Kategorie artykułu: Polityka Świat

Klęska Orbána wyzwaniem dla Pekinu. Co wyniki wyborów oznaczają dla Chin?

Zwycięstwo opozycji na Węgrzech to kłopot dla Chin, które uczyniły z Budapesztu swojego rzecznika i bazę do ekspansji gospodarczej w Europie. Co teraz zrobi nowy rząd nad Balatonem i jak może zareagować Pekin?

Banknot 500 forintów z chińską monetą pamiątkową Banku Ludowego Chin
Chiny to największy inwestor na Węgrzech i źródło około połowy FDI w tym kraju. W latach 2014-2025 zainwestowały tam 18 mld dolarów. Węgry stały się drugim na świecie odbiorcą chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w sektorze pojazdów elektrycznych. Fot. Getty Images

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Dlaczego Węgry były dla Chin najważniejszym przyczółkiem w Unii Europejskiej i jaką rolę w ich europejskiej strategii pełnił Viktor Orbán.
  2. Jakie konkretne inwestycje i układy Pekin zbudował z Budapesztem przez ostatnie 16 lat i dlaczego dla Chińczyków najważniejsza jest polityka.
  3. Czego Chiny mogą się spodziewać po rządach Pétera Magyara i czy mają alternatywnych partnerów w UE.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Niespełna dziesięciomilionowe Węgry od lat zajmują nieproporcjonalnie dużo miejsca w chińskich mediach państwowych i tamtejszym internecie. Często przedstawia się je jako modelowy przykład współpracy Europy z Chinami i beneficjenta tamtejszych inwestycji. W narracji zza Wielkiego Muru popierany przez Pekin rząd Viktora Orbána był pragmatyczny i zdołał wypracować sobie strategiczną autonomię na arenie międzynarodowej.

Wiosenna kampania wyborcza i głosowanie, które zakończyło się przytłaczającym zwycięstwem opozycji w Chinach, uważnie śledzono, choć już nie tak chętnie komentowano. Dla Pekinu klęska Orbána po 16 latach rządów oznacza koniec ścisłego partnerstwa z krajem określanym czasem jako ich „ostatni przyjaciel” w Unii Europejskiej.

Strumień inwestycji

Chiny w ostatnich latach były największym inwestorem na Węgrzech i źródłem znacznie ponad połowy FDI. W latach 2014-2025 z azjatyckiego mocarstwa nad Balaton trafiło 18 mld dolarów. To więcej niż suma chińskich inwestycji w Ameryce Północnej i Australii w tym samym czasie. Po Indonezji Węgry są też drugim na świecie odbiorcą chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w sektorze pojazdów elektrycznych. Według danych niemieckiego think tanku Mercator Institute for China Studies (MERICS), w 2023 r. kraj przyciągnął aż 44 proc. całego kapitału z Państwa Środka, który trafił do Europy Środkowej.

Węgry to drugi na świecie odbiorca chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w sektorze pojazdów elektrycznych.

Kluczowe dla tej współpracy są dwa gigantyczne projekty przemysłowe. Światowy lider produkcji baterii do pojazdów elektrycznych, chińska firma CATL, buduje w Debreczynie gigafabrykę o powierzchni 221 hektarów. Docelowo zakład ma zatrudniać 9 tys. pracowników i produkować baterie dla ponad miliona samochodów elektrycznych rocznie. Uczyniłoby to z Węgier drugim po Niemczech producentem baterii EV w Unii Europejskiej. Rząd Orbána obiecał przeznaczyć na infrastrukturę towarzyszącą blisko 2 mld euro. Chińczycy otrzymali też preferencyjną korporacyjną stawkę podatkową.

Drugi wielki inwestor, koncern BYD, otworzył w Szegedzie swoją pierwszą europejską fabrykę samochodów osobowych. To metoda na obejście unijnych ceł na EV. Pochodzące stamtąd chińskie elektryki mogą być sprzedawane na terenie całego bloku bez opłat importowych. Technologie stosowane na Węgrzech są prezentowane jako sprawdzone na rynku europejskim. Umowa dotycząca fabryki BYD jest objęta tajemnicą. Mimo wyroku sądu nakazującego ujawnienie jej warunków węgierski rząd odmówił ich opublikowania.

Do Węgier trafiły też chińskie inwestycje w energetykę słoneczną. Konsorcjum należące do pekińskiej spółki CMC wybudowało elektrownię słoneczną w mieście Kaposvár. Orbán zatwierdził też umowę o strategicznej współpracy między Huawei a powiązaną ze swoim rządem firmą telekomunikacyjną 4iG.

Zbliżenie z Azjatami

Politykę zbliżenia z Azją Orbán wdrożył zaraz po zwycięstwie wyborczym w 2010 r., ogłaszając strategię otwarcia na Wschód. Chodziło o powiększenie handlu i współpracy inwestycyjnej z Chinami, a przy okazji także innymi krajami Azji Wschodniej – Japonią i Koreą Południową.

