Student na etacie zarabia więcej niż pracownik z doświadczeniem. I czeka na 14 tys. zł
Powiedzenie „biedny jak student” traci moc. Średnio pracujący studenci zarabiają więcej niż pracownicy z dłuższym stażem zawodowym. Najwięcej żaków zatrudnionych jest na umowach zlecenie, ale niewielu mniej na etatach. I nie są to głównie studiujący zaocznie.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Ile zarabiają studenci i jakie umiejętności i cechy najbardziej cenią pracodawcy.
- Jakie formy zatrudnienia studentów wybierają firmy i od czego to zależy.
- Jak praca w czasie studiów przekłada się na pensje absolwentów w różnych miastach.
Zarobki największej grupy pracujących studentów mieszczą się w przedziale 4-5 tys. zł netto miesięcznie – tyle zarabia prawie 20 proc. żaków, którzy pracują. Średnio studenci zarabiają 4148 zł. Takie wyniki pokazało badanie „Student w pracy” zrealizowane na zlecenie Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu (PRB).
Wynagrodzenia studentów rosną błyskawicznie
Kolejny już rok PRB sprawdza, jak rynek pracy traktuje studentów. Ta grupa dawno przestała być tylko sezonową pomocą w obleganych przez turystów miejscowościach albo przy zbiorach owoców. Skończyło się też umowne „parzenie kawy”. Studenci są atrakcyjnymi pracownikami, których traktuje się jak inwestycję w przyszłe stałe kadry.
Już ponad połowa z przeszło 1,2 mln studiujących ma stałą lub dorywczą pracę. Aż 30 proc. ankietowanych przez PRB studentów deklaruje, że otrzymuje więcej niż 5 tys. zł. Jednocześnie 13,5 proc. pytanych dostaje mniej niż 2 tys. zł netto.
Zarobki żaków znacząco wzrosły z roku na rok, bo aż o 14 proc. Rok temu średnie wynagrodzenie netto wynosiło 3 623 zł miesięcznie, dziś już ponad 4,1 tys. zł.
Żak zarabia lepiej niż 3 mln pracowników
Wielu pracujących studentów zarabia zatem lepiej niż niejeden stały pracownik ze znacznie dłuższym stażem na rynku pracy. Najniższe wynagrodzenie w Polsce dostaje ponad 3 mln pracowników.
Jak wylicza Polska Rada Biznesu (PRB), minimalne wynagrodzenie za płacę w Polsce wynosi 4 806 zł brutto. Jeśli ktoś tyle zarabia, pracując na cały etat na umowę o pracę, to bez uwzględniania ulg podatkowych w kieszeni zostaje mu 3 606 zł. Przy umowie zlecenie to 3 472 zł, a umowie o dzieło – 4 345 zł.
– Wyższe zarobki studentów są możliwe przede wszystkim dzięki zwolnieniu ich z podatku dochodowego do 26. roku życia, czyli uldze PIT dla młodych – wyjaśnia Natasza Kaczmarek odpowiedzialna za rekrutacje w Manpower.
Iwona Sączawa, kierownik wykonawczy z Hays Polska, która odpowiada za rekrutacje, uważa, że studenci są cenieni także za swoje umiejętności.
– Są biegli technologicznie, otwarci, szybko się uczą i zwykle świetnie znają angielski. Firmy to cenią i są chętne za to nieco więcej zapłacić – podkreśla Iwona Sączawa.
Student na etacie? To już nie jest rzadkość
Badanie PRB jest deklaratywne – to studenci sami wskazują widełki pensji i formy zatrudnienia. Nie ma powodu, żeby upiększali swój status. Cieszyć więc powinien wysoki odsetek umów o pracę dla pracujących żaków. Na pełny etat pracuje 30 proc. badanych. Aż jedna czwarta pracujących studentów ma stałą umowę na czas nieokreślony. Na czas określony zatrudniona jest co piąta osoba (19 proc.).
44 proc. – najwięcej studentów – pracuje na podstawie umowy zlecenia. Trzy osoby na dziesięć pracuje dorywczo.
Iwona Sączawa z Hays uważa, że umowa zlecenie jest główną formą zatrudnienia, bo opłaca się obu stronom.
– Firmom daje większą elastyczność kosztową i organizacyjną. Studenci z kolei korzystają z ulg składkowych, co daje im wyższe wynagrodzenia „na rękę”, zwłaszcza gdy rozliczają się według stawki godzinowej – mówi Iwona Sączawa.
PRB w swoim badaniu nie pyta studentów o miejsce pracy – o firmę ani sektor. Jak mówi Natasza Kaczmarek z Manpower, studenci chętnie wybierają opcję, która pozwala im łączyć grafik w pracy z grafikiem studiów.
