Kategoria artykułu: Świat

Trump liczy żołnierzy i chce ukarać kraje NATO. Polska może na tym skorzystać

Biały Dom planuje „ukaranie" krajów Europy za niechętną postawę wobec wojny w Iranie. "The Wall Street Journal" twierdzi, że USA szykują przetasowania wojskowe w kilku krajach. Kto skorzysta na zemście Donalda Trumpa, a kto straci?

Donald Trump na tle amerykańskiej flagi
Donald Trump chce przemieszczenia części amerykańskich wojsk w Europie (Photo by Nathan Howard/Getty Images)

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jakie plany ma Donald Trump względem żołnierzy US Army w Europie.
  2. Jakie siły wojskowe posiadają na naszym kontynencie Stany Zjednoczone.
  3. W jaki sposób Polska mogłaby skorzystać na tych zmianach.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Relacje transatlantyckie są najgorsze od dekad. Wojna USA z Iranem, niechęć europejskich krajów NATO do udzielenia USA wsparcia w działaniach na Bliskim Wschodzie, wcześniejsze wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Grenlandii - nie brakuje punktów zapalnych. A wiele wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej.

Jak donosi "The Wall Street Journal", Trump chce teraz "ukarać" Europę. W pierwszej kolejności chodzi o Niemcy i Hiszpanię. Pierwszy z tych krajów może oberwać ze względu na krytyczne wypowiedzi kanclerza Friedricha Merza, drugi za to, że nie udostępnił Amerykanom baz lotniczych w czasie ataku na Iran.

Na czym może polegać kara? Amerykanie mogliby zamknąć jedną z baz wojskowych w tych krajach, a mają ich kilka w Niemczech i Hiszpanii. Obiekty są kluczowe dla bezpieczeństwa w Europie i Afryce.

Ramstein, Rota i nie tylko. Amerykańskie bazy w Europie

Zacznijmy od Hiszpanii. Siły zbrojne USA utrzymują tam dwie duże bazy: morską w Rota na południu kraju i lotniczą w Morón. Pierwsza jest węzłem logistycznym dla operacji morskich w Afryce, Europie i na Bliskim Wschodzie. Zawijają do niej liczne okręty Marynarki Wojennej USA. Druga to ważny punkt dla wojskowego transportu lotniczego w Europie.

Więcej obiektów znajduje się w Niemczech, które nadal są głównym hubem logistycznym USA w Europie. Chodzi przede wszystkim o słynną bazę lotniczą w Ramstein, największą na naszym kontynencie.

Ważna jest baza w Spangdahlem przeznaczona dla myśliwców F-35 i F-16. Poza tym Amerykanie mają siedziby dowództw EUCOM i AFRICOM w Stuttgarcie, dowództwo US Army Europe and Africa w Wiesbaden i kilka innych, mniejszych obiektów, jak bazy logistyczne, poligony. Niemcy to na wojskowej mapie USA ważny punkt, więc zmniejszenie ich obecności na pewno byłoby odczuwalne.

Baza w Ramstein ma dla USA strategiczne znaczenie. Trump raczej nie wpadnie na pomysł ograniczenia jej możliwości. USA nie intensyfikują jednak działań w Afryce, więc cięcia mogłoby dotknąć np. dowództwo AFRICOM. Prawdopodobne wydaje się również ograniczenie obecności w Morón. Hiszpanie nie zgodzili się na wykorzystanie bazy do działań przeciwko Iranowi i to może być decydujący argument dla Amerykanów.

Żołnierze USA są obecni również w innych krajach Europy, m.in. w Wielkiej Brytanii, Turcji, Grecji, czy Włoszech. Na kontynencie stacjonuje łącznie ok. 80-85 tys. amerykańskich wojskowych.

Polska może skorzystać na roszadach Trumpa

Według relacji "The Wall Street Journal" amerykańscy urzędnicy stwierdzić mieli, że wśród krajów, które mogłyby na tym skorzystać są Polska, Rumunia, Litwa i Grecja. Dlaczego? Bo są postrzegane jako przychylne USA i sporo wydają na zbrojenia. Po wybuchu wojny w Iranie Rumunia szybko zatwierdziła prośby USA o zezwolenie na korzystanie z jej baz.

– Hiszpanii zbierało się od dawna. Lewicowy rząd premiera Sancheza sprzeciwił się deklaracji z ostatniego szczytu NATO o wydatkowaniu 5 proc. PKB na obronność i jako jedyny nie podpisał tej deklaracji, a dla Donalda Trumpa to bardzo istotna kwestia. Sprawa Iranu tylko przelała czarę. Obecność USA w Niemczech jest silna od wielu lat i wielu wojskowych pewnie byłoby przeciwnych zmniejszeniu zaangażowania – komentuje Tomasz Szatkowski, były ambasador Polski przy NATO.

Dyplomata podkreśla pragmatyczne podejście kanclerza Merza, któremu udało się uzyskać pewną przychylność Trumpa. Z polskiej perspektywy utrzymanie obecności USA w Niemczech jest ważne dla interesu narodowego. Zarówno ze względów czysto militarnych, jak i strategicznych.

– Wojska USA są kotwicą stabilności Niemiec w NATO – mówi Tomasz Szatkowski.

Ekspert uważa jednak, że Polska może skorzystać na ewentualnych wojskowych roszadach Trumpa. Konieczna byłaby determinacja polityczna polskiego rządu.

– Ważna jest skala ewentualnego zaangażowania, bo nasze poligony mają swoją pojemność i już są przeciążone. Kolejną kwestią jest infrastruktura dla rodzin żołnierzy. Wymagałoby to jednoznacznego wsparcia ze strony rządu poprzez zmiany regulacyjne, osobisty nadzór ministra obrony. Bez tego wsparcia, bez pchnięcia politycznego, system powie "nie". To wychodzi zresztą poza MON. Konieczne byłoby zaangażowanie kilku resortów i instytucji, nawet tak nieoczywistych, jak Lasy Państwowe – wymienia Tomasz Szatkowski.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że osłabianie krajów starej Europy nie pomoże ani NATO, ani bezpieczeństwu Europy.

Główne wnioski

  1. Obecność wojsk USA w Europie jest znacząca, bo wynosi 80-85 tys. członków personelu sił zbrojnych. Być może siły te zostaną ograniczone lub przemieszczone. "The Wall Street Journal" twierdzi, że Biały Dom rozważa taki scenariusz.
  2. Polska może na tym skorzystać, ale konieczna byłaby ścisła współpraca rządu i prezydenta.
  3. Tomasz Szatkowski, były ambasador Polski przy NATO podkreśla, że konieczne byłyby inwestycje, bo mamy ograniczoną pojemność poligonów wojskowych.