Dlaczego Sławomir Cenckiewicz odszedł z funkcji szefa BBN
Nieoczekiwana dymisja w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Z funkcją szefa „prezydenckiego ministerstwa obrony" rozstał się jego szef prof. Sławomir Cenckiewicz. Jakie mogły być powody tej zmiany i co ona oznacza dla relacji Kancelarii Prezydenta z kancelarią premiera?
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie mogły być przyczyny rezygnacji Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomira Cenckiewicza.
- Kto będzie jego następcą na fotelu szefa „prezydenckiego ministerstwa obrony".
- Jak ta zmiana może się przełożyć na relacje prezydenta i rządu.
Dymisja szefa BBN jest niespodziewana. Zaledwie kilka dni temu Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę na decyzję niższej instancji, dotyczącą jego poświadczenia bezpieczeństwa. Wydawało się, że prof. Sławomir Cenckiewicz triumfuje. A teraz złożył rezygnację. O jej przyczynach napisał w oświadczeniu na swoim koncie w serwisie X/Twitter.
„Wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mi prawo dostępu do informacji niejawnych, na ręce prezydenta Karola Nawrockiego w dniu 22 kwietnia 2026 r. złożyłem rezygnację ze stanowiska Sekretarza Stanu – Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego" – wskazał prof. Cenckiewicz.
Dodał jednocześnie, że „od teraz będzie wspierał Pana Prezydenta w zupełnie innej roli". Jego następcą będzie – na razie jako pełniący obowiązki – gen. Andrzej Kowalski. Jemu i wszystkim współpracownikom z BBN, Cenckiewicz „udzielił poparcia", podziękował i życzył powodzenia.
Prof. Cenckiewicz rezygnuje, następcą gen. Kowalski
Co ciekawe, plotki o możliwym rozstaniu się prof. Cenckiewicza z fotelem szefa BBN krążyły już od jesieni ubiegłego roku. Rozmówcy XYZ wskazywali wtedy, że Cenckiewicz może być bardziej obciążeniem wizerunkowym dla prezydenta, niźli wartością dodaną.
Problemem była przede wszystkim kwestia jego poświadczenia bezpieczeństwa. Jeden z rozmówców XYZ nazwał je „poświadczeniem Schroedingera". Sławomir Cenckiewicz teoretycznie poświadczenia nie miał, a zarazem mógł mieć dostęp do informacji niejawnych.
Teraz zaś, prof. Cenckiewicz złożył rezygnację. W chwili, kiedy NSA przyznało rację, że decyzja o cofnięciu mu poświadczenia bezpieczeństwa była wydana z błędem. Był to dla byłego już szefa BBN moment triumfu. Pisał wtedy o zwycięstwie i wystosował żądania dymisji szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) gen. Jarosława Stróżyka. Nieco ponad tydzień później Sławomir Cenckiewicz złożył rezygnację. Dlaczego? Próbowaliśmy się z nim skontaktować w tej sprawie, jednak ograniczył się do wskazania, że za komentarzem jest jego oświadczenie w serwisie X.
Pyrrusowe zwycięstwo. Prof. Cenckiewicz i tak nie dostałby poświadczenia?
Warto mieć na uwadze, że nawet, jeśli NSA zakwestionował sam sposób wydania decyzji o cofnięciu mu poświadczenia przez SKW, to (najprawdopodobniej) nie zakwestionował jednocześnie meritum samego jej wydania.
Oznacza to, że prof. Cenckiewicz musiałby co najmniej przejść jeszcze raz procedurę sprawdzającą. A trudno przypuszczać, by SKW wydała mu poświadczenie, mając na uwadze jego poprzednie boje ze służbą. Chodzi o jego personalne zatargi z obecnym kierownictwem SKW, długotrwałą epopeję odebrania mu poświadczenia i sądowej walki o jego odzyskanie, połączonej z wypuszczaniem przecieków do mediów przez obie strony. Co więcej, teraz procedurą musiałaby zająć się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Tymczasem jeszcze 15 kwietnia, czyli w dniu wyroku NSA, ABW przesłała do Kancelarii Prezydenta pismo, w którym jasno wskazywała, że prof. Cenckiewicz nie ma poświadczenia bezpieczeństwa. I nie może mieć dostępu do informacji niejawnych, chyba, że w sposób jednorazowy.
Sprawą jego poświadczenia musiałby teraz zająć się kontrwywiad cywilny, czyli ABW. Zważywszy na to, że nad prof. Cenckiewiczem ciążą zarzuty prokuratorskie (on sam określał je jako całkowicie chybione), można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że nie otrzymałby poświadczenia.
