Zastrzyk pieniędzy dla wojskowego zakładu. Inwestycje, wzrost zatrudnienia i ważna produkcja
Duże środki finansowe popłyną do Wojskowych Zakładów Elektronicznych w podwarszawskiej Zielonce. Dla polskiego przemysłu zbrojeniowego i wojsk rakietowych to bardzo dobra wiadomość. Ale także dla przedsiębiorców.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co zawiera umowa podpisana w poniedziałek w podwarszawskiej Zielonce.
- W jaki sposób przełoży się na wzmocnienie możliwości obronnych Wojska Polskiego.
- Czy w produkcji i dostawach komponentów do pocisków może się odnaleźć także sektor prywatny.
130 mln zł dostaną Wojskowe Zakłady Elektroniczne (WZE) w Zielonce pod Warszawą. Sfinansują budowę Centrum Serwisowo-Produkcyjnego pocisków rakietowych CAMM-ER. Powstanie także hala produkcyjna. Z pocisków tych korzystać mają dwa ważne obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.
– Polska stanie się krajem, który będzie miał najnowocześniejszą w Europie tarczę antyrakietową ze zdolnością do zwalczania systemów bezzałogowych, rakiet manewrujących, śmigłowców, samolotów – podkreślił wiceszef MON, Cezary Tomczyk, podczas podpisania umowy.
Inwestycja w WZE umożliwi produkcję, montaż i dostawę przeciwlotniczych pocisków rakietowych CAMM-ER. Hala produkcyjna będzie służyła nowej organizacji procesów produkcyjnych, związanych z pracami nad kabinami dowodzenia do systemów obrony powietrznej.
Cel: pociski do Narwi i Pilicy+
Pociski z Zielonki będą zintegrowane z ważnymi systemami: Narwią i Pilicą+. Narew to system obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Zasięg używanych w nim pocisków CAMM-ER to ok. 45 km. Mają chronić polskie niebo przed wrogimi samolotami, śmigłowcami, dronami i niektórymi pociskami.
System będzie mocno spolonizowany: oparty na ciągnikach siodłowych Jelcz, polskich radarach (Bystra i Sajna). Polskie firmy wezmą też udział w tworzeniu niektórych podsystemów. Wreszcie – polonizacja pocisków. Początkowo produkowane będą w Wielkiej Brytanii (fabryka w Bolton), docelowo – w Polsce. Inwestycja w WZE to pierwszy etap dalszej polonizacji Narwi.
Wiceminister Tomczyk zaznaczył, że inwestycja to pierwszy przykład, „kiedy od samego początku do samego końca w perspektywie kolejnych lat zdolność wyprodukowania całego pocisku rakietowego będzie właśnie w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej i m.in. tutaj w Wojskowych Zakładach Elektronicznych w Zielonce”.
CAMM-y trafią również do Pilicy+, czyli systemu bardzo krótkiego zasięgu, przeznaczonego do punktowej obrony. Np. zakładów i fabryk. To system w dużej części polskiej produkcji, powstający głównie siłami PGZ. Wreszcie, CAMM-y trafią również na polskie fregaty z programu Miecznik.
Horyzont inwestycyjny: trzy lata
Jak powiedział prezes WZE, Damian Gorzelany, horyzont inwestycji to trzy lata. W takim czasie mają powstać nowe budynki, hale i zaplecze techniczne. Za certyfikację zaplecza logistyczno-produkcyjnego i technologicznego będą odpowiadać Brytyjczycy.
– Mówimy praktycznie o transferze produkcji całości pocisków. Nie chodzi o sam montaż, integrację, czy dostarczenie do sił zbrojnych, ale budowę w ramach PGZ centrów kompetencyjnych w zakresie elementów i podzespołów samego pocisku: silnika marszowego czy optoelektroniki – wskazywał prezes WZE.
Będzie to odpowiednik brytyjskich zakładów MBDA w brytyjskim Bolton. A celem, jak podkreślił Damian Gorzelany, jest uniezależnienie nas od brytyjskiego partnera. Prezes mówił też o wyzwaniach, choćby takich, jak znalezienie niezbędnej liczby inżynierów, techników czy elektroników do rozpoczęcia produkcji.
– Uważam, że takie osoby w kraju są, wystarczy po nie sięgnąć, zaproponować dobre warunki. Jest bardzo wielu pasjonatów, którzy chcą wejść w branżę defence – mówił prezes WZE.
Zapowiedział również, że w minionym roku zakłady zatrudniły 50 osób, a na przestrzeni trzech lat firma może zatrudnić 50 kolejnych: techników, inżynierów, elektromonterów.
Szansa dla prywatnych przedsiębiorców
Jest jeszcze jedna kwestia. Warszawa i okalające ją powiaty (tworzące tzw. obwarzanek warszawski) to wiele prywatnych firm z branży wojskowej – choćby sztandarowa Grupa WB z Ożarowa Mazowieckiego. Nie można więc nie zapytać o współpracę na linii państwowego giganta (WZE są częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej) z biznesem prywatnym.
– W WZE od zawsze współpracujemy z prywatnym biznesem. Poruszamy się w ramach otoczenia kosztowo-biznesowego, poszukujemy odpowiednich dostawców, z wyrobami o odpowiedniej jakości. W naszej bazie ARP mamy ponad 4 tys. dostawców, więc współpraca jest – mówił Damian Gorzelany.
Wskazywał, że jego firma ma w przyszłości produkować podzespoły do pocisków CAMM-ER. Początkowo będzie jednak integratorem podzespołów dostarczonych od kontrahenta zagranicznego, by z czasem, po nabyciu odpowiednich umiejętności i rozbudowie, z czasem wejść w dalsze łańcuchy dostaw MBDA.
Kolejnym zakładem, który podpisze umowę dotyczącą współtworzenia pocisków CAMM będzie MESKO ze Skarżyska-Kamiennej.
A warto pamiętać, że zamówienia na pociski CAMM mogą wzrosnąć w Europie. Zbrojącej się i kupującej uzbrojenie na potęgę. Dla WZE inwestycja ta może być zatem wygraną na loterii. Oby zakłady nie zmarnowały tej szansy.
Główne wnioski
- Wojskowe Zakłady Elektroniczne dostaną duże pieniądze na rozbudowę istotnych zdolności i inwestycje. Do zakładów trafi 130 mln zł na budowę nowych hal, części zakładów i infrastruktury.
- Prezes WZE, Damian Gorzelany, mówi, że zakłady mają przejść od etapu integratora pocisków, do wytwórcy technologii. Pociski CAMM i CAMM-ER trafią do wyrzutni systemów Newr, Pilica+ i na fregaty Miecznik. Na razie będą w Polsce składane, jednak celem jest uniezależnienie się od brytyjskiego dostawcy.
- Po WZE kolejnym zakładem, który podpisze umowę dotyczącą współtworzenia pocisków CAMM będzie MESKO ze Skarżyska-Kamiennej.

