Twój prąd. Energia w praktyce
Mniej ekologii, więcej ekonomii. Jak przekonać Polaków do odnawialnych źródeł energii
Większość Polaków uważa, że zmiany klimatu są zagrożeniem i trzeba dokonywać transformacji energetycznej. Jednocześnie boimy się odchodzić od węgla. Tymczasem inwestycja w odnawialne źródła energii się opłaca – nie tylko państwu, ale też statystycznemu Kowalskiemu.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Czy Polki i Polacy są otwarci na transformację energetyczną.
- Co zrobić, by korzyści z zielonej energii odczuł przeciętny Kowalski.
- Jakie konkretnie korzyści dla gospodarki przynosi transformacja energetyczna.
To, że Polacy są otwarci na energetykę odnawialną, widać gołym okiem. Już kilka lat temu nasz kraj stał się jednym z europejskich liderów pod względem przyrostu mocy fotowoltaicznych. Imponujący jest zwłaszcza dynamiczny rozwój mikroinstalacji prosumenckich wspierany programami takimi jak „Mój Prąd”. Dziś coraz więcej gospodarstw domowych produkuje już własną energię.
Kosztowne zmiany budzą opór
Nastawienie Polaków do unijnych celów klimatycznych w dużej mierze zależy od tego, jak postrzegają oni zmiany klimatu. Z badań CBOS wynika, że większość badanych mających świadomość globalnego ocieplenia (58 proc.) twierdzi, że każdy może swoimi działaniami przyczynić do ograniczenia zmian klimatu. Jako jeden z najważniejszych sposobów osiągnięcia tego celu wskazują konieczność zmiany systemów ogrzewania i korzystania z energii elektrycznej (39 proc.).
Jednak ta zależność działa w obie strony. Z jednej strony świadomość zagrożeń klimatycznych sprzyja poparciu dla zmian w energetyce. Z drugiej – szybkie i kosztowne reformy mogą budzić opór. Obecny wzrost sceptycyzmu wobec ocieplania się klimatu może być więc reakcją na tempo i skutki transformacji. Zwłaszcza wtedy, gdy jest ona postrzegana jako zbyt droga lub zagrażająca stabilności energetycznej. – Mniejsza akceptacja tych zmian skutkuje z kolei wzrostem sceptycyzmu i prowadzi do umniejszania wagi zagrożeń klimatycznych – ocenia Michał Felisiak z CBOS.
Świadomość zagrożeń klimatycznych sprzyja poparciu dla zmian w energetyce, ale zbyt kosztowne reformy mogą budzić opór
Regres w myśleniu o zielonej transformacji
Nic dziwnego, że – jak wynika z badań CBOS - od trzech lat systematycznie przybywa osób przekonanych, że przez najbliższą dekadę lub dwie polska energetyka powinna opierać się na krajowych zasobach węgla. Punktem zwrotnym w myśleniu o energetyce okazał się kryzys wywołany rosyjską agresją na Ukrainę. W jego wyniku na pierwszy plan wysunęły się nie cele klimatyczne, ale kwestie dostępności po akceptowalnych cenach.
Poparcie dla stopniowej rezygnacji z energetyki opartej na węglu jest nadal wysokie. Z drugiej strony jest jednak najniższe od 2015 r. - deklaruje je obecnie 55 proc. badanych. To aż o 6 punktów procentowych mniej niż rok temu. – Zdaniem Michała Felisiaka z CBOS, wyniki te świadczą o postępującym w ostatnich latach regresie w myśleniu o transformacji energetycznej. – Wydaje się, że Polacy mają poczucie rosnących obciążeń związanych z polityką klimatyczną, przede wszystkim tych ponoszonych przez samych obywateli – ocenia ekspert.
Polacy otwarci na debatę energetyczną
Skąd takie nastroje? Odpowiedzi na to pytanie szukali m.in. autorzy raportu „Wsparcie klimatycznych ambicji Polski” opracowanego przez organizację pozarządową „Project Tempo”. Ich zdaniem, w polskiej i europejskiej debacie na temat transformacji energetycznej zbyt mocno skupialiśmy się na argumentach klimatycznych, za słabo na ekonomicznych. W efekcie przeciętny Polak nie zdaje sobie sprawy z tego, jak rozwój OZE może wpłynąć na wzrost gospodarczy i jego osobistą sytuację finansową. „Warto skupić się na podejściu rynkowym, które umożliwia obywatelom dokonywanie własnych wyborów, a nie narzuconych z zewnątrz” – twierdzą autorzy raportu. I dodają, że większość Polaków jest jak najbardziej otwarta na merytoryczną dyskusję o transformacji energetycznej.
