Nowa nazwa, „praca, płaca i mieszkanie" na kongresie Polski 2050. Czy partia po przejściach ma szansę na przejęcie inicjatywy?
Polska 2050 szoruje po sondażowym dnie i próbuje wyjść z głębokiego kryzysu pod nowym przywództwem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Partia zaprezentowała hasła-klucze skierowane do etatowej klasy średniej i zarazem przyjmuje ostrzejszy kurs wobec własnych koalicjantów. Warszawski kongres miał stanowić symboliczne odcięcie się od niedawnych wizerunkowych porażek ugrupowania.
Z tego artykułu dowiesz się…
- W jaki sposób Polska 2050 powstaje po kryzysie wizerunkowym i rozpadzie klubu parlamentarnego na pół.
- Co kryje się pod hasłami „praca, płaca, mieszkanie".
- W jaki elektorat celuje Polska 2050 w kontekście wyborów w 2027 roku i jaką rolę chce odegrać w obecnej koalicji rządowej.
21 marca w polskiej tradycji wiąże się z rytualnym pożegnaniem zimy, czego tradycyjnym symbolem jest topienie marzanny. W tym roku 21 marca byliśmy również świadkami symbolicznego topienia politycznej marzanny. W warszawskim Centrum Konesera odbył się zjazd Polski 2050 zatytułowany „kongresem nowego otwarcia”.
Wiosenne porządki
Nawet najwięksi partyjni optymiści nie mogli ukrywać, że Polska 2050 potrzebowała nowego otwarcia jak tlenu. Formacja była poobijana kompromitacją wokół wyborów na szefa partii, a następnie rozbita wskutek odejścia części posłów, którzy utworzyli koło „Centrum”. W marcu uśrednione poparcie dla Polski 2050 nie przekraczało nawet 2 proc. Jak mówił w kuluarach jeden z działaczy obecnych na kongresie: gorzej już na pewno nie będzie, bo po prostu nie może.
Ugrupowanie na wirażu wskutek wyborów przejęła ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Zawierucha powstała wskutek rozpadu partii zdążyła już powoli opaść. To był dobry moment dla Polski 2050 w nowym kształcie na próbę opowiedzenia siebie na nowo. Co zapamiętamy z sobotniego wydarzenia? Kosmetyczną zmianę partii, „pracę, płacę i mieszkanie” oraz przemówienie Pełczyńskiej-Nałęcz w klimacie proeuropejskiego i propracowniczego populizmu kierowanego do klasy średniej zatrudnionej na etatach. Ale po kolei.
Kulisy partyjnego liftingu
Jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia można było usłyszeć plotki o zmianie nazwy. Przed rozpoczęciem kongresu część uczestników była owinięta żółtymi szalami z logo partii. W partyjnym „merchu” zmienił się jednak drobny szczegół. W logo partii zamiast zwyczajowego „2050” dało się dostrzec znaną zza oceanu konstrukcję „2K50”. Dlaczego partia miałaby się zdecydować na partyjny lifting w tak specyficznym kierunku?
– Jeszcze przed rejestracją Polski 2050 jako partii, ktoś niezwiązany z obozem uprzedził Szymona Hołownię i wystąpił do sądu z wnioskiem o rejestrację partii „Polska 2050”. Stąd wzięła się znana potem nazwa „Polska 2050 Szymona Hołowni”. Teraz po zmianie przywództwa był również dobry moment na zmianę nazwy – mówił jeden z działaczy partii.
I zasugerował jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia, że możemy spodziewać się nazwy „Polska 2K50” lub podobnej. Zmiana rzeczywiście nastąpiła. Okazała się jednak dużo bardziej kosmetyczna.
– Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej. To jest od dzisiaj nazwa naszej partii – ogłosiła przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wspólnie z założycielem formacji Szymonem Hołownią.
Przewodnicząca partii na scenie co chwilę wymieniała się uprzejmościami z byłym marszałkiem Sejmu. Pełczyńska ze sceny doceniła marszałkowanie Hołowni, a ten chwalił ją z kolei jako „wybitną liderkę”.
– Szymon Hołownia zdecydował się podzielić z nami swoim nazwiskiem i powiedział od samego początku, że to jest taka chwilowa pożyczka – tłumaczyła zmianę nazwy Pełczyńska-Nałęcz.
Wspominany wcześniej działacz był zaskoczony wymianą Hołowni na Rzeczpospolitą Polską w nazwie.
– Wydrukowano już materiały z nowymi logotypami. Ostatecznie jednak zdecydowano się na zaprezentowaną nazwę. Przynajmniej mamy ekskluzywne szaliki – podsumował działacz.
„Praca, płaca i mieszkanie", czyli nowy tryptyk Polski 2050
Zmiana nazwy oczywiście nie była jedynym, co usłyszeliśmy ze sceny. Przemówienie programowe wygłosiła przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, a po niej konkretne tematy krótko poruszali posłowie i działacze. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na jednym wydechu wymieniła trzy najważniejsze postulaty odmienionej Polski 2050.
– Praca, płaca, mieszkanie. To jest trójca bezpiecznej codzienności Polski 2050 – wymieniała najważniejsze wartości partii Pełczyńska-Nałęcz.
