Współpraca z Partnerem

Santander Bank Polska zmienia się w Erste Bank Polska. XYZ zmienia kolor tytułów. Witamy Was na niebiesko!

Kategoria artykułu: Świat

Zielone ludziki w Kanadzie. Czy wexit jest blisko?

Właśnie ukazał się raport o „fejkowych” kanałach na YouTube, podsycających separatystyczne i proamerykańskie nastroje w Albercie. Premier Kanady Mark Carney odwołuje się do wojskowych sukcesów sprzed dwóch stuleci. Żarty się skończyły, widać tu zadziwiające podobieństwa do sytuacji w Ukrainie.

Odrębność prowincji Alberty została zbudowana wokół gospodarki i paliw, ropy naftowej. Fot. Gettyimages

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak ruch MAGA przedstawia i postrzega Kanadę.
  2. Dlaczego premier Kanady Mark Carney odwołuje się do przykładu brytyjskiego generała sprzed ponad 200 lat.
  3. Dlaczego eksperci widzą podobieństwa w sytuacji Kanady i Ukrainy, jeśli chodzi o zewnętrzne wsparcie dla separatystów i czy secesjonistów w Albercie należy traktować poważnie.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

– Wsparcie Rosji dla ukraińskich separatystów w Donbasie może dostarczyć Kanadzie wniosków w sprawie separatystów w Albercie – mówi profesor Maria Popova, politolożka z montrealskiego McGill University i dyrektorka naukowa Centrum Jeana Monneta w Montrealu.

Zwraca uwagę na różnice między Ukrainą a Kanadą, w tym podstawową kwestię, że Ukraina jest jednolitym krajem, natomiast Kanada jest federacją, ale podkreśla, że ukraiński Donbas i kanadyjska Alberta „są podobne w swojej złożoności”.

Paliwa, odrębność i duży sąsiad

– Charakter Donbasu został określony przez gospodarczą wyjątkowość, dostęp do paliw, węgla, a nie przez różnice etniczne czy językowe. Także odrębność Alberty została zbudowana wokół gospodarki i paliw. Ponadto Donbas i Alberta mają po sąsiedzku duże państwo, bliskie kulturowo i gospodarczo, a jednocześnie z odrębną lokalną tożsamością. Donbas nigdy nie postrzegał siebie jako części Rosji, ale miał wiele związków wynikających ze współpracy z Rosją. Tak samo jak mieszkańcy prowincji Alberty nie postrzegają siebie jako Amerykanów, ale widzą związki z USA jako istotną część swojej gospodarki – wymienia Maria Popova

Czy to znaczy, że Amerykanie kopiują w Albercie posunięcia Rosji w Donbasie? Pomysł na wexit [kanadyjski ruch polityczny i społeczny dążący do secesji zachodnich prowincji Kanady, głównie Alberty, Saskatchewanu i Kolumbii Brytyjskiej – red.] ma już wiele lat. Administracja prezydenta Donalda Trumpa nie ukrywa swojego poparcia dla separatystów. W styczniu tego roku amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent publicznie poparł secesjonistów w Albercie. Kilka dni później premier Carney podkreślił, że oczekuje ze strony USA poszanowania dla suwerenności Kanady.

Pięć procent wystarczy

Maria Popova przypomina referenda organizowane w Quebeku, w 1980 r. i 1995 r., w których wygrali zwolennicy pozostania prowincji w Kanadzie. Podkreśla, że być może właśnie z tego powodu wielu Kanadyjczyków sądzi, że mimo separatystycznych tendencji w Albercie Kanada może trwać jako państwo, bo bez większości nie da się przeprowadzić secesji. Badaczka dodaje, że dla Kanady wciąż problemem jest zrozumienie, że nie musi być większości wśród popierających secesję.

– Niewielki odsetek to nie powód, by tolerować działania separatystyczne. Jeśli duży sąsiad zdecyduje się na interwencję, może z tych pięciu czy 15 procent uczynić piątą kolumnę i tak podkopywać suwerenność – podsumowuje Maria Popova.

Podobnego zdania jest były konserwatywny premier Alberty Jason Kenney. W wywiadzie dla dziennika „The Globe and Mail” polityk podkreśla, że odsetek separatystów w Albercie nie przekracza 10 procent, ale „możliwe separatystyczne głosowanie „na tak" mogłoby sięgnąć 30-40 proc.” i wskazuje na „sfrustrowanych federalistów” jako źródło poparcia dla pomysłów secesjonistów. Dodaje, że „sfrustrowani federaliści” wiedzą, iż Quebec osiągnął pewną korzystną dla siebie asymetrię w ramach kanadyjskiej federacji.

