Kategoria artykułu: Polityka

Bartosz Grodecki nowym szefem BBN. Jakie są jego mocne i słabe strony?

Po krótkim okresie, w którym Biurem Bezpieczeństwa Narodowego w zastępstwie kierował gen. Andrzej Kowalski, będzie ono miało pełnoprawnego zwierzchnika. To były wiceminister spraw wewnętrznych i dyplomata. Osoby, które z nim współpracowały, mówią o zaletach i wadach wyboru Bartosza Grodeckiego.

Bartosz Grodecki
Były wiceminister spraw wewnętrznych Bartosz Grodecki został nowym szefem BBN. To państwowiec i merytoryczny pracownik, chwalą go rozmówcy XYZ. Nie ma natomiast własnego zaplecza, co może być minusem. Fot. PAP/EPA

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Kim jest nowy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
  2. Jakie ma kompetencje, aby się zajmować sektorowo bezpieczeństwem państwa.
  3. Kto może stanowić jego oparcie i zaplecze, a z kim może mieć problem w obozie prezydenckim.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Bartosz Grodecki został nowym szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nie gen. Andrzej Kowalski, ale właśnie ów były wiceszef resortu spraw wewnętrznych i dyplomata pokieruje pracami „prezydenckiego MON". Prezydent oficjalnie powoła go na tę funkcję w piątek o godz. 10.

To dość zaskakująca nominacja, pokazująca de facto krótką ławkę Prawa i Sprawiedliwości. Grodecki to postać z przynajmniej drugiego szeregu polityków i urzędników, którzy mogliby pełnić tę funkcję. Jego wybór może pokazywać, że w otoczeniu prezydenta tworzy się miejsce dla młodszych wiekiem polityków, których kariery mogą jeszcze wystrzelić w przyszłości.

Co ciekawe, jako jeden z pierwszych o nominacji napisał Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia i minister cyfryzacji. Zbliżony zresztą do pisowskiej frakcji harcerzy skupionej wokół Mateusza Morawieckiego.

Warto skądinąd przypomnieć też, że Grodecki był członkiem Frontline Foundation. To fundacja i think tank, stworzony przez byłych funkcjonariuszy służb specjalnych. Są w niej m.in. były szef wojskowego kontrwywiadu, Maciej Materka, czy były agent CBA, Artur Chodziński.

Grodecki to młody, zaledwie 45-letni polityk. Ale doświadczenie zawodowe zebrał duże. Z administracją państwową związany jest na polu dwóch najważniejszych kierunków zarządzania państwem: spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych. I tam też poznał dwie najważniejsze dla jego drogi życiowej osoby, które niejako mu patronowały. Warto przybliżyć te osoby, aby lepiej poznać drogę życiową nowego szefa BBN.

Papierz, Przydacz, Szefernaker – kto „wymyślił" Bartosza Grodeckiego?

Pierwsze nazwisko, które wymieniają wszyscy niemal rozmówcy XYZ, to Andrzej Papierz. Jest bardzo interesującą postacią. Dyplomata, były ambasador RP w Bułgarii, wielokrotny konsul, wiceminister spraw zagranicznych, wreszcie – dyrektor generalny Służby Zagranicznej. Uchodzący za postać co najmniej kontrowersyjną, niezbyt lubiany w MSZ. Dał jednakże miejsce Grodeckiemu, gdy ten w 2017 r. został dyrektorem departamentu konsularnego w MSZ. Prawdopodobnie to właśnie przy al. Szucha, gdzie mieści się MSZ, Grodecki poznał się z Marcinem Przydaczem, obecnym dyrektorem Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta.

To właśnie Przydacz uchodzi za „ojca" jego nominacji na szefa BBN. Do spółki z szefem Gabinetu Prezydenta RP Pawłem Szefernakerem. Szefernaker to kolejna istotna postać na zawodowej drodze Bartosza Grodeckiego. W 2020 r. Grodecki został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w MSWiA, gdzie wiceministrem był ówcześnie Paweł Szefernaker. Jak mówi oficjalna notatka, Grodecki koordynował działania departamentu spraw międzynarodowych i migracji, departamentu spraw obywatelskich, departamentu obywatelstwa i repatriacji, departamentu teleinformatyki oraz departamentu zezwoleń i koncesji. Nadzorował również działanie Urzędu ds. Cudzoziemców.

Człowiek rozmowy i technokrata?