W polskiej i europejskiej debacie na temat transformacji energetycznej zbyt mocno skupiliśmy się na argumentach klimatycznych, za słabo na ekonomicznych
Opłacalny duet zielonej energii
Zmiana zasadniczego tonu debaty jest możliwa. Zwłaszcza że – jak twierdzą eksperci – transformacja energetyczna jest korzystna nie tylko dla środowiska i naszego zdrowia, ale także dla naszych portfeli.
Dane są bowiem jednoznaczne, bo energia z wiatru na lądzie i ze słońca należy dziś do najtańszych źródeł. W skali roku oba źródła odnawialne świetnie się uzupełniają. Gdy spada produkcja ze słońca, rośnie udział wiatru i odwrotnie. Razem tworzą więc stabilny i opłacalny duet zielonej energii.
Energia z wiatru na lądzie i ze słońca należy dziś do najtańszych. Gdy spada produkcja ze słońca, rośnie udział wiatru i odwrotnie. Razem tworzą więc stabilny i opłacalny duet zielonej energii
Obecnie rząd prowadzi działania, które mają zwiększyć udział odnawialnych źródeł energii w polskim miksie energetycznym. Według analiz sprawiedliwie prowadzona transformacja energetyczna może obniżyć koszty wytwarzania energii o 11 proc. do 2030 r. Do 2040 r. będzie to już o 31 proc.
Transformacja energetyczna to zatem poważny impuls rozwojowy dla polskiej gospodarki. Szacuje się, że w latach 2026–2030 inwestycje związane z transformacją wyniosą 216 mld zł rocznie. Dzięki temu średni wzrost PKB Polski do 2030 roku może osiągnąć 3,6 proc., czyli ponad dwukrotnie więcej niż prognozowana średnia dla Unii Europejskiej. Nakłady na badania i rozwój wzrosną dwukrotnie, osiągając poziom 2,5 proc. PKB. Te liczby mogą robić wrażenie, ale na wyobraźnię Polek i Polaków lepiej działa stan ich portfeli.
Korzyść dla budżetu Kowalskiego
Obecnie w Polsce mamy bardzo dużo instalacji prosumenckich, które pozwalają gospodarstwom domowym produkować energię na własne potrzeby. Nie wszystkie jednak przynoszą właścicielom wystarczające korzyści. Własna instalacja fotowoltaiczna to tylko początek. Dopiero połączenie jej z magazynem energii oraz inteligentnym systemem zarządzania pozwala w pełni wykorzystać wyprodukowany prąd i realnie kontrolować zużycie energii w domu.
Z tych powodów resort klimatu promuje obecnie przydomowe magazyny energii. Szacuje się, że ich zastosowanie, połączone z aktywnym zarządzaniem instalacją, może przynieść oszczędności sięgające nawet ponad 70 proc. Takie argumenty mogą zdziałać więcej niż szlachetne hasła klimatyczne.
Komentarz partnera cyklu
Właściciele instalacji OZE mogą mieć realny wpływ na swoje rachunki
Jednym z elementów efektywnie wspierających ten proces jest magazyn energii. Pozwala on na przechowywanie nadwyżki energii wyprodukowanej w dzień, aby następnie wykorzystać ją np. wieczorem lub w nocy, gdy zapotrzebowanie rośnie.
Kolejnym rozwiązaniem jest system EMS (Energy Management System, czyli system do zarządzania energią), który monitoruje oraz automatyzuje proces sterowania mikroinstalacją OZE i magazynem energii. EMS może zdalnie uruchamiać energochłonne urządzenia (np. pompy ciepła, ładowarki samochodowe) w momentach najwyższej produkcji z PV. To pozwala podnieść poziom autokonsumpcji. Dodatkowo EMS umożliwia wybranie najlepszych godzin pracy urządzeń, biorąc pod uwagę ceny energii, stan magazynu energii oraz zużycie energii w budynku.
Właściciele OZE mają więc realny wpływ na swoje rachunki, ale trzeba tu podkreślić rolę podejścia systemowego. Fotowoltaika to dziś pierwszy krok. Dopiero w połączeniu z magazynem energii i inteligentnym systemem EMS użytkownik może w pełni wykorzystać potencjał własnej instalacji i skutecznie zarządzać swoim zużyciem energii.
Główne wnioski
- Polacy są otwarci na energetykę odnawialną. Już kilka lat temu nasz kraj stał się jednym z europejskich liderów pod względem przyrostu mocy fotowoltaicznych.
- Mimo to, od trzech lat systematycznie przybywa osób przekonanych, że przez najbliższą dekadę lub dwie polska energetyka powinna opierać się na krajowych zasobach węgla.
- W rzeczywistości zielona transformacja może pozytywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy i osobistą sytuację finansową Polaków,