W przemówieniu wielokrotnie słyszeliśmy o zapewnieniu godnych warunków pracy, zmianach systemu podatkowego na korzyść osób pracujących na etatach czy legislacji ułatwiającej kupno pierwszego mieszkania młodym Polakom. To zresztą nic nowego, bo podobne postulaty słyszymy z ust ministry funduszy od dawna. Sobotni kongres potwierdził jednak, że jest to również agenda samej partii. Wcześniej Polska 2050 startowała jako partia gospodarczo raczej liberalna, a w ciągu dwóch pierwszych lat kadencji mieszały się w jej wnętrzu różne, często sprzeczne idee. I choć partia się zmniejszyła, to sobotni kongres pokazał, że jednocześnie scementowała pomysły na swoje uczestnictwo na polskiej scenie politycznej.
Podwyższenie drugiego progu, fundacje rodzinne do naprawy i podatek cyfrowy
Przewodnicząca partii skrótowo zaprezentowała także nowe partyjne propozycje.
– Podniesienie drugiego progu podatkowego do minimum 140 tys. zł, fundacje rodzinne do naprawy, a ryczałt dla mikroprzedsiębiorców, a nie milionerów – wymieniała Pełczyńska-Nałęcz.
Odniosła się także do uprzywilejowanej pozycji technologicznych gigantów w polskim systemie podatkowym.
– Podatek cyfrowy. Niech big techy też się dołączą. Czy wiecie, ile zarobił Facebook w minionym roku? 1,85 mld zł. A ile zapłacił z tego podatku w Polsce? 10 milionów zł. Pół procent – zauważyła Pełczyńska-Nałęcz.
Dane te rzeczywiście zgadzają się z informacjami przedstawionymi w czerwcu 2025 r. na łamach „Press”.
Walka o niezadowoloną klasę średnią i szpilki wobec KO
Pełczyńska-Nałęcz nie odżegnywała się od przynależności partii do koalicji rządowej, ale wielokrotnie w trakcie przemówienia krytykowała – choć nie wprost – środowiska wokół Koalicji Obywatelskiej.
– Uśmiechnięty establishment od lat patrzy na Polskę tylko przez pryzmat najlepszych dzielnic (…) i zupełnie zapomina o reszcie, o zwykłych ludziach – grzmiała z mównicy przewodnicząca Polski 2050.
Diagnozowała także rosnące niezadowolenie polskiej klasy średniej, do której celuje z nowym partyjnym programem.
– W klasie średniej, wśród zwykłych ludzi budzi się gniew na system, bo czują, że system działa przeciw nim – mówiła ministra.
Z przemówienia zapamiętamy również „spółdzielnie PRP”, czyli polskie raje podatkowe. Zdaniem Pełczyńskiej-Nałęcz przyczyniają się do generowania gniewu pracującej klasy średniej.
– Ty, zwykły człowieku, zjadaczu chleba, oraj, płać na armię i szkoły, na drogi, na kolej, a dla wybranych policy stworzyli spółdzielnie PRP, polskie raje podatkowe, z których zresztą niektórzy sami korzystają – Pełczyńska-Nałęcz swoje słowa wyraźnie kierowała do odwracającej się od rządu klasy średniej.
Zapowiedziała także urealnienie systemu podatkowego.
– Czas zrobić porządek z niesprawiedliwym systemem podatkowym, w którym milionerzy nie płacą nic od swoich kroci, a potem lokują je w fundacjach rodzinnych, czyli systemie, w którym luki finansowe pozwalają klasie uprzywilejowanej płacić kilka procent. W tym samym czasie nauczyciel i pielęgniarka wpadają w drugi próg podatkowy i płacą 32 proc. To jest chore i to się musi zmienić! – zdecydowanie deklarowała przewodnicząca Polski 2050.
Populizm populizmem zwalczaj?
Już po przemówieniu w trakcie konferencji dla mediów nie zabrakło także odniesień do prawicy.
– Żyjemy w trudnych czasach. W takich czasach jak grzyby po deszczu rosną politycy, którzy chętnie zdemolują nasz dom. Piraci z gaśnicami, patokonserwatyści, którzy są po rozwodach i dwóch ślubach kościelnych – wyraźnie odnosiła się do partii Grzegorza Brauna przewodnicząca Polski 2050.
W trakcie konferencji prasowej po konwencji dodała, że Polska 2050 zamierza przejść do retorycznej ofensywy w kontrze do prawicy.
– Nas polaryzacja nie kręci. (…). Wartości Polski 2050 to solidarność, wolność i szacunek dla drugiego człowieka. Za mało o tych wartościach mówimy. Jest za dużo defensywy, cofania się przed całą tą patoprawicą i patokonserwatystami. Wolność, solidarność i szacunek dla drugiego człowieka. A poza tym praca, płaca i mieszkanie. Demokrację atakuje zło populizmu, ale zabija ją bezideowość demokratów – skwitowała Pełczyńska-Nałęcz.
