Arcybiskup Sarah Mullally. Niezwykła historia pierwszej kobiety na czele Kościoła Anglii
Od naczelnej pielęgniarki kraju do pierwszej kobiety na tronie arcybiskupów Canterbury. Historyczny ingres nowej zwierzchniczki Kościoła Anglii przerywa 1400 lat męskiej dominacji. Ale Sarah Mullally nie ma zbyt wiele czasu na świętowanie: staje na czele instytucji głęboko podzielonej, mierzącej się z buntem konserwatystów i wstrząśniętej tuszowaniem wieloletnich nadużyć seksualnych wobec małoletnich.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak rozwijała się zaskakująca kariera arcybiskup Mullally, także poza strukturami kościelnymi.
- Dlaczego jej historyczny awans nominacja wywołuje tak zaciekły opór konserwatywnego skrzydła i grozi rozłamem wewnątrz globalnej Wspólnoty Anglikańskiej.
- Jak nowa zwierzchniczka zamierza poradzić sobie z potężnym kryzysem zaufania po skandalu związanym z wieloletnim tuszowaniem nadużyć wobec małoletnich.
25 marca 2026 roku w murach historycznej katedry w Canterbury odbył się uroczysty ingres Sarah Mullally. W ten sposób oficjalnie rozpoczęła posługę jako pierwsza kobieta-arcybiskup w historii Kościoła Anglii. Zostając 106. zwierzchnikiem tej historycznej stolicy biskupiej, Mullally wpisała się w linię sukcesji sięgającą misji św. Augustyna z 597 roku. Świadkami tego przełomowego wydarzenia było ponad dwa tysiące osób, które szczelnie wypełniły mury świątyni. Ranga gości podkreślała wagę ceremonii: króla Karola III, Najwyższego Zwierzchnika Kościoła Anglii, reprezentowali książę i księżna Walii, a władze państwowe sam premier Keir Starmer. Na katedralnych ławach zasiedli jednak nie tylko polityczni dygnitarze, kościelni hierarchowie i wysłannicy innych religii, ale także dawni współpracownicy nowej arcybiskup ze służby zdrowia oraz młodzież szkolna.
W sensie stricte formalnym Mullally sprawuje swój urząd już od stycznia, a więc od momentu, gdy jej wybór przez Królewską Komisję ds. Nominacji zyskał oficjalną aprobatę monarchy. Jednak to właśnie ta ceremonia, nosząca historyczne miano intronizacji, stanowiła faktyczny, publiczny początek jej posługi. To w tej chwili symbolicznie przejęła odpowiedzialność nie tylko za Canterbury, ale i za całą globalną Wspólnotę Anglikańską.
Ceremonia pełna gestów i symboliki
Samą liturgię zaplanowano tak, by niosła ze sobą jasne, podwójne przesłanie. Z jednej strony podkreślała wielowiekową tradycję Canterbury, z drugiej wyraźnie przypominała, że anglikanizm dawno przestał być domeną wyłącznie Anglików. Zgodnie z prastarym obyczajem przed wejściem do świątyni Mullally trzykrotnie uderzyła w Wielkie Zachodnie Wrota. Kiedy te się otwarły, jako pierwsi powitali ją uczniowie z John Wallis Church of England Academy.
Kolejne akty tej ceremonii stanowiły już czysty, precyzyjnie wyreżyserowany teatr symboli. Najpierw wprowadzono ją na katedralny tron, co przypieczętowało jej władzę jako biskupa Canterbury. Dopiero w dalszej kolejności zasiadła na XIII-wiecznym Tronie św. Augustyna. To właśnie ten drugi gest zaznaczył znacznie szerszy horyzont jej posługi: rolę Prymasa Całej Anglii i zwornika jedności dla globalnej Wspólnoty Anglikańskiej. Sam moment złożenia oficjalnej przysięgi również łączył historię ze współczesnością. Mullally złożyła ją na nowożytną Biblię św. Jana (St John’s Bible). Z historycznego ewangeliarza św. Augustyna trzeba było zrezygnować. Starożytny wolumin jest już bowiem zbyt wątły, by można było ryzykować jego uszkodzenie podczas tego typu wydarzeń.
