Bezpieczna łączność w martwym punkcie? Państwo traci kontrolę nad krytycznym zasobem
Polskie służby wciąż nie mają jednolitego bezpiecznego systemu łączności. Policja, Straż Graniczna i straż pożarna korzystają ze sprzętu w różnych standardach. Utrudniony jest kontakt z siłami zbrojnymi. A kluczowy projekt w tym zakresie wciąż się odwleka.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Jakie zagrożenia dla naszej suwerenności cyfrowej widzi gen. Bondaryk i jakie mogły być przyczyny jego rezygnacji.
- Jak wygląda stan łączności w polskich służbach: policji, straży pożarnej i wojsku.
- Gdzie są największe problemy w tak kluczowych obszarach, jak łączność, kryptografia i suwerenność cyfrowa kraju.
Krzysztof Bondaryk to postać istotna dla najnowszej historii polskich służb. Były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, generał brygady tej służby, był twórcą Narodowego Centrum Kryptologii, które stało się zalążkiem Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (DK WOC). Przez ostatnie dwa lata próbował zbudować System Bezpiecznej Łączności Państwowej (SBŁP). Jego rezygnacja ze stanowiska pełnomocnika MSWiA ds. budowy SBŁP, o której jako pierwszy poinformował 13 maja Mariusz Gierszewski w podcaście nagrywanym wspólnie z Dominiką Długosz, to sygnał, że projekt utknął w miejscu.
Generał nie rozstaje się z MSWiA. Pozostaje na innym stanowisku, które dotychczas piastował równolegle – szefa Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych. Na jego miejsce powołany został sekretarz stanu w MSWiA Tomasz Szymański.
Czym miał być SBŁP? Rozwiązaniem łączącym i porządkującym rozproszone systemy łączności służb państwowych. Ta potrzeba jest znana od lat, ale – cytując klasyka – „nie zmienia się nic”.
SBŁP znaczy kłopoty
SBŁP to jednorożec polskiego bezpieczeństwa. Każdy, kto interesuje się tą tematyką, o nim słyszał, ale… nikt go nie widział. System jest potrzebny, co dobitnie pokazała niedawna akcja ratunkowa przy pożarze lasów na Lubelszczyźnie, gdy łączność między poszczególnymi oddziałami straży musiała koordynować policja.
Na Lubelszczyznę pojechało wtedy pięciu funkcjonariuszy, którzy mieli de facto ustabilizować i zabezpieczyć łączność. To pokazuje, że przy dużych akcjach ratunkowych służby odpowiedzialne za działania – w tym przypadku straż pożarna – mogą napotykać poważne problemy komunikacyjne. A tak być nie powinno.
Kłopoty z łącznością służb to zresztą nie nowość. Różnice dotyczą sprzętu, metod szyfrowania oraz sposobów organizacji i eksploatacji systemów. Dlatego łączność radiowa między służbami może po prostu nie zadziałać. Funkcjonariusze nie są w stanie „dogadać się” przez własne systemy. Dlatego przy wspólnej akcji np. policji i Straży Granicznej (SG) konieczne może być posługiwanie się komercyjnymi komunikatorami albo przy pomocy telefonów komórkowych. Służbowe radiostacje mogą się nie widzieć i nie słyszeć.
– To skomplikowane. W łączności radiowej mamy spory bałagan. Straż Graniczna ma obecnie w pełni cyfrowy system łączności radiowej, ale, o dziwo, nie pracuje on w takim samym standardzie jak ten wdrażany w Policji. SG zdecydowała się na realizację cyfrowego systemu łączności w standardzie ETSI DMR – tłumaczy XYZ ppłk rez. Adam Semeniuk, autor bloga freakradio.pl.
Decyzja o wyborze tego standardu była zapewne podyktowana chęcią zapewnienia płynnego przejścia z systemu analogowego na cyfrowy. Przy ograniczonym finansowaniu mogło się to wydawać rozsądnym wyborem. Jest jednak „ale”, które rzuca na sprawę całkiem inne światło.
„Kłopoty, kłopoty MSWiA!"
Adam Semeniuk tłumaczy, że próby stworzenia jednolitego cyfrowego systemu łączności radiowej w MSWiA trwają już ponad 20 lat. Od samego początku w rekomendacjach pojawiał się standard TETRA, choć – jak wskazuje ekspert – przez zawirowania polityczne prawdopodobnie nigdy nie wydano w tej sprawie jednoznacznych wytycznych.