Największą zaletą Grodeckiego będzie prawdopodobnie jego charakter. Z rozmów z osobami, które go znają, wyłania się obraz raczej wyważonego, spokojnego człowieka. W przeciwieństwie do jego poprzednika – prowokacyjnego, uwielbiającego wchodzić w zwarcia i ostre spory Sławomira Cenckiewicza. Grodecki jest oceniany jako człowiek pracowity, o przenikliwym umyśle.

– Wyróżniający się wiceminister, urzędnik i państwowiec w dobrym tego słowa znaczeniu. Mam o nim dobrą opinię, bo dobrze wspominam współpracę z nim, gdy byłem wiceprzewodniczącym sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych. Merytoryczny, opanowany, przygotowany. Pracowaliśmy wspólnie przy zagadnieniach związanych z cudzoziemcami, nowelizacji prawa lotniczego i zawsze było z nim pole do dialogu – mówi XYZ poseł PiS Jerzy Polaczek.

– Sprawny urzędnik z sercem po biało-czerwonej stronie. Może przywróci BBN do roli ośrodka analitycznego i doradczego? – mówi z kolei osoba pamiętająca go z czasów pracy w resorcie spraw zagranicznych.

„MAGA na całego"

Nie wszyscy są jednak tak zgodni w wygłaszaniu dobrych opinii na temat nowego szefa BBN. Były wysoki rangą funkcjonariusz służb specjalnych wskazuje, że jego władza nad biurem może być raczej skąpa. W ośrodku prezydenckim wzmocni się za to opcja proamerykańska.

– Papierz, Przydacz i paru innych górą. MAGA [amerykański ruch wspierający prezydenta Trumpa – red.] osadziła się w Kancelarii Prezydenta na całego. On będzie figurantem, a z nim przyjdzie cała ekipa ludzi od różnych dziwnych interesów – twierdzi nasz rozmówca.

Wydaje się, że nominacja Grodeckiego była niespodzianką także dla służb. Wszyscy, z którymi rozmawiamy, dość zgodnie określają ją jako zaskakującą. Z drugiej strony, jak mówi jedna z osób, nie ma aż tylu kandydatów z ważnymi poświadczeniami.

Bardziej harcerz niż maślarz? Niekoniecznie

Istotnym jest również podział przebiegający w łonie PiS. Gdy w 2023 r. partia oddała władzę, Grodecki pozostał w dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego. Niektórzy widzą w nim z tego tytułu harcerza, czyli członka grupy zbliżonej bardziej do byłego premiera. Inaczej uważa jeden z posłów PiS, twierdząc, że ma on raczej związki z Mariuszem Kamińskim. Wspomina Grodeckiego jako spokojnego, słuchającego innych, ale jednocześnie potrafiącego podejmować decyzje urzędnika. Jak mówi, znał się na swojej robocie w MSWiA, gdzie w kierownictwie było wiele osób, które skupiały się na polityce.

– On natomiast skupiał się na pracy i miał efekty – twierdzi nasz rozmówca.

Grodecki nie jest też raczej radykałem. Może to być jego atut w kontaktach z rządem, szczególnie biorąc pod uwagę wysoką radykalizację Pałacu Prezydenckiego. Dla Władysława Kosiniaka-Kamysza merytoryczny i wyważony partner będzie chwilą wytchnienia po trudnym Sławomirze Cenckiewiczu. Przypomnijmy tu m.in. brak nominacji dla oficerów ABW i SKW czy weto w sprawie SAFE.

Minusem Grodeckiego jest jego dość słaba pozycja polityczna. Nie jest bliski samemu prezydentowi, a raczej ludziom z jego otoczenia. Nie ma swojego zaplecza, otoczenia, dworu, który mógłby go wspierać.

Czkawką może mu się odbić także brak merytorycznej wiedzy w zakresie obronności. Nawet jeśli przez jakiś czas był doradcą w zbrojeniowej spółce Radmor należącej do Grupy WB, to może być za mało, by dyskutować np. o kształcie nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego czy zakupach zbrojeniowych. W otoczeniu silnych charakterów, takich jak gen. Kowalski czy gen. Rzeczkowski oraz bez własnego zaplecza Grodeckiemu może być zwyczajnie trudno.

Główne wnioski

  1. Były wiceminister spraw wewnętrznych Bartosz Grodecki będzie nowym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. To odważna nominacja, gdyż Grodecki nie miał wiele wspólnego z obronnością jako taką.
  2. Współpracownicy i politycy oceniają go jako spokojnego i merytorycznego urzędnika.
  3. Grodecki nie ma jednak silnego zaplecza i nie należy do najbliższego otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego.