Kategoria artykułu: Biznes

Rząd wraca do dużej reformy podatkowej. Na celowniku m.in. IP BOX, ryczałt i estoński CIT

– Automatyzm to najgorsza wada tego projektu. Rząd, zamiast walczyć z nieuczciwym opodatkowaniem, zmienia przepisy w sposób, który uderzy także w uczciwych przedsiębiorców – komentuje doradca podatkowy Bartosz Kubista. Powrót do prac nad dużą nowelą podatkową oznacza zmiany dla sporej grupy podatników: ryczałtowców, branży IT czy podmiotów powiązanych. Wyjaśniamy, co może się zmienić.

Działalność gospodarcza, księgowość, podatki, firma
Eksperci mówią wprost – nie chodzi tylko o uszczelnienie, zmiany wymuszą poważne decyzje biznesowe Fot. Gettyimages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie zmiany niesie za sobą duża reforma podatkowa, nad którą prace po kilku miesiącach wznowił rząd.
  2. Jaki cel przyświeca reformie: uszczelnianie, czy łatanie dziur w budżecie? Czy może jedno i drugie.
  3. Jak przedsiębiorcy przemodelują swoje biznesy? Czy ryczałt i estoński CIT przestaną się opłacać.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Już we wrześniu ubiegłego roku resort finansów zaproponował niemałą nowelizację ustaw podatkowych. Ta pierwotnie miała wejść w życie 1 stycznia 2026 r. Projekt jednak przepadł na nieco ponad pół roku, a wznowienie prac nad reformą przypomniało o kontrowersjach związanych ze zmianami. Eksperci mówią wprost – nie chodzi tylko o uszczelnienie, zmiany wymuszą poważne decyzje biznesowe.

Ministerstwo Finansów redefiniuje preferencje podatkowe. „Powinny być uzasadnione”

Nowela ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw (UD116) ma jeden cel: uszczelnianie. Tak wynika z uzasadnienia ustawy. Czytamy w nim, że „dochód ze zdarzeń o ekonomicznie tożsamym skutku jest opodatkowany według różnych zasad, przy jednoczesnym braku uzasadnienia dla tych różnic”. Prawo nie zabrania bowiem wprost tak opisanej „optymalizacji podatkowej”.

„Przyznawanie preferencji podatkowych i wprowadzanie specjalnych zasad opodatkowania jest rolą ustawodawcy. Preferencje te powinny być aksjologicznie uzasadnione” – wyjaśnia ustawodawca.

Nie ukrywa, że chodzi także o pieniądze. W ciągu najbliższej dekady budżet ma zyskać dodatkowe 7,3 mld zł dzięki uszczelnieniu. O jakich zmianach mowa? Jest ich łącznie ponad 30. Opisujemy te, które budzą najwięcej kontrowersji.

Informatycy będą musieli zatrudniać, by skorzystać z ulgi

Mowa o popularnej uldze IP Box, która umożliwia niższe opodatkowanie dochodów z praw własności intelektualnej podlegającej ochronie prawnej. Stawka zarabiania na własnym patencie, prawie autorskim do programu komputerowego czy aplikacji wynosi dzięki tej preferencji 5 proc. W nowelizacji przewidziano dodatkowe wymogi, które w praktyce mogą mocno uszczuplić grono beneficjentów korzystających z tej ulgi. Mowa głównie o specjalistach działających w branży IT, prowadzących zwykle własną działalność. W myśl nowych przepisów, by mogli oni skorzystać z ulgi, muszą najpierw zatrudnić co najmniej trzech pracowników.

– To zatrząśnie sektorem IT, który właśnie dzięki tej uldze stał się atrakcyjny pod względem podatkowym. W założeniu beneficjentami miały być duże podmioty prowadzące inwestycje w zakresie rozwoju technologii. Faktem jest, że zyskały osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Resort finansów sam jest jednak sobie winny. Interpretacje potwierdzają luźne podejście do tego, czym jest działalność badawczo-rozwojowa. Teraz rodzi się pytanie, czy to podatnicy powinni ponosić odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Zwłaszcza teraz. Rynek IT przestał być chłonny, czasy eldorado minęły wraz z postępem automatyzacji i rozwojem sztucznej inteligencji. Powinniśmy raczej wspierać innowacyjne rozwiązania, a nie rzucać ich twórcom podatkowe kłody pod nogi. Nie wiem, czy jest to dobry moment na takie zmiany – zastanawia się Bartosz Kubista, adwokat, doradca podatkowy, partner w kancelarii GLC.

Jaka przyszłość czeka ulgę IP Box? Zdaniem Piotra Juszczyka, głównego doradcy podatkowego w InFakcie, pozostanie ona marginalna.

