Informacje z nieistniejącej książki. Politycy podatni na dezinformację
Polska prawica nie radzi sobie najlepiej z wynikiem węgierskich wyborów. Do tego stopnia, że chcąc zdyskredytować przyszłego następcę Viktora Orbána rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na jego temat.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Na czym polegała dezinformacja powielona przez polityków polskiej prawicy.
- Skąd wzięła się ta nieprawdziwa nieprawdziwa informacja.
- Jakie są dalsze skutki.
Już dzień po węgierskich wyborach poseł Witold Tumanowicz z Konfederacji opublikował kłamliwy wpis na temat Pétera Magyara. W węgierski wyborczy weekend przebywał on w Budapeszcie i kibicował Viktorowi Orbánowi.
„To jest niesamowite, że na Węgrzech tak nienawidzą Orbána, że woleli zagłosować na gościa co ugotował psa w mikrofalówce. Budapeszt świętował do rana. Ludzie na ulicy mówili mi, że nie ufają partii Tisza, ale najważniejsze było odsunięcie Fideszu” – napisał Witold Tumanowicz na platformie X.
Nieistniejąca książka
Pod wpisem polityka Konfederacji pojawiła się nota społecznościowa, w której internauci wyjaśnili na czym polegało rozpowszechnione przez niego kłamstwo. Historia o rzekomym upieczeniu psa pochodziła z węgierskiej strony internetowej Magyar Hirek 24. Została ona założona krótko przed wyborami na Węgrzech. Jej twórcy powoływali się na książkę, której autorką miała być Judit Varga – była węgierska ministra sprawiedliwości oraz była żona lidera Tiszy.
Varga przyznała jednak publicznie, że nie napisała takiej książki. Zdjęcie psa w artykule na stronie oczerniającej Magyara zostało wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Podobnie brzmiąca historia w świecie polityki faktycznie się wydarzyła, ale nie na Węgrzech, a w Stanach Zjednoczonych. Kristi Noem w swojej książce zrelacjonowała, że zastrzeliła swojego kilkunastomiesięcznego psa z powodu jego agresji. W administracji Donalda Trumpa pełni ona rolę sekretarza bezpieczeństwa narodowego.
Poseł Konfederacji udaje, że nie chodziło mu o Magyara. Gdy został zapytany o sprawę przez reportera TVP Info twierdził, że nie napisał o nim z imienia i nazwiska, a następnie próbował zbyć dziennikarza. Wpis usunął.
Prezes PiS również w to uwierzył
Na pośle Konfederacji się nie skończyło. We wtorek tę nieprawdziwą informację o Magyarze powtórzył prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Odpowiadając w sejmie na pytania o węgierskie wybory, przyznał, że Péter Magyar to człowiek „któremu w żadnym wypadku nie będzie składał gratulacji”. Uzasadnił to twierdząc, że zwycięstwo Magyara to przejaw „zupełnej znieczulicy społeczeństw europejskich na fakty, nawet najbardziej drastyczne”.
– Mówiłem o jego niebywałych wyczynach w życiu prywatnym. Takich, które każdego człowieka powinny z życia publicznego natychmiast eliminować – mówił Jarosław Kaczyński.
Gdy dziennikarze zwracali mu uwagę, że to nieprawda, prezes PiS obstawał przy swoim. Jarosław Kaczyński w przeciwieństwie do Witolda Tumanowicza nie trafił na te hasła przeglądając sieć. To polityk wiekowy, a media społecznościowe nie są jego bezpośrednim źródłem informacji. Nie jest zresztą tajemnicą, że nawet jego imienny profil na platformie X jest prowadzony przez bliskich współpracowników. To również oni przekazują prezesowi informacje pozyskane z sieci.
Rzecznik PiS, Rafał Bochenek, odnosił się później do sprawy, twierdząc, że lider jego partii opierał się na informacjach, które „od wielu dni były kolportowane przez media”. Historii o szczenięciu nie rozpowszechniały jednak media, a wspomniana wcześniej strona zarejestrowana kilka dni przed wyborami na Węgrzech.
Sprawa nie przeszła jednak bez echa, a słowa lidera największej polskiej partii opozycyjnej dotarły do węgierskich mediów. Prezesa PiS cytuje portal czasopisma Heti Világgazdaság w artykule poświęconym polskim reakcjom na wynik węgierskich wyborów.
Do sejmowej komisji etyki z wnioskiem o ukaranie prezesa PiS zwrócił się Krzysztof Brejza, europoseł Koalicji Obywatelskiej.
„Mamy do czynienia z rozpowszechnianiem informacji o charakterze niesprawdzonym, sensacyjnym i potencjalnie nieprawdziwym, które mogą stanowić przykład dezinformacji w przestrzeni publicznej. Poseł, jako osoba pełniąca funkcję publiczną, ma szczególny obowiązek opierania swoich wypowiedzi na faktach, a nie przypuszczeniach czy plotkach” – napisał europoseł KO uzasadniając wniosek.
Główne wnioski
- Wśród pierwszych reakcji polityków polskiej prawicy na przegraną Viktora Orbána były próby dyskredytacji jego następcy w roli premiera – Pétera Magyara. Nieprawdziwe informacje, jakoby Magyar miał upiec psa, podali poseł Konfederacji Witold Tumanowicz oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński.
- Politycy opierali się na spreparowanej historii rozpowszechnianej przez węgierski serwis internetowy, który powstał krótko przed wyborami, a publikowane na nim treści miały zdyskredytować lidera Tiszy. Jej autorzy powoływali się na książkę jego byłej żony. W rzeczywistości nie napisała ona autobiograficznej książki, w której mogłaby opisać takie zdarzenie.
- Poseł Konfederacji wypiera się, jakoby miał na myśli Magyara. Swój wpis skasował. Słowa prezesa PiS są jednak cytowane w mediach na Węgrzech, a europoseł KO Krzysztof Brejza złożył wniosek o ukaranie go przez sejmową komisję etyki.