Delegacje z różnych stron świata
Samo nabożeństwo z założenia również miało charakter międzynarodowy. Modlitwę Kyrie odśpiewano w języku urdu, jedną z intencji odmówiono w zambijskim języku bemba, a Ewangelię odczytano po hiszpańsku. O stronę muzyczną zadbał z kolei chór African Choir of Norfolk. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele co najmniej 32 prowincji anglikańskich, w tym pięć członkiń tzw. „Africa Six”, a więc pionierek wśród afrykańskich kobiet na stanowiskach biskupich. Nie zabrakło delegacji ze Stolicy Apostolskiej, Patriarchatu Ekumenicznego i Koptyjskiego Kościoła Prawosławnego. Czytanie ze Starego Testamentu przypadło w udziale nowemu rzymskokatolickiemu arcybiskupowi Westminsteru Richardowi Mothowi. Nawet użyte w trakcie ceremonii przedmioty niosły ze sobą wymowną symbolikę. Zapięcie kapy nowej arcybiskup wykonano z klamry jej dawnego paska z czasów, gdy pracowała jako pielęgniarka w brytyjskiej publicznej służbie zdrowia. Na palcu nosiła natomiast pierścień duszpasterski, który w 1966 roku papież Paweł VI podarował ówczesnemu arcybiskupowi Canterbury Michaelowi Ramseyowi.
Pierwsza wśród równych
Ta starannie przemyślana choreografia miała swoje głębokie uzasadnienie, Wspólnota Anglikańska nie jest bowiem scentralizowaną, globalną instytucją. Jak wskazują oficjalne statystyki, to wielka rodzina 42 w pełni autonomicznych kościołów członkowskich oraz pięciu obszarów pozaprowincjonalnych, które funkcjonują w ponad 165 krajach. Według szacunków agencji AP zrzeszają one łącznie około 100 milionów wiernych. W tej złożonej strukturze arcybiskup Canterbury stanowi jedno z czterech „Narzędzi Jedności” (ang. Instruments of Communion). Ujmując to w kategoriach anglikańskich, pełni on rolę „ośrodka jedności” oraz „pierwszego wśród równych” (primus inter pares), nie zaś suwerennego władcy na wzór papieża. Różnicę tę trafnie podsumowała przed uroczystością agencja Reuters, zauważając, że autorytet arcybiskupa opiera się przede wszystkim na sile perswazji. Dla porównania: katolickie prawo kanoniczne przyznaje Biskupowi Rzymu władzę „najwyższą, pełną, bezpośrednią i powszechną”.
Już pierwsze kazanie Mullally dowiodło, że postrzega ona swój urząd w kategoriach głęboko relacyjnych. Wygłaszając homilię w święto Zwiastowania Pańskiego, odwołała się do słów Maryi: „Oto ja”, prosząc w modlitwie o „zwycięstwo pokoju” na Bliskim Wschodzie, w Ukrainie, Sudanie oraz Mjanmie. Nowa arcybiskup nie unikała jednak najtrudniejszych tematów. Zmierzyła się z kryzysem, który kładzie się cieniem na Kościele Anglii od czasu dymisji jej poprzednika Justina Welby'ego w 2024 roku, wprost przyznając, że błędy, zaniechania i zaniedbania wspólnot chrześcijańskich stały się źródłem ogromnego cierpienia. Wyraźnie zaznaczyła, że w kwestiach ochrony małoletnich i bezbronnych instytucja ta musi bezwzględnie kierować się „prawdą, współczuciem, sprawiedliwością i działaniem”. Na koniec zaapelowała o daleko idącą otwartość: o Kościół służący całemu społeczeństwu, gotowy do współpracy zarówno z przedstawicielami innych wyznań, jak i z osobami niewierzącymi.
