc.), inflacji i zmienności makroekonomicznej (po 43 proc.). Przedsiębiorstwa mają także trudności z szybką transformacją i skutecznym wdrożeniem AI, co w dłuższym terminie ogranicza ich konkurencyjność.
- Skupienie na bieżących sprawach ogranicza strategiczne planowanie. Prezesi węgierskich firm aż 60 proc. swojego czasu poświęcają sprawom krótkoterminowym, na decyzje strategiczne pozostaje im jedynie 10 proc. Analitycy PwC ostrzegają, że to kolejny czynnik osłabiający konkurencyjność, zwłaszcza że prezesi firm z innych państw mają więcej czasu na dalekosiężne planowanie.