Tydzień po Węgrach do urn idą Bułgarzy. Podobieństwa i różnice wyborów
Faworytem niedzielnych wyborów w Bułgarii jest nowa siła polityczna utworzona przez byłego prezydenta Rumena Radewa. Ugrupowanie zyskało popularność, głosząc hasła walki z oligarchią i korupcją. Pod tym względem sytuacja jest więc bardzo podobna do tej na Węgrzech, Jest jednak także sporo różnic.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie podobieństwa i różnice łączą wybory parlamentarne w Bułgarii i na Węgrzech.
- Na ile miejsc w Zgromadzeniu Narodowym może liczyć ugrupowanie Postępowa Bułgaria.
- Jakie są nadzieje i zagrożenia związane ze zwycięstwem partii byłego bułgarskiego prezydenta.
Jeszcze nie opadły emocje po ostatnich wyborach na Węgrzech, a już do urn idą obywatele kolejnego państwa w naszym regionie. W najbliższą niedzielę, 19 kwietnia, swoich parlamentarzystów wybierać będą Bułgarzy. Tamtejsze wybory będą miały wiele wspólnego z tymi znad Balatonu. I nie chodzi tylko o kolory flag – biel, czerwień i zieleń – pod którymi staną w lokalach wyborczych urny. Podobieństw jest znacznie więcej, choć są równie istotne różnice.
Choć liderem większości przedwyborczych sondaży na Węgrzech była Tisza Pétera Magyara, do końca nie było pewne, czy zdoła przełożyć to na zwycięstwo. Ostateczna skala wygranej dotychczasowej opozycji zaskoczyła nawet jej lidera, który teraz przygotowuje się do roli premiera.
Lider wszystkich sondaży
Również w Bułgarii badania opinii publicznej wyraźnie wskazują jednego faworyta – Postępową Bułgarię (PB) byłego prezydenta Rumena Radewa. W tym przypadku jednak nie ma wątpliwości, że wyraźna, kilkunastopunktowa przewaga w sondażach przełoży się na wyborcze zwycięstwo PB. Już teraz można więc mówić, że wkrótce dojdzie tam do zmiany rządu.
Na listach wyborczych partii Tiszy znalazły się przede wszystkim osoby dotąd niezwiązane z polityką. Często byli to liderzy lokalnych społeczności – menedżerowie, przedsiębiorcy, eksperci gospodarczy, lekarze, a także przedstawiciele świata kultury i sportu. Kandydowali m.in. Andrea Rost, światowej sławy śpiewaczka operowa, oraz Krisztián Kulcsár, były szermierz i olimpijczyk.
Mniej celebrytów, więcej polityków
Również Postępowa Bułgaria postawiła częściowo na kandydatów spoza tradycyjnego układu partyjnego. Do parlamentu startuje m.in. Ivet Goranova, mistrzyni olimpijska w karate sprzed sześciu lat. Nowe ugrupowanie byłego prezydenta nie opiera się jednak na tego typu nazwiskach. Rumen Radew, jako doświadczony polityk, kompletując listy, sięgnął więc przede wszystkim po ludzi ze swojego świata. Oparł się przy tym na środowiskach, które wcześniej poparły jego kandydaturę na urząd prezydenta. Dlatego o mandaty z ramienia PB ubiegają się m.in. byli działacze Bułgarskiej Partii Socjalistycznej – Zjednoczonej Lewicy (BSP–OL), stronnictwa o postkomunistycznych korzeniach. Na listach znaleźli się także przedstawiciele nacjonalistycznej Wewnętrznej Macedońskiej Organizacji Rewolucyjnej – Bułgarskiego Ruchu Narodowego (WMRO–BND).
Jak już wspomniano, ugrupowanie byłego bułgarskiego prezydenta – podobnie jak węgierska Tisza – jest nową siłą na scenie politycznej. Dla wielu wyborców pozostaje więc pewną niewiadomą, zwłaszcza że jego ogłoszony zaledwie miesiąc temu program pozostawia szerokie pole do interpretacji. W centrum stawia jednak – i tu kolejne podobieństwo do partii Pétera Magyara – zdecydowaną walkę z lokalnym układem oligarchiczno-korupcyjnym. Warto dodać, że według Transparency International percepcja korupcji w Bułgarii należy do najwyższych w Unii Europejskiej – zresztą ex aequo z Węgrami.
Precz z oligarchią i korupcją
Nie jest to przypadek, ponieważ właśnie pod takimi hasłami pod koniec ubiegłego roku Bułgarzy masowo wyszli na ulice. Jednym z kluczowych punktów programu PB jest więc demontaż obecnego modelu opartego na wszechobecnych, nieformalnych sieciach wpływów w dostępie do zasobów państwa.
Drugim filarem jest przyspieszenie rozwoju gospodarczego opartego na „wysokiej wartości dodanej”. W praktyce oznacza to odejście od modelu bazującego na niskich kosztach pracy i eksporcie surowców, na rzecz gospodarki opartej na technologiach, wiedzy i innowacjach. W programie pojawiają się zapowiedzi zwiększenia nakładów na badania i rozwój oraz tworzenia zachęt podatkowych dla firm reinwestujących zyski w kraju.