Wybitna także w poprzednim życiu
Dla osób, którzy znają ją wyłącznie w szatach liturgicznych, droga Sarah Mullally do Canterbury może stanowić pewne zaskoczenie, gdyż ma ona głęboko świeckie korzenie. Urodzona w Woking w 1962 roku, wiarę chrześcijańską przyjęła dopiero jako szesnastolatka. Z jej oficjalnej biografii dowiadujemy się, że przed przyjęciem święceń kształciła się w South Bank Polytechnic oraz w katolickim Heythrop College. Wcześniej jednak zrobiła imponującą karierę w ochronie zdrowia. Specjalizowała się w pielęgniarstwie onkologicznym, pełniła funkcję siostry oddziałowej, a następnie dyrektorki ds. pielęgniarstwa. W 1999 roku, mając zaledwie 37 lat, przeszła do historii jako najmłodsza w dziejach naczelna pielęgniarka Anglii. Cennego kontekstu społecznego dostarcza tu relacja australijskiego nadawcy publicznego ABC, przywołująca ustalenia historyka i biografa nowej arcybiskup Andrew Atherstone'a. Wskazuje on na jej zupełnie „zwyczajne” dorastanie w nieszczególnie religijnym domu: ojciec pracował jako inżynier elektryk, a matka była fryzjerką na londyńskim West Endzie.
Jej droga do posługi kapłańskiej rozpoczęła się jeszcze w czasach pracy w administracji państwowej. Do przyjęcia święceń przygotowywała się, pełniąc jednocześnie obowiązki naczelnej pielęgniarki kraju. Wyświęcono ją w 2001 roku, a trzy lata później ostatecznie opuściła Whitehall, siedzibę brytyjskiego rządu. Krok ten po latach określiła mianem najważniejszej decyzji w swoim życiu. W 2015 roku została zaledwie czwartą kobietą w historii Kościoła Anglii mianowaną na stanowisko biskupa, obejmując posługę w diecezji Crediton. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w roku 2018, gdy pokonała kolejną barierę, stając się pierwszą kobietą na prestiżowej stolicy biskupiej w Londynie. Jak wynika z jej oficjalnej biografii, w tym okresie zasiadła w komitecie ds. ochrony małoletnich, a jako członkini Izby Lordów otwarcie mówiła o swoich zmaganiach z dysleksją.
Marsz uświęconym szlakiem
W tygodniu poprzedzającym uroczystości w Canterbury Mullally dopisała do swojej biografii jeszcze jeden symboliczny rozdział. Odbyła sześciodniową pieszą pielgrzymkę, pokonując około 87 mil (140 kilometrów) z londyńskiej katedry św. Pawła do Canterbury. Jest to pierwszy w czasach nowożytnych przypadek, by arcybiskup zdecydował się na taką wędrówkę tuż przed objęciem urzędu. Trasa wiodła szlakami Thames Path, Via Britannica i Augustine Camino, obejmując postoje w szkołach, opactwach oraz sanktuariach związanych z tradycją św. Tomasza Becketa. Jak odnotowała agencja Reuters, szlak ten ma szczególne znaczenie zarówno dla anglikanów, jak i angielskich katolików. Choć podczas swojego kazania nowa arcybiskup z uśmiechem wspominała o obolałych stopach, ten niezwykły marsz miał pokazać jej wizję przywództwa: odrzucającą instytucjonalny triumfalizm na rzecz gotowości do wspólnej drogi z wiernymi.
Twardogłowi jej nie uznają
Najbardziej zaciekły sprzeciw wobec nominacji Mullally płynie ze strony konserwatywnych środowisk anglikańskich, skupionych w dużej mierze (choć nie wyłącznie) na Globalnym Południu. Główną siłą napędową tego oporu jest GAFCON (Global Anglican Future Conference), konserwatywny sojusz, który wcześniej już odrzucił zwierzchnictwo poprzedniego arcybiskupa Justina Welby'ego, gdy Kościół Anglii zaczął skłaniać się ku udzielaniu błogosławieństw parom jednopłciowym. W marcu organizacja ta powołała własną radę, rzucając bezpośrednio wyzwanie autorytetowi Canterbury. W oficjalnym oświadczeniu wydanym po wyborze Mullally przedstawiciele GAFCON ocenili, że decyzja ta oznacza „porzucenie” globalnej wspólnoty wiernych, a Canterbury „zrzekło się mandatu do sprawowania przywództwa”. Fakt, że część wpływowych konserwatystów zbojkotowała uroczystość intronizacji, jest wyraźnym sygnałem, że wewnątrz Wspólnoty Anglikańskiej mamy do czynienia z realnym pęknięciem, a nie tylko sporem dogmatycznym.
