Czy (nie)sportowy sukces Maroka doprowadzi do ekonomicznej klęski?
17 marca komisja odwoławcza Afrykańskiej Federacji Piłki Nożnej anulowała wynik styczniowego finału Pucharu Narodów Afryki, przyznając walkowera na korzyść Maroka. Kontrowersje związane z tą decyzją i samym finałem mogą jednak sprawić, że ta decyzja stanie się dla Maroka pyrrusowym zwycięstwem.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie kontrowersje towarzyszyły styczniowemu Finałowi Pucharu Narodów Afryki.
- Jak decyzja CAF wpłynie na relacje Maroka z Senegalem i innymi państwami afrykańskimi.
- Jakie konsekwencje ekonomiczne może wywołać kontynuacja sporu o wynik finałowego meczu.
Finał Pucharu Narodów Afryki (CAN), który odbył się 18 stycznia, zepsuł atmosferę piłkarskiego święta oraz wizerunek świetnego organizatora budowany przez Maroko od początku imprezy. Senegalscy piłkarze stali się z kolei bohaterami całej Afryki, bo wygrali mecz mimo licznych przeszkód piętrzonych przez gospodarzy. Dwa miesiące po zakończeniu imprezy komisja odwoławcza Afrykańskiej Federacji Piłki Nożnej (CAF) przychyliła się jednak do wniosku Maroka o unieważnienie wyniku meczu. Za przyczynę podała opuszczenie płyty boiska przez Senegalczyków.
Rząd Senegalu zapowiada odwołanie od decyzji i wszczęcie międzynarodowego śledztwa antykorupcyjnego. Kibice na całym kontynencie publikują w mediach społecznościowych pełne oburzenia filmy. Historyczne i ekonomiczne więzi marokańsko-senegalskie są wystawione na próbę, z czego korzysta sąsiednia Algieria. Jeżeli spór eskaluje, może dojść nawet do odebrania Maroku prawa organizacji Mistrzostw Świata w 2030 r. i bojkotu marokańskich towarów przez afrykańskich konsumentów.
Kontrowersyjna decyzja
Decyzja CAF opiera się na art. 82 regulaminu CAN. Głosi on, że „jeśli drużyna, bez zgody arbitra, opuszcza boisko przed zakończeniem regulaminowego czasu gry, zostaje uznana za przegraną". Art. 84 określa nawet sankcje: porażka walkowerem 3:0, trwałe wykluczenie z rozgrywek lub utrzymanie wyniku w przypadku większej przewagi przeciwnika. Z kolei art. 85 wskazuje, że każda drużyna naruszająca te postanowienia zostaje wykluczona z turnieju. Ogłoszona niedawno decyzja CAF jest zatem w tym zakresie zgoda z literą prawa.
Niemal całkowicie abstrahuje ona jednak od winy federacji marokańskiej. Potwierdza jedynie, że piłkarz Ismael Saibari popełnił wykroczenie w postaci podkradania ręcznika należącego do bramkarza reprezentacji Senegalu. Naruszeń zasady fair play po stronie gospodarzy było jednak znacznie więcej.
Przed finałowym meczem drużyna Senegalu miała utrudniony dostęp do boiska treningowego i nie otrzymała należytej ochrony. Zgłaszała też zastrzeżenia do zapewnionych warunków hotelowych i żywieniowych. Ponadto trzech piłkarzy senegalskich zachorowało w dniu meczu, co wzbudziło podejrzenia sztabu, że zostali otruci przez organizatorów. Senegalscy kibice otrzymali wyłącznie 3,8 tys. miejsc na stadionie mieszczącym 60 tys. osób.