– Z jednej strony mamy zatem jakieś rekomendacje, wydawane chyba tylko po to, by zaraz je wycofać, bo zmieniło się kierownictwo MSWiA. Z drugiej – służby z sypiącym się systemem analogowej łączności, który zupełnie nie zapewnia poufności transmisji. W 2011 r. w Komendzie Głównej SG zapadła więc decyzja, że nie można dłużej czekać, i wybrano standard DMR. Zdaje się, że w MSWiA nikt tematem nie był zainteresowany – mówi dalej oficer.
Po jakimś czasie również Policja przystąpiła do modernizacji swojego systemu łączności radiowej. I tu ppłk Semeniuk wskazuje ciekawy szczegół: w latach 2017-2022 to Komendant Główny Policji był wskazany jako odpowiedzialny za budowę krajowego cyfrowego systemu łączności radiowej.
Policja wybrała standard ETSI TETRA, który, mimo podobieństw do DMR, nie jest z nim kompatybilny. I z tego wynika problem.
Policja wybrała standard ETSI TETRA, który, mimo podobieństw do DMR, nie jest z nim kompatybilny. I z tego wynika problem.
– Tak więc mamy dziś następującą sytuację: SG ma swój system oparty na DMR, Policja jest w trakcie wdrażania u siebie TETRA, a Państwowa Straż Pożarna nadal wykorzystuje system radiowej łączności analogowej – mówi Adam Semeniuk.
Co z tą łącznością?
Czy funkcjonariusz policji będzie w stanie szybko i sprawnie skomunikować się przez środki łączności z funkcjonariuszem SG lub PSP? Ppłk Semeniuk odpowiada: tak, pod warunkiem, że wcześniej wymienią się sprzętem łączności.
W innym wypadku trzeba będzie przejść na alternatywne systemy łączności telefony komórkowe i komunikatory. Tu konieczna jest wcześniejsza wymiana numerów telefonów. I tak właśnie wygląda to dziś w praktyce, co pokazała współpraca SG z innymi służbami na granicy. Jeśli na danym odcinku „paska” pojawiały się pododdziały Wojska Polskiego, jedynym sposobem nawiązania łączności z placówką SG były radiotelefony wydzielane właśnie z tej placówki.
– Mamy zatem bałagan w samym MSWiA, w którym nikt nie miał odwagi podjąć decyzji, i teraz ponosimy tego koszty. Nie oznacza to, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek. Jest takie powiedzenie B+R – bierz i remontuj – śmieje się autor bloga freakradio.pl.
„Mamy łączność tylko z LPR"
Podobnie jest ze strażą pożarną – zarówno ochotniczą, jak i państwową. Obie formacje korzystają z różnych systemów i różnego sprzętu. Zapewnienie im łączności w razie dużej, koordynowanej akcji – takiej jak ostatni pożar na Lubelszczyźnie – wymaga sięgnięcia po wsparcie z zewnątrz, np. policji. Pytamy o to doświadczonego oficera straży pożarnej z północy kraju.
– Łączność i współpraca? Może na papierze. Jak oddalisz się od stanowiska kierowania, to zapomnij. Wszystko na telefonach komórkowych – twierdzi nasz rozmówca.
A jeśli sieć komórkowa nie będzie dostępna? Nie trzeba od razu wojny ani zamachu, choć w systemy komunikacji i węzły łączności uderza się zwykle w pierwszej kolejności. Wystarczy, że zniszczeniu ulegnie stacja BTS.
– To będzie po łączności – kwituje oficer straży pożarnej.
Inny strażak mówi wprost: nie mamy łączności z policją. Mamy ją tylko z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym (LPR). Warto jednak zaznaczyć, że MSWiA kupuje sprzęt. Być może do końca roku zostanie zrealizowana dostawa kilkuset mobilnych węzłów łączności dla służb mundurowych i samorządów. Umożliwiłyby komunikację służb korzystających z różnych systemów.
Wojsko i policja? Jest lepiej, ale wciąż nie jest dobrze
Może więc lepiej wygląda sytuacja na styku policji i armii? Niekoniecznie. Na niższych szczeblach dowodzenia nie ma łączności radiowej między wojskiem a służbami podległymi MSWiA.
– Tylko kontakt telefoniczny – słyszymy od oficera Wojska Polskiego.
W warunkach ćwiczeń formacje takie jak policja i straż pożarna – jako szeroko rozumiany układ pozamilitarny – delegują swoich oficerów łącznikowych na stanowisko dowodzenia dywizji. Lokalne porozumienia regulują zasady współpracy między armią a służbami. Systemowym rozwiązaniem tego problemu miał być SBŁP. Tyle że projekt opóźnia się od lat i nie wygląda na to, by miało się to szybko zmienić. Tymczasem na polskim rynku są także rozwiązania komercyjne, oferowane m.in. przez DGT czy WB Group.
