Kategorie artykułu: Recenzja Społeczeństwo

To, co wszyscy wiedzą. Recenzja książki Stevena Pinkera „When Everyone Knows That Everyone Knows...”

To, co uznajemy za stabilne, może zniknąć w jednej chwili – wystarczy, że przestaniemy wierzyć, że inni nadal w to wierzą. Steven Pinker w swojej książce pokazuje, że świat społeczny opiera się na delikatnej sieci wzajemnych przekonań. Gdy ta pęka, zmienia się wszystko – od rynków po relacje między ludźmi.

When Everyone Knows That Everyone Knows...: Common Knowledge and the Mysteries of Money, Power, and Everyday Life
Fakty rzadko decydują o tym, jak działa społeczeństwo. Kluczowe okazuje się to, co ludzie myślą o przekonaniach innych. Fot. Scribner/ AI Generated

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. W jaki sposób Steven Pinker odróżnia zwykłą wiedzę od wiedzy wspólnej i dlaczego to rozróżnienie jest kluczowe dla funkcjonowania społeczeństwa.
  2. Dlaczego pieniądz i władza mogą istnieć wyłącznie dzięki wiedzy wspólnej i co się dzieje, gdy to przekonanie zostaje zachwiane.
  3. Jak brak wiedzy wspólnej wpływa na codzienne relacje – zarówno w życiu prywatnym (np. randki), jak i zawodowym (np. funkcjonowanie organizacji).
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Niektóre książki nie proponują nowej teorii świata, tylko nagle odsłaniają mechanizm, który od dawna działał tuż obok nas, a może nawet w nas samych, tyle że pozostawał przezroczysty jak szyba, dopóki ktoś nie narysował na niej palcem konturu. Steven Pinker w „When Everyone Knows That Everyone Knows…” opisuje właśnie taki mechanizm – wiedzę wspólną, ten dziwny i zarazem wszechobecny stan, w którym nie wystarcza, że coś jest prawdą, bo naprawdę zaczyna działać dopiero wtedy, gdy… wszyscy wiedzą, że wszyscy o tym wiedzą.

Książka Stevena Pinkera stanowi pogłębioną, a przy tym zaskakująco przenikliwą analizę jednego z najbardziej fundamentalnych i zarazem najmniej intuicyjnych mechanizmów rządzących życiem społecznym – wiedzy wspólnej. To temat, który na pierwszy rzut oka brzmi jak ćwiczenie z logiki formalnej, coś z pogranicza filozofii języka, teorii gier i akademickiej łamigłówki, ale Pinker bardzo szybko pokazuje, że chodzi tu o materię boleśnie codzienną: o pieniądze, władzę, wstyd, flirt, uprzejmość, milczenie, kłamstwo, dyplomację, panikę i te wszystkie sytuacje, w których człowiek nie tylko coś wie, lecz także gorączkowo próbuje odgadnąć, co wiedzą inni i co wiedzą o tym, że on sam wie.

BIO

O autorze

Steven Pinker to kanadyjsko-amerykański psycholog eksperymentalny i kognitywista, autor książek popularnonaukowych. Zajmuje się badaniami nad językiem, poznaniem i naturą ludzką, a jego prace łączą naukę z refleksją nad historią, moralnością, polityką i codziennym życiem. Publikował m.in. w „New York Times”, „Time” i „The New Republic”. Jest autorem takich książek jak „The Language Instinct”, „How the Mind Works” czy „Enlightenment Now”.

Urodził się w Montrealu, studiował na McGill University, a doktorat uzyskał na Harvardzie. Przez wiele lat pracował na MIT, a następnie został profesorem psychologii na Harvardzie. Był dyrektorem Center for Cognitive Neuroscience.

Znalazł się na liście 100 najbardziej wpływowych osób magazynu „Time”, był finalistą Nagrody Pulitzera i otrzymał liczne doktoraty honorowe. W 2006 r. został wyróżniony tytułem Humanisty Roku przez American Humanist Association.

Pinker deklaruje się jako ateista i przedstawiciel kulturowego judaizmu. Jest mężem pisarki i filozofki Rebeki Goldstein. Jego kolejne badania dotyczą koncepcji „wiedzy wspólnej” – tego, co wiemy i co wiemy, że wiedzą inni.

Steven Pinker's Blog

Wiedza nie wystarczy

Centralne rozróżnienie, na którym autor buduje swoją opowieść, wydaje się proste tylko do chwili, w której spróbuje się je zastosować do rzeczywistości. Jest przecież zwykła wiedza – wiem coś ja, wiesz coś ty – ale jest też wiedza wspólna, a więc taki stan rzeczy, w którym nie tylko obie strony znają dany fakt, lecz także wiedzą, że druga strona go zna, i wiedzą, że tamta wie, że one wiedzą, i tak dalej, w nieskończonym lustrzanym korytarzu wzajemnego rozpoznania.

To właśnie ta rekurencja, ten społeczny pogłos świadomości, interesuje Pinkera najbardziej. To z niej, jak przekonuje, zbudowana jest znaczna część świata, który uznajemy za realny, twardy i oczywisty.

Pieniądz, władza i inne umowy, które udają naturę

Jednym z najmocniejszych fragmentów tej książki jest analiza pieniądza, bo Pinker przypomina rzecz zarazem banalną i niepokojącą. Banknot nie ma wartości sam w sobie. Papier pozostaje papierem, dopóki nie zostanie opleciony wspólnym przekonaniem, że inni również uznają go za nośnik wartości. Pieniądz działa zatem nie dlatego, że jest czymś substancjalnym, lecz dlatego, że jest czymś uzgodnionym. A raczej – czymś wspólnie uznanym za uzgodnione. Kiedy to przekonanie pęka, jak w czasach hiperinflacji albo załamania zaufania do państwa, okazuje się, że cała ta monumentalna konstrukcja ekonomiczna stoi na czymś bardziej ulotnym, niż chcielibyśmy przyznać. Nie na złocie, nie na fizyce, nie na moralnym porządku świata, tylko na cyrkulacji wzajemnych oczekiwań.

Podobnie dzieje się z władzą. Przywódca polityczny, urząd, instytucja, nawet cały reżim mogą sprawiać wrażenie nieporuszonych, ciężkich, niemal geologicznych. A jednak ich siła bywa siłą teatralną – istnieją tak długo, jak długo trwa przekonanie, że inni również uznają ich legitymizację. Historia zna przecież wiele takich chwil, kiedy władza nie upadła dlatego, że nagle utraciła wszystkie narzędzia przymusu, lecz dlatego, że rozproszyło się przekonanie o jej nieuchronności. Chwilę wcześniej wszyscy jeszcze grali w tym samym spektaklu. Chwilę później dekoracje zaczynały wyglądać jak sklejka.

I właśnie to Pinker pokazuje z wyjątkową skutecznością: że świat społeczny jest mniej podobny do muru, niż nam się wydaje, a bardziej do porozumienia, które trwa tak długo, jak długo nikt nie powie zbyt głośno, że to tylko porozumienie.

Nagi cesarz i zbiorowa zmowa milczenia

Szczególnie interesujące są te partie książki, w których autor analizuje sytuacje, gdy wiedza istnieje, ale nie osiąga statusu wiedzy wspólnej. To jeden z tych momentów, w których teoria zaczyna niepokojąco dobrze tłumaczyć życie. Wszyscy coś widzą, wszyscy coś podejrzewają, wszyscy coś rozumieją, a mimo to zachowują się tak, jakby nic się nie stało. Baśń o nagim cesarzu okazuje się tu nie dziecięcą historyjką o śmiesznej próżności, lecz niemal podręcznikowym opisem społecznej iluzji. Nie chodzi przecież o to, że ludzie są ślepi. Chodzi o to, że każdy obawia się chwili, w której prywatne rozpoznanie trzeba będzie zamienić w rozpoznanie publiczne.

Baśń o nagim cesarzu okazuje się tu nie dziecięcą historyjką o śmiesznej próżności, lecz niemal podręcznikowym opisem społecznej iluzji.

Ten moment przejścia – od tego, co wiadomo, do tego, co wiadomo wszystkim jako wiadome wszystkim – ma w sobie coś z detonacji. Czasem wystarczy jedno zdanie, jeden gest, jeden człowiek, który powie rzecz pozornie prostą, a jednak dotąd niemożliwą do wypowiedzenia. Wówczas rzeczywistość nie tyle się zmienia, ile raczej nagle przestaje udawać, że jest czymś innym. Kognitywista bardzo trafnie pokazuje, że wiele gwałtownych zmian społecznych ma właśnie taki charakter. Są eksplozją wiedzy wspólnej, a nie narodzinami nowej prawdy.