Rzeczywiście zmiana przywództwa koncyliacyjnego i unikającego jasnych deklaracji Szymona Hołowni na wyrazistą Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz niesie także zmianę w wizerunku Polski 2050. Do czasu ostatnich zmian i partyjnych skandali trudno było jednoznacznie zdefiniować partię w jakichkolwiek kategoriach ideowych. Dzisiejszy kongres, nawet jeśli nie przyniósł odpowiedzi, jak zrealizować hasłowe „pracę, płacę i mieszkania”, z pewnością unaocznił kierunek, do którego partia Pełczyńskiej będzie dążyć. Paradoksalnie, jej antypopulistyczne deklaracje można przyporządkować do kategorii „populizmu dla pracującej klasy średniej”. Dobrze bowiem wiadomo, że nawet z konkretami trudno wybić się bez wyrazistych, populistycznych niekiedy haseł.
Wnioski pokongresowe i kierunek na przyszłość
Polska 2050 decyduje się na rolę rządowej awangardy występującej przeciwko dominującemu Donaldowi Tuskowi. Przyznała to zresztą sama Pełczyńska-Nałęcz, która nazwała swoją relację z premierem „szorstką przyjaźnią” – pojęciem znanym z czasów Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego. Momentami można było wręcz odnieść wrażenie, że obserwowaliśmy wiec partii bardziej opozycyjnej niż rządowej. „Uśmiechnięty establishment” nie został wprost zdefiniowany, ale nikt nie powinien mieć wątpliwości, do kogo Pełczyńska-Nałęcz kierowała swoje przesłanie.
To prowadzi nas do kolejnego wniosku. Polska 2050 w najbliższym czasie będzie próbować trafić do osób niezadowolonych z rządu, jednak również takich, które niekoniecznie sympatyzują z prawicą. Obecnie taki elektorat próbuje zagospodarować partia Razem – formacja, która startowała na jednych listach z Nową Lewicą. W 2024 roku doszło jednak do rozłamu w lewicowej koalicji. Od tamtej pory Nowa Lewica jest członkiem koalicji rządowej, a opozycyjne Razem często krytykuje gabinet Donalda Tuska.
To oczywiście będzie dość karkołomne zadanie. Partii Adriana Zandberga łatwiej o wiarygodność w krytyce rządu, ponieważ nie jest jego częścią. Jak wyborcy przyjmą kolizyjny wobec Tuska kurs Polski 2050, która jest częścią koalicji? Pokażą to najbliższe miesiące.
Kwadratura koła może być jednak wstępem do pozycjonowania się na wybory w 2027 roku. W Polsce 2050 oczywiście nikt nie mówi o tworzeniu jakiegokolwiek szerszego bloku na kolejny rok, ale sondażowa arytmetyka nie daje wielkich szans na marzenia o samodzielnym starcie partii Pełczyńskiej-Nałęcz. Jeden z działaczy w rozmowie z XYZ kreślił potencjalne scenariusze.
Partner na wybory jeszcze nie jest poszukiwany
– Za wcześnie jest oczywiście na jakiekolwiek deklaracje. Ale być może, jeśli program partii nie zdoła wystarczająco przebić się w rządzie, to trzeba będzie myśleć o nieoczywistych ruchach. Z PSL nie pójdziemy, bo powrót do Trzeciej Drogi z rozbieżnymi postulatami byłby niepoważny. Z KO za dużo nas dzieli, więc zostaje tylko Nowa Lewica i Razem. Razem jest jednak poza rządem. Trudno na razie cokolwiek przesądzać, bo nikt o tym nie myśli jeszcze poważnie, choć moim zdaniem powinien – mówił działacz.
Zauważył jednak coś, co staje się zarazem najważniejszym krótkoterminowym wnioskiem po sobotnim kongresie.
– Jak było widać, frekwencja była niezła i udało się scementować partię. A co ważniejsze, już nikt nie będzie nam ciągle wypominał kompromitacji z wewnętrznymi wyborami. Najważniejsze, że wreszcie można iść do przodu – konkluduje działacz
Główne wnioski
- Kosmetyczna modyfikacja nazwy partii ma stanowić symboliczne nowe otwarcie. Ugrupowanie chce w ten sposób ostatecznie odciąć się od wewnętrznych skandali wyborczych i ustabilizować swoją pozycję. Trójpak haseł „praca, płaca, mieszkanie" ma być także wyznaczeniem kierunku retorycznego partii.
- Polska 2050 wyraźnie przesuwa akcenty programowe w stronę polityki propracowniczej. Nowa agenda skupia się na obronie interesów klasy średniej zatrudnionej na etatach. Partia proponuje zmiany w systemie podatkowym oraz legislację ułatwiającą młodym obywatelom zakup pierwszego mieszkania.
- Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyjmuje wyrazisty, bardziej konfrontacyjny ton wobec głównej siły w koalicji rządzącej. Krytyczna retoryka wymierzona w finansowe elity stawia Polskę 2050 w roli wewnętrznej opozycji. Taka strategia ma docelowo pomóc w zagospodarowaniu elektoratu rozczarowanego rządem oraz stanowić wyraźną przeciwwagę dla ugrupowań prawicowych. Może też być przygotowaniem pod układanie list wyborczych na 2027 rok.