Wysłaliśmy zapytania do wszystkich zainteresowanych formacji (Policji, PSP, Służby Ochrony Państwa, Straży Granicznej) w kwestii systemów łączności, którymi dysponują i planów ich rozwoju. Zapytaliśmy o to także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która akredytuje systemy. Czekamy na odpowiedzi.
Suwerenność cyfrowa, odporność państwa i gotowość do odpowiedzi
Dlaczego gen. Bondaryk zrezygnował? Pojawiły się spekulacje, że powodem był konflikt z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Marcinem Kierwińskim. Z informacji XYZ wynika, że to nieprawda. Generał wielokrotnie negatywnie wypowiadał się natomiast o braku decyzyjności państwa, co uniemożliwiło budowę SBŁP. Swoje opinie wyrażał w e-kwartalniku „Pomorski Thinkletter”.
Opisywał m.in. problemy lekceważone przez państwo. Wskazywał np. na bezwład decyzyjny państwa w takich aspektach, jak decyzyjność strategiczna, budowanie suwerenności cyfrowej, czy wreszcie niewykorzystywanie mocy i zdolności Narodowego Centrum Kryptologii. Zastanawiał się, które elementy uzbrojenia kupowane z USA będziemy w stanie użytkować w stu procentach samodzielnie. Czy np. będziemy mieli prawo do suwerennego odpalenia pocisków JASSM?
Poruszył też – istotną również dla zaawansowanej łączności – kwestię kryptografii. Powołał się na przykład turecki. Tureckie samoloty wojskowe mają na pokładach dwa systemy kryptograficzne: NATO-wski oraz własnej produkcji. Dzięki temu Turcy są zdolni do przeprowadzenia suwerennych akcji bojowych. W naszym przypadku może to być problem.
Generał wskazywał również na konieczność odpowiedzi asymetrycznej. Rosjanie są w stanie zadać nam o wiele silniejsze ciosy w cyberprzestrzeni, która jest dziś taką samą płaszczyzną pola walki, jak woda, ląd i powietrze. Elementem przestrzeni cybernetycznej jest dziś także scyfryzowana i nowoczesna łączność. A tej wciąż w Polsce brakuje.
Zdaniem eksperta
Jakub Majewski: Problem także w świadomości samorządów
O znaczeniu systemu odpornego na zakłócenia można było przekonać się w ostatnich latach, gdy w trakcie wojny w Ukrainie dochodziło do incydentów polegających na uruchamianiu przez osoby nieuprawnione sygnału radio-stop, powodującego awaryjne zatrzymania pociągów. W odpowiedzi polska kolej wdraża m.in. system GSM-R i planuje wdrożenie systemu FRMCS, który jest jego następcą.
Jednym z najbardziej dobitnych przykładów znaczenia komunikacji w sytuacjach kryzysowych było niedawne wyłączenie terminali Starlink używanych bezprawnie przez rosyjskich żołnierzy. Spowodowało to istotne trudności w koordynacji zadań bojowych i przełożyło się na sytuację operacyjną na froncie. Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej zawiera jedynie przepisy nakazujące poszczególnym organom państwa współpracę przy realizacji tego projektu. Inne obowiązujące przepisy przewidują jednak wiele ułatwień dla inwestycji z zakresu telekomunikacji.
Często okazuje się jednak, że poszczególne organy – zwłaszcza jednostki samorządu terytorialnego – nie są świadome obowiązywania tych regulacji. To prowadzi do opóźnień w realizacji priorytetowych projektów telekomunikacyjnych.
Główne wnioski
- System łączności między służbami państwa w zasadzie nie działa albo działa w sposób ograniczony. Bezpieczna łączność, pozostająca w wyłącznej gestii państwa, jest nie tylko kluczowym zasobem na czas kryzysu lub wojny, lecz także elementem suwerenności cyfrowej.
- Ppłk rez. Adam Semeniuk wskazuje w rozmowie z XYZ, że na różnych standardach pracują choćby Policja i Straż Graniczna. Z kolei nasi rozmówcy ze straży pożarnej, która ma być podstawą obrony cywilnej, mówią o dużych problemach z łącznością podczas akcji.
- Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej, opartego na rodzimych rozwiązaniach technologicznych, nie udało się zbudować gen. Krzysztofowi Bondarykowi. Były szef ABW zrezygnował ze stanowiska.