Mogłoby to oznaczać przedłużający się spór polityczny. ABW z dużym prawdopodobieństwem nie wydałaby mu poświadczenia. A to oznaczałoby duże problemy wizerunkowe na zewnątrz. O ile bowiem partnerzy zagraniczni mogliby przymknąć oko na brak poświadczenia wydanego przez jedną służbę kontrwywiadowczą, o tyle dwie odmowy to już zbyt wiele pytań i wątpliwości.
Były szef BBN ostro skrytykował Viktora Orbana
Jest jeszcze jedna kwestia, którą należy brać pod uwagę. Po przegranych przez Viktora Orbana wyborach na Węgrzech prof. Cenckiewicz zdecydował się na ostry wpis, w którym mocno skrytykował obowiązującą w PiS narrację poparcia dla byłego premiera Węgier.
„Nagrania rozmów węgierskiego premiera i szefa MSZ z Putinem i Ławrowem ujawnione ostatnio (zdobyte być może przez jeden z wywiadów) są tego wszystkiego egzemplifikacją. Relatywizacja tego na polskiej prawicy antyrosyjskiej była błędem (delikatnie mówiąc)" – napisał wtedy były już szef BBN.
Dla polityków PiS, którzy mocno popierali Orbana, mogło być to nie do strawienia. Czy zadecydowało to o odejściu prof. Cenckiewicza? Z pewnością sprawa nie przysporzyła mu na polskiej prawicy sympatyków.
Kim jest następca
Gen. Andrzej Kowalski, który zajmie jego miejsce, to oficer służb, wieloletni funkcjonariusz nieistniejącego już Urzędu Ochrony Państwa i Służby Wywiadu Wojskowego (SWW). Pikanterii dodaje sprawie fakt, że jako szef SWW był przełożonym gen. Jarosława Stróżyka, obecnego szefa SKW.
Gen. Kowalski uchodzi – o czym mówią nasi osoby zbliżone do służb – za inteligentnego oficera. I w odróżnieniu od prof. Cenckiewicza posiada poświadczenie bezpieczeństwa. Może to, przynajmniej na jakiś czas, załagodzić spór pomiędzy Kancelarią Prezydenta a kancelarią premiera. To „Mały Pałac" bowiem, jak nazywa się KPRM, ostatecznie nie zgodził się na wydanie Sławmirowi Cenckiewiczowi poświadczenia bezpieczeństwa.
Warto dodać, że w dniu wydania przez NSA wyroku w sprawie jego poświadczenia, pojawiła się także informacja, iż prezydent Karol Nawrocki zdecydował się na podpisanie aktów nominacji na pierwszy stopień oficerski dla młodych funkcjonariuszy ABW. Kilka tygodni wcześniej wydał tę samą decyzję w stosunku do młodych funkcjonariuszy SKW. Brak podpisu był przez długie miesiące kwestią bardzo sporną w relacjach prezydenta z rządem. Osoby znajdujące się blisko sprawy mówiły wtedy, że dużą rolę w blokadzie nominacji odegrał właśnie Sławomir Cenckiewicz.
Jego rezygnacja może być zatem czymś na kształt polubownego rozwiązania. Mimo (pozornej) wygranej w starciu z SKW Cenckiewicz odchodzi sam – nie odwołany ani zdymisjonowany. Rodzi to wrażenie, że jego odejście jest zakończeniem pewnego etapu, a nie wymuszoną decyzją.
Na ten moment, wygląda jednak na to, że starcie prezydenta i rządu wygrał ten drugi. Co oznacza to dla trudnej współpracy obu ośrodków – pokaże czas.
Główne wnioski
- Sławomir Cenckiewicz ustąpił z fotela Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Może to oznaczać przynajmniej chwilowe złagodzenie kryzysu w relacjach rządu i prezydenta.
- Jego decyzja najprawdopodobniej związana jest z kwestią poświadczenia bezpieczeństwa wydawanego przez kontrwywiad wojskowy lub cywilny. Niedawna decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego o utrzymaniu w mocy wyroku sądu wojewódzkiego (niższej instancji) nie oznaczała jednak przywrócenia mu poświadczenia.
- Jego następcą na stanowisku szefa BBN będzie – przynajmniej na razie – gen. Andrzej Kowalski, oficer służb i były wieloletni szef Służby Wywiadu Wojskowego za czasów rządów PiS.
