Z życia czeskich milionerów – Křetínský się tłumaczy, Babiš dostaje po kieszeni
Brytyjska Izba Gmin wzięła pod lupę należącą do czeskiego biznesmena Daniela Křetínskiego spółkę Royal Mail. Powodem są miliony opóźnionych i zagubionych przesyłek. Posłowie z rezerwą podeszli do wyjaśnień przedsiębiorcy oraz jego apeli o zmianę przestarzałych regulacji. Problemy biznesowe dotykają również innego czeskiego milionera – premiera Andreja Babiša, którego Agrofert mierzy się z kryzysem na rynku nawozów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jak Daniel Křetínský tłumaczy brytyjskim parlamentarzystom obecne problemy Royal Mail.
- Na czym polega powszechna usługa pocztowa (USO) i dlaczego budzi kontrowersje.
- Jak kryzys na rynku gazu i nawozów wpływa na działalność należącego do Andreja Babiša Agrofertu.
Niespełna półtora roku po przejęciu Royal Mail przez Daniela Křetínskiego skala opóźnień i liczba zagubionych listów stały się na tyle duże, że sprawą zajęła się Izba Gmin. Liam Byrne, szef parlamentarnej komisji ds. biznesu, szacuje, że tylko w tym roku nawet 220 mln przesyłek może nie zostać dostarczonych na czas. Poczta była już wielokrotnie karana przez brytyjski urząd regulacyjny sektora komunikacji – Ofcom. Nic więc dziwnego, że czeski przedsiębiorca oraz Alistair Cochrane, prezes Royal Mail, musieli tłumaczyć się przed posłami.
„Jest mi bardzo przykro z powodu każdego listu, który dociera do adresata z opóźnieniem” – przepraszał Daniel Křetínský. „Sytuacja nie jest może idealna, ale nie ma też katastrofy” – próbował się tłumaczyć szef Royal Mail. Obaj jednak stanowczo zaprzeczali, by poziom usług brytyjskiej poczty obniżył się w wyniku przejęcia jej przez czeskiego biznesmena.
Sześć razy w tygodniu
Ich zdaniem głównym powodem obecnych problemów nie jest złe zarządzanie, lecz przestarzałe regulacje. Royal Mail działa bowiem w oparciu o tzw. universal service obligation (USO). Oznacza to obowiązek dostarczania listów pod każdy adres w kraju sześć dni w tygodniu, często już następnego dnia roboczego po nadaniu przesyłki.
Czeski milioner uważa, że to rozwiązanie jest dziś anachroniczne i że Wielka Brytania stanowi pod tym względem wyjątek w Europie. Inne kraje odchodzą od tego typu gwarancji, podczas gdy Royal Mail nadal musi je realizować, utrzymując jednocześnie relatywnie niskie ceny usług. Według niego taki model jest trudny do utrzymania w dłuższej perspektywie.
Daniel Křetínský, będący szefem rady dyrektorów Royal Mail, uważa, że w realiach dominacji gospodarki cyfrowej stare przepisy należy pilnie zmienić. Dopóki to nie nastąpi, nie może obiecać poprawy sytuacji. Jednocześnie zaznacza, że ponad 500-letnia instytucja ma przed sobą dobre perspektywy, a kluczową rolę odegra rozwój segmentu paczek, który ma finansować utrzymanie coraz mniej rentownych usług listowych.
Wyrównanie warunków gry
Daniel Křetínský podkreślił również, że brytyjska poczta zatrudnia pracowników etatowych, podczas gdy konkurenci korzystają z kurierów kontraktowych. To drugie rozwiązanie jest nawet dwukrotnie tańsze. Czeski przedsiębiorca zaapelował więc do członków Izby Gmin o wprowadzenie zmian, które „wyrównają warunki gry”.
