Kategoria artykułu: Społeczeństwo

Dwoje Polaków zatrzymanych za podpalenie w Czechach. ABW w akcji

Dwoje obywateli Polski zostało zatrzymanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Łączy się to ze sprawą niedawnego podpalenia fabryki dronów w Czechach. Sprawa jest rozwojowa.

Funkcjonariusze ABW na ćwiczenia w Polańczyku
Polacy mieli, jak wynika z komunikatu ABW, pomóc przy podpaleniu hali produkcyjnej w Czechach. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Co zrobiła dwójka Polaków, zatrzymanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
  2. Jak do zdarzenia podchodzą służby specjalne i czy powinniśmy mieć powód do obaw.
  3. Do jakich podobnych zdarzeń (w tym z udziałem Polaków) doszło na przestrzeni ostatnich lat w Europie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) poinformowała o zatrzymaniu dwojga obywateli Polski. Mieli oni, jak wynika z komunikatu ABW, pomóc przy podpaleniu hali produkcyjnej w Czechach. Do pożaru doszło 20 marca, a podpalona została hala czeskiego przedsiębiorstwa, współpracującego z izraelskim gigantem zbrojeniowym – Elbit Systems.

Młodzi Polacy (23-latka i 22-latek) zostali zatrzymani na Mazowszu. Z komunikatu wynika, że oboje zatrzymani usłyszeli zarzuty działania o charakterze terrorystycznym. Czyny opisane w zarzutach są zagrożone karą do 15 lat więzienia. A polska prokuratura współpracuje z prokuraturą czeską.

„Do dokonania czynu przyznała się organizacja o charakterze ekstremistycznym The Earthquake Faction, wskazując na motywację ideologiczną oraz cel polegający na oddziaływaniu na aktywność państw i podmiotów gospodarczych współpracujących z przemysłem zbrojeniowym Izraela” – czytamy w komunikacie ABW.

Prokuratura dodała informację o „lewicowym charakterze” organizacji. Czy to zdarzenie budzi szczególny niepokój w służbach? Według rozmówcy XYZ związanego ze służbami – niekoniecznie. Kluczowa będzie odpowiedź na pytanie, kto stał za finansowaniem zdarzenia.

Poczuć się jak Baader-Meinhof

Podpułkownik Arkadiusz Olejniczak, psycholog i emerytowany oficer polskiego wywiadu, podkreśla, że nie była to sytuacja jak z czeskich Vrbětic. 12 lat temu oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego wysadzili tam skład amunicji należący do prywatnej firmy. Wtedy jednak zginęły dwie osoby. A Czesi wydalili 18 rosyjskich dyplomatów. W tym przypadku, jak wskazuje Arkadiusz Olejniczak, należałoby raczej mówić o terrorze kryminalnym.

– Moim zdaniem ta dwójka to są tzw. słupy, odpowiednio sprowokowane. Pewnie niebawem się okaże, że znowu Rosjanie pod fałszywą flagą podpuścili dzieciarnię przez Telegrama. Dzieciaki, które łatwo podjudzić, żeby się poczuły jak reaktywacja Baader-Meinhof. Choć należy pamiętać, że polskie organizacje lewicowe są bardzo propalestyńskie i antyizraelskie – wskazuje oficer.

Przypomina także, że z komunikatów ABW i prokuratury nie wynika, by to Polacy podpalili halę. Mowa jest o „udzieleniu pomocy”, co sugeruje np. ukrywanie sprawców, dostarczenie im materiałów czy nawet udzielenie schronienia.

Podobna sytuacja miała miejsce na Węgrzech

Ppłk Olejniczak przypomina, że podobna sytuacja wydarzyła się w przeszłości. Osiem lat temu grupa trzech Polaków związanych z nacjonalistyczną organizacją Falanga podpaliła ośrodek dla ukraińskiej mniejszości na Węgrzech. Może zastanawiać, że brały w tym udział osoby z jednego kręgu kulturowego. Terroryzm kojarzony był szczególnie silnie z grupami muzułmańskimi. W przypadku z Czech i przytoczonego wyżej przypadku Węgier mówimy jednak o zdarzeniu w obrębie krajów sąsiadujących i bliskich kulturowo.

Prokuratura czeska nie przekazała materiałów

Prokuratura czeska nie przekazała jeszcze materiałów. Może to wskazywać, że skoro postawiono zarzuty, to grupa była pod dyskretną „opieką” naszego ABW i formacja ma własne materiały na temat jej działalności. Dwójka Polaków trafiła do aresztu na trzy miesiące. Prokurator przedstawił zatrzymanym „zarzut pomocnictwa przy popełnieniu czynu zabronionego w postaci sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach”. Podejrzani nie przyznali się do winy.

Główne wnioski

  1. Sytuacja podpalenia hali w Czechach może przypominać wysadzenie składu amunicji w 2014 r. Ale także podpalenie ośrodka dla uchodźców na Węgrzech w 2018 r.
  2. Podpułkownik Arkadiusz Olejniczak mówi, że łatwo wyobrazić sobie, by do działania użyto tzw. jednorazowych agentów, osoby werbowane przez komunikatory internetowe, takie jak Telegram, powszechnie wykorzystywane przez rosyjskie służby specjalne.
  3. Podpalenia miała dokonać lewicowa organizacja. Oficer wskazuje, że polskie lewicowe grupy często są propalestyńskie i antyizraelskie. A podpalono zakład kooperujący z izraelskim przemysłem zbrojeniowym.