Miłość, biuro i cała reszta codziennych przedstawień

Psycholog nie zatrzymuje się na poziomie państw, rynków i wielkich instytucji, lecz schodzi niżej. Tam, gdzie człowiek jest najbardziej śmieszny, najbardziej kruchy i zależny od cudzej interpretacji. Naukowiec bardzo ciekawie pisze o relacjach romantycznych, pokazując randkę jako subtelną grę sygnałów, uników, aluzji i pozornej przypadkowości. Dwie osoby mogą przecież czuć dokładnie to samo. Jednak dopóki uczucie nie stanie się wiedzą wspólną, dopóty obie strony poruszają się w gęstej mgle strategicznej niejednoznaczności. Powiedzieć za wcześnie – to ryzykować śmieszność. Nie powiedzieć wcale – to skazać się na zawieszenie. Człowiek nowoczesny, uzbrojony w psychologię, aplikacje i autoprezentację, wciąż pozostaje istotą, która najbardziej boi się prostoty.

Podobnie bywa w pracy. Zespół widzi nieskutecznego przełożonego, firmę dręczy absurdalna procedura, projekt od miesięcy dryfuje ku porażce. A jednak wszyscy zachowują się tak, jakby problem nie istniał. Dlaczego? Bo rozpoznanie indywidualne nie wystarcza. Trzeba jeszcze wiedzieć, że inni też widzą to samo i że są gotowi to uznać publicznie. Brak wiedzy wspólnej utrzymuje status quo nawet wtedy, gdy to status quo jest jawnie nieracjonalne. W tym sensie wiele instytucji nie trwa dzięki sprawności, lecz dzięki temu, że ludzie zbyt długo nie potrafią zsynchronizować swojej świadomości.

Teoria gier, czyli logika sytuacji bez złudzeń

W tym miejscu Pinker sięga po teorię gier, ale robi to bez akademickiej ostentacji. Dylemat więźnia nie jest tu martwym klasykiem z podręcznika, lecz modelem sytuacji, w której racjonalne decyzje podejmowane przez jednostki prowadzą do rezultatu gorszego dla wszystkich. To ważne, bo autor nie moralizuje. Nie mówi, że ludzie zawodzą dlatego, że są głupi lub źli. Raczej pokazuje, że wiele społecznych katastrof rodzi się z chłodnej logiki niepewności. Skoro nie wiem, czy druga strona będzie współpracować, muszę zakładać najgorsze. Skoro ona zakłada to samo, to wspólnie kształtujemy świat, którego nikt z nas nie chciał.

Dylemat więźnia nie jest tu martwym klasykiem z podręcznika, lecz modelem sytuacji, w której racjonalne decyzje podejmowane przez jednostki prowadzą do rezultatu gorszego dla wszystkich.

Pinker idzie jednak dalej niż zwykłe streszczenie znanych modeli. Interesuje go nie tylko strategia jednostki, lecz warunki, w których współpraca może stać się bezpieczna właśnie dlatego, że zostaje wspólnie rozpoznana jako możliwa, oczekiwana i odwzajemniana. To nie moralna przemiana serca jest tu kluczowa, lecz zmiana architektury wzajemnych oczekiwań. Brzmi chłodno, może nawet bezlitośnie, ale zarazem okazuje się zaskakująco realistyczne. Świat społeczny rzadko bywa naprawiany przez samą dobrą wolę. Znacznie częściej zmienia się wtedy, gdy ludzie zaczynają wiedzieć, że inni też są gotowi do zmiany.

Drabina Majmonidesa i kłopotliwe życie altruistów

W obszarze moralności autor przywołuje drabinę Majmonidesa, by uchwycić napięcie między czystością intencji a społeczną funkcją czynu. Najwyższą formą pomocy pozostaje w tej tradycji pomoc anonimowa, wolna od potrzeby uznania, pochwały i symbolicznego kapitału. To wizja moralnie piękna, niemal ascetyczna. A jednak Pinker przypomina, że społeczeństwa nie są klasztorami sumienia. Widzialne akty hojności, nawet jeśli częściowo podszyte chęcią budowania reputacji, mogą działać jako sygnały wzmacniające normy, zachęcające innych do podobnych zachowań i stabilizujące pewien etyczny krajobraz wspólnoty.

W tym sensie książka odmawia wygodnych rozstrzygnięć. Nie oferuje czytelnikowi tej satysfakcji, jaką daje prosty podział na dobro czyste i dobro skażone. Raczej pokazuje, że życie społeczne jest pełne działań niejednoznacznych, a ich skutki bywają cenniejsze niż intencje. To myśl trochę niewygodna, bo uderza w nasze pragnienie moralnej przejrzystości, ale właśnie dlatego wydaje się uczciwa.