– To istotna zmiana. Według danych za rozliczenie 2024 r. z ulgi IP Box skorzystało 7 152 podatników prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Dla 7 tys. przedsiębiorców nowe przepisy mogą oznaczać utratę prawa do preferencyjnej stawki 5 proc. – wyjaśnia nasz rozmówca.

Ponadto, dochody z kwalifikowanych praw własności intelektualnej wliczać się będą do daniny solidarnościowej. Innymi słowy, do podstawy obliczenia ekstra podatku (4 proc. powyżej miliona złotych) wliczać się będą ww. zarobki.

Darowizny w rodzinie z trzyletnim zamrożeniem

Projekt zakłada wydłużenie z sześciu miesięcy do trzech lat okresu, po którym osoba fizyczna może sprzedać bez podatku część majątku firmowego, który otrzymała w darowiźnie od najbliższej rodziny. W ustawie wyjaśniono, że często przedsiębiorcy, zanim sprzedadzą środek trwały z firmy, przekazują go rodzinie. Korzystają ze zwolnienia podatkowego w ramach tzw. zerowej grupy. Obdarowany czeka pół roku i sprzedaje daną rzecz dalej, ale już bez podatku.

Najczęściej taka sytuacja dotyczy samochodów poleasingowych, które wcześniej stanowiły majątek firmy.

– Praktyką jest wykup samochodu z leasingu i darowanie go osobie bliskiej np. dziecku. Obecnie, jeśli obdarowany sprzeda taki auto po sześciu miesiącach, nie zapłaci podatku. Jest to ogólna zasada. Wydłużenie okresu opodatkowania do trzech lat oraz objęcie nim także kolejnych darowizn powoduje, że takie działania przestaną być skutecznym sposobem na uniknięcie podatku – wyjaśnia Piotr Juszczyk.

Ulga mieszkaniowa także „zamrożona”

Jak wyjaśniono w ustawie, pierwotnym założeniem tej preferencji było wsparcie podatników w budowie czy remoncie mieszkania. Ulga (z przerwami) funkcjonuje w Polsce od lat 90. Wówczas jednak posiadanie więcej niż jednej nieruchomości i czynienie z jej obrotu inwestycji nie było powszechne.

Obecnie, jak czytamy „podatnicy nabywają coraz więcej mieszkań i realizują ulgę na cele mieszkaniowe jednocześnie w kilku mieszkaniach”. Taka preferencja pozwala na zwolnienie z 19 proc. PIT przy sprzedaży mieszkania, jeśli w ciągu trzech lat uzyskane środki przeznaczymy na remont, zakup czy budowę własnego, kolejnego mieszkania.

To uderzy w tych, którzy nadużywali ulgi, ale też w tych, którzy mają kilka nieruchomości (i to nie dlatego, że są flipperami na rynku).

– Obecnie przychód ze sprzedaży mieszkania może być obniżony o wydatki na cele mieszkaniowe. W praktyce pozwala to nawet wyzerować podatek pod warunkiem, że w ciągu trzech lat sfinansujemy te wydatki. W myśl nowelizacji podatnik nie skorzysta z ulgi, jeśli w ciągu ostatnich trzech lat już ją wykorzystał przy innym zbyciu nieruchomości. To uderzy w tych, którzy nadużywali ulgi, ale też w tych, którzy mają kilka nieruchomości (i to nie dlatego, że są flipperami na rynku). Zdarzają się przecież sytuacje, kiedy nieruchomości są częścią majątku rodzinnego, a w myśl nowego prawa ich sprzedaż będzie niekorzystna podatkowo, a przez to w zasadzie zamrożona na kolejne trzy lata – wyjaśnia Bartosz Kubista.

Cięcie preferencji dla spółek powiązanych

Nowelizacja wpłynie na biznesy tych, którzy świadczą pracę na rzecz spółek powiązanych. Tu jedną ze zmian jest uniemożliwienie im zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów wydatków traktowanych jako ukryta dywidenda. Dlaczego? Ustawodawca widzi potrzebę opodatkowania przepływów majątkowych między spółką a jej wspólnikami. Mowa o transakcjach „za których sprawą których dochodzi do dystrybucji wypracowanego przez spółkę zysku, niezależnie od formalnej kwalifikacji prawnej takiego transferu środków”. To przykład osób fizycznych opodatkowanych ryczałtem, które zamiast wypłacać klasyczną dywidendę, realizują świadczenia na rzecz spółki powiązanej. Zwykle mowa np. o usługach doradczych.

