Kategorie artykułu: Polityka Sport Świat

Orbánball, czyli jak piłka nożna stała się politycznym narzędziem premiera Węgier

Za młodu był piłkarzem, ale nieporównanie większą karierę zrobił w polityce. Piłki jednak nie porzucił. Viktor Orbán uczynił z niej narzędzie do realizacji swojej politycznej agendy: podgrzewania historycznych resentymentów, zbierania poparcia wśród węgierskiej diaspory i budowy wizerunku neutralnych Węgier.

Viktor Orban
Viktor Orbán na meczu Włochy-Węgry w ramach rozgrywek Ligi Narodów. Fot. Matteo Ciambelli/DeFodi Images via Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak Viktor Orbán wykorzystuje piłkę nożną do realizacji swoich celów politycznych.
  2. Które zagraniczne kluby są finansowane z węgierskich pieniędzy.
  3. Dlaczego Izrael i Białoruś rozgrywają swoje mecze właśnie na Węgrzech.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Gdy kilka lat temu drużyna Sepsi OSK zdobyła Puchar Rumunii i tym samym wywalczyła przepustkę do gry w europejskich pucharach, rumuńska telewizja zdecydowała się nie transmitować jej spotkań. Jako powód podała brak zainteresowania meczami Sepsi ze strony rumuńskich kibiców. Rzut oka na trybuny zespołu ze Sfântu Gheorghe wystarcza, by zorientować się, że formalnie rumuńskiemu klubowi kibicują głównie... Węgrzy.

Węgierskie flagi i przyśpiewki to na meczach Sepsi standard. Zespół jest dumą lokalnej węgierskiej społeczności, która stanowi ok. 70 proc. populacji Sfântu Gheorghe. Na jeden z meczów Sepsi przybył sam Viktor Orbán. Premier Węgier od lat może liczyć na olbrzymie poparcie wśród Węgrów mieszkających poza krajem, którym nadał prawa wyborcze. I do których m.in. przez piłkę nożna regularnie puszcza polityczne oczko.

Piłkarskie Trianon

W 1920 roku, decyzjami zapisanymi w Traktacie z Trianon, Węgry utraciły ok. 2/3 populacji i ponad 2/3 swojego terytorium. Zapisy traktatu do dziś budzą w kraju emocje, z których Viktor Orbán uczynił swoje wyborcze paliwo. Tzw. Wielkie Węgry, w granicach sprzed podpisania traktatu, to idea, do której premier Węgier regularnie się odnosi, budując wokół niej polityczne poparcie.

Mapa Węgier w ich starych granicach pojawia się nie tylko w politycznych gabinetach. Swego czasu trafiła też na szalik, w którym Viktor Orbán oglądał mecze reprezentacji, wzbudzając irytację i oburzenie u polityków z sąsiadujących z Węgrami państw.

Ale temat Wielkich Węgier na symbolach się nie kończy. A przywołany przykład rumuńskiego-węgierskiego Sepsi jest tego dowodem. Węgierskie konotacje tego klubu to nie tylko kwestia kibiców. To także konkretne finansowe wsparcie ze strony Węgier. Otrzymujących je klubów jest więcej. Wśród nich słowacka DAC Dunajská Streda, serbska TSC Bačka Topola czy chorwacki NK Osijek. Wszystkie działają w miejscowościach leżących w historycznych granicach Węgier, zamieszkałych głównie przez węgierską społeczność.

W ramach programów wspierania węgierskich mniejszości do zespołów płyną pieniądze rządowe, ale też ze spółek Skarbu Państwa. Na koszulkach Sepsi czy Bačkej Topoli widnieje logo państwowego giganta naftowego MOL. W niektóre zagraniczne kluby inwestują zaprzyjaźnieni z Viktorem Orbánem biznesmeni. Jak szef Slovakneftu Oszkár Világi - właściciel słowackiego DAC.

Dbałość o węgierskie społeczności - obejmująca oczywiście nie tylko piłkę nożną - Viktorowi Orbánowi popłaca. W ostatnich wyborach parlamentarnych Fidesz uzyskał za granicą 90-procentowe poparcie.

O popularności obecnego premiera może świadczyć historia z tegorocznej kampanii wyborczej. Trójka pracowników Sepsi pobiła zwolennika lidera opozycyjnej wobec Fideszu Tiszy.