Parlamentarzyści bardzo nieprzychylnie podeszli jednak do tych postulatów. Wystąpienie Daniela Křetínskiego zostało przyjęte chłodno, a odwoływanie się do rozwiązań przyjętych w innych krajach uznano za nieadekwatne. Można więc przypuszczać, że Royal Mail pod wodzą czeskiego miliardera jeszcze nieraz będzie musiała mierzyć się z krytyką brytyjskich parlamentarzystów.
Gaz drożeje na potęgę
Z biznesowymi kłopotami boryka się również inny czeski milioner i polityk w jednej osobie. Chodzi o premiera Andreja Babiša i kontrolowany pośrednio (poprzez fundusz powierniczy RSVP) holding Agrofert. Składająca się z ponad 200 podmiotów grupa jest m.in. producentem nawozów. Ponieważ ponad 80 proc. kosztów tego typu produkcji stanowi cena gazu ziemnego, obecny kryzys na Bliskim Wschodzie bardzo mocno odbija się na kondycji Agrofertu.
Warto wiedzieć
Kto jest kim?
Daniel Křetínský, to numer dwa na liście 100 najbogatszych Czechów magazynu „Forbes” z 2025 r. Wartość jego majątku szacowana jest na 284 mld koron, czyli 49,6 mln zł.
Andrej Babiš zajmuje w tym spisie siódmą pozycję. Jego stan posiadania oszacowano na 81 mld koron, czyli 14,1 mld zł.
Chemiczne spółki holdingu zostały już zmuszone do ograniczenia produkcji amoniaku do technicznego minimum. Produkcja nawozów opiera się obecnie przede wszystkim na zgromadzonych wcześniej zapasach.

„Nie uwzględniliśmy jeszcze w pełni wzrostu cen surowców w cenach nawozów. Uważnie monitorujemy rozwój sytuacji; ceny gazu ziemnego są bardzo zmienne i nie możemy wykluczyć dalszego wzrostu cen nawozów mineralnych” – powiedział cytowany przez dziennik "e15" rzecznik holdingu Pavel Heřmanský.
Rolnicy już kupili nawozy
TradingEconomics.com informuje, że światowe ceny nawozów azotowych wzrosły już o jedną trzecią, a tona kosztuje ponad 600 dolarów.
Sytuację Agrofertu pogarsza fakt, że aż 85 proc. jego klientów zaopatrzyło się już w nawozy na ten sezon. Droższy produkt kupią więc jedynie spóźnieni odbiorcy. Pozostali rolnicy mogą wstrzymać się z zakupami co najmniej do jesieni, jeśli nie dłużej. Do tego czasu sytuacja na rynku może się już ustabilizować i będzie można kupić tańsze nawozy. Te droższe, które zjeżdżają z taśm produktywnych, teraz sprzedawcy będą musieli więc przeceniać.
Skala problemów obu milionerów jest różna. Jednak zarówno przypadek Daniela Křetínskiego jak i Andreja Babiša pokazują, że fortuny wcale nie chronią przed konsekwencjami zmian na rynku.
Główne wnioski
- Royal Mail ma kłopot z terminowym dostarczaniem przesyłek. Daniel Křetínský, właściciel brytyjskiej poczty, uważa, że jej problemy wynikają przede wszystkim z przestarzałego modelu regulacyjnego. Narzuca on obowiązki, które nie pasują do obecnych czasów. Dlatego chce, aby dostosować prawo do nowych realiów rynku.
- Parlamentarzyści krzywo patrzą na propozycje czeskiego biznesmena. Daniel Křetínský musiał się tłumaczyć z problemów poczty przed komisją Izby Gmin. Posłowie nie przyjęli jednak jego wyjaśnień ze zrozumieniem. To wróży kolejne kłopoty dla Royal Mail.
- Kryzys na Bliskim Wschodzie uderza w europejski przemysł chemiczny. Jednym z poszkodowanych koncernów jest Agrofert. Należąca do czeskiego premiera i milionera Andreja Babiša grupa musiała radykalnie ograniczyć produkcję. Wysokie koszty mogą jeszcze przez dłuższy czas wpływać na kondycję chemicznej części Agrofertu.