– Obecnie wspólnik spółki kapitałowej może fakturować tę spółkę za różne usługi, które świadczy w ramach wykonywanej działalności gospodarczej. Dla spółki, która korzysta z usług wspólnika, jest to koszt uzyskania przychodu. Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) może uznać taką transakcję jako mechanizm unikania opodatkowania. Wspólnik może być opodatkowany ryczałtem, fakturuje spółkę, opłaca podatek, a spółka odnotowuje koszty, dzięki którym obniża swoje zobowiązana podatkowe. Administracja skarbowa już obecnie podejrzliwie patrzy na usługi niematerialne takie jak doradztwo. Rząd traktuje ten problem jednak krótkowzrocznie. Dla części podatników będzie to próba uniknięcia opodatkowania. Planowane rozwiązania dotkliwie odczują też przedsiębiorcy, którymi nie kieruje chęć wyprowadzania zysku – mówi Bartosz Kubista.

Ponadto, w przypadku estońskiego CIT ustawodawca rozszerza definicję ukrytych zysków i wydatków związanych z działalnością. W praktyce oznacza to, że większość transakcji na linii spółka-podmiot powiązany, może podlegać opodatkowaniu jako ukryty zysk.

– Jeśli te zmiany wejdą w życie, zdecydowana większość podatników estońskiego CIT może już się szykować na zmianę tego modelu. Przestanie się on opłacać.  Jedyna pozytywna zmiana w estońskim CIT, polega na tym, że dla skuteczności wyboru tej formy opodatkowania nie będzie miał znaczenia podpis sprawozdania finansowego przez kierownika jednostki, jeśli pozostałe warunki formalne zostały spełnione – wyjaśnia Grzegorz Niebudek, adwokat i doradca podatkowy w LTCA.

„Ryczałt też straci na atrakcyjności”

Nowelizacja zakłada także zmiany, które mogą nie spodobać się ryczałtowcom. W myśl noweli przychody powyżej 100 tys. zł z usług (obecnie opodatkowane 8,5 proc. stawką) będą opodatkowane stawką 15 proc. Stanie się tak, jeżeli podatnik nie zatrudnia co najmniej jednego pracownika na pełny etat.

– Wprowadzenie stawki 15 proc. w określonych przypadkach oraz powiązanie jej z brakiem zatrudnienia lub relacjami z podmiotami powiązanymi oznacza, że ta forma opodatkowania przestaje być uniwersalnym rozwiązaniem dla usług. Świadcząc usługi opodatkowane stawką 8,5 proc. z działalność bez zatrudnienia, może oznaczać wyższe opodatkowania po przekroczeniu przychodu 100 tys. zł. W przypadku najmu dla podmiotu powiązanego, niezależnie, prywatnie czy w ramach działalności podatnik będzie musiał odprowadzać 15 proc. podatku po przekroczeniu 100 tys. zł przychodu – wyjaśnia Piotr Juszczyk z InFaktu.

„Skupmy się na nieuczciwych przedsiębiorcach”

Nasi rozmówcy pytani o ocenę zmian komentują, iż pod płaszczykiem uszczelniania podatków, resort szuka dodatkowych wpływów budżetowych. W istocie mowa o dodatkowych miliardach złotych, które mają łatać dziurę w finansach w kolejnych latach.

– Każda z tych zmian może stanowić zagrożenie dla podatników. I to nie tylko tych, którzy uchylają się od płacenia podatku, lecz także uczciwie prowadzą biznes. „Uszczelnianie” to w tym przypadku eufemizm. Mówimy o działaniach, które zwiększą wpływy fiskalne. W przeciwnym razie rząd walczyłby z oszustami, a nie zmieniał prawo dla wszystkich. Rykoszetem oberwą uczciwi podatnicy. Co więcej, już dziś mamy rozwiązania, które pozwoliłyby zwiększyć wpływy tam, gdzie pojawiają się oszustwa – mówi Bartosz Kubista.

Warto wiedzieć

Ponad 7 mld zł w 10 lat. O tyle więcej podatnicy dołożą do budżetu

·        W ustawie oszacowano, że samo uwzględnienie dochodów wykazywanych na potrzeby IP BOX w daninie solidarnościowej spowoduje wzrost dochodów budżetowych z tytułu tej daniny w 2028 r. o ok. 11 mln zł.

·        Ok. 415 mln zł w 2028 r. ma przynieść wprowadzenie warunku zatrudnienia przy IP BOX.

·        289 mln zł w 2028 r., a rok wcześniej dodatkowe 62 mln zł ma przynieść uszczelnienie w zakresie ryczałtu od dochodów spółek.

·        Zmiany w zakresie ulgi mieszkaniowej to w 2028 r. około 6 mln zł, w skali 10 lat szacuje się, że w budżecie przybędzie około 70 mln zł.