Kolejnym istotnym elementem propozycji PB jest utrzymanie dyscypliny budżetowej. Ugrupowanie zapowiada ostrożne podejście do wydatków publicznych i unikanie nadmiernego deficytu. W tym kontekście szczególnie wyróżnia się jeden z bardziej innowacyjnych punktów programu – wykorzystanie sztucznej inteligencji do nadzoru nad zamówieniami publicznymi oraz analizy przepływów finansowych w sektorze państwowym.
Oskarżenia o kopiowanie programu
Część propozycji PB – zwłaszcza dotyczących skali redystrybucji – była konsultowana m.in. z przedstawicielami związków zawodowych. Ustalono, że docelowy poziom wydatków socjalnych ma wynieść 17 proc. PKB, a nakładów na ochronę zdrowia – 6 proc. PKB. Problem polega jednak na tym, że realizacja tych założeń uzależniona jest od kondycji finansów publicznych.
Jak wskazują sondaże, najsilniejszym konkurentem PB jest dotychczas rządząca koalicja GERB–SDS (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii i Związek Sił Demokratycznych). Ugrupowanie to również przedstawiło swoją ofertę wyborczą, jednak – jak twierdzi Rumen Radew – miała ona w około 80 proc. skopiować program PB. Pozostałe 20 proc., których GERB–SDS nie „przejęła”, miało dotyczyć walki z oligarchią i korupcją. Warto przypomnieć, że właśnie to ugrupowanie jest w Bułgarii często kojarzone z układami korupcyjnymi.
Problem w tym, że PB raczej nie zyska większości w 240-miejscowym Zgromadzeniu Narodowym. Według najnowszych sondaży może zdobyć około 110 mandatów. To oznacza, że będzie prawdopodobnie musiała się dogadywać z ewentualnymi koalicjantami. Tu możliwości jest kilka.
Zdaniem Romana Ziruka, starszego analityka z firmy Ebury Partners Belgium, sekretem sondażowego (i być może także wyborczego) sukcesu PB jest szeroki i dość niejednoznaczny profil programowy – w kilku momentach wewnętrznie niespójny. Z jednej strony pozwala to partii przyciągać bardzo różnych wyborców, z drugiej jednak stanowi także minus. Nie wiadomo bowiem, jaki polityczny kierunek obierze ugrupowanie, gdy dojdzie do władzy.
Zwrot w kierunku lekkiego eurosceptycyzmu
Ekspert ocenia, że PB może obrać kurs na łagodny eurosceptycyzm, a nawet częściowe ocieplenie relacji z Rosją. Tak bowiem można interpretować wcześniejsze wypowiedzi Rumena Radewa. I to pomimo że około 60 proc. Bułgarów popiera członkostwo w Unii Europejskiej.
Kolejny potencjalny problem polega na tym, że Bułgaria jest jednym z najmniej stabilnych politycznie krajów UE. Wystarczy wspomnieć, że nadchodzące głosowanie to już ósme wybory do Zgromadzenia Narodowego w ciągu ostatnich pięciu lat, a w tym stuleciu Bułgarzy aż 13 razy wyłaniali swoich posłów.
– Na bułgarskim rynku finansowym nie widać, aby zbliżające się wybory wywoływały panikę. Inwestorzy są najwyraźniej przyzwyczajeni do politycznych wahań w kraju. Ponadto wynik wydaje się przesądzony, a ryzyka związane z wyborami nie są na tyle duże, aby można się było spodziewać radykalnej zmiany w postrzeganiu Bułgarii – podsumowuje Roman Ziruk.
Główne wnioski
- Wybory w Bułgarii i na Węgrzech łączy wzrost znaczenia nowych ugrupowań. Zarówno Tisza na Węgrzech, jak i Postępowa Bułgaria są nowymi siłami politycznymi. Obie budują poparcie na hasłach walki z korupcją – zjawiskiem, przeciwko któremu jeszcze kilka miesięcy temu Bułgarzy masowo protestowali na ulicach.
- Postępowa Bułgaria ma największe szanse na wyborcze zwycięstwo. Sondaże jednoznacznie wskazują, że ugrupowanie byłego prezydenta Rumena Radewa zdobędzie najwięcej głosów. Aby jednak utworzyć rząd, będzie musiało wejść w koalicję. Na Węgrzech zwycięzca nie ma takiego problemu – uzyskał tzw. wielką, czyli konstytucyjną większość.
- Kierunek, w którym pójdzie rząd Postępowej Bułgarii, pozostaje na razie niewiadomą. Program partii jest dość niejednoznaczny i częściowo niespójny. Rodzi to pewną niepewność, choć nie na tyle dużą, aby niepokoić rynki finansowe. Analitycy spodziewają się, że może dojść do łagodnego zwrotu w kierunku eurosceptycyzmu lub zbliżenia z Rosją.