Gościna neutralność

W ciągu ostatnich kilku lat na Węgrzech rozegrano więcej meczów międzypaństwowych niż gdziekolwiek indziej. Tamtejsze stadiony goszczą nie tylko reprezentację Węgier, ale także kadry Białorusi i Izraela, które z powodu trwających w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie wojen nie mogą grać u siebie.

Gdy w październiku 2023 roku Hamas zaatakował Izrael, a ten rozpoczął działania odwetowe, stało się jasne, że izraelscy piłkarze na własnych stadionach grać nie będą. Z ofertą ugoszczenia ich na Węgrzech natychmiast ruszył Viktor Orbán.

– Ponad 10 lat temu wprowadziliśmy politykę zerowej tolerancji dla antysemityzmu. Dziś Węgry są najbezpieczniejszym krajem w Europie dla społeczności żydowskiej – napisał premier Węgier na swoim twitterowym profilu w dniu meczu Izraela ze Szwajcarią. Mecz rozegrano w miejscowości Felcsút, gdzie Viktor Orbán się wychował i gdzie 12 lat temu powstał stadion mogący pomieścić blisko dwa razy więcej osób niż mieszka w okołodwutysięcznej wsi. Notabene na tym obiekcie gra Puskás Akadémia FC - oczko w głowie szefa węgierskiego rządu. Do klubu od lat szerokim strumieniem płyną publiczne pieniądze. Nowicjusz szybko zaczął mieszać w ligowej czołówce i grać w europejskich pucharach.

Od 2023 roku izraelska reprezentacja rozegrała na Węgrzech dziesięć swoich „domowych” spotkań. A także jedno wyjazdowe. Początkowo zaplanowany w Brukseli mecz z Izraelem na Węgrzy przenieśli obawiający się zamieszek Belgowie.

Po 24 lutego 2022 roku Węgry stały się też tymczasowym domem dla piłkarzy z Białorusi. A także dla tamtejszych klubów. Wszystko to w zgodzie z budowanym przez Viktora Orbána wizerunkiem Węgier jako kraju politycznie neutralnego, niezaangażowanego w żadne konflikty i będącego bezpieczną przystanią dla wszystkich.

Swój człowiek w FIFA

Szefem Węgierskiej Federacji Piłkarskiej od 2010 roku (w tym samym roku Viktor Orbán został premierem kraju) jest Sándor Csányi - szef państwowego OTP Banku, swego czasu najbogatszy Węgier. Csányi jest też skarbnikiem UEFA i wiceprezydentem FIFA. Ma więc stały dostęp do ucha najważniejszych osób w europejskiej i światowej piłce. I doskonałą orientację w piłkarskich gabinetach. Nic więc dziwnego, że na Węgrzech regularnie lądują ważne piłkarskie mecze.

W 2021 roku Budapeszt był jednym z miast goszczących rozrzucone po Europie EURO. Pandemiczny turniej nie był łatwy dla kibiców. Na stadionach obowiązywały limity dla kibiców - większość meczów miała zaordynowaną co najwyżej 50-procentową frekwencję. Inaczej było na Węgrzech. Tamtejsze władze dopuszczały 75-, a nawet 100-procentowe obłożenie trybun. Więcej kibiców oglądało tylko półfinały i finał na londyńskim Wembley.

W 2023 roku w Budapeszcie rozegrano finał Ligi Europy. 30 maja tego roku budapesztańska Puskás Aréna ugości najważniejszy mecz klubowy w europejskiej piłce - finał Ligi Mistrzów. Jako wielki przyjaciel i mecenas piłki Viktor Orbán zapewne zasiądzie w jednej z lóż honorowych.

Pytanie tylko, w jakiej roli.

Główne wnioski

  1. Kilka klubów spoza Węgier jest finansowanych z węgierskich pieniędzy. To zespoły działające na terenach zamieszkałych przez węgierskie społeczności.
  2. Od kilku lat na węgierskich stadionach swoje mecze rozgrywają drużyny z Białorusi i Izraela, co ma budować wizerunek Węgier jako kraju neutralnego wobec wojen trwających w Ukrainie i w Strefie Gazy.
  3. Szefem Węgierskiej Federacji Piłkarskiej jest prezes największego węgierskiego banku. Piastuje też funkcję wiceprzewodniczącego FIFA.