XYZ

Ekspert podał przykład klauzul ogólnych przeciwko unikaniu opodatkowania (GAAR). Organy podatkowe w razie podejrzenia, że podatnik tworzy dowolną sztuczną konstrukcję, by uniknąć podatków lub je zmniejszyć, mogą pozbawić go preferencji na mocy takiej klauzuli generalnej.

– Powinniśmy zwiększyć zastosowanie tej klauzuli, zamiast decydować się na nowe wrzutki do ustaw podatkowych, które dotyczą wszystkich przedsiębiorców. To nie jest właściwa droga, by walczyć z unikaniem opodatkowania. To droga do podwyższenia przychodów w budżecie. Automatyzm to najgorsza wada tego projektu – podsumowuje Bartosz Kubista.

Ustawa skończy się na wecie?

W ramach tzw. deklaracji toruńskiej przed wyborami prezydenckimi Karol Nawrocki obiecał, że nie przyłoży ręki do podwyżki podatków. Przedłożony mu do podpisu dokument zawiera punkt o treści: „Nie podpiszę żadnej ustawy, która podnosi Polakom istniejące podatki, składki i opłaty lub wprowadza nowe obciążenia fiskalne dla Polaków”. Do tej pory prezydent zawetował już ustawę zmieniającą wysokość akcyzy, podatku cukrowego czy uszczelniającą podatki w przypadku fundacji rodzinnych. Czy można zatem oczekiwać, że nowelizacja ustaw podatkowych podzieli los zawetowanych reform?

Oceniając kierunek zmian, można powiedzieć, że ustawodawca konsekwentnie zmierza do powiązania preferencji podatkowych z realną działalnością gospodarczą. Pytanie, czy nie idzie za daleko, jest zasadne. Szczególnie w kontekście małych firm, które mogą utracić dostęp do dotychczasowych preferencji mimo prowadzenia faktycznej działalności. A więc de facto te radykalne zmiany mogą wylać przysłowiowe dziecko z kąpielą. Jeżeli chodzi o proces legislacyjny, trudno dziś jednoznacznie przesądzić decyzję prezydenta. Biorąc pod uwagę jego negatywne podejście do podnoszenia podatków, scenariusz zawetowania ustawy jest realny – przewiduje Piotr Juszczyk.

Eksperci są zgodni, że jeśli ustawa wejdzie w życie, przedsiębiorcy będą musieli przemodelować swoje biznesy. Ryczałt czy estoński CIT mogą bowiem stać się nieopłacalną formą opodatkowania działalności.  

Ministerstwu Finansów przy tworzeniu przepisów przyświecały dwie myśli. Pierwsza to: obowiązujące prawo jest zbyt korzystne. Druga: fiskus zbyt często przegrywał przed sądem, stąd zmiana przepisów na mniej korzystne dla podatnika.

– Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2027 r. (i tu jedyny plus za wczesną publikację projektu). Gdyby jednak traktować na poważnie deklarację Prezydenta RP, to powinien tę ustawę zawetować. Jeśli te zmiany wejdą w życie, podatnicy rozliczający się w ramach IP BOX, ryczałtu lub estońskiego CIT, będą musieli przemyśleć sposób opodatkowania swojego biznesu. Ministerstwu Finansów przy tworzeniu przepisów przyświecały dwie myśli. Pierwsza to: obowiązujące prawo jest zbyt korzystne. Druga: fiskus zbyt często przegrywał przed sądem, stąd zmiana przepisów na mniej korzystne dla podatnika – ocenia z kolei Grzegorz Niebudek.

Główne wnioski

  1. Nowe przepisy odchodzą od szeroko dostępnych ulg na rzecz modelu, w którym preferencje są uzależnione od „realnej działalności” (np. faktu zatrudnienia pracowników). Resort finansów zaznacza, że celem jest walka z sytuacjami, w których „dochód ze zdarzeń o ekonomicznie tożsamym skutku jest opodatkowany według różnych zasad, przy jednoczesnym braku uzasadnienia dla tych różnic”.
  2. Małe i jednoosobowe działalności mogą stracić na pozbawieniu ich preferencji podatkowych. Mowa tu głównie o specjalistach z branży IT, którzy dotąd korzystali z ulgi IP BOX, czy przedsiębiorcach świadczących usługi na rzecz powiązanych spółek.
  3. Pozbawienie biznesu – zdaniem resortu finansów – nieuzasadnionych preferencji, odczytywane jest przez ekspertów jako pośrednia podwyżka podatków. Pod znakiem zapytania pozostaje przyszła decyzja prezydenta ws. reformy. Karol Nawrocki zadeklarował bowiem, że nie dopuści do zwiększenia obciążeń fiskalnych dla biznesu.