Prof. Góralczyk: Tajwan między Pekinem a Waszyngtonem. Nowa wizja jedności zmienia układ sił
Na Tajwanie odradza się alternatywna wizja przyszłości – oparta na wspólnych chińskich korzeniach, a nie na konfrontacji z Pekinem. W tle rośnie presja geopolityczna, a kluczowe decyzje mogą zapaść nie tylko w Tajpej i Pekinie, ale także w Waszyngtonie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy odradzająca się wizja wspólnoty cywilizacyjnej z Chinami oznacza trwałą zmianę kursu Tajwanu.
- Na ile „pokojowa misja” Cheng Li-wun wpisuje się w strategiczne cele Pekinu.
- Czy wizyta Donalda Trumpa w Pekinie przesądzi o gotowości USA do obrony Tajwanu.
Zatopiony w innych zagadnieniach, główny nurt polskich mediów niemal nie dostrzegł wydarzenia, które wkrótce może – choć nie musi – istotnie przyczynić się do redefinicji światowego układu sił. W Chinach, na zaproszenie samego Xi Jinpinga, z sześciodniową wizytą oficjalną, nazwaną „misją pokojową”, przebywała szefowa opozycyjnej partii Kuomintang (KMT; Guomindang – Partia Narodowa) na Tajwanie, pani Czeng Li-wun (Cheng Li-wen w oficjalnej transkrypcji pinyin).
Kieruje ona partią od listopada ubiegłego roku, a kiedy została przewodniczącą, otrzymała list gratulacyjny od Xi Jinpinga. Stało się tak, ponieważ przyszła z odnowioną agendą byłego prezydenta (2008–16) Ma Ying-jeou, który doprowadził do bezprecedensowego ożywienia „relacji przez Cieśninę”, jak się je tam nazywa, czyli kontaktów na linii Tajwan – ChRL.
Są jedne Chiny
Cheng Li-wun postanowiła powrócić do „konsensusu ‘92”, czyli wypracowanej przez negocjatorów obu stron w 1992 r. (w Hongkongu) formuły, zgodnie z którą „istnieją jedne Chiny, tylko są inaczej interpretowane po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej”. Dla Pekinu kluczowe jest stwierdzenie: „są jedne Chiny”. Reszta to didaskalia.
Istotna dla władz w Pekinie jest także deklaracja Cheng, zawarta w tekście z 3 marca 2026 r. opublikowanym w magazynie „Foreign Affairs”, skierowanym głównie do odbiorcy zagranicznego, zwłaszcza amerykańskiego. Brzmi ona jednoznacznie: „nie ubiegamy się o suwerenność” oraz „sprzeciwiamy się deklaracji niepodległości” ze strony wyspy.
Cały tekst, zatytułowano „Tajwan nie musi wybierać” i podporządkowano tezie, że zamiast zmierzać ku konfliktowi i spodziewanej przez wielu na Zachodzie inwazji Chin lądowych na wyspę, należy powrócić do „misji pokojowej” i odbudowy dialogu – zarówno z Pekinem po 2016 r. i rządach Demokratycznej Partii Postępowej (DPP) znacząco osłabionego, jak i z Waszyngtonem.
To była podstawa do zaproszenia ze strony Xi Jinpinga i złożenia wizyty. Jak zwykle w kontekstowej cywilizacji chińskiej, miała ona silny wymiar symboliczny, pełen odniesień historycznych i kulturowych. Delegacja Cheng rozpoczęła pobyt od złożenia wieńców w Mauzoleum „ojca Chin republikańskich” (i założyciela Kuomintangu) Sun Jat-sena w Nankinie, a zakończyła go w miejscu pierwotnego pochówku na Wzgórzach Pachnących pod Pekinem, gdzie jego ciało spoczywało do momentu otwarcia mauzoleum w 1929 r. Już po pierwszym złożeniu wieńca szefowa KMT podkreśliła wspólne korzenie, mówiąc: posługujemy się jednym językiem, używamy tego samego pisma (choć na Tajwanie nie tak uproszczonych znaków jak w ChRL), korzystamy z tej samej kuchni… Podtekst był klarowny: jesteśmy jednością.
