System SOK za miliony nie działa, prokuratura umarza śledztwo
Ok. 14 mln zł łącznie kosztowała Interaktywna Baza Danych, która miała ułatwić służbę funkcjonariuszom Straży Ochrony Kolei. Jednak nie ułatwiła, a teraz... nie działa.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie były losy systemu, mającego ułatwić służbę funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei i co stało się ze śledztwem w jego sprawie.
- Jaką rolę odegrał w tej sprawie były Komendant Główny SOK.
- Ile kosztował system, który okazał się być bublem.
Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. W 2021 r., Komenda Główna Straży Ochrony Kolei wpadła na pomysł ułatwienia życia funkcjonariuszom. Dostali specjalny system, mający ułatwić im życie i poprawić wykonywanie obowiązków, takich jak nadzór nad kolejową infrastrukturą. Tak się jednak nie stało.
Interaktywna Baza Danych SOK (IBD-SOK) została zakupiona w 2021 r. Pomysł narodził się dwa lata wcześniej. 10,3 mln to koszt samego systemu, ponad 2 mln kosztowały mobilne terminale. Kolejne nieco ponad 2 mln pochłonęły koszty jego obsługi. Komendantem głównym SOK był wówczas Józef Hałyk. Do jego postaci jeszcze wrócimy. Ale z systemem były problemy. Według wiedzy XYZ – poważne. Funkcjonariusze meldowali o nich przełożonym.
Zwróciliśmy się z pytaniami do firmy, odpowiedzialnej za stworzenie systemu. To warszawska spółka Enigma Systemy Ochrony Informacji. Utrzymuje, że wszystko było w porządku.
„Po wdrożeniu i uruchomieniu systemu wszelkie zgłoszenia dotyczące jego działania były obsługiwane w ramach obowiązujących procedur projektowych i serwisowych, zgodnie z postanowieniami umowy oraz ustalonym trybem współpracy pomiędzy stronami. System był objęty opieką gwarancyjną przez 24 miesiące, drobne mankamenty były zgłaszane i usuwane w ramach standardowych procedur" - czytamy w odpowiedzi.
System z wadami, ale kasa płynęła
Wydaje się jednak, że inaczej patrzyli na to funkcjonariusze SOK. Musieli informować o tym PKP PLK. Warto w tym miejscu przyjrzeć się odpowiedzi, jakiej na nasze pytania udzieliła PKP PLK.
„O braku realnej użyteczności Systemu przesądzał brak funkcjonalności wspierających podstawowe procesy operacyjne funkcjonariuszy SOK, jak również brak podstaw do uznania, że System może stanowić realne wsparcie w codziennej służbie oraz przy realizacji zadań ustawowych Straży Ochrony Kolei (podkreślenie redakcji). Ponadto, użytkowanie Systemu obciążało dodatkowymi czynnościami służbę dyżurną, ponieważ wymagało od nich wprowadzania informacji zarówno do Systemu jak również do innych narzędzi, co niwelowało zasadność jego dalszego użytkowania” - czytamy. Oznacza to, że SOK musiał wprost powiadamiać PKP PLK o problemie z IBD.
Z odpowiedzi Enigmy wynika, iż „system miał charakter customowy, ale budowany był na bazie gotowych autorskich komponentów firmy Enigma i został dostosowany do potrzeb SOK".
Enigma „realizowała projekt jako wykonawca, tworząc system na podstawie szczegółowego harmonogramu obejmującego analizę, warsztaty, dostawę i konfigurację infrastruktury, instalację oprogramowania, testy akceptacyjne, wdrożenie, opracowanie dokumentacji technicznej i użytkowej oraz szkolenia".
Z problemami czy nie, system jednak działał. Przynajmniej do momentu odwołania Józefa Hałyka w lutym 2024 r. Szef SOK odszedł wtedy na emeryturę – po 17 (!) latach kierowania formacją. Niedługo wcześniej został zresztą zatrzymany w związku z tzw. „aferą Collegium Humanum”.
Garstka wali pięścią w stół
Do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Złożył je nowy komendant SOK, były operator Jednostki Wojskowej GROM, Jarosław Garstka. Dotyczyło ono nieprawidłowości w związku z funkcjonowaniem systemu. Co więcej, komendant nakazał także wyłączenie systemu z użytkowania.
Dlaczego? Na to pytanie odpowiedziała zapytana przez nas spółka PKP PLK. To ona bowiem odpowiada za nadzór i kontrolę nad Strażą Ochrony Kolei. Według spółki decyzja została podjęta „po uzyskaniu przez Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei informacji o istotnych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Systemu”.
Po otrzymaniu tych informacji przeprowadzono analizę obejmującą funkcjonalność systemu, kompletność dokumentacji zamówieniowej, zgodność wykonania z postanowieniami zawartej umowy oraz spełnienie wymagań określonych w opisie przedmiotu zamówienia.
„Nie podejmowano działań, zmierzających do stabilizacji"
Obsługa systemu kosztowała około 1 mln zł rocznie. Wynika to ze wspomnianego już pisma, skierowanego do ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka.
