Każdy kij ma dwa końce. Kryzys na Bliskim Wschodzie otwiera szanse w Afryce
Wojna na Bliskim Wschodzie prowadzi do niespodziewanego wzrostu dochodów państw afrykańskich eksportujących ropę naftową i gaz. W artykule analizujemy, gdzie to może przełożyć się na nowe możliwości dla polskich eksporterów.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Które państwa afrykańskie zyskują na kryzysie na Bliskim Wschodzie, a które tracą.
- Gdzie możliwa jest liberalizacja importu.
- Na których rynkach wzrośnie skala zamówień publicznych.
Każdy kryzys ma swoich beneficjentów. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie jest tego dobrym przykładem. Ograniczenia eksportowe państw Zatoki Perskiej, związane m.in. Z napięciami wokół cieśniny Ormuz, podnoszą ceny surowców i zmieniają kierunki handlu. W efekcie część krajów azjatyckich i europejskich przygotowuje się na presję energetyczną, podczas gdy producenci węglowodorów z Afryki notują wyższe niż zakładano wpływy budżetowe.
Dodatkowe dochody nie zawsze trafiają na spłatę zadłużenia. W praktyce częściej są kierowane na nowe inwestycje infrastrukturalne i projekty rozwojowe. Poprawa bilansu handlowego oraz wzrost siły nabywczej społeczeństw zwiększają jednocześnie otwartość na import.
To zmienia nastawienie lokalnych rządów – import przestaje być postrzegany wyłącznie jako obciążenie dla gospodarki, a zaczyna być postrzegany jako narzędzie modernizacji. W konsekwencji rośnie potencjał dla zagranicznych dostawców, w tym polskich firm oferujących technologie, usługi i dobra inwestycyjne.
Afrykańscy zwycięzcy i przegrani
W Afryce funkcjonuje grupa państw, których gospodarki silnie zależą od cen ropy naftowej i gazu na światowych rynkach. Gdy ceny spadają, kraje te wpadają w kryzysy wewnętrzne – w skrajnych przypadkach prowadzące do destabilizacji politycznej. Gdy rosną, zwiększają się dochody budżetowe, co umożliwia zarówno akumulację kapitału przez elity, jak i redystrybucję środków w celu stabilizowania nastrojów społecznych.
Do najbardziej uzależnionych należą:
- Sudan Południowy (ok. 80 proc. PKB i 70–90 proc. eksportu),
- Libia (60 proc. PKB i 95 proc. eksportu),
- Gabon i Kongo (po ok. 45 proc. PKB i 80 proc. eksportu),
- Gwinea Równikowa (42 proc. PKB i 90 proc. eksportu),
- Angola (30 proc. PKB i 90 proc. eksportu),
- Czad (15 proc. PKB i 80 proc. eksportu),
- Algieria (14 proc. PKB i 95 proc. eksportu)
- Nigeria (6 proc. PKB i 88 proc. eksportu).
To właśnie te państwa należą dziś do największych beneficjentów napięć na Bliskim Wschodzie. Ich budżety konstruowano przy założeniu ceny baryłki ropy na poziomie ok. 60 dolarów, podczas gdy obecnie oscyluje ona wokół 100 dolarów. Każdy miesiąc utrzymania się takiego poziomu oznacza miliardy dolarów dodatkowych wpływów.
Na kontynencie są jednak także państwa, które – choć nie są uzależnione od węglowodorów – posiadają zasoby pozwalające zarówno zaspokajać popyt wewnętrzny, jak i generować dochody z eksportu. W ich przypadku wysokie ceny ropy i gazu stanowią impuls rozwojowy, a nie warunek stabilności gospodarki. Do tej grupy należą Senegal, Uganda oraz przede wszystkim Mozambik, który eksportuje skroplony gaz LNG m.in. do Singapuru, Chin, Indii, RPA i Tajlandii – krajów szczególnie wrażliwych na zakłócenia transportu surowców przez cieśninę Ormuz. W obecnych warunkach pośrednio może zyskiwać również Tunezja, pełniąca rolę państwa tranzytowego dla algierskiego gazu kierowanego do Europy.