Drugim poważnym źródłem napięć pozostaje kwestia ludzkiej seksualności. W latach 2020–2023, pełniąc posługę biskupa Londynu, Mullally stanęła na czele kościelnego procesu „Living in Love and Faith” (Życie w miłości i wierze), inicjatywy mającej na celu zgłębienie dylematów związanych z tożsamością i relacjami. Działania te zaowocowały ostatecznie publikacją „Prayers of Love and Faith” (Modlitw miłości i wiary), czyli zbioru tekstów liturgicznych zezwalających na publiczne błogosławienie par jednopłciowych. Choć hierarchia kościelna nieustannie zaznacza, że krok ten nie oznacza zmiany formalnej doktryny o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny, środowiska konserwatywne traktują to rozróżnienie jako de facto doktrynalne ustępstwo. Przedstawiciele GAFCON wprost zarzucają Mullally promowanie „rewizjonistycznego” podejścia do moralności seksualnej. Z kolei watykański dziennik „L’Osservatore Romano” podsumowuje jej stanowisko w chłodniejszym, bardziej analitycznym tonie. Zauważając, że nowa arcybiskup poparła błogosławieństwa dla par jednopłciowych, ale sprzeciwiła się oficjalnej redefinicji instytucji małżeństwa.
Trudne, podwójne zadanie
Pełnego obrazu wyzwań, z jakimi musi zmierzyć się nowa zwierzchniczka Kościoła Anglii, nie sposób jednak zrozumieć bez uwzględnienia głębokiego kryzysu związanego z ochroną małoletnich. Sarah Mullally przejmuje stery po Justinie Welbym, który ustąpił po publikacji głośnego Raportu Makina (Makin Review). Wziął na siebie „osobistą i instytucjonalną odpowiedzialność” za rażące zaniedbania. Dokument ten bezlitośnie obnażył systemowe błędy w reakcji Kościoła Anglii na nadużycia, których latami dopuszczał się nieżyjący już wychowawca i świecki kaznodzieja John Smyth. Decyzja władz kościelnych o pełnym ujawnieniu treści raportu, a także fakt, że Mullally w swoim pierwszym kazaniu oddała głos przede wszystkim ofiarom i ocalałym, świadczą o powadze sytuacji. Staje ona przed niezwykle trudnym, podwójnym zadaniem. Z jednej strony musi uchronić przed rozpadem wspólnotę podzieloną w kwestiach seksualności, interpretacji Pisma Świętego i przywództwa w Kościele. Z drugiej zaś mozolnie odbudowywać zaufanie do instytucji, której moralna wiarygodność została poważnie nadszarpnięta przez skandale i wieloletnią bezkarność sprawców.
Główne wnioski
- Sarah Mullally to pierwsza kobieta-arcybiskup Canterbury. Przełamuje 1400 lat tradycji, wnosząc na ten urząd unikalne perspektywy ze swojej wcześniejszej, wieloletniej kariery w świeckiej służbie zdrowia i stawiając na przywództwo służebne oraz relacyjne.
- Jej otwarte podejście do udzielania błogosławieństw parom jednopłciowym wywołało radykalny sprzeciw i bojkot ze strony konserwatywnego skrzydła globalnej Wspólnoty Anglikańskiej (szczególnie GAFCON). Nowa zwierzchniczka musi zmierzyć się z realną groźbą trwałego rozłamu w Kościele.
- Mullally przejmuje stery w momencie kryzysowym tej instytucji. Jej najtrudniejszym zadaniem będzie rozliczenie przeszłości i odbudowa moralnej wiarygodności Kościoła po wstrząsających skandalach związanych z tuszowaniem nadużyć, które doprowadziły do dymisji jej poprzednika.