„Mimo braku realnego wsparcia operacyjnego dla formacji, w latach 2022–2024 Komenda Główna SOK zmuszona była ponosić koszty obsługi informatycznej i serwisowej systemu IBD-SOK w łącznej wysokości przekraczającej dwa miliony złotych, na podstawie umów ryczałtowych, które obligowały do opłacania serwisu niezależnie od tego, czy system był eksploatowany" – opisują w swojej prośbie ministra o nadzór nad postępowaniem kolejowe związki zawodowe.
PKP PLK odpowiada, że „z uwagi na wcześniejsze ustalenia dotyczące braku wymaganej funkcjonalności Systemu oraz jego ograniczonej przydatności operacyjnej, nie podejmowano działań zmierzających do stabilizacji jego użytkowania w rozumieniu dalszego wdrażania lub rozwijania Systemu na potrzeby codziennej służby” (podkreślenie red.). Pokrywa się to z tym, co słyszymy ze Straży: poprzednie władze PKP-PLK nie wykazywały wielkiego zainteresowania tym, że SOK ma problemy z kupionym za wielkie pieniądze systemem.
Co natomiast zrobiono? Spółka odpowiada, że koncentrowano się na zabezpieczeniu danych zgromadzonych w systemie, przygotowaniu ich do przekazania na serwery PKP PLK oraz „zapewnieniu właściwego zabezpieczenia infrastruktury serwerowej Komendy Głównej Straży Ochrony Kolei oraz ograniczeniu ryzyk organizacyjnych, operacyjnych i finansowych związanych
z dalszym utrzymywaniem Systemu".
Minął okres gwarancji, wykonawca umywa ręce
Ciekawy w tym kontekście jest inny fragment odpowiedzi Enigmy: „W toku realizacji umowy spółka zapłaciła trzy kary umowne. Łączna kwota kar wyniosła mniej niż 0,5% wartości umowy. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że kary te dotyczyły realizacji harmonogramu, a nie problemów związanych z działaniem samego systemu".
Zapytaliśmy spółkę, czy system jest obecnie używany. Odparła, że „nie posiada wiedzy" na ten temat. Zaznaczyła przy tym, że „system był wykorzystywany produkcyjnie przez wiele miesięcy w okresie utrzymania i gwarancji".
Umowa niemożliwa do wypowiedzenia?
Jak już wyżej zaznaczono, Komendant Główny SOK podjął decyzję o wygaszeniu użytkowania systemu wraz z upływem okresu obowiązywania umowy serwisowej. Ponieważ umowa nie przewidywała możliwości jej wcześniejszego wypowiedzenia, SOK przestał korzystać z systemu, kiedy umowa przestała obowiązywać.
To pozwoliło spółce na uniknięcie dalszych kosztów oraz na przeprowadzenie działań związanych z zabezpieczeniem i przeniesieniem danych. We wspomnianym piśmie związków zawodowych do ministra możemy przeczytać, że dopiero decyzja obecnego Kierownictwa Komendy Głównej SOK o rozwiązaniu umów serwisowych w 2025 r. przyniosła wymierne oszczędności w wysokości około jednego miliona złotych.
Śledztwo umorzone w Wielki Czwartek
Informacje o nieprawidłowościach w działaniu IBD miały być przekazywane do PKP PLK „niezwłocznie po ich zweryfikowaniu, w toku prowadzonych rozmów roboczych oraz uzgodnień dotyczących dalszego postępowania w sprawie”.
Jak odpowiada PKP PLK, przedmiotem tych rozmów była również konieczność złożenia zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. I takie zawiadomienie, jak już wyżej napisano, zostało złożone. Tyle, że w Wielki Czwartek prokuratura postępowanie... umorzyła.
PKP PLK wystąpiła do prokuratury o materiały ze śledztwa. Prokuratura, jak mówią nasi rozmówcy, odesłała jej płytę z dowodami. Tyle, że – według naszych informacji– porysowaną tak bardzo, że niemożliwą do odtworzenia.
PKP PLK złożyło zażalenie na decyzję prokuratury i czeka na decyzję. Liczy na to, że sprawie przyjrzy się osobiście minister Waldemar Żurek. Zwróciliśmy się w tej sprawie do Prokuratury Krajowej. Do dnia publikacji nie odpowiedziała na nasze zapytania.
Sama Enigma zaś „ma wiedzę o prowadzonym postępowaniu i współpracuje z odpowiednimi organami w charakterze świadka". Jednocześnie zaś... „nie ma wiedzy na temat problemów z systemem".
Główne wnioski
- Stworzony przez warszawską spółkę system, który miał usprawnić działania Straży Ochrony Kolei, okazał się kosztownym niewypałem, wartym kilkanaście milionów złotych.
- Prokuratura, która prowadziła postępowanie przygotowawcze w tej sprawie, umorzyła je jednak. A do PKP przesłała płytę z materiałami porysowaną tak, że według naszych rozmówców niemożliwą do odtworzenia.
- Prokuratura Krajowa nie odniosła się do pytań XYZ o wniosek kolejowych związków do ministra sprawiedliwości o objęcie postępowania szczególnym nadzorem.