Pokój, nie zbrojenia
Podkreślanie wspólnych cywilizacyjnych korzeni stało się lejtmotywem tej wizyty, choć pojawiły się także wyraźne sygnały polityczne. Podczas pobytu w Szanghaju, gdzie pokazano jej specjalną strefę technologiczną – a kamery relacjonowały m.in. moment, gdy dron podaje jej herbatę – Cheng złożyła mocne oświadczenie. Zadeklarowała, że jej celem jest zapobieżenie wojnie w Cieśninie Tajwańskiej, deeskalacja napięć i „uniknięcie losu Ukrainy”.
Tym samym wyraźnie sprzeciwiła się obecnej linii prezydenta Tajwanu Lai Ching-te oraz Demokratycznej Partii Postępowej (DPP), którzy stawiają na dalsze zbrojenia, odrzucenie „konsensusu ‘92” i twardszy kurs wobec Pekinu. Prezydent Lai zabiega o dodatkowe 40 mld dolarów na zbrojenia do końca kadencji (początek 2028 r.) oraz zwiększenie wydatków obronnych do 3 proc. PKB (docelowo 5 proc. do 2030 r.). Plan ten blokuje jednak KMT, która – mimo że pozostaje w opozycji – ma większość w parlamencie (Legislacyjnym Yuanie). Po tej wizycie nic nie wskazuje na zmianę tego układu sił ani na szybkie zwiększenie wydatków wojskowych.
Kluczowym momentem „misji pokojowej” – i pierwszej wizyty liderki KMT w Chinach od ponad dekady – było spotkanie z Xi Jinpingiem. Chiński przywódca podkreślił, że mimo globalnych napięć kurs na „wielkie odrodzenie narodu chińskiego” i zbliżenie obu stron Cieśniny pozostaje niezmienny. Odpowiedzialność za realizację tego celu przypisał zarówno Komunistycznej Partii Chin, jak i KMT.
Xi z zadowoleniem przyjął deklaracje Cheng o powrocie do „konsensusu ‘92” i sprzeciwie wobec ogłoszenia niepodległości Tajwanu. Jednocześnie zaznaczył, że takie próby „nie będą tolerowane”. W zamian opowiedział się za pogłębieniem dialogu i współpracy gospodarczej, zachęcając tajwańskie firmy do udziału w XV planie pięcioletnim, skoncentrowanym na rozwoju technologii – obszarze, w którym Tajwan pozostaje globalnym liderem, zwłaszcza w sektorze półprzewodników.
Bez obcych sił
Przewodnicząca Cheng, zwracając się do Xi Jinpinga jako sekretarza generalnego, a więc szefa KPCh – co podkreślało wagę relacji międzypartyjnych i było gestem bez precedensu – zapewniła, że w jej przekonaniu „Cieśnina Tajwańska nie będzie już potencjalnym polem konfliktu i nie stanie się szachownicą dla interwencji obcych sił”. Wręcz przeciwnie – jak stwierdziła – „będzie akwenem braterstwa, cywilizacji i nadziei, a obie strony pokażą światu mądrość w rozwiązywaniu sporów oraz zaangażowanie na rzecz pokoju i rozwoju”.
Dodała również zaskakującą deklarację: „Ja, Li-wun, wyrażam szczerą nadzieję, że pewnego dnia będę mogła gościć sekretarza generalnego Xi oraz wszystkich państwa na Tajwanie”. Aby do tego doszło, musiałaby jednak wygrać najpierw wybory samorządowe jesienią tego roku, a następnie prezydenckie w styczniu 2028 r. To scenariusz wciąż odległy, zwłaszcza że społeczeństwo Tajwanu dotąd pozostawało sceptyczne wobec zbliżenia z Chinami kontynentalnymi – choć, jak się wskazuje, nastawienie to zaczyna się zmieniać w trakcie drugiej kadencji Donalda Trumpa i prowadzonej przez niego polityki.
Nie jest więc jasne, jak zostaną przyjęte wspólne deklaracje, w których obie strony opowiedziały się za stworzeniem „zinstytucjonalizowanych i trwałych mechanizmów dialogu i współpracy”. To one mają stanowić fundament dalszego, pokojowego rozwoju relacji przez Cieśninę, który – jak podkreślono – „jest nieodwracalny”. Xi Jinping zaznaczył przy tym, że odmienne systemy polityczne nie powinny być przeszkodą na tej drodze.
Cheng podkreślała z kolei, że „pokój w Cieśninie jest wspólną wartością moralną”, a obie strony powinny wyjść poza polityczną konfrontację i szukać instytucjonalnych rozwiązań zapobiegających wojnie. Poszła nawet dalej, wskazując, że KPCh i KMT mogłyby wspólnie budować nowoczesną cywilizację chińską jako model integracji i dobrobytu. Na zakończenie wyraźnie pochwaliła Xi za walkę z ubóstwem i proces modernizacji kraju.
Nowe modele?
Warto odnotować, że oprócz spotkania z Xi, liderka KMT rozmawiała także z Wang Huningiem, czwartą osobą w hierarchii władzy w Chinach, odpowiedzialną za wypracowanie nowej formuły relacji z Tajwanem po załamaniu koncepcji „jeden kraj, dwa systemy” po protestach w Hongkongu w latach 2019–2020. Szczegóły rozmów nie zostały ujawnione, choć pojawiają się spekulacje o możliwych nowych modelach współpracy.
Taka wizyta – stanowiąca wyraźne odejście od linii politycznej Demokratycznej Partii Postępowej (DPP), prowadzonej przez byłą prezydent Tsai Ing-wen (2016-2024) i obecną administrację – spotkała się z ostrą reakcją władz w Tajpej.
– My stawiamy na pokój, a nie na nierealistyczne fantazje. Historia pokazuje, że kompromis z autorytarnym reżimem odbywa się kosztem suwerenności i demokracji. Nie przynosi ani wolności, ani pokoju – skomentował prezydent Lai Ching-te.
Wewnętrzna sprawa
Mamy więc zderzenie dwóch wyraźnie odmiennych narracji i wizji dalszego rozwoju Republiki Chińskiej na Tajwanie. Gra o jej przyszłość nie tylko się rozpoczęła, ale po ostatniej „misji pokojowej” szefowej KMT wyraźnie przyspieszyła. Wcześniejsze wizyty Ma Ying-jeou w Chinach miały raczej charakter prywatny, jako byłego prezydenta – tym razem stawka i kontekst są inne.
Władze w Pekinie wydają się zdeterminowane, by realizować własny kurs. Dowodem była rozmowa telefoniczna Xi Jinpinga z Donaldem Trumpem 4 lutego 2026 r., podczas której chiński przywódca powtórzył kluczową tezę swojej polityki: „Tajwan to integralna część Chin” i ich „wewnętrzna sprawa”.
Można się spodziewać, że podobny przekaz wybrzmi podczas zapowiedzianej ponownie wizyty Donalda Trumpa w Chinach w dniach 14-15 maja. Po „misji pokojowej” Cheng Li-wun znaczenie tej wizyty jeszcze rośnie.
Rozgrywka o Tajwan najwyraźniej weszła w nową fazę. O jej ostatecznym wyniku zdecydują jednak nie tylko relacje Pekin – Tajpej czy nawet KPCh – KMT, lecz przede wszystkim układ sił między Pekinem a Waszyngtonem.
Główne wnioski
- Na Tajwanie odradza się odmienna wizja przyszłości wyspy, budowana na wspólnych chińskich korzeniach cywilizacyjnych, a nie na opozycji wobec Chin lądowych i ich władz, jak było przez dekady (z wyjątkiem lat 2008–2016) i jak pozostaje obecnie.
- „Pokojowa misja” Cheng Li-wun wpisuje się w tę logikę, zbliżając się do wizji Xi Jinpinga i jego koncepcji „wielkiego renesansu narodu chińskiego”, która zakłada pokojowe zjednoczenie obu stron Cieśniny.
- Kolejnym ważnym momentem może być zapowiedziana wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Pekinie. Po niej może się okazać, na ile Stany Zjednoczone są gotowe bronić Tajwanu. Obecna polityka siły amerykańskiej administracji – widoczna m.in. w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie – komplikuje sytuację władz w Tajpej, które podkreślają znaczenie wartości demokratycznych. W tym samym czasie Trump akcentuje politykę siły, a Pekin konsekwentnie rozwija narrację o „renesansie chińskiego narodu”.