– Często więc znajdują pracę tam, gdzie można liczyć na elastyczne podejście pracodawcy, np. w gastronomii, przy rozładunku towarów czy w call center. Z drugiej strony mamy też studentów, którzy chcą zdobyć doświadczenie w swojej branży. Często po zakończeniu stażu pracodawca oferuje umowę o pracę – mówi Natasza Kaczmarek.
Praca dla studenta to długoterminowa inwestycja
Natasza Kaczmarek podkreśla, że zatrudnienie studenta dla pracodawcy jest intratne, ponieważ koszty dla firmy są niższe. Ale znaczenie ma także przygotowywanie sobie przyszłych kadr już na stałe.
– W wielu branżach obserwujemy deficyt pracowników, na przykład na stanowiskach technicznych. Dlatego niektórzy pracodawcy, chcąc mieć dostęp do specjalistów i oferują im pracę jeszcze w trakcie studiów, szczególnie w przypadku nauki na politechnikach. Pracodawcy przygotowują wcześniej grunt, żeby uzupełniać spodziewane niedobory kadrowe. Jednym z elementów tego procesu jest organizowanie szkoleń dla pracujących studentów, żeby ułatwić im wejście w konkretny sektor czy obowiązki – mówi Natasza Kaczmarek.
Ekspertka z Hays dodaje, że zatrudnianie studentów jest często elementem długoterminowej strategii pracodawcy, ale głównie w korporacjach międzynarodowych lub dużych polskich firmach, które bardziej świadomie podchodzą do polityki kadrowej, do budowania talentów. Mniejsze firmy nie zawsze mają też nadmiar zadań, który mogą przekazać studentom.
– Bardzo wiele osób podejmuje dziś zatrudnienie już na I czy II roku. Kiedyś studenci pracowali głównie dopiero na IV czy V roku. W ten sposób młodzi już od najwcześniejszych lat budują kompetencje zawodowe, gdy kończą studia, mają już doświadczenie atrakcyjne dla pracodawcy. Z perspektywy pracodawcy z kolei taka współpraca jest oceniana bardzo dobrze, bo firma tak buduje lojalność i przyszłe kadry.
Badanie PRB potwierdza, że najczęściej pracę deklarowali studenci drugiego roku (28 proc.). Co czwarty uczestnik badania jest studentem trzeciego roku (26 proc.), nieco mniejszy odsetek to studenci pierwszego roku (24 proc.).
Warto wiedzieć
Student w pracy
- Prawie co piąty uczestnik badania jest studentem kierunków ekonomicznych i prawniczych (19 proc.). Nieco rzadziej wskazywane były kierunki humanistyczne i artystyczne (12 proc.),
- informatyka i kierunki technologiczne (12 proc.) oraz medycyna i farmacja (12 proc.).
- Dwóch na trzech respondentów studiuje stacjonarnie (65 proc.).
- Wartość środkowa dla preferowanych obecnie zarobków netto mieści się w granicach 7001-8 tys. zł. Odpowiedź taką wskazała co dziesiąta osoba (10 proc.).
- Większość badanych pracuje na podstawie umowy zlecenia (44 proc.). Jeden na czterech respondentów pracuje na umowę o pracę na czas nieokreślony (25 proc.).
- Praca trzech osób na dziesięć ma charakter nieregularny/dorywczy (31 proc.). Podobny odsetek badanych (30 proc.) pracuje na pełny etat.
- Benefity, których najczęściej oczekują respondenci to: pakiet medyczny (29 proc.), dopłata do kursów i szkoleń (24 proc.) i ubezpieczenie na życie (23 proc.).
- Niemal co dziesiąty woli wyższe wynagrodzenie zamiast benefitów pozapłacowych.
Oczekiwania płacowe – optymizm czy roszczeniowość?
Z badań PRB wynika, że oczekiwania płacowe studentów znacznie przekraczają to, co dostają dzisiaj. Przeciętnie chcieliby zarabiać 9 905 zł netto miesięcznie. Jak piszą autorzy badania, za rok ich oczekiwana średnio wzrosną do 12 105 zł, za trzy lata do 14 007 zł, a za dziesięć lat do 16 409 zł netto. Co istotne, już teraz 14 proc. respondentów pytanych o satysfakcjonujące wynagrodzenie wskazuje najwyższy przedział odpowiedzi (20 tys. zł i więcej), odsetek ten rośnie do 24,1 proc. w perspektywie roku, do 31 proc. w perspektywie trzech lat i aż do 47,2 proc. w perspektywie dziesięciu lat.