Siła niedopowiedzenia

Chwilami robi się bardzo subtelnie. Takim wątkiem jest refleksja nad niejednoznacznością jako narzędziem społecznym. „When Everyone Knows That Everyone Knows…” przekonuje, że ludzie często unikają jednoznacznych komunikatów nie dlatego, że brakuje im odwagi albo słów, lecz dlatego, że dwuznaczność pełni konkretną funkcję. Pozwala zachować twarz, wycofać się, nie zamykać sytuacji, nie doprowadzać do eksplozji znaczenia. To mechanizm szczególnie ważny w polityce i dyplomacji, gdzie każdy zbyt jasny komunikat może stać się zapalnikiem. Równie dobrze działa w codziennych kontaktach, w relacjach rodzinnych, zawodowych, intymnych. Czasem mówimy półgłosem nie dlatego, że nie wiemy, co powiedzieć, lecz dlatego, że pełna jasność byłaby zbyt kosztowna.

To zresztą jeden z najbardziej ludzkich wymiarów tej książki. Autor nie opisuje człowieka jako chłodnego kunktatora, ale jako istotę, która stale negocjuje granicę między ujawnieniem a osłoną, między prawdą a jej bezpiecznym opakowaniem, między pragnieniem jasności a lękiem przed konsekwencją jasności.

Codzienność odarta z niewinności

Styl Pinkera, co warto podkreślić, łączy klarowność z erudycją. Autor porusza się swobodnie między literaturą, ekonomią, psychologią, polityką a teorią gier. Nie robi tego jednak po to, by olśnić czytelnika zakresem lektur. Raczej woli budować szeroką mapę zjawiska, którego nie dałoby się zamknąć w jednej dyscyplinie. Dzięki temu książka pozostaje przystępna, choć nie jest uproszczona, i intelektualnie gęsta, choć nie popada w ciężar dydaktycznego wykładu.

Być może jej ograniczeniem jest to, że nie daje prostych recept. Steven Pinker znacznie lepiej diagnozuje, niż instruuje. Pokazuje, jak działają mechanizmy wiedzy wspólnej, ale nie proponuje gotowego podręcznika ich naprawy. Z drugiej strony trudno uznać to za poważny zarzut. Jeśli problem dotyczy struktury wzajemnych przekonań, to żadna jednostkowa rada nie wystarczy. Nie da się samodzielnie wyprodukować wspólnoty uznania. Można co najwyżej rozpoznać reguły gry, w której od dawna się uczestniczy. Może dzięki temu od czasu do czasu nie dać się jej całkiem ograć.

Steven Pinker znacznie lepiej diagnozuje, niż instruuje. Pokazuje, jak działają mechanizmy wiedzy wspólnej, ale nie proponuje gotowego podręcznika ich naprawy.

When Everyone Knows That Everyone Knows…” to zatem książka, która nie tyle dostarcza nowej porcji informacji, ile przestawia czytelnikowi sposób patrzenia. Po lekturze trudniej myśleć o pieniądzu jak o czymś oczywistym, o władzy jak o czymś danym raz na zawsze, o randce jak o niewinnej wymianie spojrzeń, o milczeniu jak o pustce. Wszystko okazuje się gęstsze od wzajemnych domysłów, bardziej kruche i bardziej teatralne. Świat społeczny nie znika przez to we mgle relatywizmu – przeciwnie, staje się ostrzejszy, bo widać nagle, jak wiele zależy od tego, co uznajemy wspólnie za oczywiste, i jak bardzo ta oczywistość jest z czasem tylko dobrze utrzymywanym porozumieniem milczenia.

A po lekturze człowiek zaczyna słyszeć drugi ton codzienności. Ton cichszy, ale może ważniejszy od wszystkich wypowiedzianych słów.

Główne wnioski

  1. Rzeczywistość społeczna nie opiera się na faktach, istnieje tylko dlatego, że wszyscy uznają to za realne.
  2. Wiele kryzysów i przełomów społecznych nie wynika ze zmiany obiektywnej sytuacji, lecz z momentu, w którym wiedza indywidualna staje się wiedzą wspólną.
  3. Ludzkie zachowania – nawet te pozornie irracjonalne lub nieszczere – często są logiczną odpowiedzią na brak pewności co do tego, co wiedzą inni, co czyni komunikację i współpracę znacznie bardziej kruchymi, niż się wydaje.