Są też gospodarki, które na kryzysie tracą. Najsilniej dotyczy to najbardziej uprzemysłowionych państw Afryki – Egiptu, RPA i Maroka – będących jednocześnie importerami węglowodorów. W przypadku Egiptu koszty importu ropy i gazu wzrosły w marcu ponad dwukrotnie, do ok. 1,65 mld dolarów miesięcznie. RPA dotychczas pozyskiwała ok. 33 proc. ropy z Arabii Saudyjskiej, co czyni ją szczególnie wrażliwą na zaburzenia dostaw. W Maroku roczny koszt importu węglowodorów może wzrosnąć – przy utrzymaniu obecnych cen – z 10,7 mld euro do 15,3 mld euro.
Dodatkowym wyzwaniem dla tych państw jest presja kosztowa w rolnictwie. Wzrost cen paliw przekłada się na droższe nawozy, co obniża konkurencyjność eksportu rolnego i zmusza rządy do podejmowania działań osłonowych.
Gdzie będzie łatwiej eksportować?
Pod koniec marca do Algieru udała się premier Włoch Giorgia Meloni, by rozmawiać o zwiększeniu dostaw gazu. Od 2022 r., po odejściu Włoch od surowców z Rosji, Algieria stała się ich głównym dostawcą (ok. 30 proc.). Również Hiszpania zwiększyła zakupy w tym kraju.
Z informacji uzyskanych lokalnie wynika, że algierski rząd rozważa czasowe ograniczenie dostaw gazu do krajowych zakładów przemysłowych, aby zwiększyć wolumen eksportowy. Jeśli scenariusz ten się potwierdzi, będzie to oznaczać świadome uprzywilejowanie eksportu kosztem rynku wewnętrznego. W krótkim okresie może to prowadzić do wzrostu cen i przejściowych niedoborów towarów.
W takiej sytuacji rząd będzie zmuszony do złagodzenia restrykcji importowych, przynajmniej przejściowo. To otwiera okno możliwości dla polskich eksporterów – szczególnie tych, którzy mają już doświadczenie na rynku algierskim i relacje z lokalnymi partnerami sprzed zaostrzenia przepisów w lipcu ubiegłego roku. Podobny, choć łagodniejszy kierunek zmian może pojawić się także w Tunezji. Jej polityka gospodarcza często nawiązuje do rozwiązań przyjmowanych przez Algierię.
Wzrost dochodów z eksportu węglowodorów może wpłynąć również na politykę Mozambiku. Istnieje prawdopodobieństwo, że w 2026 r. rząd nie będzie rozszerzał ograniczeń importowych wprowadzonych pod koniec 2025 r. w celu ochrony bilansu płatniczego. Niewykluczone jest nawet częściowe wycofanie kontyngentów na wybrane towary, takie jak woda butelkowana, makaron, mąka, sól czy cement.
Potencjał eksportowy pojawia się także w krajach, które dotąd nie stosowały istotnych barier importowych. Wyższe dochody z eksportu ropy i gazu zwiększają siłę nabywczą – zwłaszcza wśród najzamożniejszych grup społecznych. Zjawisko to może być szczególnie widoczne w Nigerii, największej gospodarce kontynentu.
Otwarcie w 2023 r. rafinerii należącej do holdingu Dangote stworzyło warunki do przejęcia części regionalnego rynku paliw. Już w marcu zainteresowanie współpracą zgłaszały m.in. rządy RPA, Ghany i Kenii. Rosnące ambicje inwestycyjne holdingu oznaczają potencjalny popyt na technologie i maszyny. To obszar, w którym polscy producenci – zwłaszcza w sektorach przemysłowych, rolniczych i wydobywczych – mogą szukać partnerstw.