W 2015 r. Węgry jako pierwsze państwo członkowskie UE dołączyły do chińskiej flagowej Inicjatywy Pasa i Szlaku (BRI). Najważniejszym projektem tej współpracy stała się budowa linii kolejowej Budapeszt-Belgrad, sfinansowana chińskim kredytem. Warunki zawartego kontraktu węgierski rząd utajnił, korzystając ze specjalnych uprawnień z czasów pandemii.

W oczach głównych decydentów za Wielkim Murem rola Węgier wzrosła po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Blokowanie przez Budapeszt proukraińskich inicjatyw było w interesie Pekinu, któremu zależy na zwycięstwie Rosji.

Xi Jinping i Viktor Orbán spotkali się wielokrotnie. Węgierski przywódca był w Chinach dwa razy, a szczytowym momentem relacji była wizyta Xi w Budapeszcie w 2024 r. Podpisano wówczas porozumienia w sprawie kolei i infrastruktury, energii oraz modernizacji przejścia granicznego między Węgrami a Serbią.

Wkrótce Orbán zaakceptował chiński kredyt w wysokości 1,17 mld dolarów. To największa pożyczka w historii Węgier, przeznaczona na finansowanie projektów infrastrukturalnych i energetycznych. Także jej warunki są tajne.

W lutym zaledwie dwa miesiące przed wyborami, minister spraw zagranicznych Wang Yi spotkał się w Budapeszcie z Orbánem i szefem węgierskiej dyplomacji Péterem Szijjártó. Wang stwierdził, że mimo zmiennej sytuacji międzynarodowej niezmienne pozostają przyjaźń i współpraca między oboma krajami. Z chińskiej strony padło też jednoznaczne oczekiwanie, że Węgry nadal będą wspierać Pekin w sprawach dotyczących jego podstawowych interesów i promować pragmatyczną politykę UE wobec Chin.

Agent wpływu Państwa Środka?

Zdaniem większości analityków Węgry były ważne dla Chin ze względu na korzystną dla nich presję polityczną, którą rząd Orbána mógł wywierać na Brukselę.

Budapeszt stał się rzecznikiem interesów Pekinu. Blokował unijne rezolucje w sprawie zmian prawnych w Hongkongu, sporu na Morzu Południowochińskim, kwestii Tajwanu i praw człowieka za Wielkim Murem. Był też w grupie krajów sprzeciwiających się dodatkowym cłom na chińskie auta elektryczne.

Dr Richard Turcsányi, specjalista ds. relacji Chin z Europą Środkową z Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu pisze w portalu The Diplomat, że rząd Magyara nie zmieni Węgier w antychińskiego jastrzębia, ale nie będzie już wetował unijnej krytyki Chin. Zdaniem Turcsányi'ego Budapeszt pozostanie jednak przy pragmatycznym stanowisku.

„Nowy węgierski rząd oczywiście będzie musiał ułożyć sobie relacje z Chinami i chińskimi inwestorami, którzy pojawili się w kraju w ostatnich latach (…). Niektórzy krytycy sugerowali, że ogromne chińskie FDI mogą być ostatecznie niekorzystne dla Węgier, ponieważ niosą ryzyko nadwerężenia ograniczonych zasobów energii i rąk do pracy, potencjalnie powodując także problemy natury ekologicznej” – pisze badacz.

Jak jednak sugeruje, Viktor Orbán wspierał te inwestycje głównie z powodów politycznych. Nowy rząd może zakończyć te projekty, które uzna za niekorzystne.

Co dalej z fabrykami?

Czy można się teraz spodziewać spowolnienia napływu nowych chińskich inwestycji nad Balatonem?

– To, czy dojdzie do spowolnienia, zależy od dwóch czynników. Po pierwsze, czy Chiny zdecydują się podejść do administracji Magyara metodą kija czy marchewki. Drugi czynnik to czy chińskie firmy faktycznie dostrzegają rynkowe uzasadnienie dla tych inwestycji. Gdyby Pekin zdecydował się odciąć Węgry Magyara do przyszłych inwestycji, potwierdziłoby to, że wcześniej działały według logiki politycznej, a nie rynkowej. Najbardziej radykalnym posunięciem byłoby wycofanie inwestycji z Węgier przez obecnych partnerów, ale wydaje się to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę ogromne koszty, które ponieśli – mówi Matej Šimalčík, dyrektor Środkowoeuropejskiego Instytutu Studiów Azjatyckich (CEIAS).

Zdaniem ekspertów trudno prognozować, czy nowe władze ujawnią szczegóły kontraktów zawartych z Chinami, ale z pewnością wezmą je pod lupę.

– Głównym celem Magyara będzie uzyskanie dostępu do zamrożonych środków unijnych. Dlatego można się spodziewać, że skupi się na działaniach antykorupcyjnych. Niektóre flagowe chińskie inicjatywy, w tym linia kolejowa do Belgradu i jej finansowanie wpisują się w tę strategię. To, oczywiście, nie będzie się podobało Chinom. Ale to, czy Pekin zdecyduje się na coś więcej, niż czysta retoryka będzie zależało od wspomnianej strategii i kija i marchewki – uważa Matej Šimalčík.