Niebezpieczni zacietrzewieni

Czy w Kanadzie można wykluczyć scenariusz „zielonych ludzików” znany z Ukrainy? Maria Popova zwraca uwagę, że „wielki kraj dokonujący interwencji na rzecz mniejszości jest niebezpieczny”. Przypomina, że w czasie tzw. konwoju wolności w 2022 r., kiedy protestujący przeciw ograniczeniom podczas pandemii zablokowali Ottawę i przejścia graniczne – niektórzy uczestnicy wznosili hasła postawienia premiera Justina Trudeau „przed ich własnym sądem”.

– Brzmi jak hasła zacietrzewionych? Ale przecież gdyby separatyści w Albercie zadeklarowali, że ta prowincja jest niezależna, a USA poparłyby ich swoją siłą, państwo kanadyjskie musiałoby interweniować – dodaje badaczka

Przedstawia hipotetyczną sytuację, w której separatyści z Alberty zajmują kilka budynków rządowych i deklarują jej suwerenność bez referendum.

– W 2014 r. w analogicznej sytuacji w Słowiańsku rząd Ukrainy musiał ogłosić operację antyterrorystyczną. Być może nie jest to scenariusz wysoce prawdopodobny obecnie w Kanadzie, ponieważ USA mają swoje problemy na Bliskim Wschodzie. Proszę sobie jednak wyobrazić sytuację, w której oddziały kanadyjskie muszą strzelać do amerykańskich – podsumowuje Maria Popova.

Przypomina, że Rosja mieszała się do hiszpańskiej polityki, wspierając katalońskich separatystów, zatem scenariusz nie ogranicza się tylko do Ukrainy.

W Europie wszyscy wiedzą o agresywnym i terrorystycznym charakterze działań Rosji, to w Kanadzie nikt tak nie nie określa USA.

– Bardzo łatwo jest powiązać Quebec i Albertę i myśleć, że skoro w prowincji, która ma tak odrębną kulturę, język i tradycje nie doszło do secesji, to w Albercie też do tego nie dojdzie. To oznacza ignorowanie potencjalnej roli USA w tym równaniu. O ile USA nie mają interesu w popieraniu secesji Quebeku, to z Albertą sytuacja jest inna – dodaje Maria Popova.

Fejkowi separatyści

W drugiej połowie kwietnia Media Ecosystem Observatory, wspólny projekt badawczy University McGill i Uniwersytetu Torontońskiego (University of Toronto), opublikował analizę skoordynowanej działalności 20 „fejkowych” kanałów na YouTubie, publikujących rzekome wypowiedzi mieszkańców Alberty przychylnych secesji.

„To prawie identyczne formułowanie tytułów materiałów wideo, sugerujące skoordynowaną lub używającą tego samego wzorca produkcją” – napisali autorzy raportu „Slopaganda”. Podkreślili, że awatary stworzone przez AI i aktorzy mówiący z amerykańskim akcentem opowiadają „oczywiste kłamstwa, wykorzystując prawdziwe informacje, by dochodzić do przesadzonych konkluzji, zaprojektowanych tak, by eksploatować polityczne podziały”. W 2025 r. zamieszczane na zmanipulowanych kanałach nagrania obejrzano 40 mln razy.

Dziennikarze publicznego angielskojęzycznego nadawcy CBC i francuskojęzycznego Radio-Canada znaleźli dowody, że za przynajmniej kilkoma z tych kanałów stoją osoby z Holandii, odnaleźli też m.in. pracownika mediów z Alberty, którego wysłane w ramach rekrutacji nagranie zmanipulowano.

W raportach kanadyjskiego wywiadu, CSIS, w minionych kilku latach pojawiało się wiele ostrzeżeń, że narzędzia wykorzystujące AI do tworzenia deepfejków są uważane za współczesną formę dezinformacji, zaś zachowanie bezpieczeństwa systemu informacyjnego jest priorytetem nie tylko dla demokracji, ale, po prostu, dla społeczeństwa.

Tymczasem 23 kwietnia premier Alberty Danielle Smith poinformowała, że w październiku chce zorganizować referendum, w którym padną pytania o imigrację i kwestie konstytucyjne. Tyle że rząd Alberty wciąż nie zajął się wnioskiem byłego wicepremiera Alberty Thomasa Lukaszuka, który w ramach kampanii Forever Canadian zebrał jeszcze w ub.r. prawie pół miliona podpisów pod wnioskiem o organizację referendum w sprawie pozostania Alberty w Kanadzie.