Równolegle państwa eksportujące ropę i gaz będą dążyć do ograniczenia krajowego zużycia surowców, aby zwiększyć ich dostępność na rynkach zagranicznych. W efekcie rosnąć będzie zapotrzebowanie na technologie poprawiające efektywność energetyczną, rozwiązania z zakresu odnawialnych źródeł energii oraz systemy ograniczające zużycie paliw.
Szczególnie interesującym segmentem może być rozwój technologii konwersji silników na gaz. Pozwala to zmniejszyć krajową konsumpcję benzyny, która – w warunkach wysokich cen – jest bardziej opłacalna w eksporcie niż gaz.
Gdzie będzie się więcej budować?
Wzrost dochodów z eksportu węglowodorów może przyspieszyć realizację dużych projektów infrastrukturalnych w Nigerii. Obecnie trwają prace nad rozbudową sieci kolejowej łączącej m.in. Lagos, Ibadan, Abudżę, Port Harcourt i Maiduguri. Równolegle realizowane są inwestycje drogowe – w tym trasy między Abudżą i Kaduną, Kaduną i Kano oraz Lagos i Ibadanem. Powstaje również most na rzece Niger, planowana jest budowa nowych portów morskich w Lekki i Onne oraz modernizacja istniejących terminali. W planach znajdują się także trzy elektrownie wodne o łącznej mocy przekraczającej 5 tys. MW oraz projekty typu smart city w Lagos i Abudży.
Angola od lat rozwija infrastrukturę dzięki finansowaniu dłużnemu, a obecna koniunktura surowcowa może dodatkowo wzmocnić ten trend. Dług publiczny na poziomie ok. 63 proc. PKB pozostawia przestrzeń do nowych inwestycji. Dodatkowe wpływy z eksportu ropy mogą zostać przeznaczone m.in. na rozwój Korytarza Lobito – strategicznej linii kolejowej łączącej wybrzeże Atlantyku z Zambią i Demokratyczną Republiką Konga.
W Libii wysokie ceny surowców zmniejszają ryzyko kryzysu gospodarczego i tworzą warunki do rozpoczęcia odbudowy infrastruktury zniszczonej w czasie konfliktów z lat 2011 oraz 2014–2020. Ramy prawne procesu rekonstrukcji powstały we wschodniej części kraju, kontrolowanej przez gen. Chalifę Chaftara. W czerwcu 2025 r. przyjęto trzyletni plan odbudowy, nadzorowany przez specjalny komitet. Największe kontrakty przypadną prawdopodobnie firmom z Turcji, Włoch, Francji, Arabii Saudyjskiej i Chin, jednak dla polskich przedsiębiorstw realną szansą pozostaje udział w podwykonawstwie.
W przypadku Senegalu dodatkowe dochody z eksportu gazu mają w pierwszej kolejności zostać przeznaczone na redukcję zadłużenia publicznego, które sięga ok. 130 proc. PKB. To kierunek deklarowany przez premiera Ousmane Sonko. Nie można jednak wykluczyć korekty tej strategii. Senegal, wspólnie z Mauretanią, rozważa kandydaturę do organizacji Pucharu Narodów Afryki w 2032 r., co może skłonić rząd do zwiększenia nakładów na infrastrukturę sportową i transportową.
Główne wnioski
- Wzrost cen węglowodorów, wynikający z kryzysu na Bliskim Wschodzie, sprzyja państwom eksportującym ropę i gaz – m.in. Sudanowi Południowemu, Libii, Gabonowi, Kongu, Gwinei Równikowej, Angoli, Czadowi, Algierii, Nigerii, Senegalowi, Ugandzie i Mozambikowi. Negatywne skutki odczuwają natomiast importerzy surowców, tacy jak Egipt, RPA i Maroko.
- Obecna sytuacja gospodarcza może prowadzić do częściowej liberalizacji importu – przede wszystkim w Algierii, a w dalszej kolejności także w Tunezji i Mozambiku.
- Największe przyspieszenie inwestycji infrastrukturalnych i wzrost liczby zamówień publicznych są prawdopodobne w Nigerii, Angoli i Libii. Pojawienie się nowych projektów nie jest wykluczone również w Senegalu.