– Dzisiejsi studenci bardzo racjonalnie odczytują realia rynku pracy. Wiedzą, ile zarabiają obecnie, ale jednocześnie mają jasno określone oczekiwania wobec swojej przyszłości zawodowej. Dla pracodawców to ważny sygnał: młodzi ludzie nie szukają wyłącznie pierwszego zajęcia, lecz miejsc, w których wynagrodzenie będzie rosło razem z ich kompetencjami i odpowiedzialnością – mówi Marian Owerko, szef Programu Kariera PRB, ogólnopolskiego programu płatnych staży dla studentów i absolwentów.
Natasza Kaczmarek z Manpower przyznaje, że oczekiwania finansowe studentów są największym wyzwaniem – czasami pracodawcy nie są w stanie ich spełnić.
– Każdy chciałby zarabiać dużo, ale pracodawcy muszą dostosować płace do doświadczenia. Rekomendowałabym studentom, szczególnie jeśli mają okazję wejść do sektora, w którym chcą pozostać i rozwijać się także po studiach, aby przekalkulowali czy na tym etapie ważniejsze jest zdobycie doświadczenia, skorzystanie ze szkoleń oferowanych przez firmę, czy zarabianie większych pieniędzy.
Doświadczenie popłaca
Kiedy student, który pracował w czasie nauki, staje się absolwentem, ma większe szanse na pracę, wyższe zarobki czy awans niż koledzy, którzy tylko studiowali.
Z danych Ekonomicznych Losów Absolwentów (ELA) wynika, że absolwenci krajowych uczelni z 2023 roku (najnowsze dane) zarabiali po wejściu na rynek pracy średnio 5,9 tys. zł brutto miesięcznie. To średnia dla trzynastu przeanalizowanych przez PRB aglomeracji.
Najwięcej absolwentom proponowano w Warszawie (6750,95 zł), na Górnym Śląsku i w Zagłębiu oraz w Białymstoku. Najmniej w Krakowie – co dziwi biorąc pod uwagę, chociażby fakt, że to polskie zagłębie centrów usług wspólnych – i Rzeszowie.
Miasta różnych prędkości
Różnica między miastami o najwyższej i najniższej średniej – czyli między Warszawą a Rzeszowem – wynosi blisko 1,8 tys. zł, wynika z obliczeń ekspertów Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu.
– Trzy najważniejsze powody tak dużych różnic to ukończony kierunek, moment rozwoju zawodowego, w którym ktoś decyduje się na studia oraz branże, które działają w danym ośrodku akademickim – mówi Marian Owerko, wiceprezes Polskiej Rady Biznesu.
Na inne zarobki w pierwszej pracy mogą liczyć dyplomowani literaturoznawcy, na inne informatycy. Ale znaczenie ma też chęć absolwenta do migracji. Z danych Programu Kariera PRB wynika, że studenci niechętnie decydują się na pracę poza miejscem zamieszkania lub nauki.
– W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że Kraków to miasto kultury, a zarobki w tym sektorze są relatywnie niskie. Z kolei Bydgoszcz i Toruń to przemysł oraz sektor bezpieczeństwa, które były w niezłej kondycji w okresie po pandemii i po agresji Rosji na Ukrainę. Warszawa natomiast to usługi specjalistyczne i firmy międzynarodowe. A pierwsza poważna praca określa przyszłe szanse zawodowe – tłumaczy wiceprezes Polskiej Rady Biznesu.
Główne wnioski
- Zarobki studentów rosną szybko i przewyższają wynagradzanie pracowników z dłuższym stażem. Pracujący studenci zarabiają średnio 4148 zł netto miesięcznie (+14 proc. r/r). Najwięcej osób (20 proc.) mieści się w przedziale 4-5 tys. zł dochodu, a 30 proc. zarabia powyżej 5 tys. zł. Dzięki uldze PIT dla młodych (do 26. roku życia) często dostają więcej „na rękę” niż doświadczeni pracownicy na minimalnej krajowej.
- Elastyczne formy zatrudnienia dominują. 44 proc. studentów pracuje na umowie zlecenie, 30 proc. na pełny etat (w tym 25 proc. na czas nieokreślony). Studenci łączą pracę z nauką, m.in. w gastronomii, logistyce, call center lub branżach technologicznych. Firmy cenią ich za kompetencje cyfrowe, znajomość angielskiego i szybkość nauki, oferując elastyczne grafiki i ścieżki rozwoju.
- Wysokie oczekiwania studentów a wartość doświadczenia. Obecne oczekiwania płacowe to średnio 9905 zł netto, a za 10 lat to aż 16 tys. zł. Studenci świadomie budują karierę już od I-II roku. Doświadczenie zdobyte podczas studiów wyraźnie przekłada się na lepsze zarobki i szanse absolwentów (średnio 5,9 tys. zł brutto w pierwszej pracy). Pracodawcy traktują zatrudnianie studentów jak inwestycję w przyszłe kadry.