Kontrowersyjny finał
Mecz sędziował arbiter, wobec którego bezstronności senegalska federacja wielokrotnie w przeszłości zgłaszała zastrzeżenia. W końcówce regulaminowego czasu gry nie uznał bramki dla Senegalu, by chwilę później odgwizdać kontrowersyjny rzut karny dla Maroka (ostatecznie nie został wykorzystany). Opuszczenie boiska, będące podstawą dla decyzji o walkowerze, nastąpiło właśnie po tej decyzji arbitra. W trakcie meczu nie reagował on też na wspomniane zabieranie ręcznika senegalskiemu bramkarzowi przez kilku marokańskich piłkarzy (nie tylko ukaranego Ismaela Saibariego). Po ostatecznie wygranym 1:0 (w wyniku gola strzelonego w dogrywce) przez Senegal meczu pojawiły się też podejrzenia o oślepianie senegalskich piłkarzy laserami, masowo wykorzystywanymi przez marokańskich kibiców.
Decyzja CAF dzieli świat piłkarski. W mediach anglosaskich dominuje przeświadczenie, że jest zgodna z literą prawa i dlatego słuszna. Media frankofońskie, zwłaszcza afrykańskie, uznają ją za niesprawiedliwą. Opuszczenie boiska przez piłkarzy z Senegalu uważają za naturalną reakcję na łamanie zasad fair play przez gospodarzy. Przytaczany jest też precedens z 1976 roku, gdy podczas meczu fazy grupowego z Gwineą piłkarze marokańscy chwilowo opuścili boisko. Nie zostali jednak wykluczeni z turnieju, który zresztą następnie wygrali.
Koniec braterstwa marokańsko-senegalskiego?
Decyzja CAF wywołała kryzys dyplomatyczny między oboma państwami. Był on zresztą bliski już w styczniu. Wówczas oprócz przebiegu i organizacji meczu kością niezgody były wydarzenia bezpośrednio po nim. Chodzi o aresztowanie 17 kibiców senegalskich oraz brak reakcji marokańskich służb na napady uliczne mieszkańców tego kraju na obywateli Senegalu. W wyniku jednej z takich napaści zginął senegalski kibic Cheikh Diouf. Ostatecznie jednak 27 stycznia podczas Marokańsko-Senegalskiego Forum Ekonomicznego przywódcy obu państw zadeklarowali, że futbol nie może zniszczyć wzajemnych relacji.
Tym razem jednak sytuacja eskaluje. 18 marca rząd Senegalu wydał oficjalny komunikat zapowiadający odwołanie od decyzji CAF do Międzynarodowego Trybunału Sportowego w Lozannie. Domaga się też otwarcia międzynarodowego śledztwa w sprawie korupcyjnych relacji między Marokiem a CAF oraz uwolnienia zatrzymanych obywateli Senegalu. Z kolei Senegalska Federacja Piłkarska zapowiada, że nie odda statuetki.
Historyczny konflikt
Kryzys uderza w historyczne więzi pomiędzy oboma krajami. Przez wieki tereny dzisiejszego Senegalu należały do Maroka, którym de facto rządziła tzw. Czarna Armia, czyli oddziały żołnierzy senegalskich, z którymi sułtanowie musieli uzgadniać swoje decyzje. Rodzina królewska jest podejrzewana nawet o posiadanie znacznej domieszki senegalskich genów, co ma wynikać z faktu licznej obecności senegalskich kobiet w haremach kolejnych władców Maroka. Rządy obu państw tradycyjnie współpracują na arenie międzynarodowej. Wielu obywateli obu krajów należy do bractwa Tidżanija (odłam sufickiego islamu) i tym sposobem podtrzymują relacje w ramach tzw. dyplomacji religijnej.
Marokańskie inwestycje w Senegalu wynoszą 540 mln dolarów, a wymiana handlowa między państwami sięga 370 mln dolarów. Rysą na wzajemnych relacjach jest jednak (oprócz finału CAN), fakt iż Maroko udzieliło azylu byłemu prezydentowi Senegalu Mackiemu Sallowi. Senegalem rządzi obecnie premier Ousmane Sonko, który za prezydentury Mackiego Salla był więźniem politycznym.