Thomas Lukaszuk zapytał publicznie, dlaczego premier Alberty Danielle Smith nie poddaje wniosku pod głosowanie w parlamencie prowincji, choć w przypadku tego wniosku jest to właściwa ścieżka. Zaproponował po raz kolejny, by pytanie dołączyć do głosowania w najbliższych wyborach w Albercie. Na razie sąd zablokował część działań separatystów na wniosek Indian. To na ich terytoriach znajduje się Alberta.

Niech żyje król

Czy zatem Kanada jest zagrożona amerykańskimi próbami zniszczenia północnego sąsiada? Na początku kwietnia br. brytyjski dziennikarz Robert Hardman ujawnił w swojej książce, że prezydent USA Donald Trump nie tylko mówił o aneksji terenów Kanady, ale rozważał takie działania. „Problem jest taki, że ktoś narysował prostą linię, by wyznaczyć granicę. Powinien ją narysować 50 mil dalej na północ i wtedy nie byłoby problemu” – miał mówić amerykański prezydent.

Hardman zauważył, że Trump przestał wypowiadać się publicznie na temat inwazji, gdy dowiedział się w trakcie rozmowy z dziennikarzem, że brytyjski monarcha to także król Kanady. Dziennikarz konkludował, że tak długo, jak Kanada ma króla, Donald Trump nie będzie próbował naruszyć kanadyjskiej granicy.

Jednak w amerykańskiej „MAGAsferze” Kanada jest przedstawiana jako niemęska, słaba, podbita przez chińskich komunistów i imigrację z Indii, bez wolności słowa. O mieszkańcach Alberty mówi się, że to ranczerzy i prości ludzie, którzy pragną uciec z kanadyjskiej opresji do USA – wymieniał w swojej analizie Evan Dyer na stronach CBC, w tym samym dniu, gdy premier Alberty ogłaszała przygotowania do referendum.

Cytował Jennifer Welsh, szefową Max Bell School of Public Policy na McGill University, która wskazuje, że taki obraz Kanady jest podobny do obrazu z amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego i jest częścią szerszego kontekstu. Jennifer Welsh wskazuje na Węgry i bezprecedensową próbę ingerencji w wybory węgierskie przez USA oraz amerykańskie poparcie udzielone Karolowi Nawrockiemu podczas polskich wyborów prezydenckich.

Generał, który przewidział

A tymczasem premier Kanady Mark Carney nieoczekiwanie w niedzielę 19 kwietnia zamieścił na YouTubie dziewięciominutowe wystąpienie. Powiedział, że będzie regularnie zwracał się do Kanadyjczyków, korzystając ze swoich doświadczeń szefa banku centralnego w czasie kryzysu finansowego w latach 2008-2009.

– Bezpieczeństwa nie da się osiągnąć przez ignorowanie tego, co oczywiste lub przez umniejszanie wagi bardzo rzeczywistych zagrożeń (...) Obiecuję, że nigdy nie będę lukrować naszych wyzwań – podkreślił Mark Carney.

Premier dodał, że inspiruje się działaniami brytyjskiego generała Isaaca Brocka. To wojskowy, który w 1811 r. otrzymał zadanie obrony brytyjskiej kolonii przed zagrożeniem amerykańską inwazją, której skuteczność Thomas Jefferson określał jako „zaledwie kwestię przemarszu”. Generał Brock zaczął przygotowywać wojsko, ochotniczą milicję, osadników, stworzył sojusze z Indianami, w tym z wodzem Szewanezów Tecumsehem. W 1812 r., gdy Amerykanie wkroczyli na tereny dzisiejszej Kanady, mieszkańcy i wojsko byli gotowi, choć sam Brock zginął w pierwszym roku wojny.

Dla Amerykanów wszystko skończyło się porażką i spaleniem Białego Domu w 1814 r. Historycy cytują Isaaca Brocka, który pisał, że „przygotowania nie są wrogiem dzielności, są jej fundamentem”.

Główne wnioski

  1. Niepowodzenie dwóch referendów separatystycznych w Quebeku uśpiło czujność Kanadyjczyków, którzy przez wiele lat sądzili, że rzeczywiste zagrożenie może się pojawić w Albercie, a tendencje separatystyczne mogą próbować wykorzystać Amerykanie.
  2. Charakter Donbasu został określony przez gospodarczą wyjątkowość, dostęp do paliw, węgla, a nie przez różnice etniczne czy językowe. Także odrębność Alberty została zbudowana wokół gospodarki i paliw.
  3. W najnowszej analizie kanadyjscy naukowcy wykazali, że na YouTubie pojawiło się wiele kanałów z nieprawdziwymi informacjami wspierającymi separatystów w Albercie i postawy proamerykańskie. Tylko w ub.r. zmanipulowane wideo obejrzano 40 mln razy.