Chińskie media są powściągliwe

Reakcja oficjalnych chińskich mediów na rezultat wyborów jest ostrożna.

Rządowa agencja informacyjna Xinhua ograniczyła się do suchego zrelacjonowania wydarzeń. Poinformowała o wynikach, rekordowej frekwencji i telefonie gratulacyjnym Orbána do jego rywala. Ani Xinhua, ani państwowe stacje telewizyjne CCTV i CGTN nie zamieściły komentarzy oceniających, co zmiana władzy oznacza dla Chin. W przekazach chińskich mediów próżno szukać sformułowań o niepewności czy ryzyku. Standardowy ton redakcyjny jest powściągliwy, gdy chodzi o wybory w krajach, z którymi Pekin utrzymuje bliskie relacje.

Telewizja CGTN informowała w weekend o wywiadzie, w którym Viktor Orbán chwalił Chiny, nazywając je „niezwyciężonymi”. Podkreślił, że Pekin odegra centralną rolę w wielobiegunowym świecie i globalnej polityce, która przechodzi głęboką transformację.

Partyjny, ukazujący się po angielsku tabloid „Global Times” jeszcze przed wyborami cytował chińskich ekspertów przekonujących, że między Chinami a Węgrami jest ogromny potencjał do dalszej współpracy.

Co przyniesie zmiana władzy?

Magyar przez całą kampanię konsekwentnie unikał szczegółowych deklaracji w sprawach polityki zagranicznej. Koncentrował się na sprawach wewnętrznych i powiązaniach rywala z Rosją. Ale jego nieliczne wypowiedzi związane z Chinami były wymowne.

Podczas wizyty w Debreczynie, przy placu budowy fabryki CATL, przyszły premier zapowiedział koniec uprzywilejowanego traktowania inwestycji azjatyckich i „ograniczenie wsparcia dla zakładów montażowych i technologii szkodliwych dla środowiska”. Przed wyborami Magyar zapowiedział też, że jego rząd ujawni warunki tajnych umów zawartych przez poprzedników – w tym tych dotyczących fabryki BYD i linii kolejowej Budapeszt-Belgrad. Krytykował brak przejrzystości, na której budowano chińsko-węgierskie relacje gospodarcze.

Desygnowana na szefową węgierskiej dyplomacji Anita Orbán (niespokrewniona z byłym premierem) stwierdziła, że Węgry muszą „przestać być kijem w szprychy i stać się szprychą w kole” Unii Europejskiej.

Budapeszt traci status obrońcy interesów Pekinu w UE. Tę rolę mogłyby wypełnić Słowacja i Hiszpania, gdzie rządzą prochińscy politycy.

Analitycy są zgodni: Magyar nie będzie w stanie z dnia na dzień cofnąć inwestycji, które przez lata głęboko zapuściły korzenie w węgierskiej gospodarce. Fabryki BYD i CATL właśnie uruchamiają produkcję i tworzą miejsca pracy. Są zbyt duże i ważne, żeby je zamknąć.

– Jeśli Węgry Magyara zbliżą się do europejskiego głównego nurtu, to jednocześnie przestaną być preferowanym przez Pekin rzecznikiem i obrońcą jego interesów w UE. Z perspektywy Chin tę próżnię mogłyby wypełnić inne kraje członkowskie. Należą do nich Słowacja i Hiszpania, które mają prochińskich liderów. Hiszpański premier Pedro Sánchez jest krytykiem Stanów Zjednoczonych i Trumpa, a niedawno odwiedził Pekin, żeby pozyskać nowe inwestycje. Chińscy przywódcy bez wątpienia postrzegają Madryt jako alternatywę dla Budapesztu – ocenia Matej Šimalčík.

Główne wnioski:

  1. Przez 16 lat rządów Orbána Węgry stały się największym odbiorcą chińskich inwestycji w Europie Środkowej. Są też przyczółkiem dla chińskiego przemysłu motoryzacyjnego i bateryjnego na rynek unijny, a zarazem narzędziem blokowania działań UE wymierzonych w Pekin. Dotyczy to ceł, sankcji i wsparcia dla Ukrainy. Utrata tego sojusznika to strategiczna klęska Chin.
  2. Zmiana władzy nie oznacza automatycznego odwrotu od ogromnych chińskich inwestycji. Fabryki BYD i CATL już są, tworzą miejsca pracy i są zbyt mocno zakorzenione, by nowy rząd mógł je zlikwidować. Nowy premier będzie jednak prawdopodobnie dążył do ujawnienia tajnych umów z Pekinem. Może to odsłonić skalę ustępstw poczynionych przez Orbána i obnażyć strategię Chińczyków.
  3. Największe zmiany spodziewane są nie w dziedzinie gospodarki, a polityki. Nowy rząd chce zbliżyć Węgry do Brukseli. Oznacza to koniec weta Budapesztu w sprawach dotyczących Chin – od ceł na chińskie samochody elektryczne po unijną strategię de-riskingu. Pekin traci swojego najskuteczniejszego rzecznika w Unii Europejskiej i może się rozglądać za innymi. Na krótkiej liście są Hiszpania i Słowacja.