Konfliktowi między Senegalem i Marokiem kibicuje Algieria. Kraj ten pozostaje w wieloletnim sporze z Marokiem o status Sahary Zachodniej i poszukuje sojuszników w innych państwach afrykańskich. Maroko pozyskuje sojuszników przez inwestycje i skuteczny sektor bankowy, a Algieria przez spłacanie długów państw. Od czasu finału CAN algierskie media i prorządowi influencerzy nadają przekaz sprzyjający Senegalowi.
Co to znaczy dla gospodarki?
Konflikt zapoczątkowany przez kontrowersyjny finał CAN może potoczyć się według trzech scenariuszy. Skrajny z nich zakłada długą batalię instytucjonalną zakończoną przychylną Senegalowi decyzją Międzynarodowego Trybunału Sportowego w Lozannie. Jeżeli wówczas udowodniona zostanie celowość nieuczciwych zachowań Maroka oraz związki korupcyjne między marokańską federacją a CAF, może dojść nawet do odebrania temu państwu prawa organizacji Mistrzostw Świata w 2030 r. To z kolei będzie oznaczać miliardowe straty dla marokańskiego sektora turystycznego i brak zwrotu z ogromnych inwestycji infrastrukturalnych poczynionych pod kątem organizacji mundialu. W tej sytuacji kraj dotknąłby nieprzewidywalny w skutkach kryzys ekonomiczny.
Drugi, umiarkowany scenariusz zakłada, że bez względu na wyrok Trybunału w Lozannie Maroko nie straci prawa organizacji piłkarskich mistrzostw świata. Jednak skala ujawnionych opinii publicznej nadużyć oraz niezdarne próby ich tuszowania przez władze marokańskie, mogą negatywnie wpłynąć na wizerunek tego kraju. W efekcie liczba kibiców, która odwiedzi ten kraj podczas mundialu, może okazać się znacznie mniejsza od przewidywań. Równolegle może dojść do bojkotu marokańskich towarów przez konsumentów w części państw afrykańskich. Spełnienie się tego scenariusza nie będzie samo w sobie oznaczać kryzysu ekonomicznego, ale może znacząco obniżyć wzrost gospodarczy kraju. W połączeniu w wysokim zadłużeniem (będącym efektem inwestycji w organizację mundialu) uczyni to kraj szczególnie wrażliwym na dekoniunkturę na rynkach światowych.
Najbardziej pozytywny dla Maroka scenariusz zakłada, że władze kraju załagodzą konflikt z Senegalem, skłaniając go do wycofania skargi do Trybunału w Lozannie. Maroko ma na to kilka sposobów. Może obiecać większe inwestycje w Senegalu lub wykonać pewne symboliczne gesty. Może być to uznanie porażki w finałowym meczu, wypuszczenie przetrzymywanych Senegalczyków lub wydanie Senegalowi bardzo obecnie niepopularnego w swoim kraju Mackiego Salla. Osądzenie go i skazanie na korupcję stanowiłoby spektakl, który odwróciłby uwagę Senegalczyków od afery z finałem CAN.
Główne wnioski
- Decyzja komisji odwoławczej CAF bazuje na tym, że senegalscy piłkarze opuścili chwilowo boisko przed zakończeniem meczu. Abstrahuje ona jednak od przyczyn ich protestu, który był reakcją na działania federacji marokańskiej niezgodne z duchem fair play.
- Senegal będzie się odwoływać od decyzji CAF i zabiegać o wszczęcie międzynarodowego śledztwa antykorupcyjnego przeciw Maroku i federacji. Jego sojusznikiem w tej kwestii będzie wroga wobec Maroka Algieria. Nie można też wykluczyć bojkotu marokańskich towarów przez konsumentów w różnych krajach afrykańskich.
- Kontynuacja sporu o wynik finałowego meczu będzie negatywnie wpływać na międzynarodowy wizerunek Maroka, a w skrajnym przypadku może doprowadzić do odebrania mu prawa do organizacji Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2030 r. To z kolei będzie oznaczać dla Maroka ryzyko kryzysu gospodarczego.